Czy tego chcesz, czy nie, pewnie także w Twoim życiu nastąpi ten moment, kiedy Twoja pociecha wpadnie na pomysł, żeby nocować poza swoim domem u kolegi czy koleżanki. Dla dziecka to prawdziwa przygoda, okazja do zabawy i sprawdzian samodzielności. To także ważne wydarzenie dla rodziców. Szczególnie pierwsza noc Twojego dziecka spędzona poza domem może budzić w Tobie różne emocje. Kiedy dziecko jest gotowe na nocowanie u przyjaciół i jak się do tego przygotować?
W wielu rodzicach pomysł nocowania dziecka poza domem budzi przerażenie. Dotyczy to zwłaszcza rodziców młodszych dzieci, a jak sama pamiętam, temat ten może pojawić się dość wcześnie, bo już w okresie przedszkolnym.
Dorosłym ciężko pogodzić się z myślą, że ich maleństwo miałoby całą noc pozostawać bez ich opieki, a „przecież on się nie umie sam przebrać w piżamkę” oraz „czy na pewno mama Ignasia dopilnuje, żeby Kuba umył zęby?”. Jednym słowem, choć dla dzieci nocowanka to radość i przygoda, dla rodziców szczególnie młodszych dzieci to źródło obaw i niepokojów.
Z drugiej strony, czy można tego po prostu zabronić? Choć nie należy ślepo kierować się tym, co robią inni rodzice, warto rozważyć wszystkie „za” i „przeciw”. Może okazać się, że ta forma zacieśniania więzi i wspierania samodzielności dziecka będzie odpowiednia także dla Was. Jeśli jesteście „na tak”, pora przejść do następnego kroku. Do nocowanki trzeba solidnie przygotować – i dziecko, i siebie. Jak to zrobić z głową?
Dodatkowo warto wiedzieć, do jakiego domu idzie na noc nasze dziecko. Nie chodzi o adres, to oczywistość, a o poznanie podstawowych faktów na temat rodziny, z którą dziecko spędzi ten czas. Czy dobrze ich znasz? Czy ich wartości, sposób opieki nad dziećmi, zasady są mniej więcej zgodne z Twoimi? Czy jest coś, co Cię niepokoi? Warto o tym wszystkim porozmawiać z rodziną, która zaoferowała się gościć Twoje dziecko. Bądź z nimi w kontakcie w czasie „nocowanki”.
Moja mieszkająca w Stanach Zjednoczonych koleżanka przez długi czas nie pozwalała swoim dzieciom nocować w żadnym domu, w którym był basen, dlatego dzieci nie nocowały prawie u nikogo. Efektem był rodzaj wykluczenia społecznego. Znajomi przestali ich zapraszać, bo było wiadomo, że rodzice nie zgodzą się, żeby dzieci zostały na noc. Kiedy postanowiłam porozmawiać o tym z koleżanką, okazało się, że jeszcze w Polsce była ona świadkiem niefortunnego wrzucenia do wody nastolatki. Dziewczynka przeżyła, ale zakrztusiła się wodą i przez pewien czas nie mogła złapać tchu. W koleżance to zdarzenie pozostawiło tak silny ślad, że za każdym razem, kiedy jej dzieci miały przenocować w domu z basenem, wyobrażała sobie, że padną ofiarami podobnego „żartu”, którego mogą nie przeżyć. Nie przekonywało jej nawet to, że obie jej córki doskonale pływają i że w tym towarzystwie nie doszło do takiego incydentu.
– Zawsze może być ten pierwszy raz – powtarzała.
Pomogła dopiero szczera rozmowa z mamą jednej z dziewczynek, posiadaczką – a jakże by inaczej – domu z basenem. Kiedy moja koleżanka przyznała jej się do swoich obaw, okazało się, że ta mama świetnie ją rozumie, a nawet ma podobne niepokoje i przez dłuższy czas nie pozwalała swoim dzieciom na „nocowanki” w domach, w których była (dozwolona w Stanach Zjednoczonych) broń. Wspólnie z moją koleżanką ustaliły, że dzieci będą mogły przychodzić do nich na nocowanki, ale ta mama osobiście dopilnuje, żeby nie bawiły się w okolicy basenu. Rozwiązanie zdało egzamin, a dziewczynki znowu zaczęły dostawać zaproszenia. Okazało się, że nikt nie domyślał się, jaki jest prawdziwy powód zakazu. Sąsiedzi sądzili, że mama nie pozwala im nocować u innych, bo okolica nie jest dla niej „wystarczająco dobra”.
A jeśli chodzi o Twoje dziecko?
Czy boisz się, że dziecko swoim zachowaniem zawstydzi Cię, np. wywołując awanturę lub obrażając się na osobę, u której nocuje? Dlaczego tak uważasz? Czy kiedykolwiek miały miejsce takie sytuacje? Jeśli tak, to może rzeczywiście to jeszcze nie jest moment na taką formę socjalizacji Twojego dziecka.
A może uważasz, że nie będzie wystarczająco samodzielne, że gorzej wypadnie od swoich rówieśników? I znowu: dlaczego tak uważasz? Może Twoje dziecko umie o wiele więcej niż Ci się wydaje. Może nawet otrzymujesz takie sygnały od innych dorosłych (np. nauczycieli w szkole, instruktorów w harcerstwie itd.) – a tylko Ty widzisz w nim wiecznego Piotrusia Pana? W takiej sytuacji dalsze trzymanie dziecka pod kloszem nie ma sensu. Czas, żeby Twoje dziecko poszło w świat, a „nocowanka” jest świetną okazją do ćwiczenia samodzielności.
Może obawiasz się, że po kryjomu młodzież zrobi coś, czego nie aprobujesz, np. pojawią się pierwsze próby z alkoholem albo inne zachowania, na które w domu nie ma przyzwolenia?
Wszystko zależy od tego, jaką relację do tej pory wypracowałeś(-aś) ze swoim dzieckiem. Jeśli masz powody, by mu nie wierzyć (bo np. okłamało Cię w istotnej kwestii i zdarzyło się to więcej niż raz) – po prostu się nie zgadzaj, żeby w nocy przebywało poza domem. Nie masz obowiązku zgadzać się na wszystko, co wymyśli Twoje dziecko i to nie jest prawda, że taką decyzją je unieszczęśliwisz.
Zostaw tylko koniecznie furtkę do poprawienia się. Wyjaśnij, co musi się zmienić w Waszych relacjach, żeby za pewien czas (określ jaki) dziecko mogło znowu zapytać o możliwość nocowania u kolegi/koleżanki. I dotrzymaj słowa. Jeśli dziecko poprawi się – wtedy pozwól mu na nocowanie u znajomych.
Jeśli dziecko nigdy Cię nie okłamało, nigdy nie sprawiało Ci problemów wychowawczych, a Ty mimo to nie zgadzasz się na nocowanie poza domem, „bo nie wiadomo, co może w takiej sytuacji przyjść do młodej głowy” – zastanów się, czy to nie dobra okazja, by okazać mu zaufanie. Nie przewidzisz wszystkich sytuacji, na które może natknąć się w życiu Twoje dziecko. Nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale ono już się spotyka ze zjawiskami, których byś sobie nie życzył(-a)!
I potrafi się przed nimi obronić.
Jeśli wychowałeś(-aś) mądrego, asertywnego, odpowiedzialnego młodego człowieka – daj mu szansę na samodzielność. Od tego minimum wolności zaczyna się dojrzałość.
Podziel się swoimi obawami, ale też wysłuchaj, co Twoje dziecko chce Ci powiedzieć.
Może ta nocowanka ma wyglądać zupełnie inaczej niż sądzisz (i często wygląda, szczególnie u młodszych nastolatków).
Nie musisz się zgadzać. Nic nie musisz.
Ale nigdy nie zostawiaj swojego dziecka z kategorycznym „nie, bo nie”. Uzasadnij odmowę – i daj nadzieję. Przecież kiedyś i tak z tego wyfrunie z gniazda.
Jeśli dziecko do Ciebie zadzwoniło, to widocznie nie jest jeszcze gotowe na spędzenie nocy poza domem. Nie zawstydzaj go, nie mów: „Wiedziałam, że tak będzie”.
Spróbujecie następnym razem. Nic się nie stało. To też kolejny krok do samodzielności i rozwoju.
Lilka Poncyliusz-Guranowska
Autorka jest anglistką, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorką i autorką wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. W marcu 2023 r. ukazała się jej nowa książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatkiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”. Prywatnie jest mamą siedemnastolatki i czternastolatka.
W wielu rodzicach pomysł nocowania dziecka poza domem budzi przerażenie. Dotyczy to zwłaszcza rodziców młodszych dzieci, a jak sama pamiętam, temat ten może pojawić się dość wcześnie, bo już w okresie przedszkolnym.
Dorosłym ciężko pogodzić się z myślą, że ich maleństwo miałoby całą noc pozostawać bez ich opieki, a „przecież on się nie umie sam przebrać w piżamkę” oraz „czy na pewno mama Ignasia dopilnuje, żeby Kuba umył zęby?”. Jednym słowem, choć dla dzieci nocowanka to radość i przygoda, dla rodziców szczególnie młodszych dzieci to źródło obaw i niepokojów.
Z drugiej strony, czy można tego po prostu zabronić? Choć nie należy ślepo kierować się tym, co robią inni rodzice, warto rozważyć wszystkie „za” i „przeciw”. Może okazać się, że ta forma zacieśniania więzi i wspierania samodzielności dziecka będzie odpowiednia także dla Was. Jeśli jesteście „na tak”, pora przejść do następnego kroku. Do nocowanki trzeba solidnie przygotować – i dziecko, i siebie. Jak to zrobić z głową?
Jak przygotować się na nocowanie dziecka u kolegi/koleżanki
Zacznijmy od pytania, czy zgadzać się na nocowanie dziecka u kolegi/koleżanki. Tak, ale tylko pod warunkiem, że jest ono na to gotowe. Zwykle oznacza to umiejętność wykonania wokół siebie podstawowej toalety czy samodzielnego zasypiania(!). Dzieci mają swoje rytuały, a wiele przedszkolaków nadal śpi w sypialni rodziców. Ważna też jest umiejętność zachowania się w towarzystwie innego dziecka. Spotkania w przedszkolu czy na placu zabaw to nie to samo, co spędzanie całego wieczoru i nocy pod jednym dachem.Dodatkowo warto wiedzieć, do jakiego domu idzie na noc nasze dziecko. Nie chodzi o adres, to oczywistość, a o poznanie podstawowych faktów na temat rodziny, z którą dziecko spędzi ten czas. Czy dobrze ich znasz? Czy ich wartości, sposób opieki nad dziećmi, zasady są mniej więcej zgodne z Twoimi? Czy jest coś, co Cię niepokoi? Warto o tym wszystkim porozmawiać z rodziną, która zaoferowała się gościć Twoje dziecko. Bądź z nimi w kontakcie w czasie „nocowanki”.
Obawy opiekunów przed nocowaniem dzieci poza domem
Jeśli w ogóle zastanawiasz się, czy Twoje dziecko może spędzić noc poza domem, zadaj sobie pytanie, z czego biorą się Twoje wątpliwości. Są one najzupełniej naturalne u rodziców przedszkolaka lub gdy to pierwsza „nocowanka”. Potraktuj je jako sygnał do przemyślenia. A jeśli masz w domu nastolatka, który na co dzień wykazuje się samodzielnością, ale nadal nie wyobrażasz sobie, że może spędzić noc poza domem, zastanów się, z czego wynikają Twoje obawy? Czy chodzi o Ciebie, czy o Twoje dziecko?Moja mieszkająca w Stanach Zjednoczonych koleżanka przez długi czas nie pozwalała swoim dzieciom nocować w żadnym domu, w którym był basen, dlatego dzieci nie nocowały prawie u nikogo. Efektem był rodzaj wykluczenia społecznego. Znajomi przestali ich zapraszać, bo było wiadomo, że rodzice nie zgodzą się, żeby dzieci zostały na noc. Kiedy postanowiłam porozmawiać o tym z koleżanką, okazało się, że jeszcze w Polsce była ona świadkiem niefortunnego wrzucenia do wody nastolatki. Dziewczynka przeżyła, ale zakrztusiła się wodą i przez pewien czas nie mogła złapać tchu. W koleżance to zdarzenie pozostawiło tak silny ślad, że za każdym razem, kiedy jej dzieci miały przenocować w domu z basenem, wyobrażała sobie, że padną ofiarami podobnego „żartu”, którego mogą nie przeżyć. Nie przekonywało jej nawet to, że obie jej córki doskonale pływają i że w tym towarzystwie nie doszło do takiego incydentu.
– Zawsze może być ten pierwszy raz – powtarzała.
Pomogła dopiero szczera rozmowa z mamą jednej z dziewczynek, posiadaczką – a jakże by inaczej – domu z basenem. Kiedy moja koleżanka przyznała jej się do swoich obaw, okazało się, że ta mama świetnie ją rozumie, a nawet ma podobne niepokoje i przez dłuższy czas nie pozwalała swoim dzieciom na „nocowanki” w domach, w których była (dozwolona w Stanach Zjednoczonych) broń. Wspólnie z moją koleżanką ustaliły, że dzieci będą mogły przychodzić do nich na nocowanki, ale ta mama osobiście dopilnuje, żeby nie bawiły się w okolicy basenu. Rozwiązanie zdało egzamin, a dziewczynki znowu zaczęły dostawać zaproszenia. Okazało się, że nikt nie domyślał się, jaki jest prawdziwy powód zakazu. Sąsiedzi sądzili, że mama nie pozwala im nocować u innych, bo okolica nie jest dla niej „wystarczająco dobra”.
A jeśli chodzi o Twoje dziecko?
Czy boisz się, że dziecko swoim zachowaniem zawstydzi Cię, np. wywołując awanturę lub obrażając się na osobę, u której nocuje? Dlaczego tak uważasz? Czy kiedykolwiek miały miejsce takie sytuacje? Jeśli tak, to może rzeczywiście to jeszcze nie jest moment na taką formę socjalizacji Twojego dziecka.
A może uważasz, że nie będzie wystarczająco samodzielne, że gorzej wypadnie od swoich rówieśników? I znowu: dlaczego tak uważasz? Może Twoje dziecko umie o wiele więcej niż Ci się wydaje. Może nawet otrzymujesz takie sygnały od innych dorosłych (np. nauczycieli w szkole, instruktorów w harcerstwie itd.) – a tylko Ty widzisz w nim wiecznego Piotrusia Pana? W takiej sytuacji dalsze trzymanie dziecka pod kloszem nie ma sensu. Czas, żeby Twoje dziecko poszło w świat, a „nocowanka” jest świetną okazją do ćwiczenia samodzielności.

Nocowanie nastolatków u kolegi/koleżanki
Gdy noc poza domem chce spędzić starsze dziecko, to już zupełnie inna historia. Za sobą masz już dzwonienie do rodziców kolegów i koleżanek Twojej pociechy z pytaniem, jak w czasie „piżama party” radzi sobie Twój maluch. Teraz nocowanka oznacza inne lęki.Może obawiasz się, że po kryjomu młodzież zrobi coś, czego nie aprobujesz, np. pojawią się pierwsze próby z alkoholem albo inne zachowania, na które w domu nie ma przyzwolenia?
Wszystko zależy od tego, jaką relację do tej pory wypracowałeś(-aś) ze swoim dzieckiem. Jeśli masz powody, by mu nie wierzyć (bo np. okłamało Cię w istotnej kwestii i zdarzyło się to więcej niż raz) – po prostu się nie zgadzaj, żeby w nocy przebywało poza domem. Nie masz obowiązku zgadzać się na wszystko, co wymyśli Twoje dziecko i to nie jest prawda, że taką decyzją je unieszczęśliwisz.
Zostaw tylko koniecznie furtkę do poprawienia się. Wyjaśnij, co musi się zmienić w Waszych relacjach, żeby za pewien czas (określ jaki) dziecko mogło znowu zapytać o możliwość nocowania u kolegi/koleżanki. I dotrzymaj słowa. Jeśli dziecko poprawi się – wtedy pozwól mu na nocowanie u znajomych.
Jeśli dziecko nigdy Cię nie okłamało, nigdy nie sprawiało Ci problemów wychowawczych, a Ty mimo to nie zgadzasz się na nocowanie poza domem, „bo nie wiadomo, co może w takiej sytuacji przyjść do młodej głowy” – zastanów się, czy to nie dobra okazja, by okazać mu zaufanie. Nie przewidzisz wszystkich sytuacji, na które może natknąć się w życiu Twoje dziecko. Nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale ono już się spotyka ze zjawiskami, których byś sobie nie życzył(-a)!
I potrafi się przed nimi obronić.
Jeśli wychowałeś(-aś) mądrego, asertywnego, odpowiedzialnego młodego człowieka – daj mu szansę na samodzielność. Od tego minimum wolności zaczyna się dojrzałość.
Jeśli dziecko chce nocować u płci przeciwnej
Przede wszystkim podziękuj mu – i sobie, że tak je wychowałeś(-aś)! – za zaufanie. A później porozmawiaj. Szczerze i otwarcie.Podziel się swoimi obawami, ale też wysłuchaj, co Twoje dziecko chce Ci powiedzieć.
Może ta nocowanka ma wyglądać zupełnie inaczej niż sądzisz (i często wygląda, szczególnie u młodszych nastolatków).
Nie musisz się zgadzać. Nic nie musisz.
Ale nigdy nie zostawiaj swojego dziecka z kategorycznym „nie, bo nie”. Uzasadnij odmowę – i daj nadzieję. Przecież kiedyś i tak z tego wyfrunie z gniazda.
Gdy dziecko chce wrócić do domu
Jeśli w nocy odbierzesz telefon: „Przyjeżdżaj”, to nie wahaj się, nawet w środku nocy.Jeśli dziecko do Ciebie zadzwoniło, to widocznie nie jest jeszcze gotowe na spędzenie nocy poza domem. Nie zawstydzaj go, nie mów: „Wiedziałam, że tak będzie”.
Spróbujecie następnym razem. Nic się nie stało. To też kolejny krok do samodzielności i rozwoju.
Lilka Poncyliusz-Guranowska
Autorka jest anglistką, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorką i autorką wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. W marcu 2023 r. ukazała się jej nowa książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatkiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”. Prywatnie jest mamą siedemnastolatki i czternastolatka.







