Żyjemy szybko i w stresie. Listy „to do” bez końca, terminy na wczoraj, ciągle za mało, za wolno. Od rana do wieczora, a zdarza się, że dłużej. Powtarzamy najczęściej „nie mam czasu”, przyśpieszając jeszcze bardziej. Tak się nie da. A nawet jeśli, to na krótką metę. Chroniczne przebodźcowanie, brak odpoczynku i nadmiar wszystkiego powodują, że coraz trudniej jest się zrelaksować, zachować równowagę i zdrowie. Niełatwo o balans, który staje się nie tyle potrzebny, co wręcz konieczny. Co to znaczy slow life
Tak potrzebne wszystkim zwolnienie tempa w codziennym życiu ma nawet własny termin, „slow life”, co z angielskiego oznacza „wolne życie”. Slow life jest filozofią i stylem życia promującym praktykę uważności, zwalniania tempa oraz koncentrację na jakości zamiast ilości. Zatrzymanie i większe skupienie mają dotyczyć różnych obszarów codzienności, w tym jedzenia, odpoczynku, zakupów, momentów „tu i teraz”. Zwolnienie okazuje się niełatwe i niejednokrotnie wymaga wielu prób i wysiłku. Gdy obowiązków nie ubywa, w ich natłoku zachowanie równowagi staje się dużą wartością.
Idea slow life w praktyce
Sposobów na zwolnienie tempa, ograniczanie stresu i osiąganie harmonii jest wiele. Samo ich wdrożenie nie zajmuje dużo czasu, choć próby codziennego praktykowania uważności mogą okazać się sporym wyzwaniem. Praktyki slow life pomagają skierować uwagę na własne potrzeby i przemyślenia, a nie na kolejne zadania z listy.
Trening uważności
Mindulness, czyli uważność w codzienności pełnej rozpraszaczy, wymaga praktyki. Często trudno jest o skupienie czy rzeczywiste kierowanie uwagi na to, co właśnie robimy. Jednak zatrzymywanie się i wyłapywanie takich momentów pozwala rzeczywiście zwolnić. Mamy w danym momencie skoncentrować się na doświadczaniu, nawet jeśli dotyczy to najprostszej czynności. Nie chodzi więc o skomplikowane ćwiczenie, a o uważne mycie zębów, parzenie kawy czy spożywanie posiłku. Spacer nie ma służyć ambitnemu zliczaniu kroków, a obserwacji kwitnących roślin, nasłuchiwaniu śpiewu ptaków czy oddychaniu powietrzem po opadach deszczu. Takie przeżywanie może być formą medytacji, pełnej koncentracji na „tu i teraz”. Bez tworzenia w tym czasie kolejnych list z zadaniami, zamartwiania się czy rozpamiętywania kłopotów i codziennych problemów.

Oddychanie
Oddychanie… Niby taka oczywista i prosta czynność, której na co dzień nie poświęcamy większej uwagi. Tymczasem nawet dobrego oddychania trzeba i warto się nauczyć. Tylko świadome, głębokie oddechy mogą wyciszyć trudne emocje. Gdy potrzebujemy zwolnienia i uspokojenia, dobrze jest zacząć właśnie od oddechów, najlepiej powtarzanych w określonych sekwencjach. Jest to jedno z niewielu narzędzi do pracy z ciałem i z emocjami dostępnych w każdych warunkach i niewymagających specjalnych zabiegów czy okoliczności. Dzięki temu możemy reagować już w momencie, gdy czujemy nagromadzanie się napięcia.
Ruch fizyczny
Aktywność fizyczna jest świetnym pomysłem na zatrzymanie się w codziennym pędzie, rozładowanie trudnych emocji czy ćwiczenie uważności. Jednak naszą wymówką często jest brak czasu, przez co wyjście z samonapędzającego się koła pośpiechu staje się bardzo trudne. Podczas ćwiczeń warto jest obserwować reakcje swojego ciała, nie skupiając się na spalaniu mnóstwa kalorii i szybkim chudnięciu. Zatrzymaniu się sprzyja między innymi joga, w której szczególnie skierowujemy uwagę na pojawiające się odczucia.
Aromaterapia
To coś więcej niż tylko otaczanie się przyjemnymi zapachami. Wprowadzanie do domu określonych kompozycji zapachowych pomaga w odprężeniu i w rozluźnieniu po trudach dnia. Kąpiel wśród ulubionych aromatów i pachnące kosmetyki koją zmysły, zatrzymując gonitwę myśli. Nie potrzebujemy miliona monet – domowe SPA może być równie skuteczne.
Rozwijanie pasji
Łatwiej jest zwolnić, gdy w codziennym pędzie znajdziemy chwilę na zajęcie się samym sobą i swoimi pasjami. Życie naprawdę nie musi polegać tylko na wypełnianiu obowiązków, a weekend służyć nadrabianiu zaległości z całego tygodnia. Poświęcanie uwagi temu, co nas interesuje, pomaga również w ograniczaniu korzystania z Internetu. Mimowolne przeglądanie telefonu jest już powszechne, a bycie offline staje się sporym wyzwaniem.
Zwalniający rodzic, zwalniające dziecko
Ważne jest pokazywanie dziecku, że chcemy i potrafimy być uważni, wyciszać się, odkładać telefon. Co wynika z tego, że powtarzamy dziecku o niebieskim świetle emitowanym przez ekrany, utrudniającym zasypianie, gdy sami zabieramy do łóżka telefon? Jak nasze dziecko ma być bardziej uważne i skoncentrowane, gdy widzi rodziców „goniących własny ogon”, bez chwili wytchnienia podążających naprzód? Musimy sięgnąć do zasad slow life, zacząć żyć wolniej i uważniej, by móc się zresetować i pokazywać dzieciom, w jaki sposób można zwalniać. Każdego dnia.
Anna Chmielewska Nauczyciel dyplomowany, pedagog, terapeuta pedagogiczny, surdopedagog, terapeuta ręki. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą, w tym z różnego typu zaburzeniami. Stosuje elementy Dialogu Motywującego i mediacji. Specjalizuje się w terapii pedagogicznej, technikach szybkiego zapamiętywania i uczenia się oraz w kinezjologii edukacyjnej.