Wychowanie dziecka to najlepszy trening cierpliwości, jaki wymyśliła ludzkość. Stoicy powiedzieliby, że to nie chaos, ale „doskonała okazja do ćwiczenia cnoty”. I mieliby rację. Bo cierpliwość, w stoickim sensie, nie jest biernym znoszeniem trudności, lecz aktywną sztuką zachowania spokoju wobec tego, na co nie mamy wpływu. Stoicy? A kto o nich jeszcze pamięta! No właśnie, poza wydziałami filozofii na niektórych uniwersytetach i nielicznych zajęciach z etyki w zasadzie mało kto interesuje się tym starożytnym nurtem myśli. Grecja to wiadomo, Zeus, Olimp, mitologia. A stoicy? Kto by tam się nimi interesował! Platon, Arystoteles to jeszcze, jeszcze, ale Seneka? Ale od początku. Stoicyzm narodził się w starożytnej Grecji, a rozkwitł w Rzymie – w świecie, który wcale nie był spokojniejszy od naszego. Wojny, polityczne napięcia, codzienne troski i utrata bliskich towarzyszyły dawnym społecznościom równie często jak nam korki, terminy i presja sukcesu. Stoicy, tacy jak Zenon z Kition, Seneka, Epiktet czy Marek Aureliusz, szukali sposobu na życie w zgodzie z rozumem i naturą.
Wierzyli, że szczęście nie zależy od zewnętrznych okoliczności, lecz od naszej postawy wobec nich. Uczyli, że człowiek mądry to ten, który panuje nad sobą, a nie nad światem. Kiedy się przyjrzeć ich myśli z bliska – nic tylko czerpać garściami. Zwłaszcza w kontekście wychowania. Bo jeśli istnieje przestrzeń, w której nic nie da się w pełni kontrolować, to jest nią rodzicielstwo.
To nie świat Cię denerwuje, lecz Twoja reakcja
Marek Aureliusz, cesarz-filozof i ojciec kilkorga dzieci (więc znał temat z autopsji), napisał w słynnych „Rozmyślaniach”:
„Jeżeli coś zewnętrznego cię trapi, nie ono cię trapi, lecz twój sąd o tym; a ten sąd możesz w każdej chwili usunąć”. Jest to jedno z najbardziej znanych stoickich zdań, a przy tym doskonała rada wychowawcza. Nie rozlany sok wyprowadza nas z równowagi, tylko myśl, że ktoś to zrobił, np. nasz kilkulatek, nastolatek czy choćby ukochany zwierzak. Stoicy uczą, by oddzielać fakty od interpretacji. W praktyce dziecko przecież nie zrobiło tego specjalnie, tylko przez przypadek, bo jeszcze nie ma tej koordynacji, bo jest zamyślone, bo szklanka stała przy krawędzi… Naprawdę jest się o co złościć? Nasze emocje wynikają nie z wydarzeń, lecz z tego, jak je oceniamy.
Kiedy więc w kuchni rozlega się huk przewróconej szklanki, stoik nie pyta: „dlaczego znowu?”, lecz: „czy mogę coś z tym zrobić?”. Jeśli tak — działaj. Jeśli nie — oddychaj. Brzmi banalnie, ale to właśnie w takich codziennych momentach ćwiczymy sztukę panowania nad sobą.

Nie wszystko zależy od Ciebie — i dobrze
Epiktet, który sam był niewolnikiem, potrafił zachować spokój w sytuacjach o wiele trudniejszych niż nieposprzątany pokój. Powtarzał:
„Nie to, co nas spotyka, lecz to, jak to przyjmujemy, stanowi o naszym szczęściu.” Oto faktyczny fundament stoickiego podejścia do życia, a w kontekście naszych rozważań — do rodzicielstwa. Nie mamy wpływu na nieskończona ilość spraw: na humory dziecka, na pogodę, opóźnienia autobusu, ani tym bardziej na „Annuszkę, która rozlała olej” nawiązując do Bułhakowa, które to wydarzenie miało wpływ na całą fabułę „Mistrza i Małgorzaty”, a uwikłani w nią bohaterowie zupełnie nic nie mogli z tym fantem począć.
Mamy za to wpływ na własną reakcję. Cierpliwość rodzi się właśnie z tego rozróżnienia: co mogę zmienić, a co muszę przyjąć. Stoicy mówili, że życie to teatr, w którym nie wybieramy roli — ale możemy dobrze ją odegrać. Rodzicielstwo to rola szczególna: wymaga improwizacji, pokory i poczucia humoru. A cierpliwość jest w tym spektaklu najlepszym rekwizytem.
Trening cierpliwości — stoicki fitness dla ducha
„Nie gniewaj się na rzeczywistość — ona nie wie, że cię drażni”. Seneka traktował życie jak codzienny trening charakteru. Każde trudne dziecko, każdy hałaśliwy uczeń, każdy wieczór, gdy marzysz tylko o ciszy, dla stoika nie byłby „problemem”, ale ćwiczeniem cierpliwości w praktyce. Nie chodzi o udawanie, że wszystko jest w porządku, ale o wewnętrzną postawę: „Skoro nie mogę zmienić sytuacji, mogę zmienić siebie”. Pracować nad cierpliwością, dbać o siebie i swój wewnętrzny stan ducha, przypatrywać się sobie… Zwłaszcza, że praca nad cierpliwością wymaga zdecydowania i… odwagi. Tak! Bo zmiana niesie nowe, a nowe często wiąże się z czymś, czego nie znamy. Cierpliwość nie jest więc pasywna — to umiejętność zachowania spokoju tam, gdzie inni reagują złością.
Dzieci uczą się przez obserwację — stoickie lustro
Stoicy podkreślali, że czyny kształtują charakter, np. Epiktet pisał: „Nie mów, że jesteś filozofem — działaj tak, by to było widać”.
Wychowanie przebiega dokładnie tak samo: dzieci uczą się mniej z naszych słów, a więcej z tego, jak zachowujemy się w stresie. Jeśli więc dziecko widzi rodzica, który potrafi spokojnie powiedzieć „potrzebuję chwili”, uczy się, że emocje nie są wrogiem, lecz sygnałem. Jeśli widzi dorosłego, który potrafi przyznać: „zdenerwowałem się, ale to minie”, uczy się, że złość nie musi prowadzić do krzyku.
W klasie i w domu cierpliwość działa jak amortyzator — łagodzi konflikty i pozwala uniknąć zbędnych „burz emocjonalnych”. Stoik nie ucieka od emocji, tylko nie pozwala im kierować swoim działaniem, a dziecko, które dorasta w takim klimacie,
zyskuje najcenniejszy prezent: wewnętrzny spokój. Cierpliwość jako wartość nowoczesna
Choć stoicy żyli dwa tysiące lat temu, ich rady brzmią jak pisane dla rodziców XXI wieku. Gdy czytamy zdanie Seneki: „Kto wszędzie się spieszy, wszędzie się spóźnia” — równie dobrze mogłoby dotyczyć dzisiejszego świata pełnego powiadomień, korków, dzwonków, wiadomości i presji natychmiastowych efektów. Cierpliwość jest więc tak naprawdę warunek mądrego i spokojnego życia. W epoce, w której wszystko można „przyspieszyć”, to właśnie umiejętność zwolnienia staje się wyrazem siły. Bo — jak zauważył Marek Aureliusz — „Spokój pochodzi z wewnątrz; nie szukaj go na zewnątrz.” Ten właśnie spokój przekazujemy dzieciom. Nie dawajmy im kazań, wykładów, nie gderajmy, za to dawajmy im przykład, nawet jeśli idea, z której czerpiemy, jest odległa w czasie o tysiące lat.
Cierpliwość, jak mawiali filozofowie, to nie tylko cnota — to prawdziwa sztuka życia.
Źródła - Marek Aureliusz, „Rozmyślania”, tłum. Marian Reiter, Warszawa: PWN, 1984.
- Seneka, „Listy moralne do Lucyliusza”, tłum. Wiktor Kornatowski, Warszawa: PIW, 1961.
- Seneka, „O krótkości życia”, tłum. Leopold Staff, Warszawa: Czytelnik, 1986.
- Epiktet, „Diatryby”, tłum. Władysław Tatarkiewicz, Warszawa: PWN, 1961.
Agnieszka Rachwał-Chybowska Absolwentka filozofii i kulturoznawstwa, studentka psychologii, redaktorka i korektorka z ponad dziesięcioletnim doświadczeniem na rynku książki, specjalistka od procesu wydawania tytułów od podpisania umowy na publikację po gotowy egzemplarz. W pracy wydawniczej zajmowała się m.in. z literaturą na styku filozofii, psychoanalizy i kultury, jak również książkami biograficznymi, przygodowymi i dla dzieci. Współpracowała m.in. przy publikacji polskich edycji tytułów Marion Woodman i Maurine Murdock, Jorome’a Bernsteina czy nagradzanego komiksu Ariego Folmana i Davida Polonsky’ego Dziennik Anne Frank. Organizowała i prowadziła spotkania autorskie w ramach premier książkowych. Jako założycielka Tkalni Słów wspierała procesy twórcze początkujących pisarzy, przygotowywała dla nich opinie i recenzje oraz dzieliła się warsztatem pisarskim z różnymi przedsiębiorstwami i instytucjami. Na co dzień zajmuje się współpracą ze studentami w ramach programu Erasmus+ w dziale międzynarodowym na jednej z polskich uczelni. Prywatnie – mama nastolatki, miłośniczka RPG, ogrodniczka, jesieniara, książkara.