Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Inne spojrzenie na wychowanie – oczami mamy Cz.1

Kiedy zostajemy rodzicami, zmieniają się nie tylko rzeczy wokół nas, ale i my sami. Wymaga to jednak czasu. Staramy się zachować dotychczasowe cele życiowe, wartości czy przekonania. Chcemy też, aby między nami a partnerem było w tych kwestiach jak najmniej różnic. Jednak jako rodzice nierzadko mamy nie tylko odmienne spojrzenie na życie, ale i na wychowywanie. Ważne, abyśmy prezentowali wspierające postawy rodzicielskie i dochodzili do porozumienia w przekazywaniu ich dzieciom.

Postawa rodzicielska to zachowanie rodziców wobec dzieci – nie tylko to świadome i przemyślane, ale również niezamierzone, nieświadome, „odpalające się” w momencie stresu czy trudności. Do wspierających postaw należą:

  • Akceptowanie dziecka takim, jakie jest, co buduje w nim poczucie własnej wartości;
  • Współdziałanie z dzieckiem, czyli prawidłowe odczytywanie jego potrzeb i właściwe zaspakajanie ich;
  • Uznawanie praw dziecka do własnych myśli, przeżyć, marzeń, czyli szanowanie jego integralności;
  • Rozumienie i rozsądne stawianie granic, czyli przywództwo w rodzinie.
Wśród postaw niewspierające możemy wymienić np.:

  • Unikanie;
  • Odrzucanie;
  • Nadmierne wymaganie;
  • Nadmierne chronienie.
Stereotypowo matkom przypisuje się postawę nadmiernie chroniącą, a ojcom nadmiernie wymagającą. Czy aby na pewno są to tylko stereotypy?

Podczas rozmów w gabinecie często widuję u rodziców postawy niewspierające. Mama często jest tą nadopiekuńczą i chroniącą, o co ma do niej pretensje tata dzieci. Sam zaś prezentuje wymagania i oczekiwania, które zdaniem mamy są nadmiarowe. Choć ten podział wydaje się mocno schematyczny i klasyczny, trudno go nie zauważyć.

Jakie wartości prezentuje mama

Zwykle prezentuje empatię i troskę. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie ma troskliwych i opiekuńczych ojców, jednak matki częściej mają skłonność do usprawiedliwiania niewłaściwego zachowania dziecka czynnikami zewnętrznymi, które się rzekomo do niego przyczyniły. Kiedy podczas warsztatów dla rodziców zadaję pytanie o to, kim w życiu dziecka jest mama i jakie prezentuje zachowania, spora część uczestników, niezależnie od płci, mówi o:

  • Bezwarunkowej miłości mamy, która kocha swoje dzieci „ pomimo” tego, co robią i mówią czy też czego nie robią i nie mówią – oczywiście zapewnia to dziecku kluczowe dla jego rozwoju poczucie bezpieczeństwa i akceptacji;
  • Trosce, która wiąże się z codzienną opieką i zaangażowaniem – zwykle to mamy przygotowują posiłki, chodzą do lekarza czy na wywiadówkę;
  • Empatii i zrozumieniu oraz okazywaniu wsparcia w trudnych chwilach – to raczej do mamy idzie dziecko, kiedy spotka je coś trudnego, choć oczywiście są też ojcowie chętnie słuchający i wspierający dziecko.
Częściej to mama powie: „O jejku, przykro mi, że Cię to spotkało, to musiało być dla Ciebie trudne”, po czym zacznie tulić i pocieszać. Zaś ojciec na takie samo lub podobne wydarzenie z reguły zareaguje inaczej: „OK, co możemy zrobić w tej sytuacji? Wyciągnij wnioski, ucz się na błędach”. Można powiedzieć, że mama wnosi do rodzicielstwa troskę i wsparcie w emocjach i dlatego komunikuje się z dzieckiem trochę inaczej niż tata.

a_oczami_mamy_LR_graf_1.jpg

Styl komunikacji mamy

Mama częściej niż tata jest zainteresowana przeżyciami dziecka i pyta je o to, co czuje. Jej język wyraża troskę, jest łagodny i spokojny. Mama też znacznie częściej niż tata jest gotowa do rozmowy z dzieckiem i do wysłuchania jego punktu widzenia, pytając np.:

  • A jak Ty chcesz?
  • A jak Ty to sobie wyobrażasz?
Statystyczny tata powie raczej:

  • Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
  • Weź się w garść i do roboty.
Zarówno jeden, jak i drugi styl komunikacji jest dziecku potrzebny. W gabinecie jednak mamy często zarzucają ojcom autorytarny styl komunikowania się z dzieckiem. Tymczasem ojcowie postrzegają styl komunikowania mamy jako zbyt opiekuńczy, odbierający dziecku sprawczość działania.

Ponadto mamy częściej niż ojcowie są skupione na rozwoju społecznym i emocjonalnym dziecka, zamartwiają się o ten rozwój i szybciej są w stanie zauważyć jakieś nieprawidłowości.

Inicjatorkami konsultacji w gabinecie są zazwyczaj matki, które przyprowadzają do gabinetu ojca dziecka.

Matka – pierwsza nauczycielka

Mamy często są dla dzieci pierwszymi nauczycielkami, od których uczą się o rodzinie i relacjach w niej panujących. To od mamy dowiadujemy się:

  • Jak okazywać uczucia;
  • Jak rozwiązywać konflikty;
  • Jak pokazywać troskę;
  • Jak pocieszać.
Jak mówić dziecku „NIE” z miłością

Perspektywa życzliwego przewodnictwa znana jest niejednej mamie. Jednak trudno jest z miłością mówić dziecku „NIE”, czyli nie zgadzać się na wszystko, o co prosi. Dzieci same mówią, że mamę jest łatwiej do czegoś przekonać, np. do zmiany zdania. Jest bardziej ugodowa i mniej konsekwentna, dlatego to częściej ona niż tata ma kłopot ze stawianiem wymagań i do konsekwencji w ich egzekwowaniu.

Poza tym matki zbyt często rezygnują z zaspokajania własnych potrzeb na rzecz potrzeb dziecka. Zdarza się, że niektóre z nas robią to tak długo, że w końcu zapominają o sobie – o tym, co jest dla nas ważne i co nam sprawia przyjemność. Dlatego zachęcam wszystkie mamy, aby uczyły się asertywności również w relacjach z dzieckiem. Do mówienia „NIE”, kiedy autentycznie nie chcemy się na coś zgodzić, do dbania o siebie i mówienia o swoich granicach. O tym, co lubię, czego chcę i potrzebuję. Zachęcam, aby reagować z życzliwością, ale stanowczo, kiedy dziecko narusza nasze granice. Tego warto uczyć się od ojców, którzy mają z tym mniejszy problem.

Szczególna więź mamy z dzieckiem jest nastawiona na ochronę i zapewnienie bezpieczeństwa, stąd ta nadopiekuńczość. Matki stawiają zbyt mało wymagań, bywają też bardziej uległe. Częściej też czują lęk o zdrowie i życie dziecka i zauważają niebezpieczeństwa tam, gdzie nie zawsze są one widoczne dla ojca. Jak powiedziała mi kiedyś pewna nastolatka: „Moja mama do wszystkiego podchodzisz zbyt serio, wszystkim się przejmuje, nie mogę jej zbyt wiele o sobie powiedzieć, bo zaraz się zamartwia”. Dlatego starajmy się o większą elastyczność i nie traktujmy każdej sprawy tak, jakby to od niej zależało życie naszego dziecka. Dzięki temu pokażemy mu, że mamy do niego zaufanie i że wierzymy w jego kompetencje i umiejętności.



Marzena Jasińska
Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: