Międzypokoleniowe rozmowy o wychowaniu

Cyprian Kamil Norwid napisał w jednym z listów: „Umiemy się tylko kłócić albo kochać, ale nie umiemy się różnić pięknie i mocno”. Myślę, że te słowa mogą być odzwierciedleniem sytuacji w wielu rodzinach wielopokoleniowych. A jak to jest różnić się pięknie w opiniach na temat wychowania?

Relacje międzypokoleniowe

W idealnym świecie relacje międzypokoleniowe opierają się na szacunku dla innych i akceptacji różnorodności doświadczeń i opinii. Ważne jest to, że ów szacunek i otwartość dotyczą obu stron relacji, a wszyscy zaangażowani biorą odpowiedzialność za swoje poglądy i działania wpływające na rozwój najmłodszego pokolenia w rodzinie, które uczy się świata, naśladując dorosłych.

Relacje w rodzinach bywają bardzo różne, ponieważ różny jest wiek, płeć, poziom wykształcenia, poziom kompetencji psychospołecznych, status zawodowy, warunki mieszkaniowe, stan zdrowia i status społeczno-ekonomiczny członków rodziny. Starzejący się dziadkowie, schorowani, wymagający stałego wsparcia zarówno emocjonalnego, jak opiekuńczego i ekonomicznego, będą inaczej postrzegani w  dialogu o wychowaniu dzieci niż ci dziadkowie, którzy mają wreszcie czas i możliwości, aby cieszyć się życiem bez obciążenia, jakim może być praca zawodowa. Mają wszak ustabilizowana sytuację materialną i nie dokuczają im choroby. Oczywiście każdy członek rodziny wpływa na ogląd świata kształtowany w doświadczeniach wnuków, jednak udział najstarszego pokolenia bywa zdecydowanie zróżnicowany. Zdrowa relacja pozwala na konstruktywne rozwiązywanie problemów, bez krytyki, pouczania czy ignorowania problemów.

Dominującym problemem w relacjach może być budowanie ich na oczekiwaniach lub mylenie ich z relacjami nawiązanymi z innymi osobami (tzw. relacje przeniesione). Tymczasem powinny być one  oparte na faktach i mieć jasno wyznaczone role (tzw.  relacje rzeczywiste).

Międzypokoleniowe rozmowy o wychowaniu mają różny wpływ – mogą przeszkadzać w porozumieniu lub wręcz je uniemożliwiać, a mogą wspierać, być cennym źródłem inspiracji rodzicielskich w refleksjach wychowawczych.

a_rozmowy_o_wychowaniu_LR_graf_1.jpg

Przeszkody w rozmowach międzypokoleniowych

  1. Trudne, czasem traumatyczne, doświadczenia rodziców. Myślę tutaj zarówno o skrajnie krzywdzących doświadczeniach dziecka żyjącego w rodzinie z kimś (ojcem, matką) uzależnionym od alkoholu czy hazardu, jak i  o tych wszystkich pretensjach gromadzonych przez dzieci wobec rodziców, którzy zbyt wiele wymagali, za mocno kontrolowali, za dużo pracowali, nie dawali dziecku tego, czego właśnie potrzebowało…

  2. Osobowość rodziców lub dziadków, związana zarówno z cechami charakteru, jak i temperamentem. Bez akceptacji człowieka takim, jakim jest, trudno mówić o porozumiewaniu się, szczególnie w tak trudnej materii, jaką jest wychowywanie dzieci.

  3. Skłonność do pouczania. Może być wynikiem wielu różnych czynników, jednak jeśli ktoś stale poucza innych, zwykle nie jest skłonny do refleksji nad swoim postępowaniem i raczej zamyka się na poglądy innych osób. Może się to łączyć z mniej lub bardziej okazywanym lekceważeniem roli rodziców w wychowaniu dzieci i podważaniu ich autorytetu. Np. mimo wyraźnego sprzeciwu rodziców dziadkowie spędzają z wnukami czas przed telewizorem czy komputerem, karmią słodyczami ponad miarę, spełniają wszystkie zachcianki dziecka, tolerują a nawet zachęcają do zachowań nieakceptowanych przez rodziców. 

  4. Przyznawanie sobie więcej praw niż innym, np. dziadkowie są przekonani, że z racji swojego wieku i doświadczenia mają prawo ingerować w wychowanie wnuków lub też rodzice stawiają przed dziadkami wymagania, które są dla tych ostatnich nie do przyjęcia.

Czynniki sprzyjające dialogom międzypokoleniowym

  1. Szacunek dla osób biorących udział w rozmowie, oparty na otwartości na różnice w poglądach. Nie musimy się zgadzać, możemy się „pięknie różnić”. W tym różnieniu się istotne będzie, aby w sytuacji, gdy nie ma zgody, skupić się na wypracowaniu kompromisu, czyli przestrzeni działania akceptowalnej dla obu stron dialogu. Np. przed wyjazdem na kilkudniowy pobyt u dziadków rodzice – zwolennicy zdrowego sposobu odżywiania – stawiają dziadkom wymagania, aby dzieci jadały tak samo jak w domu. Babcia i dziadek, zwolennicy tradycyjnej kuchni, protestują przeciwko takim ograniczeniom. Jak wybrnąć? Dzieci jadą do domu dziadków, więc rodzice akceptują, że będą funkcjonować pod ich opieką i w realiach ustanawianych przez dziadków. Kilka dni innego odżywiania nie zaważy na utrwaleniu szkodliwych  w ocenie  rodziców nawyków. Można oczywiście poprosić, aby dzieci np. codziennie jadły warzywa i owoce. Oczywiście, jeśli rzecz związana jest np. z uczuleniem dziecka lub innym problemem zdrowotnym (powiedzmy otyłość), nie ma miejsca na kompromisy. Tu sprawa jest jasna. Chodzi o zdrowie dziecka, więc nie ma odstępstw.

  2. Akceptacja różnych poglądów i stylów życia – dotyczy oczywiście obu stron. W rozmowach nie powinny się pojawiać krytyczne komentarze dotyczące tych obszarów życia, ponieważ każdy dorosły człowiek ma prawo przeżywać swoje życie, tak jak chce, pod warunkiem że szanuje to samo prawo u innych osób, czyli nie krzywdzi nikogo. Jeśli np. nie chcesz, aby Twoje dziecko było świadkiem drastycznych – w Twojej ocenie scen, które są naturalne w życiu gospodarzy hodujących drób, krowy, świnie, nie wysyłaj ich na dłuższe pobyty w gospodarstwie dziadków albo przygotuj na to, co może się tam wydarzać. W ocenie dziadków, prowadzących gospodarstwo rolne, zabijanie kury czy kaczki nie jest niczym dziwnym, a tym bardziej drastycznym. To część życia gospodarstwa. Oczekiwanie, że dziadkowie zmienią swoje postępowanie na czas pobytu wnuków, jest mało prawdopodobne. Myśl realnie, stawiając oczekiwania. Rozmowa na temat drastyczności takich obrazów dla dziecka wychowywanego w innych realiach, może pomóc, ale powinna się skoncentrować na odczuciach wnuka, a nie na roszczeniach rodziców.

  3. Rozmowa w duchu komunikacji asertywnej, w języku „Ja”. Bez oskarżeń, roszczeń, oceniania, wartościowania itd. Skupienia na dialogu, który ułatwia zrozumienie: chciałbym, podoba mi się, oczekuję, zgadzam się, nie wiedziałem tego, wezmę pod uwagę Twoje argumenty, chciałbym żebyś przemyślała  moje stanowisko itd.
Trudne? Bez sprawdzenia i podejmowania kolejnych prób się tego nie dowiesz. Powodzenia!





Maria Tuchowska
Nauczyciel dyplomowany, polonista i teolog. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach integracyjnych różnego poziomu, edukator, coach, przeprowadziła ok. 600 szkoleń z zakresu kompetencji psychospołecznych nauczycieli, prawa oświatowego, pracy z dziećmi i młodzieżą z różnego typu zaburzeniami. Specjalizuje się również w tematyce dotyczącej zagadnień związanych z obecnością rodziców w szkole.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: