Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Czego nie mówić nastolatkowi

Nie jest łatwo być rodzicem nastolatka.  Czas burzy i naporu, przez który przechodzi młody człowiek w okresie dojrzewania, nie pozostaje bez wpływu na relacje rodzinne. Nic dziwnego, że większość rodziców chciałaby w tym szczególnie wrażliwym momencie ochronić swoje pociechy przed wszelkim złem tego świata. A jak tego dokonać najprościej?

Mówiąc, mówiąc, mówiąc. Jak wygląda to w praktyce? Zasypujemy nastolatka „kazaniami”, jak to czasami określają młodzi ludzie, i pożytecznymi w naszym mniemaniu historiami z życia, „z których przecież syn czy córka powinni wyciągnąć wnioski”. Problem w tym, że dorastający młody człowiek rzadko tak skwapliwie wyciąga te wnioski. Zamiast tego częściej słyszymy jego narzekanie:  „Mama i tata ciągle mi to mówią. Zrób to, nie rób tego. Czasami mam tego już naprawdę dość!”.  Cóż, powiedzmy sobie szczerze. Każdy miałby tego dość. Na szczęście nie znaczy to, że mamy do naszego dziecka przestać się odzywać! Wystarczy, że powstrzymamy się od tekstów, które niosą więcej więcej szkody niż pożytku.

Czego nie mówić nastolatkom

Daj spokój, inni mają gorzej. Wyobraźmy sobie, że syn czy córka przychodzi do nas zwierzyć się z problemu, który jest dla niego w tym momencie najważniejszy. A my, zamiast wysłuchać i ewentualnie zapytać, jak możemy mu pomóc – lekceważymy ten problem, spychając go na margines.
Jak to odbierze nasze dziecko? Otóż zrozumie, że niepotrzebnie się nad sobą rozczula, że nie tylko ma problem, z którym odważyło się przyjść do rodzica, ale do tego jeszcze jest słabeuszem, który robi z igły widły.
Taki właśnie przekaz mu dajemy, choć przecież mamy dobre intencje, chcemy zachęcić nasze dziecko, by spojrzało na to, z czym się mierzy, z dystansu, z właściwej perspektywy; by poszukało rozwiązania poza sobą i własnym kosmosem. Ale takimi  słowami nie uda nam się zrealizować tego celu.

A co dostała Iksińska? Czy to na pewno takie ważne? W jaki sposób akurat ona miałaby stanowić punkt odniesienia? Przecież to Twoje dziecko się uczyło (lub nie uczyło, bo i tak przecież bywa). I to Twoje dziecko ponosi konsekwencje swoich wyborów w postaci satysfakcjonującej lub niesatysfakcjonującej oceny. To ono ma szansę wyciągnąć z tej sytuacji wnioski. Co więcej, Twoje dziecko siada do sprawdzianu z określonymi predyspozycjami, talentami, w określonym nastroju i kondycji psychofizycznej. A Iksińska pisała sprawdzian, będąc zupełnie inną osobą, w innej sytuacji rodzinnej, z innymi uzdolnieniami i zainteresowaniami. Ani ona, ani nikt inny nie może w żaden sposób stanowić punktu odniesienia dla Twojego dziecka.
Nie porównujmy naszych dzieci z nikim – ani z rodzeństwem, ani z kolegami. Nawet bliźniaki jednojajowe nie mają jednakowych uzdolnień, nie mówiąc już o obcych sobie dzieciach. Każdy człowiek jest inny.
Możesz jedynie zaproponować swojemu dziecku, by przyjrzało się własnym postępom w określonym czasie. Czy  radzi sobie z danym przedmiotem lepiej niż kilka miesięcy temu, czy raczej idzie mu gorzej? Co może zrobić, żeby poprawić swoją sytuację, i czy potrzebuje tego właśnie teraz?
Ma przy tym równać tylko do siebie, do nikogo innego, oraz do celów, które samo przed sobą postawiło. Wtedy ma to sens.

a_czego_nie_mowic_nastolatkowi_LR_graf_1.jpg

Nie maż się, nie jesteś małym dzieckiem. Każdy człowiek, niezależnie od wieku, ma prawo reagować płaczem na sytuację, która jest dla niego trudna. Nie ma żadnej skali, cezury, która określa, od którego momentu można płakać.
Łzy są reakcją fizjologiczną. Nie ma nic złego w płakaniu w miejscu publicznym, nawet jeśli ma się więcej niż pięć lat! Ostatnio na szkoleniu usłyszałam bardzo mądre zdanie: „Łzy fizjologicznie muszą spłynąć”. To bardzo właściwe stwierdzenie. Łzy nie powinny zostać wtarte w policzek. Muszą spłynąć, dając tym samym ulgę i oczyszczenie, bo po to są.
Nie zabraniajmy naszym dzieciom płaczu. Uczmy je, że  otoczenie może reagować na łzy różnie – bo na przykład świadek łez sam nie został nauczony, jak sobie radzić z czyimś bólem. Jest to jednak problem wyłącznie otoczenia. Dziecko ma prawo płakać, jeśli czuje, że w tym momencie jego ciało tego potrzebuje.

Nie zajmuj się byle czym, tylko książki powinny być Ci teraz w głowie. Dzieci realizując swoje pasje i rozwijając zainteresowania poza szkołą także zdobywają wiedzę. Duża część edukacji, chcemy tego czy nie, odbywa się w sferze nieformalnej. Być może to, co określamy często  mianem „głupot”, jest zarysem przyszłego start-upu? Nie pozbawiaj swojego dziecka młodości w imię kształtowania w nim Twojej wizji jego przyszłości. Nikt nie wie, co przyniesie czas, Ważna jest teraźniejszość. Daj swojej pociesze szansę ją przeżywać.

Bo tak. Bo ja tak mówię. Bo dopóki z nami mieszkasz, to masz nas słuchać.
Czy chciałbyś(-abyś), żeby szef się w ten sposób z Tobą komunikował? Nie. Wszyscy lubimy, gdy polecenia są uzasadnione i sensowne. Dlaczego Twoje dziecko miałoby lubić co innego?
Dobrze wiem, że często jest to po prostu skrót myślowy. Po całym aktywnym dniu nie mamy siły po raz kolejny długo tłumaczyć dziecku, dlaczego podejmujemy taką, a nie inną decyzję. Spróbujmy jednak postawić się w jego położeniu.
Zdarza mi prowadzić z synem taki „dialog”:

– Po prostu bez dyskusji wyłącz komputer.
– Dlaczego?
– Bo ja tak mówię.

W ten sposób komunikuję mu,  że mam prawo mu rozkazywać, bo jestem starsza i w naszej relacji w pewien sposób silniejsza. A przecież mogłabym powiedzieć: „Wyłącz komputer, bo ustaliliśmy, że grasz maksymalnie do dwudziestej pierwszej”; „Wyłącz komputer, bo siedziałeś przy nim już trzy godziny, a ostatnio, gdy tyle siedziałeś, rozbolały cię plecy”; „Wyłącz komputer, bo obiecałeś nakarmić o szesnastej kota”.
Gdybym się postarała, naprawdę mogłabym podać wiele argumentów stojących za taką a nie inną decyzją. Traktujmy nasze dzieci tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani i jak traktujemy dorosłych. Przecież sąsiadce nie powiesz:  „Nie pożyczę ci formy do tarty, bo nie”. Dlaczego nasze dzieci mielibyśmy traktować gorzej niż znajomych?

Czy możesz wreszcie zrobić coś dobrze? Kto chciałby coś podobnego usłyszeć? Słowo „wreszcie” oznacza, że Twoje dziecko – Twoje ukochane dziecko – zawsze robi wszystko źle! Niezależnie jak bardzo by się nie starało, i tak wyjdzie nie tak jak trzeba. To po co ma się starać?
Tym tokiem podąży jego myśl: nigdy nie będziesz z niego zadowolony(-a), bo żyjesz obrazem idealnej osoby, którą ono najwyraźniej nie jest.
Nie podkopuj i tak już zaniżonego w wieku dojrzewania poczucia własnej wartości  dziecka, mówciąc: „Nigdy o niczym nie pamiętasz”, podczas gdy tylko raz zdarzyło mu się zapomnieć o jednym telefonie. Zamiast tego możesz powiedzieć: „Nie podobało mi się, że nie zadzwoniłaś do babci na urodziny. Było jej przykro. Następnym razem zapisuj sobie takie ważne daty w kalendarzu. Jak myślisz, da się to zrobić?”. 
W ten sposób nie wysyłasz do niego komunikatu, że nie warto się starać, bo i tak nigdy nic nie wychodzi, lecz pokazujesz, jak może się poprawić. A o to przecież chodzi w modelowaniu zachowań.

Być może niektóre osoby to zdziwi, ale dla dziecka wymarzonym komunikatem nie są również etykiety:

– Jesteś najpiękniejsza.
– Zawsze wszystko Ci się udaje.
– Jestem z ciebie taka dumna, jesteś najlepsza!

Dziecko może pomyśleć:

–  A jeśli raz się nie uda?
–  A jeśli nie będę najlepsza?
– A jeśli zbrzydnę?

Z racji zawodu często spotykam dzieci, które są dla swoich rodziców „najmądrzejsze” i „najpiękniejsze”. Wszystko to słyszą w duchu pozytywnego wzmacniania i budowania na zasobach. I wszystko pięknie, tylko że ten domek z kart sypie się przy najlżejszym podmuchu.

Nie uczmy naszych dzieci, że nasza miłość jest od czegokolwiek zależna. Chwalmy, ale za konkretne działanie.. Nie etykietujmy. Mówmy do nich tak, jak chcemy, by mówiono do nas. Z szacunkiem i poszanowaniem ich podmiotowości. W końcu dzieci nie są naszymi małymi kopiami. To indywidualne osoby, ze swoimi wadami i zaletami. Tak jak my.



Lilka Poncyliusz-Guranowska 
Autorka jest anglistką, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorką i autorką wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. W marcu 2023r. ukazała się jej nowa książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – Być nastolatekiem i przetrwać. Psychologia komunikacji. Prywatnie jest mamą siedemnastolatki i czternastolatka.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: