„To niesprawiedliwe!” – oto jeden z pierwszych poważnych zarzutów, które dorośli słyszą od dzieci. Kwestia sprawiedliwości pojawia się przy podziale czasu, obowiązków, uwagi i przy ocenianiu cudzych zachowań, a także... zabawek, lodów, czasu huśtania się i wielu innych mniej oczywistych dla nas, dorosłych, spraw. Jak wytłumaczyć to pojęcie w prosty sposób, bez moralizowania i bez trudnych definicji? Możemy się tu oprzeć na codziennych sytuacjach, ale też na znanych ideach z filozofii, które zaskakująco dobrze sprawdzają się w wychowaniu. Sprawiedliwość – czyli co właściwie jest „fair”
Dzieci bardzo szybko zaczynają używać słowa „niesprawiedliwe”. Zazwyczaj dotyczy to sytuacji, gdy ktoś np. dostał większy kawałek ciasta, dłużej siedzi przy komputerze albo ma mniej obowiązków. Choć dorosłym może się wydawać, że to drobiazgi, dla dzieci są to pierwsze prawdziwe lekcje sprawiedliwości.
Problem w tym, że sprawiedliwość wcale nie oznacza „po równo” i właśnie to bywa najtrudniejsze do wytłumaczenia. Już starożytni filozofowie zauważyli, że sprawiedliwość nie polega na mechanicznym dzieleniu wszystkiego na pół. Arystoteles na przykład pisał o sprawiedliwości jako o dawaniu każdemu tego, co mu się należy — zależnie od sytuacji. To bardzo praktyczna myśl. Wyobraźmy sobie rodzeństwo: jedno dziecko wraca chore ze szkoły, drugie pełne energii chce iść na trening. Sprawiedliwe nie będzie potraktowanie ich identycznie, tylko uwzględnienie różnicy potrzeb.
Jedno dostaje herbatę i kanapę, drugie – zgodę na wyjście. To nadal jest fair, choć nie „po równo”. Dzieciom będzie to łatwiej zrozumieć, jeśli pokażemy im sprawiedliwość jako sposób reagowania na konkretne okoliczności, a nie sztywną zasadę.
Umowy, zasady i… konsekwencje
Sprawiedliwość zaczyna się tam, gdzie każdy robi to, co do niego należy. Przynajmniej tak uważał Platon... W codziennym życiu brzmi to zdecydowanie mniej filozoficznie, za to bardziej jak domowe reguły. Jeśli jedno dziecko miało wynieść śmieci, a drugie nakryć do stołu, ale któreś nie wykonało zadania wystarczająco wcześnie, a właśnie zaczął ulubiony serial, sprawiedliwe jest trzymanie się umowy i wyegzekwowanie od dziecka przestrzegania ustalonej reguły. Ale – sprawiedliwość nie polega na karaniu „dla zasady”. Gdy ktoś nie wykonał zadania, bo zwyczajnie zapomniał, reakcja powinna być inna niż wtedy, gdy zrobił to z premedytacją. To dobry moment, by pokazać dzieciom, że sprawiedliwość nie wyklucza empatii. Wręcz przeciwnie – bez niej szybko zamienia się w suchą surowość.

Sprawiedliwość a intencje
Immanuel Kant zwracał uwagę na to, że moralność nie polega wyłącznie na skutkach, ale także na intencjach. To bardzo przydatne w rozmowach z dziećmi. Jeśli jedno dziecko zepsuło cudzą rzecz przez nieuwagę, a drugie zrobiło to specjalnie, „sprawiedliwe” rozwiązanie nie powinno być identyczne.
Dzieci często doskonale rozumieją tę różnicę — trzeba im tylko pomóc ją nazwać. Tłumacząc sprawiedliwość, warto więc pytać o przyczynę: „Dlaczego tak się stało?”, a nie: „Co się stało?”. To uczy odpowiedzialności, a nie strachu przed karą.
A co, jeśli to my bylibyśmy na czyimś miejscu?
Współczesna filozofia dorzuca do rozmowy bardzo pomocne narzędzie. John Rawls, którego idee pojawiają się w programach etyki w szkołach średnich, proponował myślenie o sprawiedliwości z perspektywy „zasłony niewiedzy” — czyli tak, jakbyśmy nie wiedzieli, kim będziemy w danej sytuacji. W wersji dla dzieci brzmi to prościej:
„A co, gdybyś to ty był na jego miejscu?”. To pytanie działa zaskakująco dobrze. Pomaga wyjść poza własny horyzont i dostrzec szerszy obraz. Nie chodzi o to, by zawsze rezygnować z siebie, ale by uwzględniać innych w podejmowaniu decyzji.
Sprawiedliwość w wersji codziennej
Dla dzieci sprawiedliwość nie jest abstrakcją, lecz konkretem. Liczą się czas, uwaga, wysiłek, zasady. Najmłodsi uczą się najskuteczniej nie z definicji czy abstrakcyjnych wyjaśnień, ale z obserwacji, z praktyki.
Gdy widzą dorosłego, który potrafi przyznać: „Masz rację, to nie było fair”, dostają jedną z najważniejszych lekcji etyki. Sprawiedliwość nie oznacza, że wszyscy mają być zawsze zadowoleni. Podejmowane decyzje muszą mieć sens i uwzględniać okoliczności oraz inne osoby, a to jest umiejętność, którą dzieci zabiorą ze sobą znacznie dalej niż szkolne oceny.
Na koniec – bez wielkich słów... Tłumacząc dzieciom sprawiedliwość, nie trzeba sięgać po trudne definicje. Wystarczy pokazywać ją w działaniu: w rozmowie, w podziale obowiązków, w reagowaniu na błędy.
Nie polega na zachowywaniu idealnej równości, lecz na prostej uważności, która wynika z obserwowania tego, co się dzieje. A tego można się nauczyć tylko poprzez przykład. Źródła: - Giovanni Reale, „Historia filozofii starożytnej”, tom 2: „Platon i Arystoteles”, Lublin 2012.
- Richard. H. Popkin, Avrum Stroll, „Filozofia”, Poznań 1994.
Agnieszka Rachwał-Chybowska Absolwentka filozofii i kulturoznawstwa, studentka psychologii, redaktorka i korektorka z ponad dziesięcioletnim doświadczeniem na rynku książki, specjalistka od procesu wydawania tytułów od podpisania umowy na publikację po gotowy egzemplarz. W pracy wydawniczej zajmowała się m.in. z literaturą na styku filozofii, psychoanalizy i kultury, jak również książkami biograficznymi, przygodowymi i dla dzieci. Współpracowała m.in. przy publikacji polskich edycji tytułów Marion Woodman i Maurine Murdock, Jorome’a Bernsteina czy nagradzanego komiksu Ariego Folmana i Davida Polonsky’ego Dziennik Anne Frank. Organizowała i prowadziła spotkania autorskie w ramach premier książkowych. Jako założycielka Tkalni Słów wspierała procesy twórcze początkujących pisarzy, przygotowywała dla nich opinie i recenzje oraz dzieliła się warsztatem pisarskim z różnymi przedsiębiorstwami i instytucjami.