Jedynka na koniec roku

Koniec roku szkolnego to w wielu domach czas wzmożonego napięcia i stresu. Jest to szczególnie odczuwalne w rodzinach, w których dzieci nie uzyskiwały przez cały rok szkolny ocen, jakie satysfakcjonowałyby ich rodziców, czemu trudno się dziwić. W takich sytuacjach następuje okres rozpaczliwego: „Co mogę zrobić, żeby poprawić?!” oraz: „Jak nie zdasz do następnej klasy, to...”.  No właśnie, to co?

W polskiej rzeczywistości powtarzanie klasy, szczególnie w szkole podstawowej, zdarza się niezwykle rzadko i obwarowane jest licznymi warunkami oraz możliwościami poprawy, na co pozwala sama konstrukcja systemu szkolnego. Dlatego przy okazji rozmowy o sukcesach i niepowodzeniach szkolnych warto dziecku – a przede wszystkim sobie – uświadomić, że ocena szkolna w żadnej mierze nie definiuje młodego człowieka. Jest wyłącznie informacją o tym, że z tym zakresem materiału dziecko radzi sobie gorzej.

Zamiast więc je obwiniać, spróbujmy mu pomóc, zanim zawiśnie nad nim widmo niezdania.

Jak pomóc dziecku, które uzyskuje słabsze oceny?

Porozmawiaj z nim. Oczywiście nie w oskarżycielskim tonie i bez zdań w stylu: „Jakbyś mniej przesiadywał przed komputerem, a więcej nad książką, to i oceny byłyby lepsze!”.  Pamiętajmy, że za każdym razem, kiedy nasze dziecko widzi ocenę niedostateczną na swoim sprawdzianie albo kuli się ze strachu w ławce, żeby nauczyciel nie wywołał go do tablicy – już przeżywa porażkę i upokorzenie. Choćby bardzo starało się tego nie pokazać na zewnątrz, taka sytuacja głęboko uderza w jego poczucie własnej wartości. Nie dokładajmy mu kolejnego ciężkiego kamyczka do plecaka rozczarowania sobą i światem. Spróbujmy wysłuchać, gdzie naprawdę, zdaniem naszego dziecka, leży problem. Najpierw spróbujmy poznać przyczynę, a dopiero później jej zaradzić.
Obserwuj swoje dziecko. Bez względu na to, co Ci powie i gdzie samo upatruje przyczyny edukacyjnych niepowodzeń, nic nie zastąpi obserwacji dziecka przy nauce.

  • Czy łatwo się dekoncentruje? Być może pomoże zastosowanie zasady pustego blatu (nic nie powinno leżeć na stole ani w zasięgu wzroku dziecka, bo wszystko może stanowić czynnik rozpraszający).
  • Czy trudności sprawiają mu zadania wymagające logicznej analizy, np. zadania z treścią? Być może zbyt trudne są zadania wymagające przeczytania długiej partii materiału i wtedy uzasadnione jest zasięgnięcie porady specjalisty w poradni psychologiczno-pedagogicznej w zakresie ryzyka dysleksji czy dysgrafii.
  • Czy dziecko sprawia wrażenie, jakby nie słyszało lub nie widziało dobrze i to utrudnia mu naukę? Może należy wykonać badanie u laryngologa lub okulisty.
Opracujcie wspólnie z dzieckiem plan powtórki. Nie popełnij błędu wielu rodziców i nie przejmij pełnej kontroli nad „problemem”. Niech poprawa ocen Twojego dziecka nie stanie się Twoją odpowiedzialnością, bo wtedy jak w banku masz, że dziecko wycofa się albo zbuntuje.

Usiądźcie wspólnie i porozmawiajcie. Zapytaj przede wszystkim, czy dziecko też widzi potrzebę poprawy oceny. Być może jest tak, że Ty trójkę z biologii uważasz za koniec świata, a według dziecka to całkiem w porządku ocena, bo nauczycielka jest surowa, rzadko stawia oceny wyższe niż czwórka, a dziecko nie wiąże swojej przyszłości z biologią i czas, który miałoby poświęcić na poprawę tego akurat przedmiotu, woli spożytkować na rozwijanie prawdziwych pasji. Ale jeśli dziecko nie jest usatysfakcjonowane swoimi ocenami i uważa, że nie odzwierciedlają jego wiedzy i zaangażowania – opracujcie wspólnie plan naprawczy. Ustalcie, co dziecko musi zrobić.

Być może na pewne rzeczy jest za późno. W większości szkół sprawdzian można poprawić w ciągu dwóch tygodni od oddania. Jeśli ten termin minął, niestety nauczyciel może nie pozwolić dziecku pisać go powtórnie. Może wyjściem jest odpowiedź ustna? A może rozwiązanie, którego wielu uczniów z góry się boi, a które wcale nie musi być najstraszniejsze, czyli pisanie sprawdzianu z całego roku? A jeśli się na to zdecydujecie, ile czasu dziennie dziecko powinno poświęcić na powtórkę, żeby rzeczywiście nadrobić materiał?

a_jedynka_na_koniec_LR_graf_1.jpg

Pamiętajcie, że harmonogram powinien być realny i uwzględniać zarówno inne zobowiązania (np. zajęcia dodatkowe), jak i po prostu czas wolny. Plan, w którym dziecko przez 6 godzin każdego dnia rozwiązuje po szkole zadania matematyczne, jest zarówno nierealny, bo większość nastolatków zrezygnuje z tego po kilku dniach, jak i niezdrowy, bo każdy człowiek, młody też, potrzebuje czasu na regenerację i odpoczynek.

Jeśli zdecydujecie, że w tym roku oceny poprawić już nie zdążycie, być może warto i tak wdrożyć plan nadrobienia zaległości. Z większością przedmiotów szkolnych jest tak, że zaległości na jednym etapie będą rzutowały na kolejny, a w nowy rok szkolny dziecko chciałoby zapewne wejść z zasobem wiedzy pozwalającym mu osiągnąć sukces.

Zadbaj o indywidualizację nauczania. W trzydziestoosobowej klasie nauczyciel nie zawsze ma możliwość zbadać o optymalny dla każdego dziecka sposób nauki. A przecież jedno jest słuchowcem i najlepiej zapamiętuje treść odsłuchaną z audiobooków, drugie jest wzrokowcem i przemawiają do niego wykresy i tabele, jeszcze inne kinestetykiem i preferuje naukę w ruchu lub przez doświadczenie. Do tego dochodzą nierzadkie dziś dysfunkcje i specyficzne trudności w uczeniu się. Nawet jeśli nauczyciel Twojego dziecka tego nie wie – wiesz to pewnie Ty. I możesz zrobić wszystko, żeby swojemu dziecku pomóc.

Twórzcie wspólnie powtórzeniowe plansze przy użyciu kolorowych markerów, używajcie technik mnemotechnicznych (np. wierszyków) umożliwiających zapamiętywanie, włączcie elementy storytellingu, np. przez opowiadanie treści z podręcznika. Jednym słowem – wykorzystaj to, że znasz swoje dziecko.

Wyznaczcie realistyczne cele. Dla osoby, której grozi ocena niedostateczna, realnym sukcesem jest dopuszczający albo wręcz to, że sama z siebie odezwała się na lekcji – nawet jeśli nie ma to przełożenia na ocenę! Dlatego doceniaj najmniejsze sukcesy i chwal wkład pracy, a nie efekt końcowy. Nie ma nic bardziej frustrującego niż rodzic, który czeka tylko na szóstkę w dzienniku, a nie widzi, ile godzin jego dziecko spędziło na nauce – i dostało trójkę. Dlatego bądź tym rodzicem, który widzi i docenia wysiłek.

Pomóż swojemu dziecku znaleźć pasję. Słabe (lub słabsze od oczekiwań) oceny bardzo podkopują motywację i poczucie wartości dziecka. Nie zapominajmy o tym, że przede wszystkim dla niego jest to bardzo trudna sytuacja.

Jak sami byśmy się czuli, gdyby nasz przełożony cały czas powtarzał, że nie nadajemy się do tego, co robimy, a my nie moglibyśmy tego zmienić? No właśnie...

Dlatego naszą rolą jest przede wszystkim pomóc dziecku. A tą pomocą może być chociażby przesunięcie środka ciężkości z „problemu” na „co fajnego można robić”. A więc OK, masz dwójkę z matematyki, mówisz, że ten przedmiot sprawia Ci trudność. A może w weekend pojedziemy na wycieczkę rowerową?

Szukając pasji, warto zastanowić się, czy podświadomie tej pasji nie wybieramy tak, żeby pomóc dziecku w nauce. Czy jeśli dziecko ma problem z matematyką, nie zapisujemy go na zajęcia z Rummikuba, bo „gry logiczne pomagają w nauce tego przedmiotu”?

Nawet jeśli tak jest, warto sobie to uświadomić i upewnić się, że dla naszego dziecka jest to w porządku i że nie traktuje nowego hobby jak kolejnego obowiązku narzuconego mu przez rodziców.

Porozmawiaj z nauczycielem dziecka. Ten punkt celowo znalazł się na końcu. Bo zdarza się, że wielu rodziców, gdy ich dzieci doświadczają trudności szkolnych, natychmiast biegnie do nauczyciela z oczekiwaniem, że „on ma coś z tym zrobić”.

Oczywiście, rolą nauczyciela jest nauczanie. Ale rozmawiając z nim z pozycji rozczarowanego rodzica i prezentując tylko oczekiwania, niewiele się dowiemy i niewiele zdziałamy. Zamiast więc z góry zakładać, że nauczyciel ma dziecko „naprawić”, warto porozmawiać z nim jak z osobą, która realnie może naszemu dziecku pomóc, dowiedzieć się, z czym ma trudność, i opracować środki zaradcze.

Bez względu na to, jak możemy być sfrustrowani i zdenerwowani, gdy widzimy ocenę niedostateczną w dzienniku przy nazwisku naszego dziecka – pamiętajmy, że gramy do tej samej bramki.





Lilka Poncyliusz-Guranowska
Nauczycielka języka angielskiego w 158 Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Izabeli Czartoryskiej w Warszawie. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, miłośniczka i propagatorka szeroko pojętych mediów. Autorka dziesiątek materiałów metodycznych dla uczniów i nauczycieli i dwóch książek do nauki języka angielskiego oraz dwóch książek poświęconych komunikacji. Egzaminator Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Warszawie. Prywatnie jest mamą dziewiętnastolatki i piętnastolatka. Interesuje się szeroko pojętą psychologią i zdrowym stylem życia. Brała udział w dziesiątkach szkoleń z zakresu zdrowia psychicznego i komunikacji, zarówno w Polsce jak i zagranicą.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: