Urodziny – jak zorganizować i nie zbankrutować

Ostatnio podsłuchałam rozmowę dwóch mam kilkulatków na placu zabaw.
– Nie wiem, jak zepnę budżet w tym miesiącu. Mam mało zleceń, a do tego czekają nas urodziny synka. Chyba wezmę kredyt!
Druga mama westchnęła ze zrozumieniem, a ja w myślach dołączyłam do wyrazów współczucia. Ale nie dlatego, że urodziny kilkulatka muszą zrujnować rodzinny budżet, a dlatego, że ta mama najwyraźniej zamierzała zastosować zasadę: „Zastaw się, a postaw się”. A przecież to nie wesele tylko urodziny przedszkolaka! I można je zorganizować dużo taniej, co jest istotne w czasach galopujących cen, jakie teraz nastały. Jak to zrobić?

Wybór miejsca na urodziny

Wielu rodziców od razu rezerwuje (czasami z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem!) salę zabaw, „kulki” itd. Argumentują to tym, że w takim miejscu „wszystko mają z głowy”, „nic ich nie interesuje”, no i… wszyscy tak robią. A gdyby tak spróbować inaczej?

Sala zabaw to wydatek rzędu kilkuset złotych (w dużych miastach cena potrafi czasem przekroczyć tysiąc). Do tego dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym często chodzą na te same sale i niekoniecznie są one dla nich tak atrakcyjne, jak wydaje się rodzicom.A gdyby tak zamiast tego zaprosić dzieci na imprezę w domu albo nocowankę? Wcale nie trzeba mieć wyjątkowych warunków mieszkaniowych. Ja mieszkam w bloku, w niespecjalnie dużym mieszkaniu, a kiedy moje dzieci były młodsze, często z okazji ich urodzin czy innych świąt zapraszaliśmy dzieci na „nocowanki”. Rodzice byli przygotowani, że dzieci będą spały na materacach (bo wszystkie nie zmieściłyby się na łóżkach ) i że rano czeka jest stanie w kolejce do jednej łazienki… Czy im to przeszkadzało? Ani trochę.

Dla wielu dzieci spanie jak śledzie na rozłożonych na podłodze materacach było frajdą, bo – jak mi później opowiadały – czuły się trochę jak na obozie.

Innym pomysłem jest zorganizowanie urodzin plenerowych. Mój syn był kiedyś u kolegi na grillu i podchodach, które jego rodzice zorganizowali w ogólnodostępnym miejscu kempingowym w lesie. Wymyślili gry i zabawy angażujące wszystkich uczestników. Córka z kolei brała udział w urodzinach zorganizowanych w miejskim parku, a koleżanka była z gromadką dzieci na ogólnodostępnym kąpielisku.

Możliwości jest tak naprawdę bardzo dużo. Trzeba się zastanowić, co lubi Twoje dziecko – i co nie zrujnuje rodzinnego budżetu.

Zorganizowanie urodzinowych gier i zabaw

Dobre urodziny to urodziny, na których dużo się dzieje. Przy czym niekoniecznie musi to być od początku do końca zaaranżowane przez dorosłych. Osoba dorosła musi oczywiście czuwać nad przebiegiem urodzin i mieć w zanadrzu kilka zabaw, które zajmą znudzone dzieci – ale to naprawdę nie musi być profesjonalny animator! Jeśli wpiszesz w Internet „gry i zabawy na urodziny”, znajdziesz kilkaset propozycji.

Nocne podchody? Kalambury? Nieśmiertelna mafia? Poszukiwanie skarbów? To pierwsze lepsze pomysły, które przychodzą mi do głowy, ale są dziesiątki możliwości, zależnie od wieku dziecka, stopnia zżycia ze sobą uczestników czy tego, jak często bawią się razem na urodzinach (jeśli często, to być może mają opracowane gry, do których lubią wracać – w naszym przypadku tak było).

Bardzo zachęcam też do zdjęcia z siebie odrobiny odpowiedzialności za przebieg zabawy. Rodzice czasami zachowują się, jakby reżyserowali film akcji. Najpierw idziemy tu, potem zobaczymy tamto. W efekcie dzieci wychodzą z takich urodzin przebodźcowane i dochodzi do konfliktów.

Daj dzieciom trochę czasu wolnego. Niech same pomyślą, w co mogą się pobawić. Dopiero gdy sytuacja się przeciąga – interweniuj i zaproponuj (ale bez naciskania!) zabawę, która zaangażuje wszystkich.

a_urodziny_jak_zorgarnizowac_LR_graf_1.jpg

Przekąski na urodziny dziecka

Jeśli chcesz zaoszczędzić na jedzeniu – zrób możliwie dużo rzeczy na własną rękę. Nie zamawiaj drogiego tortu z cukierni. Zrób ciasto na gotowych spodach albo tort bezowy – również na gotowym spodzie. Nie dokładaj sobie pracy. To nie jest przyjęcie z okazji rocznicy ślubu teściów! Nikt nie będzie recenzował tortu za trzysta złotych. Co więcej, istnieją duże szanse, że połowa dzieci tort zostawi, bo „nie lubi słodyczy”, „jest uczulona na na gluten” czy zwyczajnie nie ma na niego ochoty.

Do takiego tortu świetnie sprawdza się gotowy obrazek z ulubioną postacią z bajki dziecka (ok. 20 zł, można zamówić przez Internet). Dobrym pomysłem jest też zaproszenie dzieci-gości do wspólnego przygotowywania urodzinowych przekąsek.

Na wielu urodzinach robiliśmy pizzę (na gotowych spodach!). Byłam też kiedyś gościem na imprezie, gdzie dzieci robiły naleśniki. Rodzice przygotowali kilkadziesiąt gotowych naleśników, a mali goście (przedszkolaki) dekorowały je tym, co chciały – i to była ich przekąska.

Nie spędzaj przedurodzinowej nocy na przygotowywaniu mini-hamburgerków czy trzech rodzajów sałatek. Lepiej sprawdzi się wspólne dekorowanie muffinek. Pamiętaj, że zziajanym od biegania dzieciom zawsze chce się pić. Chętnie też sięgają po szybkie do zjedzenia przekąski i wracają do wspólnej zabawy.

Na co uważać przy organizacji urodzin dziecka

Zachęcam do uważności przy planowaniu menu. Z jednej strony większość znanych mi dzieci chce widzieć na swoich urodzinach niebieskie żelki i różowe pianki, ale z drugiej – większość rodziców wyobraża sobie, jak ich pociechy na urodzinach chrupią słupki marchewek i wcinają borówki.

Zachęcam do umiaru i ustalenia kompromisu między tym, co zdrowe, a tym, o czym marzą dzieci. I mimo wszystko do rezygnacji z wściekle różowych pianek, bo trzeba wziąć pod uwagę, że pobudzone sztucznymi barwnikami i cukrem dzieci bywają trudne do okiełznania. Pamiętaj, im prościej, tym lepiej (a przy tym taniej). Zwróć uwagę na dobry skład.

Kiedyś na urodzinach jednego z moich dzieci goście robili pizzę. W pewnym momencie zaczęli obsypywać się mąką. Zasypali się dokumentnie, a przy okazji też kuchnię.

Jedna z mam, odbierając swoją córkę, która piszczała: „W życiu się tak dobrze nie bawiłam!”, westchnęła, rozejrzała się po tej mojej kuchni i powiedziała:

– Jak ty mogłaś na to pozwolić? Przecież teraz wszystko masz w mące.

Roześmiałam się i powiedziałam, że mąkę sobie zmyję, a wrażenia pozostaną z dziećmi bardzo długo. Zostały. Niektóre wspominają tę imprezę do dziś. A kilo mąki kosztuje tylko 4 zł! Naprawdę, czasami im prościej, tym lepiej. Dobrej zabawy!





Lilka Poncyliusz-Guranowska
Anglistka, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorka i autorka wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. Uczestniczy w wielu szkoleniach z zakresu psychologii rozwoju i profilaktyki, zarówno w Polsce, jak i za granicą. W marcu 2023 r. ukazała się jej książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatekiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”. Prywatnie jest mamą osiemnastolatki i czternastolatka.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: