Niemal każdy dorosły, słysząc określenie „rozpieszczanie”, ma skojarzenia pejoratywne. Rozpieszczone dziecko czy nastolatek natychmiast nasuwa na myśl o chaos, krzyki i protesty, zwłaszcza w sytuacji, gdy trzeba zachować się według ustalonych społecznie zasad. Stąd też dziadkowie, którzy rozpieszczają wnuki, postrzegani bywają bardzo krytycznie. Czy na pewno zawsze? Rozpieszczanie
W słowniku PWN języka polskiego definicja słowa „rozpieszczać” brzmi: „zepsuć zbytnim pobłażaniem, dogadzaniem komuś”. Słownik wskazuje także synonimy: „rozpuszczać, rozpaskudzać, rozbisurmaniać,
niańczyć, głaskać”. Paskudnie to brzmi, prawda? Mocne słowa, które – użyte wobec działań bliskich dziecku dorosłych – wskazują, jak wielką krzywdę czynią mu ci, którzy go rozpieszczają, czyli psują, rozbisurmaniają itd. Ale przecież pozostają jeszcze: niańczyć, głaskać… A te określenia niosą za sobą inne konotacje:
tulić, przytulać, reagować na potrzeby, być blisko itd. To już zdecydowanie lepiej brzmi. I w tym właśnie – moim zdaniem – jest kłopot z postrzeganiem rozpieszczania. Reagujemy na to zjawisko bardzo negatywnie, nie dopuszczając do siebie myśli, że wcale nie musi tak być.
Jakie więc rozpieszczanie może być korzystne dla dziecka i akceptowalne dla kochających dorosłych opiekunów? Relacje rodzinne w idealnym świecie
Wyobraźmy sobie idealną sytuację rodzinną: kochający rodzice, rozsądnie stawiający granice swoim dzieciom, babcie i dziadkowie dość często widujący się z wnukami. Kilka razy w roku dzieci przebywają u nich po kilka dni, czasem z nimi wyjeżdżają. Relacje pomiędzy rodzicami a babciami i dziadkami są bardzo dobre, nawzajem się szanują i respektują swoje prawa. Dziadkowie i babcie są mniej (lub w ogóle nie są) obciążeni obowiązkami zawodowymi, czas spędzają tylko z wnukami, skupiając się na ich potrzebach. Dbają o atrakcje – przecież to wakacje…
W domu dziadków i babć dzieci czują się wspaniale, nikt ich nie popędza, opiekunowie pytają o to, co chciałyby robić, co zjeść, gdzie wyjść. Nie wszystko dzieje się zgodnie z wolą wnucząt, ale zawsze otrzymują one informację, na czym dorośli opierają swoją decyzję. Dzieci są przytulane, poranki i wieczory pełne rytuałów, stanowią samą przyjemność: wspólne przygotowywanie posiłków, wypieków, deserów, wspólne planowanie, czytanie książek, gry planszowe, opowieści o różnych ciekawych historiach rodzinnych, czasem przeglądanie albumów i odkrywanie swoich korzeni, a dni upływają jako pasmo radości i przyjemności.
Powroty bywają oczywiście trudne. Trzeba przestawić się na czas realizacji szkolnych obowiązków, zaakceptować obciążenia zawodowe rodziców, pośpiech, skupienie na ogarnianiu codzienności z przystankami na weekendowy wypoczynek.
Jasne komunikaty ze strony rodziców: „wracamy do domu i obowiązków”, pomagają dzieciom w przejściu tego trudnego dla nich czasu. Sielanka, prawda?

Relacje rodzinne w nieidealnym świecie
Rzeczywistość bywa jednak inna. Przeszkodami dla osiągnięcia takiego obrazu „rozpieszczania” wnuków bywają różne okoliczności:
- Zaburzone relacje pomiędzy rodzicami a babciami i dziadkami. To bardzo poważna przeszkoda w uzgadnianiu pomiędzy dorosłymi opiekunami tego, co akceptowalne dla obu stron. Często wiąże się to z brakiem zaufania, który wręcz uniemożliwia dostrzeżenie w tej drugiej stronie odpowiedzialnego opiekuna, zdolnego do zajmowania się dzieckiem/wnukiem w sposób sprzyjający jego rozwojowi. Może to być roszczeniowa postawa rodziców wobec dziadków i babć: oczekiwanie, że wejdą „w buty” rodziców, czyli na czas pozostawania dzieci pod ich opieką będą zachowywać się i działać dokładnie tak samo jak oni. Może to być także krytykowanie postępowania rodziców przez dziadków i babcie, pouczanie ich w sprawach wychowywania dzieci, wciąganie wnuków w działania przeciwko rodzicom. To droga do stopniowego zamykania wszelkich relacji, bardzo szkodliwa dla dzieci. Zadbanie o dobre relacje i zgoda na to, że jesteśmy różni, to pierwszy krok, który może pomóc w zmianie wizerunku drugiej strony.
- Trudności z podziałem kompetencji wychowawczych. Zdarza się to czasem wtedy, gdy dziadkowie i babcie mieszkają pod tym samym dachem lub bardzo blisko. W sposób naturalny stają się bliskim opiekunem wnuków, często spędzają z nimi więcej czasu niż rodzice, wnukowie traktują więc dziadków i babcie jako autorytet w wielu sprawach, co bywa kością niezgody pomiędzy dorosłymi. Ustalenie zasad i respektowanie przez dziadków i babcie priorytetowej roli rodzica to dobra droga do klarownych relacji we wspólnym, jakby na to nie patrzeć, wychowywaniu wnuków. Dziecko powinno słyszeć i akceptować, że ważne decyzje (np. wyjazd, wyjście do kolegów, zaangażowanie w jakąś aktywność szkolną lub pozaszkolną, zasady żywienia itd.) podejmują z rodzicami, a nie dziadkami i babciami.
Obecność babci i dziadka w życiu dziecka
Obecność babci i dziadka w życiu dzieci i nastolatków to ważny aspekt wychowania. Wzmacnia poczucie przynależności i zakorzenienia, poczucie bezpieczeństwa, przekonanie o tym, że jest się kochanym bezwarunkowo. Jeśli rozpieszczanie wnuków ogranicza się do wizyt (także tych dłuższych) w domu dziadków i babć, do odstępstw od zasad w granicach odpowiedzialności (podjadanie pomiędzy posiłkami, ciut więcej niż zwykle słodyczy, akcentowanie przyjemności i zabawy, bo w domu dziadków i babć nie ma obciążających obowiązków itd.), to wszystko jest w porządku. Potem reset: „wracamy do domu”. Zasada wpajana od wczesnego dzieciństwa będzie działać skutecznie.
Każdy potrzebuje ciepła, przytulania, codziennych czułości, poczucia ważności swoich potrzeb.
To wszystko mogą wzmacniać swoją obecnością w życiu wnuków dziadkowie i babcie, przy okazji ubogacając zasoby dziecka w niezliczone historie, wspomnienia, które kiedyś będą ciepłym wspomnieniem, miejscem bezpiecznym w życiowych zawieruchach. Niech zatem dziadkowie rozpieszczają, nie łamiąc ustaleń z rodzicami w zakresie tego, co jest dla nich nie do zaakceptowania, a rodzice niech wychowują, przymykając oko na różne wspólne „tajemnice” wnuków, dziadków i babć.
Maria Tuchowska Nauczyciel dyplomowany, polonista i teolog. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach integracyjnych różnego poziomu, edukator, coach, przeprowadziła ok. 600 szkoleń z zakresu kompetencji psychospołecznych nauczycieli, prawa oświatowego, pracy z dziećmi i młodzieżą z różnego typu zaburzeniami. Specjalizuje się również w tematyce dotyczącej zagadnień związanych z obecnością rodziców w szkole.