Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Jak nie przenosić lęku na dziecko

Lęk jest naturalną emocją, potrzebną ludziom do przetrwania. Gdyby nasi przodkowie nie odczuwali strachu i nie byli ostrożni w eksplorowaniu otoczenia, najprawdopodobniej ludzkość by nie przeżyła. Zostalibyśmy pożarci, i to dosłownie, przez drapieżniki. Tak więc strach w różnych sytuacjach jest całkowicie naturalny. Dojmującego lęku doświadczają zwłaszcza rodzice. Co zatem zrobić, aby nie przenosić go na dziecko?

Dziecko, które się boi, potrzebuje rodzica, który boi się trochę mniej. Jak pisze Lawrence J. Cohen, lękliwie dziecko nie potrzebuje od mamy czy taty słów otuchy czy pocieszenia. Kiedy jest przestraszone, nie zwraca uwagi na to, co do niego mówimy, lecz tylko nas obserwuje. Jeśli czuje i widzi, że rodzic też się boi, jego mózg odczytuje, że naprawdę jest się czego bać, że świat jest pełen niebezpieczeństw. Zaraża się więc lękiem od rodzica. Aby temu zapobiec, Cohen proponuje, żeby rodzic poprosił dziecko, aby spojrzało mu w oczy i zobaczyło w nich, czy rodzic się naprawdę czegoś boi. Co dziecko dostrzeże, gdy spojrzy nam w oczy?

Lękliwy rodzic ma lękliwe dziecko

Wychowanie to przede wszystkim ogarnianie siebie. Dlatego jeśli chcesz, aby Twoje dziecko bało się mniej, najpierw sam musisz się zająć swoim lękiem. Czasami można to zrobić poprzez czytanie odpowiednich poradników, w innych przypadkach potrzebna jest terapia. Na pewno warto zacząć od uświadomienia sobie własnych lęków i zrozumienia ich źródła. Następny krok to praca nad nimi. Pomocne mogą być różnego rodzaju treningi, warsztaty, konsultacje, techniki relaksacyjne, medytacja, joga.

Mamy, które boją się za bardzo

Nadmierna obawa o bezpieczeństwo dziecka bywa paraliżująca dla wielu mam. Kiedy konsultuję w gabinecie lękowe mamy, proponuję im następujące ćwiczenie:

  • Podziel kartkę papieru na pół pionową kreską.
  • Po jednej stronie napisz o swoich lękach z przeszłości. Czego bałaś się jako dziecko?
  • Po drugiej stronie opisz swoje obecne lęki o dziecko, co teraz Cię martwi i niepokoi.
  • Przeczytaj głośno prawą i lewą stronę kartki. Jakie widzisz podobieństwa, zależności?
Bardzo często zdarza się, że po tym ćwiczeniu wiele mam uświadamia sobie, że ich lęki są nieracjonalne (taki jest mechanizm lęku: prawdopodobieństwo, że to, czego się boję, naprawdę się wydarzy, jest w rzeczywistości bardzo małe lub wręcz znikome). Już sam fakt podjęcia refleksji nad swoim lękiem jest krokiem w kierunku uporania się z nim.

Jak bać się mniej

Spośród proponowanych sposobów wybierz ten, który będzie dla Ciebie najbardziej wspierający. 

1. Ćwicz uważny oddech, mindfulness. Rób to jedna wtedy, gdy jesteś spokojna, a Twoje dziecko siedzi w pokoju obok i bawi się lub wykonuje jakąś inną ulubioną czynność. Dlaczego tak? Ponieważ kiedy ćwiczysz głęboki oddech w czasie, kiedy się nic nie dzieje i czujesz się komfortowo, stanie się to Twoim nawykiem, po który będziesz mogła sięgnąć w momencie przeżywanego lęku.

2. Kiedy czujesz, że ogarnia Cię niepokój, choć pozwoliłaś dziecku wrócić do domu o 21.00, ale ściemnia się, zanosi się na burzę, a ono nie odpowiada na twoje błagalne esemesy, zrób sobie herbatę, weź ciepły prysznic, włącz ulubioną muzykę, zamiast nerwowo chodzić od okna do okna i podskakiwać na dźwięk syreny przejeżdżającej karetki.

3. Zadbaj o swoją wioskę wsparcia – przyjaciółki, koleżanki. Przysłowiowy telefon do przyjaciela dla wielu jest kojący.

4. Uważaj na swoje myśli, bądź ich świadoma. W trudnym momencie, kiedy boisz się o dziecko, usiądź w dobrym dla siebie miejscu, weź coś do pisania i zanotuj odpowiedzi na następujące pytania:

  • Czy to, co teraz myślę, jest dla mnie dobre, służy mi, jest pomocne czy raczej mnie obezwładnia, zabiera energię?
  • Co mi daje to, że teraz tak o tym myślę?
  • Czy te myśli pomagają mi żyć, czy są raczej przeszkodą?
  • Czy te myśli mogą zaszkodzić mojemu dziecku
Takiej refleksji dokonujemy po to, aby poszukać tzw. „myśli zastępczych”, żeby zmienić destrukcyjny obraz, jaki mamy w głowie, na neutralny, a jeśli to możliwe – na pozytywny. Pamiętaj, że to Ty decydujesz, o czym myślisz.

5. Szukaj dobrych wspomnień – przypomnij sobie dobre chwile z dzieckiem, np. jego urodziny, wspólne wakacje, laurkę, którą dostałaś na Dzień Matki itp.

6. Praktykuj głośny monolog, np. czuję niepokój, bo moje dziecko przyszło dziś ze szkoły mocno wzburzone i nie chce ze mną rozmawiać.

7. Ucz się samouspokajania – pomyśl, co byś powiedziała swojej przyjaciółce, która boi się o dziecko, a Ty wiesz, że jej lęk jest nieracjonalny i niczym nieuzasadniony. Być może pomoże ci zdanie: „Rozumiem, że się boisz, zastanów się jakie są szanse na to, że rzeczywiście stanie się coś strasznego”.

8. Kiedy Twojego dziecka nie ma w domu, a Ty ze strachu nie jesteś w stanie funkcjonować, rozważ kontakt z terapeutą, ponieważ twój lęk jest poważny i konieczna jest profesjonalna pomoc.

a_jak_nie_przenosic_leku_LR_graf_1.jpg

Jak rozmawiać z dzieckiem o swoim lęku

Dzieci są jak gąbki – chłoną przeżywane przez nas emocje. Dlatego warto być uważnym na to, co mówimy o swoim lęku, jak się zachowujemy, gdy go przeżywamy. Kiedy dziecko na prośbę, by spojrzało Ci w oczy i poszukało w nich lęku, powie: „Widzę, że się boisz”, zachęcam do szczerości i autentyczności. Jeśli się rzeczywiście boisz, odpowiedz: „Tak, masz rację, ja też się boję, wiesz, poszukajmy razem czegoś, co nam pomoże”. Zwykle w takich sytuacjach mamy pokusę, żeby odpowiedzieć dziecku zupełnie coś innego: „Ależ skąd, ja się nie boję”. Myślimy, że takie zaprzeczanie pomoże, a jest zupełnie na odwrót. Dlaczego? Ponieważ kiedy odczuwamy lęk, w naszym ciele następują zmiany fizjologiczne:

  • Nasz oddech staje się szybszy i płytszy;
  • Nasz głos zatrzymuje się w gardle, trudno nam mówić;
  • Nasze ciało napina się do walki albo do ucieczki.
To wszystko podtrzymuje w naszym mózgu systemy alarmowe i utrudnia nam uspokojenie się. To dlatego świadome skupienie się na ciele, np. na oddechu, daje szansę odwołania alarmu w mózgu.

Lęk – iluzja kontroli

Nie da się kontrolować lęku. Nie pomaga też tłumienie myśli. To tak, jakby ktoś zabraniał Ci myśleć o przysłowiowym białym niedźwiedziu. Nota bene Daniel Wegner już w latach 80. zrobił eksperyment, w którym poprosił grupę studentów, aby przez 5 minut nie myślała o białym niedźwiedziu. Efekt był zdumiewający. Mówiąc krótko, ich myśli koncentrowały się jedynie wokół białego niedźwiedzia. Dlatego warto zaakceptować swój lęk.

Akceptacja to nie poddawanie się, lecz przyznanie się przed samym sobą do tego, co czujemy oraz potraktowanie siebie z troską, łagodnością i wyrozumiałością. Jak pisze Jodi Richardson: „Chodzi o to, żeby zostawić linę w spokoju, zamiast cały czas bezsensownie ją ciągnąć”. Nie chodzi o zmianę, ale o wyrażenie lęku. Pozwól sobie czuć to, co czujesz, i przyznaj, że z jakiegoś ważnego dla siebie powodu nie czujesz się dobrze. Okazuje się, że kiedy pozwolimy sobie na czucie tego, co czujemy, to lęk i niepokój mijają szybciej, niż gdybyśmy za wszelką cenę próbowali je ukryć czy ich unikać.

Kiedy mówimy o lęku, musimy pamiętać, że nie istnieje jakaś jedna dobra metoda dla wszystkich. Najlepsza to taka, która pomoże Tobie. Zdarza się, że jakaś pojedyncza metoda okazuje się nieskuteczna i trzeba użyć kombinacji kilku z nich.

Każdy z nas ma prawo odczuwać lęk. To pierwotna i adaptacyjna emocja, pozwalająca nam przeżyć. Kiedy jednak przenosisz swój na dziecko, ten je obezwładnia i nie pozwala na rozwój. Nadmierna obawa podważa kompetencje dziecka, bo jeśli Ty, jako rodzic, nie wierzysz, że dziecko sobie poradzi, to jak ono ma w to uwierzyć. Wiara we własne kompetencje nie bierze się znikąd. To wynik tego, na ile pozwalamy dzieciom na doświadczanie świata pomimo lęku. Na koniec mam pocieszającą myśl. Rodzic, wcale nie musi przenosić swoich obaw na dziecko, pod warunkiem że się nimi zajmie.



Źródła:
  • Jodi Richardson, „Lęki u mam. Jak matki mogą zmienić swój niepokój w siłę”, Wydawnictwo EsPe, Kraków 2012.

Marzena Jasińska
Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: