Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Nauczycielka się na mnie uwzięła – jak reagować

Wojtek nie ma szczególnych kłopotów w nauce. Osiąga niezłe wyniki i przyzwyczaił się, że nie musi wkładać dużego wysiłku w naukę. Kiedy w siódmej klasie pojawiła się chemia i fizyka, podszedł do tego tak samo jak wcześniej. Jego oceny z tych przedmiotów okazały się jednak znacząco słabsze niż z innych. Uczy ich ta sama nauczycielka. Wojtek obwinia ją za swoje niepowodzenia.

– Jesteś, synu, to świetnie, obiad już na stole! – woła tata, wyglądając z jadalni, gdzie przygotowywał nakrycia dla całej rodziny. – Mama ma dyżur, będzie późno – zawiesza głos, widząc minę Wojtka, po czym pyta: – Coś się stało?

– Stało się. Będę miał dwie tróje na półrocze! Cztery szóstki, reszta piątki i dwie tróje! Oczywiście z chemii i fizyki! – Wojtek nakręca się coraz bardziej.

– W poniedziałek mówiłeś, że poprawisz. Nie dałeś rady? – w głosie taty brzmi rozczarowanie, które Wojtek świetnie wychwytuje.

– Tato, ale ona się na mnie uwzięła! Jak mam poprawić, jak daje takie zadania, których wcześniej nie było! No, mówię Ci! Ona się u-w-zię-ła! – Wojtek skanduje już niemal z płaczem.

– Tak nie może być! Przecież nie jesteś głupi, z innych przedmiotów masz piątki i szóstki, tylko z tych, których uczy Kowalska masz tróje… Pójdę jutro do dyrektora, porozmawiam o tym! – W podniesionym taty głosie drży irytacja. 

Jak rozmawiać, gdy dziecko obwinia nauczyciela za swoje wyniki

Częstą pułapką bardzo zdolnych uczniów, którym nauka przychodzi łatwo, jest zakładanie, że zawsze tak będzie. A w siódmej klasie dochodzą przedmioty, które nie tylko są trudne, ale także wymagają bardzo systematycznej pracy. Do tego nauczyciel dysponuje stosunkowo niewielką liczbą godzin w zestawieniu z ilością zagadnień do realizacji opisanych w podstawie programowej. W przypadku Wojtka dochodzi jeszcze wyraźna presja ze strony ojca, który – świadomie lub nie – oczekuje od syna wysokich wyników ze wszystkich przedmiotów. Czy Wojtek rzeczywiście nie rozumie sytuacji? Być może ma świadomość, że nie przykłada się do tych przedmiotów wystarczająco, ale – czując presję – podświadomie szuka usprawiedliwień. Ponieważ tak się złożyło, że obu przedmiotów uczy jedna nauczycielka, znalazł idealne dla siebie wyjaśnienie: uwzięła się! A tato, nie godząc się na zaburzenie wizerunku syna – prymusa – poddaje się swoim emocjom i zamiast wspólnie z synem szukać rzeczywistego źródła kłopotu, chwyta to najprostsze, podsuwane przez emocje. I biegnie do szkoły. Prawdopodobnie niewiele uzyska, a wpłynie negatywnie na relacje Wojtka z nauczycielką.

Prawidłowa reakcja rodzica, gdy dziecko dostaje słabsze oceny

– Jesteś, synu, to świetnie, obiad już na stole! – woła tata, wyglądając z jadalni, gdzie przygotowywał nakrycia dla całej rodziny. – Mama ma dyżur, będzie późno – zawiesza głos, widząc minę Wojtka, po czym pyta: – Coś się stało?

– Stało się. Będę miał dwie tróje na półrocze!

– Z fizyki i chemii? – podchwytuje ojciec. Wojtek potakuje i zniechęcony siada przy stole.

– Poprawa się nie powiodła? Pokażesz mi te zadania? – Tato siada naprzeciwko chłopca.

– Takich zadań w ogóle nie było na lekcjach, ona się uwzięła na mnie. – Chłopiec mówi coraz głośniej.

– Poczekaj! – W głosie ojca brzmi zdecydowanie. – Pogadajmy spokojnie. Opowiedz mi, jak się uczyłeś na tę poprawkę, może razem znajdziemy rozwiązanie, aby na koniec roku było lepiej. Te stopnie są na półrocze. Masz przed sobą kilka miesięcy, aby popracować nad tymi przedmiotami, jeśli chcesz mieć lepsze stopnie na koniec roku. 

– Ale ona… – Wojtek próbuje wrócić do wcześniejszej narracji.

– Synu, kiedy zaczynał się rok szkolny, rozmawialiśmy o tym, że w siódmej klasie jest zdecydowanie więcej obciążeń i potrzebny jest inny rytm uczenia się. Pamiętasz?

– Ale mi się wydawało, że to, co robię, to wystarczy. Zawsze wystarczało. A teraz przez tę… – Wojtek milknie, kiedy ojciec kładzie mu dłoń na ramieniu.

– Naprawdę to pani jest winna? – pyta cicho tata.

– Nie – odpowiada po dłuższej chwili Wojtek. – Ja myślałem, że wystarczy zerknąć przed lekcją do książki, a teraz są zadania. I trzeba je ćwiczyć i ćwiczyć. Tylko ja chyba nie wiem jak. – Głos chłopca brzmi coraz mniej pewnie.

– Jak myślisz, co można z tym zrobić? Bo rozumiem, że te stopnie Cię nie zadowalają?

– Wiesz co, tato? Dobrze z Tobą pogadać. Pójdę jutro i zapytam, czy mogę się wpisać na zajęcia dodatkowe u tej pani. Może nie będzie szóstek na koniec roku, ale czwórki, a może nawet jedna piątka. – Na twarzy chłopca pojawia się uśmiech.

– Super. Pamiętaj, że kochamy cię zawsze, także z trójkami z chemii i fizyki, ale cieszę się, że chcesz podjąć większy wysiłek i spróbować się zmierzyć z tymi przedmiotami. Gdybyś chciał mojej pomocy, powiedz!

Wspólna analiza przyczyn niepowodzenia

Ta rozmowa przebiegała już zupełnie innym torem, ponieważ ojciec skupił się nie na szukaniu razem z synem usprawiedliwienia, obwiniając nauczycielkę, ale na analizowaniu przyczyn merytorycznych niepowodzenia. Pozwolił Wojtkowi zarówno na podjęcie samodzielnej refleksji (nie nakręcał emocji, dał czas na przemyślenie), jak i znalezienie rozwiązania, które z punktu widzenia nastolatka wydawało się najskuteczniejsze. Nie oceniał, nie podkreślał rozczarowania. Wspierał syna w analizowaniu całej sytuacji, ale pilnował, aby to on podejmował decyzje. I zapewniał o bezwarunkowej miłości, mimo że z rozmowy wyraźnie wybrzmiało, że winę za zaistniałą sytuację ponosi Wojtek i jego nonszalanckie podejście do chemii i fizyki.

Dzieci i nastolatki potrzebują miłości i akceptacji szczególnie wtedy, gdy popełnią błąd. Szkolne porażki mogą być wielkim zasobem młodego człowieka, ponieważ pozwalają doświadczyć konsekwencji swoich decyzji. I – jeśli rodzice postępują tak jak tato Wojtka z drugiego scenariusza – poczucia sprawstwa i samodzielności, gdy podejmują decyzje związane z wybranymi sposobami rozwiązania sytuacji.

Jeśli w podobnych sytuacjach masz wątpliwości, jakie rozwiązania są najlepsze, wybierz się na konsultacje do szkoły. Może razem z dzieckiem? Wtedy wspólnie z nauczycielem danego przedmiotu możecie przeanalizować, jakie rozwiązania wchodzą w grę. Ale decyzję pozostawiaj dziecku. Zawsze!





Maria Tuchowska
Nauczyciel dyplomowany, polonista i teolog. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach integracyjnych różnego poziomu, edukator, coach, przeprowadziła ok. 600 szkoleń z zakresu kompetencji psychospołecznych nauczycieli, prawa oświatowego, pracy z dziećmi i młodzieżą z różnego typu zaburzeniami. Specjalizuje się również w tematyce dotyczącej zagadnień związanych z obecnością rodziców w szkole.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: