Miłość nie tylko od święta - wyrażaj ją każdego dnia

W lutym czeka nas szaleństwo walentynek – bukietów kwiatów, romantycznych randek, czerwonych serduszek, walentynkowych pocztówek i licytowania się, kto w szkolnej klasie dostał ich najwięcej. 14 lutego będzie aż ociekał słowami o miłości. A potem? Ile osób mówi każdego dnia swoim partnerom, dzieciom, rodzicom – kocham Cię? Kocham Cię, bo jesteś. Kocham Cię mimo wszystko, a nie za coś. Kocham Cię i okazuję Ci miłość i szacunek. Ufam Ci i daję Ci wolność, bo Cię kocham.

Czasownik kochać został w ostatnich latach mocno zdewaluowany. Duża sieć handlowa reklamowała polską żywność pod hasłem „Wszystko, co kochasz”, a symbolem akcji było serce w biało-czerwonych barwach. Znany producent smartfonów ogłosił: „Wszystko, co kochasz, właśnie stało się większe”, prezentując swój nowy aparat. Sklep internetowy z dekoracjami to oczywiście „Wszystko, co kocham”. Dzieci kochają słodycze i użytkowe przedmioty. Jurorzy przeróżnych modnych konkursów telewizyjnych wyznają miłość i uwielbienie zobaczonym właśnie po raz pierwszy uczestnikom. Powinniśmy słowom miłość i kocham przywrócić ich właściwą wartość.

Miłość to silne uczucie, uczucie przywiązania do partnera, dziecka, rodziców, swoich pasji, przyjaciół, ojczyzny czy wreszcie do samego życia. Żadna z tych miłości nie jest nam dana raz na zawsze. Trzeba o nią dbać, troszczyć się, pielęgnować ją każdego dnia i w każdej chwili. Jak pięknie napisał Konstanty Ildefons Gałczyński w wierszu „Rozmowa liryczna”:

„Kocham cię (…)
Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach.
I boso. Dzisiaj. Wczoraj.
I jutro.
Dniem i nocą.”

W każdej osobie jest ogromne pragnienie kochania i bycia kochanym. Miłość jest siłą napędową naszego życia. Ale nie potrafimy prawdziwie i zdrowo kochać innych, jeśli nie kochamy samych  siebie. Miłość własna to nie egoizm, a akceptacja i wiara w siebie i w swoje możliwości, to siła i poleganie na sobie,  droga do zdrowych stosunków z innymi ludźmi, do dojrzałej miłości wobec partnera i dzieci. Musimy dbać o siebie, jeśli chcemy tworzyć dobre związki i jeśli chcemy, by nasze dzieci wyrosły na zdrowe psychicznie osoby, zdolne do stworzenia w przyszłości wartościowych związków.

Prawdziwa miłość jest wartością samą w sobie, niczego nie oczekuje, nie stawia warunków, nie szantażuje i nie kontroluje. Miłość to drobne codzienne gesty i wielkie czyny. W miłość trzeba inwestować i troszczyć się o nią jak o najwyższe dobro. Jak napisał święty Paweł w „Liście do Koryntian”:

„Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje (…)”.

Jeśli się o nią troszczymy, budujemy wartościowe związki, w których spełniać się mogą i dorośli, i dzieci. Szczególnie dbajmy o te ostatnie. Jeśli dziecko we wczesnych latach życia nie otrzyma dostatecznie wiele właściwie okazywanej miłości, będzie jej poszukiwać przez całe życie, czasem rozpaczliwie wchodząc w różne toksyczne związki. Aby dziecko czuło się w pełni kochane, musi zostać spełnionych kilka warunków. Po pierwsze rodzice muszą kochać samych siebie. Możemy innym dać tylko tyle miłości, ile mamy jej sami.

grafika_artykul_2019_milosc.jpg


Po drugie, rodzice muszą kochać się wzajemnie, bo dzieci uczą się miłości, bezpośrednio ją odczuwając i obserwując jej objawy i obecność w rodzinie. Jeśli rodzice źle się odnoszą do siebie, nie okazują sobie miłości, nie dbają o siebie, stale się kłócą, wykorzystują dziecko do swoich gierek, to tak samo dziecko w przyszłości będzie budować swoje związki.  Jeśli rodzic nie szanuje swoich rodziców, lekceważy ich czy odnosi się do nich wrogo, jeśli mówi o dziadkach dziecka źle w jego obecności, niech nie oczekuje w przyszłości innego zachowania swojego dziecka wobec siebie. 

I trzeci ważny warunek – rodzice muszą kochać dziecko. Kochać bezwarunkowo! Wielu rodziców niespecjalnie lubi swoje dzieci. Uważają, że zadaniem dziecka jest spełnianie ich oczekiwań, często tych, których nie udało im się zrealizować w swoim życiu. Są przekonani, że dziecko nie ma nic do powiedzenia, że trzeba mu organizować cały czas i bez przerwy je kontrolować. Rodzice nabierają nawyku (często destruktywnego) krytykowania i jedynie tolerowania swoich dzieci, zamiast je kochać i szanować. Uzależniają swoją miłość od spełnienia określonych warunków. Ile razy dziecko słyszy: „Nie zrobiłeś tego, to znaczy, że nie kochasz mamusi”, „Jesteś niedobrym dzieckiem”, „Ja się tak dla Ciebie poświęcam, a Ty znowu dostałeś tylko tróję”, „Nic dobrego z Ciebie nie wyrośnie”, „Dopóki Cię utrzymuję, musisz robić to, co Ci każę”.

Jak pisze znany polski psycholog i psychoterapeuta Wojciech Eichelberger :„Miłość myli nam się ze strachem o dzieci, z nadopiekuńczością, obojętnością (rób co chcesz!), a czasem nawet z agresją i okrucieństwem (biję, bo kocham). Prawdziwa miłość nie przywiązuje i nie kontroluje, lecz wspiera i daje wolność. Daje także dziecku poczucie, że jest ono kimś ważnym, szczególnym. Gdybyśmy naprawdę kochali nasze dzieci, na świecie nie byłoby wojen. Ludzie, którzy kochają, nie walczą” (W. Eichelberger „Zatrzymaj się”).

Jeśli krytykujemy, to zachowanie czy działanie, a nie dziecko. Mówmy: „Kocham Cię, ale nie powinieneś tak robić, bo to jest dla Ciebie niebezpieczne”, „Kocham Cię i chciałabym, abyś wracała o umówionej godzinie do domu, bo bardzo się denerwuję, kiedy jeszcze Cię nie ma”. Wspierajmy wysiłki dziecka, mówiąc: „Jesteś najlepszy i wiem, że na pewno Ci się uda, będę Cię wspierać”, „Masz prawo do błędów”. Miłość do dziecka to spędzanie wspólnie z nim czasu, wiele godzin poważnych rozmów, traktowanie dziecka nie jak kogoś głupiego i niedojrzałego, tylko jak pełnoprawnego członka rodziny, który ma prawo do szacunku i do decydowania o wielu aspektach swojego życia. Pamiętajmy, że jak mówił Janusz Korczak, „Nie ma dzieci, są ludzie”.

Wyrażajmy więc miłość każdego dnia – miłość do partnerów, do dzieci, do życia. Wyrażajmy ją słowami i czynami, które są ze sobą zgodne. Budujmy trwałe związki, które nie rozpadają się przy byle przeszkodzie, pamiętając, że kochać powinniśmy nie ideał, ale zwykłego człowieka, z jego wadami, słabostkami, chorobami i starzeniem się. Kochajmy nie za, ale pomimo wszystko, dotrzymujmy obietnic i przysiąg. Po prostu – kochajmy się.



Iwona Wanda Grygiel
Nauczycielka dyplomowana, III stopień specjalizacji w zakresie nauczania języka polskiego, dr nauk humanistycznych, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2 w Bytomiu, edukatorka z listy MEN – szkoli nauczycieli jak lepiej uczyć dzieci, ekspertka do spraw awansu zawodowego, egzaminatorka egzaminów zewnętrznych, członek Stowarzyszenia Nauczycieli Polonistów i Komisji Historycznoliterackiej Polskiej Akademii Nauk, rzeczoznawca do spraw podręczników, moderator w programach Centrum Edukacji Obywatelskiej, były doradca metodyczny języka polskiego.
x

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje zawarte w cookies wykorzystujemy m.in. w celach statystycznych, funkcjonalnych oraz dostosowania strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Dalsze korzystanie z serwisu oznacza, że zgadzasz się na ich zapisanie w pamięci Twojego urządzenia. Możesz samodzielnie zarządzać cookies zmieniając odpowiednio ustawienia w Twojej przeglądarce.
Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.