Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Wypalenie rodzicielskie – sprawdź, jak to jest u Ciebie Cz.1

Czym jest wypalenie rodzicielskie? Wymysłem współczesności, wymówką rodziców, czy raczej realnym stanem wyczerpania, zmęczenia ponad siły? Wyczerpany rodzic to taki, który nie ma siły być takim rodzicem, jakim chciałby być. Nie dlatego, że nie chce czy nie lubi swoich dzieci, tylko dlatego, że jest zmęczonym człowiekiem i nie daje rady. Zastanów się, na ile i czy w ogóle owo zmęczenie rodzicielskie dotyczy też Ciebie.

Przemawia do mnie definicja wypalenia rodzicielskiego zaproponowana przez Sylwię Włodarską, która pisze, że wypalenie rodzicielskie to bycie w trybie przetrwania i oszczędzania energii. Jest to decyzja tak naprawdę nie rodzica, ale jego układu nerwowego. I nie chodzi tu o żadne usprawiedliwianie, a raczej o zrozumienie, dlaczego wielu rodziców, którzy naprawdę kochają swoje dzieci, szybko popada w niecierpliwość, wybucha, krzyczy, odcina się emocjonalnie od dzieci. Wypalony rodzic ma poczucie przegranej. Nie jest zadowolony z tego, jakim jest rodzicem, co dodatkowo dodaje stresu i napięcia. Kiedy w swoim rodzicielstwie czujesz:

  • zmęczenie
  • zobojętnienie
  • zwątpienie
...to jest duże prawdopodobieństwo, że doświadczasz wypalenia.

Etapy wypalenia rodzicielskiego

Do wypalenia rodzicielskiego nie dochodzi od razu. Jest tak, że na wypalenie trzeba sobie zasłużyć swoim postępowaniem. Dochodzi do niego wówczas, kiedy więcej energii zużywamy, niż jej dostajemy. Jest to proces trwający latami i można podzielić go na następujące etapy:

  1. Wyczerpanie fizyczne i emocjonalne – jak pisze Sylwia Włodarska, to pierwszy dzwonek alarmowy: kiedy rano wstajesz i nie masz siły na nic, pomimo dobrze przespanej nocy, a wieczorem jedyne, o czym myślisz, to pójść do sypialni i położyć się spać. To, czego potrzebujesz, to cisza i żeby nikt do Ciebie nie nic mówił i nic od Ciebie nie chciał. Ale nawet jak już nastąpi ta chwila, że możesz odpocząć, zregenerować siły, to Ci się to nie udaje, ponieważ w głowie krążą nieustanne myśli, typu „co trzeba zrobić”, „co powinnam zrobić” albo pretensje do siebie, że choć masz chwilę dla siebie, to nie potrafisz z niej dobrze skorzystać. To dodatkowo dokłada napięcia.

  2. Dystansowanie się od dzieci – dystansowanie się od życia, dzieci to mechanizm obronny służący przetrwaniu. Jest to efekt życia w kulturze zaciskania zębów i wytrzymania nawet wtedy, gdy Twoje ciało mówi STOP. Wprawdzie opiekujesz się dziećmi, pierzesz, prasujesz, przygotowujesz śniadaniówki, czekasz na nie z ciepłym obiadem, ale nie ma w tym ani radości, ani życzliwości. Wykonujesz wszystkie czynności niejako z automatu, bo tak trzeba, bo dobry rodzic to powinien… Coraz częściej w relacji z dzieckiem pojawiają się niechęć i obojętność, działa też mechanizm zwany „odhaczaniem zadań”.

  3. Utrata poczucia skuteczności - – jest to etap, na którym pojawia się poczucie porażki. W Twojej głowie krążą myśli:

    • Jestem beznadziejnym rodzicem
    • Nie jestem dobrym rodzicem
    • Już nie daję rady
    • Biedne te moje dzieci, że trafiła im się taka matka
    • Inne dzieci to mają lepszych rodziców
    • Itp.
To, co kiedyś cieszyło i dawało radość, teraz traci znaczenie. Widzisz przede wszystkim swoje błędy i porażki, a nie to, co zrobiłaś dobrze. Tak naprawdę tego, co zrobiłaś dobrze, w ogóle nie zauważasz. Piszę tu w rodzaju żeńskim, bo, jak się okazuje, wypalenie dotyczy dużo częściej kobiet niż mężczyzn. A być może jest tak, że mężczyźni są lepsi w zaciskaniu zębów? Opisane etapy wypalenia mogą dotyczyć każdego rodzica, niezależnie od płci. Symptomy mogą posłużyć temu, aby zwiększyć  własną świadomość tego, co się dzieje, i być może wcześniej sięgnąć po pomoc.

a_wypalenie_rodzicielskie_1_graf1.jpg

Sprawdź, jak to jest u Ciebie

Wspomniana już przeze mnie Sylwia Włodarska proponuje tzw. badanie swojego rodzicielstwa. Bardzo podoba mi się porównanie przeglądu własnego stylu rodzicielstwa do obowiązkowego przeglądu samochodu, który wykonujemy co jakiś czas. Robimy to, dostajemy pieczątkę w dowodzie rejestracyjnym i możemy jeździć dalej. Myślę, że warto też taką kontrolę robić co jakiś czas i dzięki temu zobaczyć, jak to jest ze mną. Wymaga to troski, zaopiekowania się sobą, przytulenia siebie. Jakie są elementy badania swojego rodzicielstwa? Oto kilka z nich:

  1. Nadopiekuńczość – czyli sytuacje, kiedy bierzesz na siebie więcej, niż to konieczne. Tak się dzieje, kiedy masz przekonanie, że tylko Ty potrafisz dobrze zrobić jajecznicę czy posmarować chleb masłem. Na zewnątrz nadopiekuńczość wygląda jak troska, ale kiedy się bliżej temu przyjrzeć, okazuje się, że ma z nią mało wspólnego. Raczej jest ciężarem. Antidotum: nie rób tego, co Twoje dziecko może zrobić samo. A ponadto:

    • Odpuść perfekcjonizm – Twoja rodzina się nie rozpadnie, kiedy od czasu do czasu, a nawet raz w tygodniu, na obiad zjedzą parówki.
    • Zrób naradę rodzinną i ustalcie, kto za co będzie odpowiedzialny w Waszym domu. Kto i jaki wkład, jakie dobro wniesie w życie rodzinne. Umów się z domownikami na tygodniowy eksperyment, podczas którego każdy będzie się starał jak może wywiązać ze swojego dobra, które będzie wkładem w życie rodzinne. Po tygodniu zrób kolejną naradę i wspólnie zastanówcie się, co w tym eksperymencie zadziałało, a co nie i dlaczego nie. Ustalcie zmiany i ponownie, w następnym tygodniu, przystąpcie do eksperymentu.

  2. Nadgorliwość – dochodzi do niej wówczas, kiedy same próbujemy zrobić wszystko. Nie delegujemy zadań, nie prosimy o wsparcie, a kiedy jesteśmy u kresu wytrzymałości,  krzyczymy, że w tym domu nikt nas nie szanuje i wszyscy traktują dom jak hotel. Trudno nie traktować domu jak hotelu, kiedy ma się darmowy pobyt all inclusive. Nie dziw się więc, tylko rób narady rodzinne, oddawaj zadania i uzbrój się w cierpliwość, że ich wykonanie może odbiegać od Twojego standardu przysłowiowej „dobrej roboty”.

  3. Przewlekłe napięcie – widać je w ciele, kiedy masz podniesione ramiona, płytki oddech, zaciśnięte zęby, nerwowe szybkie ruchy. Twój układ nerwowy trwa w trybie przetrwania. Przewlekłe napięcie objawia się bólem ciała, mięśni i jest sygnałem, że trzeba się sobą zaopiekować.

  4. Perfekcjonizm – czyli dobrze jest tylko wtedy, kiedy jest idealnie, a idealnie jest wtedy, kiedy jest po Twojemu. Wysokie standardy narzucasz nie tylko sobie, ale i rodzinie, a przecież są to Twoje standardy, z których trudno wywiązać się pozostałym domownikom. Stąd coraz częściej pojawiają się wybuchy złości, bezradności, poczucie zwątpienia.

  5. Deficyt przyjemności – nie robisz dla siebie niczego, co jest tylko przyjemnością, a nie celowym działaniem. Zakładasz, że wszystko, co robisz, musi mieć jakiś cel. Nawet jak jedziesz z rodziną na wycieczkę rowerową, nie może to być swobodna jazda przed siebie, tylko wypad zaplanowany od punktu A do punktu B, z zaplanowanymi przerwami, podczas których będziecie jeść przygotowane przez Ciebie pyszne przekąski. Zastanów się, czy Twój dzień nie składa się z samych obowiązków pt. zawieść, przywieść, zrobić, pilnować. Czy nie jest tak, że codziennie odhaczasz tzw. listę zadań do zrobienia. Kiedy zrobiłaś coś tylko dla siebie, tak dla przyjemności, bo tak lubisz? I nie tłumaczyłaś się brakiem czasu?
Jeśli w tych 5 punktach zaznaczyłaś choć 2-3 plusiki, to znaczy, że pora na zmiany.

Pora na zmiany

Każda zmiana zaczyna się od nazwania tego, co się z nami dzieje. Wiem, że może trudno  Ci powiedzieć:

  • Tak, to, czego doświadczam to wypalenie rodzicielskie
  • Tak nie daję rady chcę to zmienić
  • Tak potrzebuję wsparcia
Poinformuj o tym, czego doświadczasz, swoich najbliższych. Powiedz wprost, że od jakiegoś czasu czujesz, że:

  • Nie dajesz rady
  • Nie chcesz, żeby tak dłużej było
  • Potrzebujesz zrozumienia, życzliwości i wsparcia
Kiedy uznasz, że tego potrzebujesz, idź do specjalisty. Nawet kiedy nie masz stuprocentowej pewności, że to już ten moment, aby poszukać dla siebie pomocy, zrób to i sama się przekonaj, czy to ma sens. Psycholog, psychoterapeuta, doradca rodzinny to osoby, na pomoc których możesz liczyć.

Może potrzebujesz grupy wsparcia? Spotkania z innymi rodzicami, podczas których usłyszysz, że inni mają podobnie? Życzliwa, wspierająca rozmowa reguluje nasz układ nerwowy. Daje ulgę, a to z kolei rozwiewa wątpliwości. Spotkanie z innymi i pogadanie to też zadbanie o siebie. Czasami samo wysłuchanie jest pomocne. O tym, jak jeszcze możesz o siebie zadbać, przeczytasz w drugiej części artykułu.





Źródła:
  • Sylwia Włodarska, „Wypalenie rodzicielskie”, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2025



Marzena Jasińska
Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: