Od jakiegoś czasu w środowisku edukacyjnym toczy się dyskusja na temat oceny z zachowania. Została ona wymyślona bardzo dawno temu i w tym czasie uległa kilku kosmetycznym modyfikacjom, głównie w obszarze nazewnictwa i skali. Obowiązujące przepisy prawa nakładają na szkoły obowiązek wystawienia takiej oceny dwa razy w roku. Problem w tym, że ta końcowa, roczna, jest dużo ważniejsza, bo od niej zależy, czy uczeń będzie miał świadectwo z wyróżnieniem, czy też nie. Od wielu lat można usłyszeć, że ocena z zachowania nie jest ani sprawiedliwa, ani obiektywna. Trudno się z tym nie zgodzić. Do sytuacji niemal kuriozalnych dochodzi, gdy uczeń otrzymuje tak zwane ujemne punkty za zachowania, które są niezgodne z regulaminem szkoły (np. pobije się z kolegą, niestosownie odezwie się do koleżanki), a następnie może je zrekompensować tym, że przyniesie do szkoły makulaturę, ryzę papieru albo ciasto na wigilię upieczone przez rodzica. Znam szkoły, w których uczeń dostaje 20 ujemnych punktów za to, że używał na lekcji telefonu, ale tylko 3 dodatnie za reprezentowanie szkoły w sporcie na zawodach ogólnopolskich. Warto wiedzieć, że w szkole są grupy uczniów, które kolekcjonują punkty ujemne i rywalizują między sobą o to, która zbierze ich najwięcej. Takie ocenianie w żaden sposób nie przyczynia się do poprawy zachowania, a już na pewno nie wpływa na kształtowanie wartości czy moralnej postawy.
Po co nam ocena z zachowania?
Jako dorośli chcemy, aby dzieci i młodzież:
- Dostrzegały swoje zachowanie oraz to, że działając w określony sposób, mogą w sposób zamierzony (lub też nie) wyrządzić komuś krzywdę, zrobić przykrość;
- Zastanawiały się nad skutkami swojego zachowania w relacji z innymi, czyli dokonywały autorefleksji;
- Brały pod uwagę innych ludzi i liczyły się z ich potrzebami i uczuciami;
- Traktowały innych z szacunkiem, życzliwością, empatią itd.;
- Wyznawały ważne wartości ogólnoludzkie;
- Miały motywację do zmiany, przeprosin czy zadośćuczynienia krzywdzie, kiedy postąpią niewłaściwie.
Czy w związku z tym ocena z zachowania rzeczywiście tego wszystkiego uczy?
Czy naprawdę wierzymy, że jeśli postawimy uczniowi ocenę wzorową, bardzo dobrą, dobrą, poprawną, naganną, to będzie to kojarzone z wartościami moralnymi człowieka? Przecież te oceny nie są żadną miarą przyzwoitości, a raczej są punktacją zachowania ucznia, utworzoną na podstawie uwag wpisywanych do dziennika.

A co z oceną koleżeńską?
Jednym z elementów oceny zachowania jest ocena koleżeńska, a więc wystawiona przez kolegów i koleżanki. Nie mam nic przeciwko temu, żeby wdrażać i zapraszać dzieci do współdecydowania, odpowiedzialności i uczenia sprawczości. Jednak biorąc pod uwagę relację i atmosferę, która panuje często między uczniami w klasach szkolnych, mam wątpliwości, na ile tego rodzaju oceny mają sens i czy są sprawiedliwe. Czasem dokonywane są publicznie, czyli każdy uczeń po kolei mówi, jak ocenia zachowanie swojego rówieśnika. Oczywiście oceny te subiektywne, ale przy okazji dla uczniów jest to moment odegrania się na kimś, kogo po prostu nie lubią albo chcą mu dać nauczkę. Na takie sytuacje nauczyciel musi być niezwykle uważny, a moje doświadczenie mówi, że nie są one wyjątkowe.
Z tego względu uczniowie muszą zostać przygotowani do postawienia komuś takiej koleżeńskiej oceny, a klasa nie może być grupą przypadkowych, niemal obcych sobie osób, a szanującym się zespołem ludzi, którzy się lubią i są dla siebie życzliwi.
Kryteria oceny z zachowania w zapisach prawa
Według przepisów prawa ocena z zachowania powinna uwzględniać następujące obszary:
- Wywiązywanie się z obowiązków szkolnych – a co, jeśli uczeń ma gorszy dzień, gorszy czas, w jego rodzinie dzieje się coś, z czym sobie nie radzi, przez co nie ma siły ani zasobów, aby wywiązywać się z szeroko rozumianych obowiązków szkolnych? Czy wówczas nie jest tak, że zostanie on ukarany za to, że jest mu trudno z owych obowiązków się wywiązywać?
- Postępowanie zgodne z dobrem społeczności szkolnej – zastanawiam się, co w tym przypadku oznacza „dobro społeczności szkolnej” i po czym nauczyciel poznaje, że owo dobro ma miejsce. Czy dobrym postępowaniem będzie próba samodzielnego rozwiązania sporu koleżeńskiego? Być może w sposób mało dyplomatyczny, bo tak to zwykle dzieje się między dziećmi. Czy też pójście do nauczyciela i poinformowanie go o całym zajściu? Które z rozwiązań jest próbą dojrzalszego podejścia do trudności?
- Dbałość o honor i tradycję szkoły – a co w sytuacji, kiedy uczeń jest w szkole ofiarą szykanowania przez rówieśników, a nauczyciele wiedząc o tym, rozkładają ręce i mówią „co ja mogę”? Czy ów uczeń nadal ma dbać o honor szkoły?
- Dbałość o piękno mowy ojczystej – rozumiem, że w tym zapisie chodzi o to, żeby uczeń między innymi nie używał wulgaryzmów. Zgadzam się, że dla wielu osób są one trudne do przyjęcia. Jednak znam wielu dorosłych (w tym nauczycieli), którzy bez ogródek używają różnych przekleństw. My usprawiedliwiamy swoją kwiecistą mowę stanem emocjonalnym. A co z uczniem? Czy ma prawo wyrażać swoje stany emocjonalne, używając przekleństw? Osobiście wolę, żeby mówił „kwieciście”, zamiast okaleczać się, wyrywać sobie włosy, drapać do krwi. Wolę, żeby uczeń przeklął sobie pod nosem, niż pobił kolegę czy koleżankę.
- Dbałość o bezpieczeństwo i zdrowie własne i innych – obowiązkiem dorosłego jest zapewnienie dzieciom poczucia bezpieczeństwa. Im młodsze dziecko, tym większa rola dorosłego. Oczywiście, że musimy uczulać dzieci na różnego rodzaju niebezpieczeństwa. Mamy obowiązek uczyć je zasad zgodnego współżycia i współpracy. Najpierw naucz, a potem wymagaj.
- Godne, kulturalne zachowanie się w szkole i poza nią – zatrzymuje mnie szczególnie zapis „poza nią”. Czy my, jako dorośli, chcielibyśmy, aby nasz pracodawca pewnego poranka przywitał nas słowami: „No, pani Aniu, słyszałam od pani męża, że od miesiąca nie zachowuje się pani kulturalnie po powrocie ze szkoły do domu. To niedobrze. Będę musiała się zastanowić, czy nie cofnąć pani dodatku motywacyjnego”. Brzmi to kuriozalnie.
- Okazywanie szacunku innym osobom – pełna zgoda. Uczniowie jednak uczą się, jak z szacunkiem traktować innych, tylko wtedy, kiedy sami są tak traktowani przez dorosłych. Z drugiej strony uczeń musi wiedzieć, czym jest szacunek. Kiedy pytam o to młodzież podczas warsztatów (i to w liceum), naprawdę mają problem z odpowiedzią. Co więcej, sami nie potrafią rozpoznać, , kiedy ktoś traktuje ich z szacunkiem.
Jak widać, sformułowane w ten sposób obszary do oceny zachowania ucznia budzą nie tylko kontrowersje, ale i są przyczyną nadinterpretacji i braku obiektywizmu. Poza tym dla większości uczniów są niejasne, nie bardzo wiadomo, o co w nich chodzi. Na szczęście przepisy prawa zostawiają nauczycielom dużą elastyczność w podejściu do oceny z zachowania, która naprawdę nie musi być wyrażona w postaci oceny słownej. Moim zdaniem dużo lepiej sprawdza się ocena opisowa.
Ocena opisowa z zachowania
Ocena opisowa z zachowania, podobna jak ta, którą powinni otrzymywać uczniowie w edukacji wczesnoszkolnej, powinna dać uczniowi pozytywną informację na temat jego zachowania oraz zapewnić wskazówki dotyczące tego, co wymaga poprawy. Warto, żeby nauczyciel również wyjaśnił, co uczeń mógłby zrobić, aby tej poprawy dokonać. Oczywiście będzie tutaj potrzebować pomocy, wsparcia i życzliwości ze strony nauczyciela, a nie nagany czy kary. Nikt jeszcze nie zmienił się na lepsze, słysząc, że jest kiepski czy beznadziejny. Uczniowie zmienią swoje zachowanie tylko wtedy, kiedy zostaną potraktowani z uwagą, życzliwością i taktem pedagogicznym, np. dzięki odpowiednio sformułowanym pytaniom:
- Co by ci pomogło w przestrzeganiu norm i zasad życia w szkole?
- Co nauczyciele mogą zrobić dla ciebie, żeby było ci łatwiej?
- Co musiałoby się zmienić w szkole, żeby żebyś czuł się jego równoprawnym uczniem?
- Jak myślisz, jakie obszary twojego zachowania wymagałyby doskonalenia?
Dzięki nim skłaniamy ucznia do autorefleksji, a tym samym zwiększamy jego odpowiedzialność za własne zachowanie. Na jednej z konferencji CEO usłyszałam od Danuty Sterny, że ocena z zachowania funkcjonuje jedynie w dwóch krajach w Europie: Polsce i Białorusi. Dla mnie te słowa były przerażające. Uważam, że naprawdę już czas pożegnać się z tym reliktem minionych lat.
Warto zastanowić się, co przymiotniki „wzorowy”, „dobry”, „poprawny”, „naganny” mówią o człowieku. Czy Ty, nauczycielu, dyrektorze, chciałbyś co roku być oceniany z zachowania względem rodziców, uczniów, współpracowników? Uczmy w szkołach szacunku do drugiego człowieka, szacunku wobec zasad, granic innych ludzi. Najpierw sami dajmy przykład, a potem wymagajmy. Obecnie w MEN trwają prace nad usunięciem oceny z zachowania. Miałby ją zastąpić tzw. „opis rozwojowy zachowania”, w którym to uczeń podczas rozmowy z nauczycielem przygotowuje dla siebie taką samoocenę. Pytanie, czy nauczyciele i uczniowie są na to gotowi i czy ta zmiana nie wprowadzi jeszcze większego zamieszania.
Marzena Jasińska Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.