Librus

Oficjalna aplikacja Librus

To rodzic jest „szefem w rodzinie” – o mądrym przewodnictwie

Jakich rodziców potrzebują współczesne dzieci? Jakim rodzicem mam być dla swojego dziecka? Wielu z nas, szukając odpowiedzi na te pytania, wie, jakim rodzicem być nie chce: „Nie chcę być taki, jak moi rodzice byli dla mnie”. OK, ale wciąż pozostaje pytanie: „Jakim rodzicem chcesz być?”. Warto się nad tym zastanowić, ponieważ dobre przywództwo w rodzinie zawsze zaczyna się od właściwego zarządzania sobą.

Przywództwo w rodzinie to bardzo ważny element rodzicielstwa, ponieważ wpływa na jakość życia i na dobrostan dzieci. Pozwolę sobie napisać, że współcześni rodzice mają z tym kłopot. Nie chcą wychowywać swoich dzieci tak jak ich rodzice, czyli w stylu autorytarnym, który nie liczy się z emocjami, potrzebami, myślami, opiniami, granicami dziecka: rodzic rządzi i ma być tak, jak mówi, a dzieci mają słuchać i się podporządkować, a jeśli tego nie robią, są karane, i to często bardzo dotkliwie.

Współcześni rodzice tak bardzo boją się, że popadną w styl autorytarny, że dla przeciwwagi wpadają styl neoromantyczny, permisywny, w którym dziecko jest w centrum uwagi. Rodzice spełniają wszystkie potrzeby dziecka, które są na pierwszym planie, często kosztem swoich potrzeb. Dotyczy to zwykle matek. Kiedy dzieci są w centrum, mówimy wówczas o tzw. dzieciocentryzmie. W tej relacji rodzice bardzo się poświęcają. Efektem często jest opinia, że dzisiejsze dzieci bardzo się zmieniły. Pojawia się jednak pytanie, czy to dzieci się zmieniły, czy to my, dorośli, zmieniliśmy swoje nastawienie, zachowanie, sposób ich traktowania? Czy to nie jest tak, że to nasza uwaga kierowana na dzieci się zmieniła? Czy to nie jest tak, że jako rodzice abdykujemy ze swojej roli przywódczej, oddając ją w ręce dzieci? Taka sytuacja nie służy ani dzieciom, ani rodzicom, ani rodzinie.

To Ty jesteś kapitanem

To rodzic jest kapitanem na statku zwanym rodziną. Kiedy na statku pasażerskim dzieje się coś trudnego, to kapitan dowodzi, zarządza, podejmuje decyzje, dbając o bezpieczeństwo pasażerów. Moim zdaniem dziś zbyt często pytamy dzieci o wiele spraw i zbyt wiele uwagi poświęcamy  temu, co robią, czego nie robią, dlaczego to robią itp. To powoduje, że tej uwagi jest tak dużo, że brakuje nam przestrzeni na budowanie prawdziwej relacji. Proponuję, aby popatrzeć na przywództwo w rodzinie jak na warstwy:

  • Pierwsza warstwa, moim zdaniem najważniejsza, to refleksja, kim jestem jako rodzic, gdzie są moje granice, jakie mam wartości, jaką mam samoocenę, co jest dla mnie ważne. Wychowanie i budowanie relacji z dzieckiem to przede wszystkim „ogarnianie siebie”.
  • Druga warstwa to zwracanie uwagi na informację zwrotną, jaką dostajemy od dziecka. To ona nam mówi, kim jest moje dziecko. Dzieci codziennie dają rodzicom owe informacje zwrotne w postaci swojego zachowania.
  • Trzecia warstwa to wiedza na temat mojego dziecka – kim jest, w jaki sposób myśli, jak działa, co lubi, czego nie lubi, o czym marzy itp.

a_rodzic_jest_szefem_LR_graf_1.jpg

Kim jestem jako rodzic

Refleksja nad sobą nie jest łatwa, gdyż wymaga zatrzymania się i zwolnienia, a dziś wszystko trzeba robić szybko, bo nie mamy czasu. Czas to towar deficytowy. Bycie rodzicem-przywódcą zaczyna się od odpowiedzi na pytania:

  • Jak ja się mam jako rodzic, co w związku z tym czuję?
  • Jak rodzicielstwo zmieniło moje życie, co w związku z tym czuję i czy to akceptuję?
  • Jak to jest, kiedy moje relacje z dzieckiem się komplikują?
  • Czy jako rodzic daję sobie prawo do błędu, czy też ma być wszystko idealnie? Czy pozwalam, aby inni popełniali błędy?
  • Czy mam świadomość, że mój wpływ na dziecko ma gdzieś granicę? Gdzie kończy się mój wpływ?
  • Jak sobie radzę ze stresem?
  • Gdzie jest moja przestrzeń do odpoczynku i do zadbania o siebie? Gdzie i jak mogę naładować „baterie” i nie muszę nic robić?
  • Czy lubię siebie i zdarza mi się mówić do siebie „dobrze jest być mną”? Czy potrafię zaakceptować siebie taką, jaka Jestem?
  • Czy potrafię cieszyć się swoim dzieckiem i je akceptować?
Odpowiedzi na te pytania pozwolą nam się zbliżyć do siebie. Zapraszam więc do refleksji. Dzięki niej mamy świadomość własnych uczuć, potrzeb, wartości oraz tego, jak chcemy, żeby funkcjonowała nasza rodzina.

Pełne miłości przywództwo w rodzinie budujemy na własnych wartościach, na tym, co jest dla nas ważne, a zaczynamy od właściwego kierowania sobą. Ważna jest wzajemna, otwarta komunikacja, życzliwość oraz bycie przykładem dla dziecka. Pokazywanie mu, jakim powinno być człowiekiem. O mówieniu Tak i mówieniu Nie „Dzieci potrzebują rodziców, którzy są gotowi im się narazić, mówić wprost NIE i nie będą przenosić swojej frustracji na dzieci”. Jest czymś zupełnie naturalnym, że w rodzinie będą pojawiały się konflikty i nieporozumienia. Zobaczymy ich moc szczególnie w tych momentach, kiedy jako prawdziwi przywódcy nie będziemy zgadzać się na wszystko, czego pragną dzieci, i nie będziemy spełniać każdego ich marzenia czy zachcianki.

Jednym słowem, kiedy będziemy wypowiadać słowo „NIE”. Wielu rodziców wpada dziś w pułapkę myślenia, że mają obowiązek zapewnić dzieciom wszystko. Czy naprawdę tak ma być? Czy to raczej jako rodzice czujemy się z tym lepiej albo błędnie interpretujemy nasze rodzicielstwo? Robimy wówczas wszystko, żeby nasze dzieci były zadowolone i szczęśliwe. Doprowadzamy do sytuacji, że mają wszystko, ale czując się samotne i niewidziane takimi, jakie są. Stąd rodzic naprawdę nie musi spełniać wszystkich marzeń i pragnień dziecka. Naprawdę zachęcam, żeby mówić dziecku NIE, czyli nie zgadzać się na to, na co nie chcemy się zgodzić. Kapitan na statku też nie zgadza się i nie bierze pod uwagę sugestii pasażerów co do kierunku rejsu. Wie, gdzie ma popłynąć, jaki ma cel i robi to, nawet jeśli pasażerowie będą niezadowoleni. Podobnie powinno wyglądać kapitanowanie w rodzinie:

  • Nie, nie zgadzam się.
  • Nie, tak nie będzie, będzie tak.
  • Nie, nie podoba mi się to.
  • Nie, nie chcę, żebyś tak robił.
Oczywiście, że gdy dziecko usłyszy odmowę rodzica, nie okaże zadowolenia i spokoju. Złość, frustracja, gniew, są naturalnymi ludzkimi emocjami, które się pojawiają, jeśli coś nie idzie po naszej myśli. Dlatego nie pozbawiaj swojego dziecka przeżywania ich. Oczywiście nie chodzi tu o celowe narażanie go na frustrację („niech się uczy, bo życie nie jest usłane różami”). Chodzi o to, aby uczyć się stawiać czoła tym emocjom, kiedy są one odpowiedzią na to, że coś nie idzie po naszej myśli. Wielu specjalistów mówi nawet, że nie wszystkie potrzeby dziecka muszą być zaspokojone. Ważniejsze jest, żeby dziecko było zauważone i potraktowane z szacunkiem.

Obok słowa NIE mamy słowo TAK, czyli zgadzanie się. Tutaj też zachęcam do refleksji. Oczywiście zachęcam, aby w naszej komunikacji z dzieckiem było więcej TAK niż NIE, ale warto się zastanowić, z czego wynika nasze TAK. Czy zgadzam się, bo tak chcę, bo to jest ważne dla mnie i dla mojego dziecka? Czy zgadzam się, bo ono płacze, krzyczy, pluje, a ja nie mogę tego znieść i zgadzam się dla świętego spokoju?

Rodzic praktykujący przywództwo w rodzinie

Co robi rodzic praktykujący przywództwo w rodzinie:

  • Odpowiada za relację z dzieckiem. Jeśli w tej relacji coś idzie nie tak, nie po jego myśli, zastanawia się, gdzie popełnił błąd i co może zrobić inaczej. Bierze odpowiedzialność na siebie i nie obwinia dziecka.
  • Patrzy na zachowanie dziecka jak na informację zwrotną o swoim rodzicielstwie. Absolutnie nie chodzi tu o poczucie winy, ale o refleksję.
  • Pamięta o sobie, zna siebie i komunikuje siebie, używając języka osobistego.
  • Bierze pod uwagę opinię dziecka, zastanawia się nad nią i ją szanuje, jednak to on podejmuje decyzje.
  • Przewodzi dzieciom, czyli pokazuje im świat i uczy je bycia w tym świecie.
Jeśli w Twojej rodzinie coś Ci się nie podoba i chcesz to zmienić, porozmawiaj o tym ze współdomownikami. Powiedz im wprost, co Ci się nie podoba, np.: „Nie chcę się dłużyć kłócić przy posiłku, chcę, żebyśmy zjedli obiad w spokojnej atmosferze. Co wy na to? Co można z tym zrobić? Jakie macie propozycje, żeby podczas obiadu była miła atmosfera?”.

Następnie wysłuchaj, co inni mają do powiedzenia, zastanówcie się, co chcecie wprowadzić od dziś.

Wyzwaniem dla współczesnych rodziców jest uświadomienie sobie swojej roli przywódczej w rodzinie. Rodzic jest ważny – to on podejmuje wiele decyzji i bierze za nie odpowiedzialność. Widzi, co się dzieje, reaguje, szuka rozwiązania. Tego wszystkiego dzieci nie są w stanie zrobić właśnie dlatego, że są dziećmi. To rodzice są odpowiedzialni za przebieg wydarzeń, nie dzieci, dlatego to oni mają być przywódcami.





Źródła:
  • Mathias Voelchert, „Pełne miłości przywództwo w rodzinie”, Wydawnictwo MiND, Podkowa Leśna 2021.

Marzena Jasińska
Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: