Takie wyznanie zobaczyłam niedawno pod postem młodej matki, prezentującej zdjęcie swojej córeczki (trzyletniej?) i siebie w SPA luksusowego hotelu. Jednakowe szlafroki z logo, tak samo zawiązane na głowach turbany z ręczników, paznokcie pomalowane na czerwono… Poniżej kilkaset komentarzy: „Gratuluję przyjaciółki!”, „Ja mam takie dwie, moje najlepsze psiapsi…”, „Gratuluję, marzę o takiej…” itd. Nie znalazłam żadnego wpisu, który by nie potwierdzał postawy autorki. Najpierw o samej przyjaźni
Przyjaźń to piękna więź, która wzmacnia obie strony. Daje poczucie bezpieczeństwa, bo prawdziwa przyjaciółka jest zawsze gotowa wesprzeć, pomóc, wysłuchać. Podnosi samoocenę, bo akceptuje osobę także wtedy, gdy ta nie zgadza się z decyzjami drugiej strony. Wzmacnia poczucie wartości, bo często wspiera w podejmowaniu decyzji, zmaganiu się z niepewnością i ryzykiem. Skupia się na mocnych stronach i zawsze wierzy w przyjaciółkę, a jej obecność kojarzy się z wieloma pięknymi przeżyciami. Prawdziwa przyjaźń to „pokrewieństwo dusz”. Przed przyjaciółką nie ma tajemnic, tematów tabu, udawania. W innym przypadku to nie przyjaźń, lecz koleżeństwo czy znajomość.
Przyjaciele to zwykle osoby w takim samym lub zbliżonym wieku, o podobnych zainteresowaniach, doświadczeniach życiowych. Wybieramy ich samodzielnie i w tych relacjach funkcjonujemy na tym samym poziomie praw. Z przyjaciółką czy przyjacielem nie odczuwasz presji odpowiedzialności za swoje sądy i spostrzeżenia, dzielisz się emocjami, przeżyciami i radością wspólnego dorastania.
Być matką, być ojcem
Rodzicielstwo to droga, na której kierunki wyznaczają bezwarunkowa akceptacja i odpowiedzialność. We wczesnym dzieciństwie matka jest dla swojego dziecka całym światem. I to jest dobre. Jednak stopniowo wchodzą do tego świata inni: najwcześniej ojciec, potem rodzeństwo, babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie, znajomi, sąsiedzi, rówieśnicy z przedszkola, szkoły, podwórka… Każda z tych osób odgrywa w życiu dziecka określoną rolę, która wpływa na jego rozwój. Brat czy siostra nie mogą wchodzić w role rodziców, podobnie dziadkowie czy inni krewni. Rodzice są dla dziecka ostoją bezpieczeństwa, autorytetami w zakresie zasad i granic. Powinni być dla niego „przewodnikami”, bo różnica wieku i pokolenia powoduje, że mają inny ogląd rzeczywistości, oparty na dojrzałości psychicznej, nabytej mądrości życiowej i doświadczeniu. Tu nie ma równości w relacjach, mimo że opierają się na tej samej podstawie co przyjaźń, a więc na szacunku, bo człowiek zawsze spotyka się z człowiekiem. Jednak w relacjach rodzic–dziecko szacunek i zaufanie idą razem z autorytetem i poczuciem odpowiedzialności dorosłych.

Gdy matka wchodzi w rolę przyjaciółki swojej córki…
W postrzeganiu córki jako przyjaciółki kryje się mnóstwo zagrożeń dla obu stron. - Dla matki: skupienie się tylko na córce i rezygnacja z przyjaźni dorosłą osobą, a w przyszłości – potencjalne poczucie odrzucenia, gdy córka zaprzyjaźni się z kimś, kogo sama wybierze do tej roli, a jeszcze silniejsze, gdy dorosła już kobieta zechce budować życie i związki bez stałej obecności matki.
Przykłady? Matki dorosłych córek skarżące się na osamotnienie, bo córka nie chce relacji, bo nie odwiedza, bo nie dzwoni codziennie, bo wyjechała na studia, do pracy, bo wybrała nie takie miejsce w życiu… Matki opowiadające całe historie z życia swoich córek, publikujące ich zdjęcia, komentujące w mediach ich decyzje, także te bardzo osobiste… Matki zwierzające się kilku- lub kilkunastoletnim córkom ze swoich problemów z partnerem lub zawodowych…
- Dla córki: kłopoty w budowaniu relacji z rówieśnikami, ale także z dorosłymi ze względu na problem w pojmowaniu granic i norm społecznych, mniejsza samodzielność, ograniczone poczucie wolności w podejmowaniu decyzji życiowych (zwłaszcza jeśli matka–przyjaciółka ma tendencje do nieustannego chwalenia się swoją córeczką), nadmierny krytycyzm i perfekcjonizm związany z wysiłkiem, aby dorównać wyobrażeniom matki.
Przykłady? Córki rozmawiające z matkami jak z koleżankami, podnoszące głos, używające epitetów, które są wręcz obraźliwe dla matek… Dziewczynki, które nieustannie popadają w konflikty z rówieśnikami, nie potrafią nawiązać żadnych bliższych relacji, a zwierzają się tylko swoim mamom… Kilkulatki zbyt dojrzałe na swój wiek, albo przytłoczone problemami swojej dorosłej „przyjaciółki”, pod którymi się wręcz uginają…
Przyjaciółka swojej mamusi traci dzieciństwo, bo musi sprostać oczekiwaniom budowanym – świadomie lub nieświadomie – przez matkę, która realizuje swoją wizję szczęścia z posiadania „najlepszej przyjaciółki”, bez uwzględnienia rzeczywistych potrzeb dziecka.
Na czym oprzeć zdrowe relacje matki i córki
- Wzajemny szacunek: relacje oparte na poszanowaniu siebie nawzajem. Zarówno matka, jak i córka mają prawo do realizacji swoich potrzeb, ale warunkiem jest zawsze poszanowanie przestrzeni osobistej drugiej strony. Masz prawo do bycia sobą, masz prawo do popełniania błędów, masz prawo myśleć inaczej, niż chcą inni. Dorosły modeluje sposób budowania relacji opartych na szacunku, to jego odpowiedzialność. Dziecko uczy się od dorosłego.
- Asertywna komunikacja w języku opartym na komunikacie „ja”. To taki sposób wypowiadania kwestii, który nie rani, daje informację o potrzebach i opiniach osoby mówiącej, otwiera możliwości współpracy. Np.: „Chciałabym o tym porozmawiać…”, „Widzę, że jest Ci przykro, chciałabyś mi o tym opowiedzieć?, „Masz pomysł, jak rozwiązać ten konflikt?”, „Widziałam to zdarzenie, chcesz o tym porozmawiać?”.
- Bezwarunkowa miłość i akceptacja dziecka, także wtedy, gdy popełnia błędy, ponieważ wtedy najbardziej potrzebuje wsparcia i zapewnienia o miłości. Co nie oznacza akceptacji dla złych zachowań albo chronienia dziecka przed konsekwencjami popełnionych czynów. Raczej bycie przy nim, gdy podejmuje działania zaradcze: „Nie zgadzam się na samodzielne nocne powroty…”, „Jak mogę ci pomóc rozwiązać problemy z matematyką?”, „Potrzebujesz mojej pomocy”.
- Towarzyszenie dziecku w rozwijaniu kompetencji osobistych: poczucia sprawczości, umiejętności podejmowania decyzji związanych z kierowaniem swoim życiem, otwartości na inne rozwiązania, realizacji swoich aspiracji, zainteresowań i pasji.
Maria Tuchowska Nauczyciel dyplomowany, polonista i teolog. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach integracyjnych różnego poziomu, edukator, coach, przeprowadziła ok. 600 szkoleń z zakresu kompetencji psychospołecznych nauczycieli, prawa oświatowego, pracy z dziećmi i młodzieżą z różnego typu zaburzeniami. Specjalizuje się również w tematyce dotyczącej zagadnień związanych z obecnością rodziców w szkole.