Każdy rodzic chce być dla swojego nastolatka ważną i znaczącą osobą. Aby tak się stało, musimy znać podstawowe potrzeby rozwojowe dziecka i pozwolić mu na ich realizowanie. Nawet jeśli będzie to dla nas czasem trudne. Każde dziecko potrzebuje obecności rodzica, zrozumienia i wsparcia, przy czym nastolatek bardziej na swoich warunkach. Dlatego warto zastanowić się, jak możemy mu pomóc, aby okres dorastania był dla niego pierwszym pozytywnym krokiem w dorosłość. Każdy okres rozwojowy dziecka ma charakterystyczne cechy, ale też potrzeby. Szczególnie te ostatnie są ważne w kontekście prawidłowego rozwoju, na którym przecież zależy każdemu rodzicowi. Zwykle przeżywamy niepokój, zadając sobie pytanie: „Czy moje dziecko rozwija się prawidłowo?”. O ile pytanie to dość często pojawia się w okresie wczesnodziecięcym czy wczesnoszkolnym, w okresie dorastania zadajemy je znacznie rzadziej, a jeśli już, to bardziej w kontekście rozwoju fizycznego. Tymczasem równie ważny jest rozwój psychiczny, związany z kilkoma istotnymi potrzebami rozwojowymi nastolatka.
Potrzeba odrębności
Potrzeba odrębności, inaczej nazywana potrzebą autonomii i niezależności czy separacji, nie jest czymś nowym w rozwoju dziecka. Po raz pierwszy dość mocno zaczyna się uwidaczniać,
gdy dziecko ma 2–3 lata, a więc w wieku niesłusznie nazywanym przez wielu rodziców i specjalistów okresem buntu.
W okresie nastoletnim pojawia się po raz kolejny, choć z nieco większym natężeniem. Dziecko zaczyna coraz bardziej identyfikować się z różnymi osobami spoza rodziny. Szczególna rola przypada tu rówieśnikom. Musimy uszanować fakt, że teraz zdanie kolegów może być dużo ważniejsze od naszego, a ich punkt widzenia na różne rzeczy – istotniejszy i bliższy. Mentalne i fizyczne odrywanie się od rodzica i zwrot w kierunku rówieśników to niezwykle istotny etap budowania siebie i własnej tożsamości.
Sprzeciwianie się rodzicom i niezgadzanie się z nimi jest bardzo zdrowe, choć bywa dla nas dość trudne. Oczywiście nie chodzi o to, żeby teraz rodzice się poddali, skapitulowali i zrezygnowali z relacji z nastolatkiem. Nadal jesteśmy dla nich bardzo ważni, choć wielu z nas popełnia właśnie ten błąd.
W budowaniu odrębności istotne jest nie tylko „odklejenie się” dziecka od rodziców, ale też to, aby miało się do kogo „przykleić”, kiedy będzie tego potrzebować. Podoba mi się metafora odrębności i zaznaczania siebie, którą usłyszałam od psycholożki Anity Janeczek-Romanowskiej. Mówi ona, że już młodsze dzieci odklejają się od rodziców, czyli rysują swoje kontury, ale to rysowanie jest dość delikatne. W okresie dorastania dziecko ma potrzebę, żeby te kontury narysować grubym markerem.
Istotą tworzenia tej odrębności jest szukanie odpowiedzi na pytanie: „Czy ja coś znaczę bez mamy i taty, a jeśli tak, to co?”. Dlatego różne zachowania dziecka, które czasem są dla nas trudne, oznaczają próbę sprawdzenia:
- Czy dam sobie radę bez mamy i taty?
- Jak to jest być bez nich, np. jak to jest być samemu w domu?
- Jak to jest się z nimi nie zgadzać, mieć inne zdanie, inaczej myśleć, mieć inne wartości i czy ta inność mnie wzmacnia?
- Jak to jest robić coś, na co moi rodzice się nie zgadzają?
- Jak to jest decydować za siebie?
Bywa tak, że niektórym nastolatkom bardzo trudno jest realizować potrzebę odrębności, zwłaszcza jeśli rodzice są akceptujący i bardzo dużo rozumieją, ponieważ stoi to w sprzeczności ze środowiskiem rówieśniczym, gdzie nie jest tak różowo. W tym środowisku nastolatek może spotkać się z odtrąceniem, oceną, odkryciem, że nie jest taki fajny. Skoro w domu rodzice są wspierający i serdeczni, nastolatkowi może być trudno z tego zrezygnować. I nie chodzi o to, że rodzice nastolatka mają go nie akceptować czy nie wspierać, lecz o to, żeby nie hamować realizacji tej potrzeby.

Kształtowanie tożsamości
Kolejną ważną potrzebą rozwojową jest kształtowanie tożsamości. To odpowiedź na pytanie:
„Jak to jest być mną?”. Gdybyśmy porównali to do metafory rysowania swoich konturów mazakiem, kształtowanie tożsamości jest wypełnieniem, tego co jest w środku. Nastolatek wypełnia ten środek różnymi działaniami, refleksją, informacją zwrotną, którą dostaje od świata zewnętrznego. Takie budowanie swojego Ja ma wiele obszarów:
- Ja prywatne,
- Ja społeczne,
- Ja w szkole,
- Ja bez rodziców,
- Ja z rodzicami,
- Ja idealne,
- itp.
Aby odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jestem, dziecko musi zanegować nasz punkt widzenia i nasze wartości.
Często robi to w bardzo ostry i mało dyplomatyczny sposób, np.:
- Krzycząc,
- Mówiąc nam jakieś nieprzyjemne słowa,
- Trzaskając drzwiami,
- Wymagając pukania do swojego pokoju
To te bardziej łagodne.
W psychologii istnieje termin
„tożsamość rozpuszczona” i wielu nastolatków rozwojowo przez to przechodzi. Nie do końca wiedzą, jacy są:
„Jestem trochę taki, a trochę taki”. W tym środowisku jestem taki, ale w tamtym jestem inny. Zdarza się, że mówią:
- Nie wiem, jaki/jaka jestem,
- Nie wiem, czego chcę,
- Nie wiem, co wybrać.
To skutkuje pogubieniem, ale też pokazywaniem siebie i swojego ja trochę inaczej w domu, a inaczej w innych środowiskach. Rodzicom może być trudno uwierzyć, że ich dziecko potrafi np. siarczyście przeklinać czy zachowywać się agresywnie w relacjach z rówieśnikami.
Potrzeba relacji i intymności
Kolejną ważną potrzebą rozwojową jest potrzeba budowania relacji z innymi oraz potrzeba intymności. Dziecko będzie miało coraz więcej możliwości tworzenia różnych relacji, ale nie zawsze będą one wspierające. Może być tak, że naturalnie będzie ciekawe i atrakcyjne dla innych, ale też tak, że aby nawiązać relacje z rówieśnikami, będzie musiało się trochę postarać. Pytanie, czy moje dziecko ma wcześniejsze doświadczenia społeczne i wie, jak wchodzić w relacje i jak je podtrzymywać, czy raczej ma w tym trudność i potrzebuje wsparcia…
Jeśli dziecko piątkowe popołudnie woli spędzać ze znajomymi, niż pojechać z Tobą na atrakcyjną wycieczkę do aquaparku, to jest z nim wszystko w porządku. Ten czas bez rodziców jest bardzo kuszący i atrakcyjny właśnie dlatego, że jest bez rodziców. Z tego powodu najlepsze, co możemy zrobić dla naszego dziecka – ale i dla siebie – to ustawić się w tzw. „drugim szeregu”. A ponieważ zaczynamy mieć coraz więcej czasu bez dzieci, warto zająć się sobą i swoimi zainteresowaniami, wrócić do tego, co sprawiało nam radość i było dla nas przyjemne. Jeśli dziecko chętnie spędza czas z rówieśnikami, to znaczy, że dobrze spełniliśmy rodzicielską rolę. Oznacza to, że potrzebuje nas znacznie mniej niż kiedyś, i to jest bardzo dobry znak. Jak mówi nam indiańskie przysłowie: „Dziecko jest gościem w twoim domu. Naucz, nakarm i puść je wolno”.
Z drugiej strony pamiętajmy, że nastolatek potrzebuje również zapewnienia ze strony rodziców, że jest kochany, akceptowany i że wszystko z nim jest w porządku, zwłaszcza kiedy pozwala sobie pewne odstępstwa od rodzicielskiego pomysłu na tak zwane wychowanie.
Dlatego zachęcam wszystkich rodziców nastolatków, aby szanowali odmienny punkt widzenia dziecka, nie oburzali się, kiedy o nim mówi, a raczej zaciekawiali się i prosili o wyjaśnienie.
Marzena Jasińska Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarząd.