Najlepsze wakacje ever – jak social media psują nam lato

Jakie mają być wakacje? W głowach wielu rodziców pewnie „spokojne”, „bezproblemowe”, „relaksujące”. Niestety, dla coraz szerszej rzeszy nastolatków poprzeczka jest ustawiona znacznie wyżej. Jak to ujęła pewna piętnastolatka: – Wiadomo, to są tylko dwa miesiące. Każdy chce wykorzystać ten czas na maksa. Wszyscy wrzucają story i nikt nie chce być gorszy. A ja co mam wrzucić, jak siedzę z telefonem na działce z rodzicami? Nie stać mnie na obozy żeglarskie, a moi rodzice uważają, że egzotyczne wyjazdy to wyrzucanie kasy w błoto. Więc pewnie, czuję się gorsza. Na wszelki wypadek mówię po prostu, że socjale mnie nie kręcą.

Jej podejście nie jest odosobnione. Chcemy tego czy nie, problem bezustannego porównywania się ze sztucznie wykreowanym obrazem wspaniałego życia, które prowadzą inni,  to dla nastolatków realny problem.

Podczas gdy wielu z nas, rodziców, zatrzymało się na etapie, gdy wakacje były po prostu czasem wolnym od szkoły i samo to było super, dla naszych dzieci to już często również projekt sam w sobie i czas, który trzeba udokumentować. Bo inaczej się „nie liczy”. Ważne staje się już nie tylko to, co przeżyliśmy, ale też liczba lajków, które za te przeżycia dostaliśmy. 

I o ile wielu dorosłych wciąż podchodzi do internetowej popularności z przymrużeniem oka, młodym ludziom presja „bycia równie fajnymi jak inni” potrafi realnie zepsuć wakacje. Bo jeśli prawdziwe życie nie dostarcza odpowiednio spektakularnych, dobrze klikających się treści, szybko może przyjść frustracja, rozczarowanie i poczucie bycia gorszymi, dokładnie tak jak w przypadku nastolatki, z którą rozmawiałam.

W pułapce mediów społecznościowych – sygnały ostrzegawcze

Dla wielu rodziców jest to całkowitym zaskoczeniem. Przecież ich dziecko jest bezpieczne, ma czas wolny, często jakieś atrakcje... Jak ono może nie czuć się w stu procentach szczęśliwe i spełnione? Problem w tym, że nie widzimy drugiej strony. 

A wielu młodych ludzi nie umie ocenić swojej sytuacji przez pryzmat własnych potrzeb, ale patrzy na nią, porównując się do tego, co widzi na ekranie. Do starannie wyselekcjonowanego contentu stworzonego przez celebrytów lub innych nastolatków. 

Oczywiście, nie każde westchnięcie naszego dziecka „ale fajnie!” na widok fotki koleżanki z plaży na Malediwach czy z pomostu na Mazurach powinno wzbudzić nasz rodzicielski niepokój. Przecież i my nie jesteśmy całkowicie wolni od małych szpileczek zazdrości, choć  z racji wieku powinniśmy być odporniejsi na pułapki mediów społecznościowych. Co więc może być prawdziwym sygnałem ostrzegawczym?

a_najlepsze_wakacje_LR_graf_1.jpg

Umniejszanie własnych doświadczeń

Jeśli nasze dziecko jeszcze do niedawna cieszyło się na nocowankę u kuzynów, a teraz powtarza, że to „nudne”, „słabe” i „inni mają lepiej”, to może być sygnał do przyjrzenia się problemowi bliżej.

Wyraźna zmiana nastroju dziecka po przeglądaniu mediów społecznościowych 

Jeśli po kilkunastu minutach scrollowania nasza pociecha staje się rozdrażniona, smutna albo zamyka się w sobie, warto przyjrzeć się temu bliżej. Wielu młodych ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy, że źródłem ich gorszego samopoczucia nie są wakacje same w sobie, ale nieustanne porównywanie ich z cudzymi. 

Zwiększenie tendencji do dokumentowania zamiast przeżywania 

Jeśli podczas wspólnych chwil nasz nastolatek bardziej koncentruje się nad tym, jak jego dzień będzie wyglądał w relacji na Insta, zamiast nad tym, co rzeczywiście robi, to czerwona flaga.

Zmiana języka dziecka 

Jeśli coraz częściej słyszymy umniejszające doświadczenie komunikaty w rodzaju „tylko ja tak nudno spędzam czas”, „moje życie jest beznadziejne” itd., to również wyraźny sygnał, że coś się dzieje. I możemy dojść do tego, o co konkretnie chodzi.

Nie mamy możliwości odcięcia dziecka, szczególnie w wieku nastoletnim, od Internetu i wpływu mediów społecznościowych. To byłoby nierealne i w sumie bezsensowne, bo nawet gdyby udało nam się przetrzymać nastolatka kilka tygodni bez dostępu do telefonu, nie unikniemy tego, że na którymś etapie życia zacznie porównywać swoje doświadczenia z doświadczeniami innych ludzi. Ale to nie znaczy, że powinniśmy zbagatelizować problem.

W końcu nie chodzi tylko o dwa miesiące wakacji. Chodzi przede wszystkim o budowanie poczucia własnej wartości w naszym dziecku.

Jak może pomóc rodzic?

Nie wyśmiewaj i nie bagatelizuj problemu

Dla wielu dorosłych zmartwienie nastolatka może wydawać się absurdalne. Bo jak można narzekać na wakacje tylko dlatego, że ktoś inny pojechał dalej albo wrzuca ciekawsze zdjęcia? :-) 

Tyle że emocje naszego dziecka są prawdziwe, nawet jeśli ich źródło wydaje się nam błahe. Komentarze w rodzaju „przesadzasz”, „za moich czasów takich problemów nie było” czy „odłóż telefon i przestań marudzić” zwykle nie pomagają. Wręcz przeciwnie. Mogą sprawić, że nastolatek przestanie mówić nam o swoich przeżyciach. 

Dlatego, choćby nie wiem, jak nas korciło odebrać dziecku telefon, wybierzmy może i bardziej wymagające, ale skuteczniejsze rozwiązania.

Rozmawiajmy o tym, jak działają media społecznościowe 

Nie przejmujmy się tym, że na propozycję takiej rozmowy nasze dziecko pewnie przewróci oczami i powie: „Słyszałem o tym sto razy w szkole”. To usłyszysz sto pierwszy :-). 

I nie chodzi o kolejny wykład na temat szkodliwości telefonów. Większość nastolatków doskonale wie, że Instagram czy TikTok nie pokazują całej prawdy. Problem polega na tym, że wiedzieć to jedno, a pamiętać o tym w chwili, gdy ogląda się dziesiątą relację z egzotycznych wakacji znajomych, drugie. Czasem warto po prostu wspólnie zastanowić się, czego na tych zdjęciach nie widać. Bo nie widać kłótni, rozczarowań, nudy, samotności ani setek nieudanych ujęć usuniętych przed publikacją.

Nie próbujmy za wszelką cenę organizować dziecku „wakacji godnych Instagrama” 

To pułapka, w którą coraz częściej wpadają również rodzice. Kiedy widzimy, że nasze dziecko czuje się gorsze, pojawia się pokusa, żeby jakoś to wynagrodzić. Zapisać na kolejny obóz, znaleźć bardziej spektakularne atrakcje, dołożyć jeszcze jeden wyjazd. Tymczasem problem rzadko leży w liczbie atrakcji. Dużo częściej w przekonaniu, że własne życie jest mniej wartościowe niż życie innych ludzi.

Pokazujmy, że wartość człowieka nie zależy od tego, jak wygląda jego życie w Internecie

Brzmi banalnie, ale właśnie takie komunikaty budują odporność na presję porównywania się z innymi. Dziecko, które słyszy i widzi, że jest kochane nie za osiągnięcia, zdjęcia, popularność czy liczbę obserwujących, ale po prostu dlatego, że jest tym, kim jest, zwykle łatwiej radzi sobie z internetową presją. 
A to przyda mu się nie tylko podczas wakacji, ale również później: w szkole, na studiach i w dorosłym życiu.

I wydaje się, że to jest w tym wszystkim najważniejsze. Nie chodzi o to, żeby całkowicie uwolnić nasze dziecko od wpływu treści znalezionych w sieci . To mrzonka, porzućmy od razu nadzieję, że to się uda, to unikniemy wielu rozczarowań. 

Chodzi raczej o to, żeby potrafiło patrzeć na własne życie nie tylko przez pryzmat tego, co pokazują inni. Bo prawda jest taka, że nawet najbardziej spektakularne wakacje kiedyś się kończą. Zdjęcia znikają w internetowym archiwum, relacje przestają się wyświetlać, a liczba lajków bardzo szybko przestaje kogokolwiek obchodzić. 

Znacznie dłużej zostaje natomiast poczucie własnej wartości, przekonanie o tym, że jest się wystarczająco dobrym i że nie trzeba nieustannie rywalizować z innymi o uwagę czy uznanie. 

Nastolatka, której słowa zacytowałam na początku tego tekstu, za kilka lat pewnie nie będzie już pamiętała, kto pojechał na egzotyczne wakacje, a kto spędził lato na działce. Jest natomiast duża szansa, że zapamięta emocje, które wtedy jej towarzyszyły. To, czy czuła się gorsza od innych, czy może mimo wszystko miała obok siebie dorosłych, którzy pomogli jej zrozumieć, że wartość człowieka nie zależy od miejsca, w którym spędza wakacje, ceny biletu lotniczego ani liczby serduszek pod zdjęciem. 

Jeśli uda nam się przekazać dzieciom właśnie tę lekcję, to być może będą miały naprawdę udane wakacje. Nawet jeśli nie będą wyglądały jak te z Instagrama.





Lilka Poncyliusz – Guranowska
Autorka jest anglistką, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorką i autorką wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. W marcu 2023r. ukazała się jej nowa książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatkiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: