Czy wyręczanie dziecka jest okazywaniem troski? Czego dowiaduje się dziecko, którego rodzic wyręcza w czynnościach? Jakie mogą być bliższe i dalsze skutki wyręczania dziecka? W tekście poniżej podejmę próbę zmierzenia się z tymi pytaniami. Wyręczanie dziecka
Wyręczaniem są wszystkie te niezliczone sytuacje, które można obserwować w zachowaniach rodziców dzieci w każdym wieku. Gdy dzieci są małe: karmienie łyżeczką („bo jak je sam(-a), to brudzi”), ubieranie („bo guziki zapina krzywo i jeszcze zajmuje mu to wieki”), wkładanie butów („bo się spóźnię do pracy”), odbieranie nożyczek, noża („bo niebezpieczne”). Gdy trochę starsze: poprawianie prac dziecka („wstyd takie rzeczy oddawać”), odrabianie zadań za dziecko („no widzi pani, ile mają zadane?”), przygotowywanie ubrań do włożenia („sam(-a) się źle ubierze”), przygotowywanie śniadania, kolacji („jak ja nie zrobię kanapek, to nic nie zje”).
Gdy to nastolatka(-tek): podrzucanie zapomnianych rzeczy do szkoły („śniadania zapomniał(-a)”), podwożenie na wszelkie zajęcia czy imprezy, nawet te odbywające się dość blisko domu („spokojniejsza(-y) jestem”), organizowanie dziecku czasu po szkole („jak siedzi na zajęciach w MDK, to głupot nie narobi”), wybieranie znajomych i zapraszanie do domu wybranych koleżanek i kolegów („trzeba mieć oko na to, z kim się spotyka”).
To oczywiście tylko przykłady. Zachowań, które są wyręczaniem dziecka, a potem stopniowym zawłaszczaniem jego decyzyjności, jest dużo więcej, a na każde z nich są „usprawiedliwienia”: bo robi to źle, nie umie tego zrobić, bo robi to zbyt wolno, bo ma się uczyć, to jest jego obowiązek, brak mu kompetencji, żeby robić to samodzielnie, to jest wyraz mojej troski o moje dziecko.
Czego uczą się dzieci wyręczane przez rodziców
- Myślenie w kategoriach bezradności
Jeśli od wczesnego dzieciństwa dziecko jest wyręczane w sytuacjach, które mogą być dla niego trudne, nabywa przekonania, że trudności musi rozwiązywać ktoś inny. To poczucie bezradności wobec trudności będzie narastać wraz ze zwiększająca się złożonością problemów. To już tylko krok do wejścia w psychologiczną rolę ofiary, która oczekuje, że inni sprawią, że poczuje się dobrze, a jeśli tego nie robią, to krzywdzą tę osobę. Tak postrzegane relacje z innymi nie pozwalają na budowanie trwałych więzi, ponieważ druga osoba będzie pod presją nieustannego dbania o potrzeby „ofiary”, która jest bezradna wobec życia.
- Brak aktywności i decyzyjności
Wyręczane przez rodziców dzieci stopniowo tracą naturalną potrzebę aktywności i decyzyjności. Maluch jeszcze będzie podejmował próby, ale nastolatek może już mieć utrwaloną postawę oportunizmu, „płynięcia z prądem”, bo tak łatwiej. Niebezpieczne jest to, że poczucie braku kontroli nad życiem będzie narastało, a wraz z nim niebezpieczeństwo zaniżonych nastrojów.
- Niska lub zawyżona samoocena i zaniżone poczucie wartości
Dzieci, które nieustannie otrzymują komunikaty, że ktoś inny zrobi to lepiej, szybciej, dokładniej, mogą zacząć myśleć autodestrukcyjnie, obniżając swoją samoocenę: jestem do niczego; nic nie potrafię zrobić dobrze; inni potrafią, ale ja nie. Będą także tacy, który będą wykorzystywać stałe wyręczanie, aby przyjmować efekty cudzej pracy za swoje i na nich opierać zawyżoną samoocenę, np. gdy rodzic odrabia lub mocno wspomaga pracę dziecka, ono dostaje świetne stopnie, a potem wyobraża sobie świetną karierę, ale dość szybko rzeczywistość weryfikuje jego ambicje. Cios wymierzony w poczucie wartości będzie bardzo silny, a to znowu pociąga za sobą wzrost ryzyka problemów psychicznych, gdyż samoocena i poczucie wartości wpierają odporność psychiczną.
- Lekceważenie innych
To kolejny niebezpieczny skutek wyręczania dziecka w mierzeniu się z trudnościami. Może zacząć postrzegać siebie jako kogoś, kogo żadne problemy nie dotyczą, bo przecież znikają za sprawą opiekuńczego rodzica. Lekceważy także tych, którzy samodzielnie rozwiązują problemy, bo przecież to jej/jego nie dotyczy.
- Brak umiejętności współpracy z innymi, zaburzone relacje
Współpraca z innymi zakłada dobre, oparte na wzajemnym szacunku relacje, a także podejmowanie wyzwań, które pomagają grupie realizować zarówno indywidualne, jak wspólne cele. Dziecko, nastolatek, który nie mierzył się niemal nigdy z trudnościami, będzie miał poważne kłopoty, aby zaangażować się w zadania zespołu, które wymagają czasem rozwiązywania problemów, czasem uznania swojej porażki, natomiast zawsze radości z sukcesów zarówno grupy, jak i każdego z członków zespołu. Jeśli przyzwyczaił się do korzystania ze wsparcia, teraz może wykorzystywać innych do osiągania własnych celów, ale niekoniecznie być skorym do wspierania innych w radzeniu sobie z trudnościami, ponieważ nie ma kompetencji, aby to robić.
- Agresywna lub uległa postawa wobec ludzi
Każdy człowiek żyje we własnej przestrzeni wolności, w której realizuje swoje cele i życie, ale nie może przy tym nie uwzględniać praw innych osób do tego samego. Jeśli nauczyliśmy nasze dziecko tylko brania i bycia wyręczanym przez innych, trudno mu będzie zaakceptować fakt, że teraz mierzenie się z trudnościami to jego osobista sprawa. Jest to źródłem frustracji, może powodować agresywne lub pasywne zachowania wobec innych, zwiększać ryzyko zachowań niebezpiecznych związanych z trudnymi stanami psychicznymi: sięganie po alkohol, narkotyki, dopalacze, leki, autoagresję.

Jak uniknąć pułapek wyręczania
Jeśli Twoje dziecko nie umie czegoś zrobić, to je tego naucz; jeśli robi coś zbyt wolno, pozwól mu ćwiczyć; jeśli robi to inaczej niż Ty, zastanów się, w czym jego rozwiązanie jest gorsze. A może sam(-a) się czegoś nauczysz? Jeśli jest zbyt przeciążone, wesprzyj je w planowaniu pracy. Jeśli swoje zachowanie postrzegasz w kategoriach troski, pomyśl nad celem wychowywania. Przecież chcesz, aby dziecko było szczęśliwe. A będzie tak wtedy, gdy przeżyje swoje życie zgodnie z własną wolą, po swojemu, w swoim tempie, z własnymi priorytetami. Bądź przy nim i wspieraj je, ale nie wyręczaj, nie podejmuj decyzji za nie, bo to jego życie. Dzieci wychowujemy dla świata, nie dla siebie. I dobrze!
Maria Tuchowska Nauczyciel dyplomowany, polonista i teolog. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach integracyjnych różnego poziomu, edukator, coach, przeprowadziła ok. 600 szkoleń z zakresu kompetencji psychospołecznych nauczycieli, prawa oświatowego, pracy z dziećmi i młodzieżą z różnego typu zaburzeniami. Specjalizuje się również w tematyce dotyczącej zagadnień związanych z obecnością rodziców w szkole.