Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Dziecko widzi Twoje łzy... O okazywaniu emocji przy dzieciach

Z jednej strony płacz czy inne emocje w trudnych chwilach są naturalną reakcją, z drugiej jednak napływające do oczu łzy staramy się ukryć przed spojrzeniem innych, nawet naszych najbliższych. W pewnym sensie chcemy ich ochronić, utwierdzając w przekonaniu, że jesteśmy silni i że świetnie dajemy sobie radę. Czy jest to dobre? Lepiej jest dziecko chronić czy też należałoby je raczej oswajać z różnego rodzaju emocjami? Co mamy zrobić, gdy potrzebujemy się wypłakać?

Każdy z nas ma emocje

Wiedzę, że każdy człowiek ma emocje, warto przekazywać dziecku od małego. Co więcej, okazywanie emocji i brak obawy przed naturalnym ich wyrażaniem zajmuje ważne miejsce w budowaniu relacji rodziców z dziećmi. Chodzi tu po prostu o bycie autentycznym. Co więc sprawia, że nieraz chcemy i potrzebujemy płakać, a przy dziecku czujemy się zawstydzeni i uparcie zapewniamy je, że „coś wpadło nam do oka”? Ważne jest, aby dać sobie przyzwolenie na łzy, a okazanie uczuć przy dziecku traktować nie jako porażkę, ale naukę radzenia sobie z emocjami. Każdy ma emocje i nie ma w tym nic złego czy wstydliwego. Dziecko samo nie rozumie, dlaczego u kochanego rodzica pojawiły się łzy, podobnie jak nie rozumie własnych uczuć. Ważne jest wtedy, aby wyrabiać w dziecku świadomość, że każdy, absolutnie każdy, ma prawo od czasu do czasu do smutku i płaczu, a łzy są wyrazem istotnych uczuć (nie tylko rozpaczy i lęku, ale też złości czy radości). W życiu napotykamy na różne sytuacje, a zadaniem rodzica jest takie budowanie relacji z dzieckiem, by nie tylko nie bać się okazywania emocji, ale również się tego nie wstydzić. Aby było to możliwe, trzeba najpierw skonfrontować się z własnymi emocjami.

Nie skrywać, a tłumaczyć dziecku swoje emocje

Tłumienie uczuć przy dziecku wynika w znacznej mierze z chęci jego ochrony. Prawdą jest, że dziecko świetnie wyczuwa i odbiera stan emocjonalny rodzica. Warto więc wytłumaczyć mu, co się z nami dzieje, tym bardziej że często przypisuje sobie ono odpowiedzialność za nasze samopoczucie, odczuwając niepokój i myśląc, że coś źle zrobiło. W takiej sytuacji dziecko najbardziej potrzebuje:

  • Wyjaśnienia, że smutek rodzica, jego łzy czy gorszy nastrój wynikają z konkretnej sytuacji (zatroskanie o zdrowie bliskiej osoby, trudny dzień w pracy, kłótnia z koleżanką) i nie są winą dziecka.
  • Tłumaczenia dostosowanego do wieku: można skupić się na opisaniu odczuwanych emocji, pamiętając o podkreśleniu, że to nie dziecko jest ich przyczyną.
  • Niepozostawania w niepewności i w niejasności, gdy rodzic zamyka się w innym pomieszczeniu, z którego dobiega szloch.
  • Niesłyszenia niewiele znaczących zapewnień, że „nic się nie stało, to nic takiego”, tym bardziej że słyszane słowa nie mają nic wspólnego z widokiem zapłakanego rodzica. Taka niespójność komunikatów może nawet zaburzyć poczucie bezpieczeństwa dziecka i jego zaufanie do rodziców.
Takiego wytłumaczenia potrzebuje nawet małe dziecko. Błędem jest założenie, że ono i tak nic nie rozumie. Nawet kilkumiesięczne maluchy dobrze jest wtedy przytulić i mówić do nich spokojnym tonem. Jeśli jedno rodziców odczuwa silne emocje, może zrobić to partner lub inna bliska osoba.

a_gdy_dziecko_widzi_twoje_lzy_LR_graf_1.jpg

Mit rodzica „twardziela”

Pokazując dziecku, że świetnie dajemy sobie ze wszystkim radę i że żadne emocje nie wyprowadzają nas z równowagi, chcemy, aby miało w nas stabilne oparcie. Choć oczywiście zapewnianie dziecku poczucia bezpieczeństwa jest cenne, nie można chronić go przed trudnościami. Już od najmłodszych lat ważne jest uświadamianie mu, że w życiu przychodzą czasem gorsze chwile i że to naturalna kolej rzeczy. Nie ma tu miejsca na udawanie czy zakłamywanie rzeczywistości. Rolą rodzica jest jednak pokazywanie, jak sobie z tymi trudnościami poradzić i jak zareagować w możliwie najbardziej konstruktywny sposób. Dziecko, którego rodzic nie dopuszcza do łez i emocji, może mieć dużą trudność w radzeniu sobie z nazywaniem i rozpoznawaniem własnych uczuć. Pojawi się w nim napięcie, ale zabraknie przykładu i wzorca w jego doświadczaniu. Tym bardziej trzeba pamiętać, że absolutnie każda emocja jest dobra, nawet ta uznawana przez nas za negatywną, i że czemuś służy. Złość, lęk i smutek również są właściwe, gdyż informują nas, że coś się dzieje lub że należy zwiększyć czujność. Dużo ważniejsza jest nasza reakcja na te emocje: co robimy, jak się zachowujemy. Jeśli jako emocja pochodna złości czy strachu pojawi się agresja, trzeba ją kontrolować. Co więcej, nasze dziecko nigdy nie może stać się obiektem rozładowywania emocji. Ale żeby kontrola była w ogóle możliwe, pierwszym krokiem jest akceptacja, że można być w domu radosnym, ale też smutnym, zatroskanym, rozżalonym czy złym. Natomiast zawsze powinno znaleźć się miejsce na gotowość, by każdą emocję przy dziecku okazać.



Anna Chmielewska
Nauczyciel dyplomowany, pedagog, terapeuta pedagogiczny, surdopedagog, terapeuta ręki. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą, w tym z różnego typu zaburzeniami. Stosuje elementy Dialogu Motywującego i mediacji. Specjalizuje się w terapii pedagogicznej, technikach szybkiego zapamiętywania i uczenia się oraz w kinezjologii edukacyjnej.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: