Wszyscy chcielibyśmy móc powiedzieć: „Nasze dzieci nigdy nie kłamią”. Ba, jestem przekonana, że większość z nas tak właśnie o swoich dzieciach myśli! – Moja córka nie ma potrzeby mnie okłamywać, często mówię jej, że może mi powiedzieć wszystko – twierdzi jedna mama. – Mój syn może do mnie przyjść z najgorszą prawdą. Wolę to od kłamstwa! – To z kolei tata. We własnych oczach wszyscy jesteśmy prawdomówni i równie prawdomówne są nasze dzieci. Tyle marzenia. A rzeczywistość? Według badań nad rozwojem moralnym dzieci (np. badania Lee i Talwar, 2008) dzieci w wieku 4–5 lat potrafią już świadomie kłamać, a około 80 proc. dzieci w wieku szkolnym przyznaje, że zdarzyło im się skłamać rodzicom, także o sprawach szkolnych.
Szczęściarzem jest ten, kto nigdy nie usłyszał:
- Pani jeszcze nie oddała kartkówki.
- Nie, nie było dziś sprawdzianu.
- Nic nie mamy zadane.
Ale też:
- Nie mam z tym nic wspólnego.
- Mam wielu przyjaciół.
- Ta pani się na mnie uwzięła.
Dlaczego dzieci kłamią?
Boją się naszej reakcji Nie zawsze chodzi o to, że wpadniemy w gniew. Czasami dzieci po prostu nie chcą nas rozczarować. Oto, jak taką motywację przedstawiła piętnastoletnia uczennica:
– Moja mama myśli, że jestem bardzo lubiana, ekstrawertyczna, mam mnóstwo przyjaciół. Tymczasem zwykle trzymam się w klasie na uboczu. Owszem, jestem przewodniczącą, ale to tylko dlatego, że jestem dobrą uczennicą, nauczyciele mnie lubią i klasie „opłacało się” mnie wybrać, żebym ich reprezentowała. Nie mówię o tym nigdy mamie, bo nie chcę jej zawieść. Wiem, że ona w moim wieku była bardzo lubiana. Nie chcę, żeby myślała, że jestem gorsza.
Oczywiście wielu osobom zdarza się kłamać, bo chcą uniknąć konsekwencji, również na przyszłość:
– Nie mówię rodzicom o złych ocenach, które czasami dostaję. Korzystam z tego, że nie sprawdzają regularnie dziennika elektronicznego – przyznaje czternastoletni Konrad. – Nie chcę słuchać ich gadania, że mogłem się więcej uczyć. Wiem, że jeśli rodzice dowiedzą się o jedynce z matematyki, którą uważają za bardzo ważną, to dostanę szlaban na granie w nocy. Wolę sobie nie utrudniać życia.
Chcą poprawić swój wizerunek Wielu rodziców zatrzymuje się na pewnym etapie życia swojego dziecka. Nie widzą (a częściej nie chcą widzieć), że zachodzą w nim zmiany, np. od jakiegoś czasu obraca się w innej grupie towarzyskiej. Nie chcą przyjąć do wiadomości, że może inaczej zachowywać się w domu, a inaczej w szkole. Dzieciom, które są świetnymi obserwatorami, taka sytuacja często jest bardzo na rękę i chętnie tę iluzję na swój temat podtrzymują kłamstwami lub niedopowiedzeniami.
Nie potrafią mówić o trudnych emocjach W wielu klasach dochodzi do sytuacji, które są dla uczestników tak trudne, że nie umieją o nich opowiedzieć. Jak wyrazić to, że jest się ofiarą przemocy? Albo sprawcą? Albo milczącym świadkiem? Jak ująć w słowa trudności z nauczycielami, jeśli rodzice podkreślają, że „starszych trzeba słuchać”? Wiele młodych osób staje przed takimi dylematami. I wybierają drogę na skróty. Milczą lub wręcz kłamią o tym, co trudne.
A: Mam nadzieję, nie brałeś udziału w tej internetowej nagonce na M.?
B: Nie, oczywiście, że nie, ja w ogóle nie jestem w grupie klasowej (bo jak sprawa się wydała, to sam się z niej usunąłem, bo przestraszyłem się konsekwencji i głupio mi, że nie reagowałem).
Nieświadomie mieszają fikcję z rzeczywistością, koloryzują Dotyczy to głównie młodszych dzieci, które rozwojowo nie zawsze rozróżniają świat realny od fantazji. Uczą się jeszcze, jak opowiadać spójne, logiczne historie. Czasem wtrącają coś, co wydaje im się ważne lub interesujące, choć niekoniecznie miało miejsce. Koloryzowanie może być sposobem na zainteresowanie słuchaczy lub pokazanie, że mają coś ciekawego do powiedzenia.
Moment, w którym rodzic odkrywa, że jego ukochana córeczka czy wzorowy synek minęli się w sprawach szkolnych z prawdą, jest w wielu domach początkiem burzy z piorunami. Jednak niezależnie, jak bardzo nie miałbyś ochoty wybuchnąć, tych zachowań unikaj:
- Nie wybuchaj gniewem i nie szafuj karami. To nie spowoduje, że dziecko, jak robot przestawiony na tryb „Prawda”, zacznie mówić prawdę. Przeciwnie – zacznie się doskonalić w kłamaniu.
- Nie etykietuj i nie atakuj personalnie dziecka. Nie mów, że jest kłamcą, bo w to uwierzy i zacznie tak siebie postrzegać. A przecież jest po prostu osobą, która z jakiegoś powodu skłamała.
- Nie zamieniaj rozmowy w przesłuchanie. Nie bombarduj dziecka pytaniami, które mają je „przygwoździć”, bo to spowoduje, że jeszcze mocniej zamknie się w sobie.
- Nie ignoruj problemu. Nie zakładaj, że „to jednorazowa sytuacja, każdemu czasem zdarza minąć się z prawdą”.
- Nie okłamuj dziecka, nie mów np. „Jak powiesz prawdę, to nic się nie stanie”, skoro po chwili za tę prawdę je ukarzesz.
- Nie utożsamiaj kłamstwa ze złośliwością dziecka. Zwykle za mijaniem się z prawdą stoi lęk, wstyd, potrzeba ochrony siebie, a nie „zły charakter”.

Więc co zamiast? Jak zareagować, gdy już odkryjemy, że nasza pociecha nas okłamała?
Zachowaj spokój Choć na pewno w momencie, kiedy kłamstwo wychodzi na jaw, masz ochotę wybuchnąć niczym wulkan, pamiętaj, że to Ty jesteś dorosły, a Twój pokaz emocji niczemu i nikomu się nie przysłuży. Za to Twoje opanowanie pomoże dziecku poczuć się bezpiecznie i otworzyć się. Emocjonalny wybuch może tylko pogłębić lęk i skłonić do dalszego ukrywania prawdy. Zacznij rozmowę z autentyczną ciekawością, a nie gotowym oskarżeniem. Nie mów: „Jak mogłaś mnie okłamać?!”. Zamiast tego powiedz: „
Zastanawiam się, dlaczego nie chciałeś mi powiedzieć prawdy. Czy coś Cię martwiło, przestraszyło, wstydziłeś się?”.
Pomóż dziecku nazwać emocje, które sprawiły, że skłamało Możesz powiedzieć: „
Wydaje mi się, że mogłeś się bać, że się zdenerwuję, gdy dowiem się o tym ściąganiu ze smartwatcha. Tak było?”. Nazwanie emocji pozwala zmniejszyć ich intensywność („
name it to tame it”, czyli nazwij to, aby oswoić). Nazywając to, co dziecko czuje, nie tylko budujesz z nim relację, ale też uczysz, że emocje same w sobie nie są niczym złym.
Nie usprawiedliwiaj kłamstwa, ale okaż zrozumienie Wielu rodziców boi się, że jeśli powiedzą: „Rozumiem, że mogłaś tak czuć”, to dziecko usłyszy, że kłamanie jest w porządku i uzna, że następnym razem też tak zrobi. To tak nie działa. Kłamstwo jest niekomfortowe również dla kłamiącego. Dzieci często mówią, że skłamały, bo czuły, że nie miały innego wyjścia. Jeśli to wyjście zobaczą, istnieją duże szanse na to, że w przyszłości zmierzą się z prawdą.
Nie moralizuj, zamiast tego podkreśl konsekwencje kłamstwa Choć w sytuacji konfrontacji z nieuczciwością naszego dziecka możemy mieć pokusę, żeby wygłosić wykład na temat prawdomówności, ugryźmy się w język. Moralizowanie rzadko przynosi wymierne rezultaty. Zamiast mówić godzinami, jak wielkim złem jest kłamstwo, podkreśl, że nieszczerość podważa relację. Słyszałam kiedyś, jak jedna mama mówi swojemu siedmioletniemu synowi, który ją okłamał, nie przyznając się do bardzo napiętej relacji z przyjacielem: „
Jeśli nie wiem, jak jest naprawdę, nie mogę Ci pomóc”. To jest klucz. Nie chodzi o to, że kłamiąc, dziecko nas zawiodło. Chodzi o to, że kłamstwo zamyka nas na relację, a ta jest kluczowa.
Zadbaj o to, żeby następnym razem dziecko nie bało się powiedzieć prawdy Pamiętaj, że od tego, jak poprowadzisz tę sytuację, zależy rozwiązanie kolejnej trudności. Czy znowu zostaniesz okłamany (bo np. impulsywnie ukarałeś dziecko) czy może uda Ci się zapewnić je, że przyjmiesz każdą prawdę, na tyle że odważy Ci się ją wyznać.
Jeśli to możliwe, zaproponuj naprawienie sytuacji Kłamstwo często ma wymierne konsekwencje. Pokaż je dziecku, ale wyjaśnij też, że błędy często można naprawić. Nie przyklejaj mu swoim zachowaniem łatki: „Jestem kłamcą i sprawy będę załatwiał kłamaniem”. Nie na tym Ci przecież zależy, prawda?
Nie oszukujmy się. Kłamstwo, szczególnie tam, gdzie w grę wchodzi rywalizacja, ocenianie, presja i oczekiwania – jest nie do uniknięcia. Jeśli przydarzy się Twojemu dziecku, nie traktuj tego jako osobistej porażki, lecz jako sygnał. Coś było dla dziecka zbyt trudne, zbyt wstydliwe, zbyt obciążające, by mogło powiedzieć o tym wprost.
Twoja reakcja może sprawić, że następnym razem odważy się powiedzieć prawdę albo jeszcze mocniej się wycofa.
Kłamstwo to nie koniec świata. To początek rozmowy, którą naprawdę warto odbyć.
Źródła - Kang Lee, Victoria Talwar, „Social and cognitive correlates of children's lying behaviour”, 2008, https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18717895/
Lilka Poncyliusz-Guranowska Nauczycielka języka angielskiego w 158 Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Izabeli Czartoryskiej w Warszawie. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, miłośniczka i propagatorka szeroko pojętych mediów. Autorka dziesiątek materiałów metodycznych dla uczniów i nauczycieli, dwóch książek do nauki języka angielskiego oraz dwóch książek poświęconych komunikacji. Egzaminator Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Warszawie. Prywatnie jest mamą dziewiętnastolatki i piętnastolatka. Interesuje się szeroko pojętą psychologią i zdrowym stylem życia. Brała udział w dziesiątkach szkoleń z zakresu zdrowia psychicznego i komunikacji, zarówno w Polsce jak i zagranicą.