Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Nikt mnie nie lubi

Myślę, że każdemu rodzicowi robi się przykro, kiedy słyszy, że dziecko wypowiada na swój temat krytyczne uwagi. Komunikaty „jestem głupia”, „nikt się nie chce ze mną przyjaźnić”, „jestem beznadziejny”, „nikt mnie nie lubi” – poruszają nas do głębi. Zastanawiamy się wtedy, co zrobiliśmy nie tak, skąd wzięło się u dziecka niskie poczucie własnej wartości i dlaczego tak źle o sobie mówi. Pojawia się przy tym lęk, ponieważ fakt, że dziecko mówi o sobie negatywnie, jest niepokojący.

Samodeprecjonujące komunikaty u dziecka wywołują w nas rozmaite emocje, które skłaniają nas do różnych, zwykle mało wspierających działań, np.:

  • Smutek – popycha do pocieszania dziecka i wmawiania mu, że wcale nie jest tak źle i tak beznadziejnie, jak mu się wydaje;
  • Strach – przekierowuje nasze myśli daleko w przyszłość, np.: „Skoro teraz tak źle o sobie mówi, to co to będzie później, kiedy spotka się z większymi wyzwaniami?”;
  • Poczucie winy – może skutkować unikaniem i zaprzeczaniem, których celem jest kierowanie uwagi na to, co dziecko zrobiło dobrze i co mu wyszło.
Świadomość konsekwencji tych komunikatów jest niezwykle ważna. Dziecku z pewnością nie pomogą:

  • Zaprzeczanie temu, co czuje i co mówi: „No coś ty, przecież wczoraj widziałam, jak ładnie bawiłeś się z Julką, ona cię na pewno lubi”;
  • Współczucie: „Tak to czasem bywa, ale nie martw się, jutro też jest dzień i wszystko będzie można naprawić”;
  • Pocieszanie: „Nie jest tak źle”;
  • Zagadywanie;
  • Odwracanie uwagi.

Jak reagować, gdy dziecko mówi, że nikt go nie lubi

Najważniejsze jest usłyszenie tego, o czym nam dziecko mówi, a nie co nam mówi. Takie zajrzenie pod powierzchnię. Bardzo często nadmiernie skupiamy się na samych ocenach, np. „jestem głupia”, „jestem beznadziejna” itp. Zachęcam, aby na te komunikaty popatrzeć jak na doświadczanie przez dziecko trudności, dyskomfortu, frustracji, które są związane z tym, co przeżywa. Krytyczne myślenie oceniające może świadczyć o tym, że przeżywa smutek, złość, lęk, niepokój, żal, czyli nieprzyjemne emocje. Pomaga wtedy postawa rodzica: „jesteś OK”, „to, co przeżywasz, jest w porządku”. Jak więc reagować?

  1. Pierwszy krok – powstrzymanie się od ocen, interpretacji, pocieszania i wszystkich blokad komunikacyjnych, o których pisałam wcześniej.
  2. Drugi krok – jeśli trudno Ci się powstrzymać, najpierw wyreguluj siebie, weź kilka głębokich oddechów, napij się wody, policz do stu itd.
  3. Trzeci krok – dostrojenie emocjonalne. Nie chodzi tu o to, żeby płakać razem z dzieckiem czy się z nim złościć, ale o to, żeby pokazać mu, że widzimy i akceptujemy jego przeżycia i że to jest OK.
  4. Czwarty krok – przyjęcie perspektywy dziecka. Coś może być dla mnie mało ważne, ale dla mojego dziecka jest bardzo ważne, a ja staram się przyjąć jego perspektywę. Dla mnie może nie mieć znaczenia, czy dziecko zostało zaproszone na urodziny Kasi, ponieważ sam jej nie lubię, ale dla dziecka jest to ważne, a ja to uznaję. Zmiana perspektywy nie oznacza, że podsuwam dziecku jakieś rozwiązania czy własne koncepcje. Nawet jeśli z mojego punktu widzenia fakt, że mojego 15-letniego syna rzuciła dziewczyna i że ma złamane serce, nie jest końcem świata – to tylko moja, dorosła perspektywa. Z perspektywy dziecka to prawdziwe cierpienie.
  5. Piąty krok – reagowanie na emocje dziecka. Emocje są jak tunele. Kiedy wchodzimy do tunelu, wiemy, że po drugiej stronie jest wyjście. Tak samo jest z emocjami: muszą wybrzmieć. Dajmy więc dziecku czas na ich przeżycie, czyli nie odwracajmy od nich uwagi, nie zagadujmy, nie przekierowujmy uwagi na inne aktywności, mając nadzieję, że to pomoże mu zapomnieć. Dziecko potrzebuje doświadczyć trudności i uświadomić sobie, i że je przeżyło i że nic mu się nie stało.
  6. Szósty krok – komunikacja z dzieckiem, lecz bez komunikatów. Niby mała różnica, ale ważna. Komunikacja polega na pokazaniu dziecku, że widzimy i akceptujemy to, co się z nim dzieje np.:
  • „Widzę, że to było dla ciebie trudne. Co w tym jest dla Ciebie trudne?”;
  • „Rozumiem, że nie chciałeś, żeby tak to się potoczyło. A jak Ty to widziałbyś?”;
  • „Co chciałbyś w tym, co się wydarzyło, zmienić?”;
  • „Co byłoby dla Ciebie w tej sytuacji porządku?”.
Wszystkie te komunikaty mają formę pytań. Zadając je, sprawdzamy, jak rezonują w naszym dziecku. Pamiętajmy, że ono ma prawo do rozczarowania, porażki, smutku, że może mu się coś nie podobać. Naszą rolą jest być z nim, bo razem możemy pomieścić więcej.

a_nikt_mnie_nie_lubi_LR_graf_1.jpg

Kiedy dawać dziecku gotowe rozwiązania

Trzeba najpierw zadać sobie pytanie, czy nasze dziecko w ogóle tych rozwiązań potrzebuje. W większości przypadków pozwolenie na przeżycie emocji okazuje się wystarczające. Kiedy jednak nie mamy pewności, czy wszystko jest OK, po prostu zapytajmy o to wprost:

  • „Czy chciałbyś coś dalej zrobić z tą sytuacją?”;
  • „Czy potrzebujesz w tym mojej pomocy, co mogę dla Ciebie zrobić?”;
  • „Czy potrzebujesz jakiegoś rozwiązania?”;
  • „Czy ta sprawa jest już zamknięta, czy też potrzebujesz, by zakończyła się jakoś inaczej?”.

Reagujmy „z dołu do góry”

Kiedy dziecko mówi o sobie krytycznie, uaktywniają się struktury mózgowe odpowiedzialne za przeżywanie emocji, czyli układ limbiczny. Nowa kora, odpowiedzialna za logiczne myślenie, wnioskowanie, przewidywanie, szukanie rozwiązań – na ten moment jest wyłączona. Dzieci naprawdę nie mają kontaktu z tym, co logiczne, co jest faktem. Dlatego kierowanie do nich racjonalnych komunikatów i mówienie o faktach absolutnie im nie pomagają. Kiedy działają niższe struktury mózgowe, ciało dziecka jest albo w pozycji walki (krzyczy, kopie, rzuca, drze rysunek) albo w stanie zamrożenia. Zadaniem rodzica jest najpierw wyregulować ciało dziecka. Pomagają tu akceptacja, zauważenie, empatia. Celem jest wyregulowanie układu nerwowego, czyli powrót do zielonej strefy. Dlatego w komunikacie „jestem głupi, nic mi się nie udaje” nie słyszę krytyki, ale to, że w danym momencie, tu i teraz, mojemu dziecko jest bardzo źle . W wyregulowaniu ciała pomocne są:

  • Przytulanie;
  • Masowanie;
  • Bycie obok;
  • Wspólne skupienie się na oddychaniu;
  • Zaproponowanie dziecku czegoś do picia.
Oczywiście pobycie z dzieckiem w jego dyskomforcie nie jest łatwe. Rodzic musi być mocno wyregulowany emocjonalnie, aby nie zarazić się tym, co przeżywa dziecko. Warto jednak się tego uczyć.

Kiedy Twoje dziecko mówi o sobie negatywnie, nie pocieszaj go i nie próbuj zakleić tego, co czuje. Zwróć uwagę na jego przeżycia i pozwól, aby te emocje wybrzmiały. Im bardziej idziesz w stronę przekonywania, że jest inaczej, niż dziecko teraz o sobie mówi, tym gorzej się ono czuje. W ten sposób paradoksalnie wzmacniamy w nim krytycznego podejścia do samego siebie.



Marzena Jasińska
Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: