„Synu, córko, siadaj, musimy porozmawiać...” Konia z rzędem temu, kto nie zadrży na takie słowa. Pod niejednym dorosłym ugięłyby się kolana, a co dopiero w przypadku przeciętnego nastolatka, który po takim zdaniu natychmiast spodziewa się fali krytyki. A przecież rozmowa między rodzicem a dzieckiem nie powinna sprowadzać się do „gaszenia bieżących pożarów” czy ustalania, co robimy jako rodzina w weekend. Rozmowa to przede wszystkim szansa na nawiązanie i podtrzymywanie porozumienia, wymiana doświadczeń, przekazanie ważnych wartości, ale też ostrzeżenie przed zagrożeniami, których dorośli są już świadomi, a z których młodzi ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę. Dlatego Ważne Rozmowy, nieograniczające się tylko do spraw bieżących, są tak ważne. I dlatego my, jako rodzice, nigdy nie powinniśmy z nich rezygnować – bez względu na to, ile lat ma nasze dziecko. Jakie powinny być tematy Ważnych Rozmów z dziećmi? O czym każdy rodzic ze swoim dzieckiem powinien porozmawiać (i to często więcej niż raz)?
Empatia i zrozumienie dla różnorodności
Naszym dzieciom przychodzi żyć w świecie innym od tego, który znaliśmy my. Od najmłodszych lat spotykają się z różnorodnością kulturową, bo w przedszkolu są dzieci z różnych krajów, nierzadko o innym kolorze skóry czy zwyczajach. Później nie jest inaczej. W życiu naszych dzieci będą pojawiali się rówieśnicy inaczej wychowywani, biedniejsi i bardziej zamożni, grubsi i chudsi od nich. Jednym słowem – różni, a czasami inni.
To naszą rolą jest przekazanie dziecku, że to wszystko jest OK. Jeśli my nie przekażemy obrazu zróżnicowanego świata jako pozytywnego, stanowiącego szansę na rozwój – nasze dziecko będzie dorastało w poczuciu zagrożenia „obcością”, lęku, który w przyszłości może prowadzić do wykształcenia postaw ksenofobicznych. A tego pewnie nikt z nas dla swojego dziecka by nie chciał.
Bezpieczeństwo, w tym bezpieczeństwo w Internecie
Od wielu rodziców można usłyszeć: „Po co ciągle o tym mówić, przecież oni się uczą o tym w szkole!”. Tak, oczywiście bezpieczeństwo w sieci jest mocno obecne w programach szkolnych (i bardzo dobrze!), ale nic nie zastąpi bezpośredniego przekazu rodzica. Czy tego chcemy, czy nie, mamy, kolokwialnie mówiąc, „większą siłę rażenia” niż puszczana na godzinie wychowawczej prezentacja.
Istnieje spore ryzyko, że nasze dziecko automatycznie wyłączy uwagę na lekcji poświęconej przechodzeniu przez ulicę (bo przecież tyle razy już o tym słyszało!), ale gwarantuję, że posłucha, jeśli tata podzieli się historią z własnego życia, jak to w ostatniej chwili zahamował przed pasami, przez które przechodził na czerwonym świetle zapatrzony w telefon nastolatek. I może następnym razem to nie nasze dziecko tym nastolatkiem będzie.
Akceptacja ciała i tożsamości
Znowu... wydawać by się mogło, że ten temat jest obecny w przestrzeni publicznej i nasze dziecko „i tak wszystkiego się dowie”. Technicznie, być może. Ale jeśli rodzice unikają tematów dotyczących fizjologii, w domu przyciszonym głosem mówi się, że mama nie chce się opalać, bo ma okres, to dziecko nabiera przekonania, że w miesiączce (a często w ogóle w ciele) jest coś wstydliwego. Tymczasem tak przecież nie jest.
Wszystko, co dzieje się z naszym ciałem, jest w porządku. Wszystko, co związane jest z naszym ciałem, jest OK. I to przekonanie dzieci wynoszą z domu. Pamiętajmy o tym, zanim kolejny raz głośno skrytykujemy swój wygląd. Dzieci uczą się przede wszystkim przez naśladownictwo.

Emocje i zdrowie psychiczne
Brałam kiedyś udział w szkoleniu za granicą. Było ono przeznaczone dla nauczycieli, ale tak się złożyło, że uczestniczyły w nim same kobiety i wszystkie byłyśmy mamami. W pewnym momencie prowadząca pokazała książeczkę, którą w jej kraju czyta się kilkuletnim dzieciom. Książeczka była o nazywaniu emocji. Wszystkie mamy z Europy, jak się okazało, tę książeczkę znały... oprócz nas, Polek.
W wielu domach nie ma zwyczaju mówienia od najmłodszych lat, czym są gniew, wstyd, złość, smutek, frustracja. Zdarza się, że nie uczymy dzieci rozpoznawać emocji i nie przekazujemy, że nie ma emocji dobrych czy złych. Zamiast tego uczymy ich tłumienia, mówiąc: „Ale co się takiego wielkiego stało? Nie ma powodu płakać!”.
Rozmawiajmy z dziećmi o tym, co czują. Mówmy, co my czujemy (!). Powiedzmy im, że każdy ma prawo czuć się gorzej. Nauczmy je rozpoznawać w ciele, co to znaczy, że czuję wstyd, a co znaczy, że czuję ból czy gniew. Z rozpoznanymi i przyjętymi emocjami łatwiej żyć.
Zagrożenia, w tym zagrożenia nowymi substancjami psychoaktywnymi
Pracuję w liceum, mam dwoje nastolatków: syna i córkę maturzystkę. Siłą rzeczy znam wielu młodych ludzi i z wieloma rozmawiam. I za każdym razem jestem zdziwiona, jak mało te młode osoby wiedzą na temat zagrożeń, które niestety stają się nierzadko ich udziałem.
Rodzice rzadko rozmawiają o tym, czym są substancje psychoaktywne. Nie uczą asertywności i odmawiania niebezpiecznych zachowań w sytuacjach towarzyskich.
Kiedy rozmawiam o tym z rodzicami, często słyszę: „Ale ja sam tego nie wiem”. Rozumiem to, ale istnieje wiele możliwości dokształcenia się, skarbnica wiedzy w postaci Internetu, książek. Pamiętajmy, że unikając tego tematu, nie sprawiamy, że nasze dziecko się nim nie zainteresuje. Wręcz przeciwnie, budujemy w nim niezdrową ciekawość.
Wszystko, co jest ważne – w danej chwili dla dziecka
To się wydaje oczywiste, ale w ferworze bieżącego życia czasami umyka nam, że tak naprawdę ważne są wszystkie sprawy, którymi w tej chwili nasze dziecko żyje. Koniec przyjaźni? Nowa przyjaźń? Pierwsza miłość? Gorsze stopnie? Niesprawiedliwy nauczyciel? Konflikty w domu? Problemy z cerą? Lęk? To wszystko może być dla naszego dziecka na tę chwilę bardzo ważne. Jeśli nie porozmawia o tym z nami, być może nie porozmawia z nikim. A to może okazać się dla niego katastrofalne w skutkach.
Jak rozmawiać z dzieckiem
Na pewno uczciwie. Rodzice czasami unikają rozmów na ważne tematy, bo boją się, że „nie będą umieli”. Pamiętajmy, że rozmowa to nie wykład. Od danych naukowych i statystycznych ważniejsze jest zaangażowanie i nastawienie mówiącego, gotowość wysłuchania drugiej strony, reagowanie na słowa, mowa ciała, zaangażowanie, a także własny przykład. Nie unikajmy mówienia o tym, że pewne tematy są dla nas trudne (jeśli są), bo np. nikt nas nie nauczył otwarcie nazywać swoich emocji. Nie ma żadnego powodu, dla którego mielibyśmy rozmawiać niczym wytwór sztucznej inteligencji. Mamy swoje doświadczenia, emocje, mamy też stosunek do pewnych kwestii. Pozostając otwartymi na zdanie naszego dziecka, nie ukrywajmy tego, co naprawdę czujemy, bo syn czy córka wyczują fałsz.
Bądźmy kochający i autentyczni, a rozmowa będzie ważna przez samo to, że odważyliśmy się ją podjąć. Za młodzi, za starzy?
Rozmawiając z rodzicami o tym, że warto rozmawiać na ważne tematy, często słyszę: „Porozmawiam, ale jak będzie starszy”. Warto podkreślić, że nie ma minimalnego wieku, od którego zaczniemy rozmawiać o tym, co naprawdę istotne. Im wcześniej to zrobimy, tym lepiej, bo jeśli moment rozmowy
będziemy odwlekać w nieskończoność, może się okazać, że „świat” nas uprzedzi i dziecko wiedzę dostanie już z innego, niekoniecznie godnego zaufania źródła. Oczywiście przekazywane treści dostosowujemy do wieku dziecka i jego zainteresowań, ale nie ma przeszkód, żeby już z młodszym przedszkolakiem rozmawiać o wartościach, różnorodności czy bezpieczeństwie w sieci. Złotą zasadą wydaje się podążanie za dzieckiem. Kiedy pojawiają się pierwsze pytania, przychodzi czas na rozmowę. Nie później, nie „jak będzie starsze”. Teraz. Bo pyta. Wykorzystajmy ten moment.
A czy dziecko może być „za duże” na pewne tematy?
Nie. Wielu rodziców uważa, że są zwolnieni z ważnych rozmów, bo ich dziecko „już dawno ma tę wiedzę ze szkoły czy Internetu”. Być może. Ale pamiętajmy, że rozmowa twarzą w twarz, do tego z osobą, której zdanie jest dla nas ważne, ma o wiele większą wartość niż obejrzenie choćby najlepiej przygotowanego filmiku. Do tego rozmowa ma charakter nie tylko i nie przede wszystkim informacyjny, ale też więziotwórczy. Powoduje, że między rozmawiającymi wytwarza się więź. Korzystajmy z szansy, jaką stanowi dla nas rozmawianie z własnym dzieckiem. Zwłaszcza na ważne tematy.
Lilka Poncyliusz – Guranowska Anglistka, nauczyciel dyplomowany, egzaminatorka i autorka wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. W marcu 2023r. ukazała się jej nowa książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatekiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”. Prywatnie jest mamą nastolatków.