Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Porozmawiajmy o makijażu

Tosia, rezolutna ośmiolatka, przygląda się właśnie swojej mamie, która przygotowuje się do wyjścia z domu. Z dużym zainteresowaniem śledzi jej ruchy, kiedy maluje oczy, przeciąga pomadką po wargach. Wreszcie dziewczynka odzywa się: “Ja też tak chcę! Podobasz mi się z makijażem, ja też byłabym wtedy ładniejsza. Chciałabym pomalować oczy i paznokcie!”.

Scenariusz rozmowy Tosi z mamą – wersja 1

– Chcę pomalować oczy i paznokcie też… – Tosia aż podskakuje, wykrzykując słowa.
– Tosiu, jesteś jeszcze za mała na makijaż. Na malowanie paznokci zresztą też! – mówi mama.
– A mama Kaśki mówi, że dziewczynki mogą się malować, żeby się tego nauczyć! – nie ustępuje Tosia.
– Tosiu, dla mnie jesteś za mała na makijaż i nie interesuje mnie zdanie mamy Kasi! – bardziej zdecydowanym tonem odpowiada mocno już zniecierpliwiona mama.
– Ale ja chcę, proszę mamusiu! Tylko ten jeden raz spróbuję, proszę… – Tosia składa ręce w błagalnym geście, ale cierpliwość mamy się właśnie skończyła.
– Powiedziałam: NIE! Koniec dyskusji!
– Ale dlaczego? Inne dziewczyny mogą, a ja nie i nie… Mamo, proszę! – Tosia podejmuje rozpaczliwe próby zmiękczenia mamy.
– Nie mam już sił. Ile razy mam powtarzać, że się nie zgadzam? Proszę iść teraz do swojego pokoju. Ja wychodzę z tatą, zostanie z Tobą babcia Krysia, mam nadzieję, że będziesz grzeczna. Już i tak zepsułaś mi wieczór… – mama wychodzi z łazienki, nie patrząc już w stronę córki podejmuje rozmowę z mężem, po chwili wychodzą. Tosia patrzy jeszcze chwilę w drzwi, jakby czekała, że rodzice wrócą, potem smutna odchodzi do swojego pokoju.

Co może teraz myśleć Tosia?

“Jasne, za mała… A Kaśka to może duża? Przecież ma tyle samo lat, co ja! Dlaczego ona może, a ja nie? I Aurelia, i Melka, i Oliwka… Tylko ja oczywiście za mała! I jeszcze teraz mama będzie na mnie zła, bo popsułam jej humor… Ale przecież nie wiedziałam, że się tak zdenerwuje.”

Dlaczego tak może myśleć?

Zainteresowanie Tosi makijażem i prośba o możliwość spróbowania, nie jest sama w sobie niczym nagannym. Dzieci przecież uczą się świata, obserwując dorosłych. Tosia pewnie wiele razy widziała mamę z makijażem, z pomalowanymi paznokciami i farbowanymi włosami. Widuje przecież także inne kobiety, które w podobny sposób dbają o swój wygląd. Wydaje się jej to naturalne, chce być taka jak inne kobiety i stąd wyartykułowana właśnie prośba. Umocniona w przekonaniu, że to korzystne przez wypowiedź koleżanki, której mama pozwala się malować, domaga się – jak sama to rozumie – aby jej potrzeby były spełnione. Czuje się pokrzywdzona, gdy mama odmawia jej praw takich, jak – w jej odczuciu – mają inne dziewczynki. I na dodatek zostaje obwiniona o zepsuty wieczór mamy. To musiało zaboleć dziewczynkę, która przecież nie miała zamiaru psuć mamie wieczoru, po prostu wyrażała swoje oczekiwania i potrzeby.

a_makijaz_LR_graf.jpg

Scenariusz rozmowy Kasi z rodzicami – wersja 2

– Chcę pomalować oczy i paznokcie też… – Tosia aż podskakuje wykrzykując słowa.
– Widzę, że makijaż Ci się podoba – mówi łagodnie mama.
– Pewnie. I Twoje czerwone paznokcie. Są super! Mogę też? – dziewczynka już sięga po akcesoria mamy, ale ta spokojnie przytrzymuje jej rękę.
– Rozmawiałyśmy już na ten temat. Pamiętasz?
– Ale mama Kaśki mówi, że dziewczynki mogą się malować, żeby się tego nauczyć! – nie ustępuje Tosia.
– Tosiu, ustaliłyśmy w zeszłym tygodniu, że pozwolę Ci spróbować któregoś dnia, ale najpierw kupię kosmetyki, które są przeznaczone dla dziewczynek. Kupię także lakier zmywalny i farbki, które spłukuje się z włosów jednym myciem. Myślę, że podczas wakacji będziemy mieć dużo czasu na takie eksperymenty.
– Ale Kaśka może i Mela, i Oliwka… – jeszcze płaczliwym tonem próbuje wpłynąć na mamę Tosia. Mama siada obok córki i poważnie patrzy jej w oczy.
– Kochanie, każdy rodzic wychowuje swoje dzieci tak, jak uważa za najlepsze. Razem z Twoim tatą też chcemy dla Ciebie jak najlepiej. Uważamy, że na eksperymenty z malowaniem oczu, włosów i paznokci jest jeszcze za wcześnie. Masz delikatną skórę, łatwo spowodować uczulenie na kosmetyki. Dlatego spróbujemy się tym zająć, kiedy obie będziemy całe dnie w domu i będę miała pewność, że środki, których użyjemy, nie będą dla Ciebie szkodliwe.
– Ale mama Kaśki…
– Co do nauczenia się nakładania makijażu… Myślę, że kiedy przyjdzie na to czas i zechcesz się tego uczyć, pójdziemy do pani kosmetyczki albo nawet ufundujemy Ci z tatą kurs makijażu. Co Ty na to?
– Ale na pewno? – Tosia już znowu się uśmiecha.
– Na pewno! Obiecuję! – mama całuje córkę w czoło.
– A teraz proszę, żebyś zjadła z babcią kolację. Dobrego wieczoru Wam życzę, bawcie się dobrze!
– Ty też mamusiu! I Ty tatusiu też! Pa, pa! – Tosia w podskokach mija ojca w korytarzu i pędzi do jadalni, aby pochwalić się babci obietnicą mamy.

Co może teraz myśleć Tosia?

“Ale fajnie, będę mogła malować się w wakacje! A jeszcze kiedyś pójdę na kurs. Mama zawsze dotrzymuje słowa. Powiem Kaśce, że malowania wcale nie trzeba się uczyć, a jak ktoś chce, to można zapisać się na kurs i się tam nauczyć. I wcale nie trzeba się malować w drugiej klasie!”

Dlaczego tak może myśleć?

Główne elementy, który otworzyły drogę do porozumienia między mamą a córką, to czas i uwaga, którą mama poświęciła Tosi. Nie okazywała zniecierpliwienia ani nie lekceważyła próśb córki, jednocześnie pozostała nieugięta w decyzji, że na malowanie Tosia jeszcze powinna zaczekać. Jednak nie padał tutaj argument “jesteś za mała”, który dziewczynka mogłaby odebrać jako lekceważenie jej osoby. Mama skupiła się na tych szczegółach, które wskazywały np. na możliwość szkodliwości kosmetyków, które nie są przeznaczone dla dzieci. Obiecała równocześnie eksperymentowanie z malowaniem w czasie wakacji, gdy obie będą miały dużo czasu w domu i będą już zakupione odpowiednie kosmetyki.

Dzieci lubią eksperymentować, poznawać nowe, szczególnie te rzeczy, które w ich odczuciu są atrybutami dorosłości. Tak postrzegany bywa makijaż, pomalowane paznokcie i zafarbowne włosy. Jeśli jeszcze obserwują inne dzieci, którym rodzice na to pozwalają, może dochodzić do sytuacji, w której decyzje rodziców będą podważane w imię dziecięco rozumianej sprawiedliwości – “One mogą, więc ja też chcę!”. Poważne potraktowanie takich rozmów, wyjaśnienie swojego stanowiska i określanie warunków, na jakich konkretne eksperymenty mogą być przeprowadzone, to skuteczna droga do porozumienia z dziećmi. Czują wtedy, że rodzic jest im przychylny, rozumie ich pragnienia, a jeśli na coś się nie zgadza, czyni to w przekonaniu, że tak będzie najlepiej dla dziecka.






Maria Tuchowska
Nauczyciel dyplomowany, polonista i teolog. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach integracyjnych różnego poziomu, edukator, coach, przeprowadziła ok. 600 szkoleń z zakresu kompetencji psychospołecznych nauczycieli, prawa oświatowego, pracy z dziećmi i młodzieżą z różnego typu zaburzeniami. Specjalizuje się również w tematyce dotyczącej zagadnień związanych z obecnością rodziców w szkole.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły:
x

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Za ich pomocą zbierane są informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je m.in. w celach statystycznych, funkcjonalnych oraz dostosowania strony do indywidualnych potrzeb użytkownika i wyświetlania dopasowanych treści o charakterze marketingowym. Korzystając z serwisu bez zmiany konfiguracji przeglądarki, wyrażasz zgodę na zapisanie plików cookies w pamięci Twojego urządzenia. Możesz samodzielnie zarządzać cookies zmieniając odpowiednio ustawienia w Twojej przeglądarce. Więcej informacji o zasadach przetwarzania Twoich danych osobowych oraz przysługujących Ci prawach znajdziesz w Polityce prywatności.