Martwię się o Waszą przyszłość – rodzicielskie zamartwianie się

Zamartwianie się to coś więcej niż zmartwienie, które najczęściej dotyczy jednego kłopotu. Chodzi tu raczej o stałe skupianie się na negatywnych scenariuszach przyszłych zdarzeń, prowadzące do różnych komplikacji natury psychofizycznej.

Osoba, która stale się martwi, może być o wiele bardziej zmęczona zwykłymi obowiązkami niż ta, która myśli pozytywnie. Martwiąca się osoba nieustannie skupia się na analizowaniu potencjalnych zagrożeń, trudności, kłopotów, co wpływa na poziom codziennie przeżywanego przez nią stresu. Nie ma dla niej odpoczynku, ponieważ mózg wciąż zaabsorbowany jest kolejnymi, trudnymi do akceptacji scenariuszami zdarzeń. W efekcie czuje się zmęczona ponad miarę. Stałe zamartwianie się może prowadzić do nerwic, obniżonego nastroju, depresji. Trudno tak żyć.

Skutki zamartwiania się

Zamartwiający się rodzice utykają w błędnym kole stresu wywoływanego ciągłymi dywagacjami na temat przyszłości dzieci: „A co będzie, jeśli…”; „A jeśli zdarzy się…”; „Lepiej przygotować je na wszystko…”. Mogą wywierać silną presję na dzieci, aby te zwiększały wysiłki w podejmowanych działaniach edukacyjnych, bo „może to im ułatwić” poradzenie sobie z różnymi, potencjalnie trudnymi sytuacjami życiowymi. Czasem podejmują wysiłki ponad własną miarę, aby dać dzieciom to, co ich zdaniem uchroni je przed kłopotami w przyszłości: angażują się w działania, które mogą zwiększyć ich dochody, ale dzieje się to kosztem zdrowia i czasu spędzanego z rodziną; zapisują dzieci na kosztowne korepetycje, bo są mocno przekonani, że tylko prymusi zdobywają sukcesy i są szczęśliwi;  czasem fundują prezenty za niebotyczne kwoty, aby dziecko zmobilizować do nauki itd. Efekt? Zmęczenie jeszcze większe, bo przecież to wszystko oznacza koszty, obniżony nastrój, coraz mniejszą cierpliwość do wysłuchania i wspierania dziecka, mniej czasu dla bliskich i dla siebie, mnożące się dolegliwości…

Co zamiast zamartwiania się

Może być tak, że daję mojemu dziecku, to co mogę dać, jestem obecna(-y) w jego życiu, rozmawiam, wspieram, wzmacniam poczucie wartości i samoocenę, chwalę za podejmowane wysiłki, a nade wszystko akceptuje dziecko takim, jakie ono jest. Nie każde dziecko chce i może osiągać wysokie wyniki w szkole, co wcale nie oznacza, że nie poradzi sobie w życiu. W społeczeństwie jest zapotrzebowanie na różnych specjalistów, nie każdy musi ukończyć studia wyższe, żeby mieć dobrą (ciekawą, lubianą, pasjonującą) pracę, dającą satysfakcję i stabilizację finansową, a przede wszystkim być dobrym i szczęśliwym człowiekiem. Aby to stało się faktem, dziecko potrzebuje wsparcia w rozwijaniu kompetencji osobistych, które warunkują poradzenie sobie w życiu.

Jakie to kompetencje?

  • wysoka samoocena i wiara w siebie, które wzmacniają poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do siebie;
  • asertywność, która pozwala zadbać o własne interesy, nie krzywdząc innych osób;
  • empatia, która pomaga w budowaniu relacji społecznych;
  • otwartość na nowe wyzwania, wspierająca młodego człowieka w kreatywności i poszukiwaniu rozwiązań problemów, jakie niesie życie;
  • decyzyjność oparta na przekonaniu, że sam(-a) kieruję swoim życiem i podejmuję decyzje zgodne z moją wiedzą i doświadczeniem w danym momencie życia;
  • optymizm, który pozwala akceptować, że każde doświadczenie, także to trudne, niesie możliwość rozwoju.
Jak to robić na co dzień w kontakcie z dzieckiem? Kochaj, akceptuj, słuchaj, rozmawiaj, szukaj optymalnych rozwiązań, skupiaj się na możliwościach, a nie na ograniczeniach, oceniaj realnie możliwości dziecka.

a_rodzicielskie_zmartwienia_LR_graf_1.jpg

Jak przestać się martwić

  1. Zadbaj o siebie. Każdy człowiek potrzebuje codziennych rytuałów, aby przywrócić siły witalne do optymalnego poziomu. Znajdź codziennie czas dla siebie, aby poradzić sobie ze skutkami stresu i zregenerować siły: zadbaj o dobry i odpowiednio długi sen, czas przed snem wykorzystaj dla siebie – kąpiel, spacer z psem, czytanie książki, majsterkowanie, słuchanie muzyki, przytulanie. Zasada nadrzędna brzmi tutaj: tylko przyjemności, żadnych zadań do wykonania.

  2. Bądź uważna(-y). Działaj tu i teraz. Skup się na tym, co masz do zrobienia, zaakceptuj swoje emocje bez oceniania. Bądź dla się wyrozumiała(-y). Racjonalizuj potencjalne trudności, czyli skup się na faktach, a nie na opiniach lub odczuciach. Jeśli jakaś czarna wizja pojawia się szczególnie często, zadaj sobie pytania: „Skąd wiem, że tak będzie? Jeśli się to rzeczywiście wydarzy, jak mogę  zareagować na to zagrożenie? Co zależy ode mnie? Na co nie mam wpływu?”. 

  3. Jeśli musisz się martwić, wyznacz na to odpowiedni czas. Daj sobie kwadrans na przemyślenie czarnych scenariuszy, a potem zaangażuj się w działania w rzeczywistości: zadania zawodowe, obowiązki domowe lub przyjemności. Powiedz sobie: koniec na dzisiaj z martwieniem się. Teraz działam!

  4. Rozwiązuj problemy zadaniowo, a nie emocjonalnie. Jeśli pojawiają się problemy, skup się na możliwych działaniach: „Od czego zacząć? Co zrobię potem? Jak wykonam to, co sobie zaplanowałam(-em)?

  5. Ćwicz optymizm. Naprawdę można się tego nauczyć.  Podstawą optymizmu jest nasza ocena poznawcza sytuacji. Im więcej pomyślnych zdarzeń wokół Ciebie, tym większy optymizm i mniej obciążających sytuacji stresowych. Szukaj więc jasnych stron zdarzeń i myśl konstruktywnie.

Każdy rodzic się martwi

Zgadzam się ze stwierdzeniem, że każdy rodzic się martwi. Jednak nie każdy się zamartwia, nie każdy swoje zmartwienia przekłada na barki dziecka czy nastolatka. Dzieci z natury są nastawione optymistycznie, skupiają się na możliwościach, a nie trudnościach. Jeśli je w tym będziemy wzmacniać, staną się bardziej odporne na stres. A że ich życie potoczy się inaczej, niż byśmy dzisiaj chcieli? Taka rola każdego rodzica. Dmuchać w skrzydła, aby młode poleciały tam, gdzie chcą, a nie tam, gdzie chcieliby ich wysłać rodzice.

Odpuść… Amerykański psychiatra Maxie C. Maultsby napisał: 80 proc. rzeczy, których się obawiasz, nigdy się nie wydarzy, na 12 proc. nie masz wpływu, a z pozostałymi 8 proc. świetnie sobie poradzisz. Więc czym się martwisz?





Maria Tuchowska
Nauczyciel dyplomowany, polonista i teolog. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach integracyjnych różnego poziomu, edukator, coach, przeprowadziła ok. 600 szkoleń z zakresu kompetencji psychospołecznych nauczycieli, prawa oświatowego, pracy z dziećmi i młodzieżą z różnego typu zaburzeniami. Specjalizuje się również w tematyce dotyczącej zagadnień związanych z obecnością rodziców w szkole.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: