Jedną z najczęściej wymienianych przyczyn nieporozumień między rodzicami a dziećmi, szczególnie nastoletnimi, jest bałagan w pokoju. Te wszystkie: „Posprzątaj wreszcie! Jak możesz funkcjonować w takim bałaganie! Zobaczysz, że kiedyś wyrzucę wszystko, co nie znajduje się na swoim miejscu…”. Uff… Emocje, emocje, emocje… Z obu stron. A bałagan ma się dobrze! Dlaczego nastolatkom nie przeszkadza bałagan w pokoju
Pokój nastolatka jest jego przestrzenią prywatną, której wygląd często odzwierciedla nastrój właściciela. A z nastrojem u nastolatków bywa rożnie, ze względu na etap rozwojowy, w którym szalejące hormony wpływają na samopoczucie, a dokonująca się rewolucja w mózgu powoduje, że nastolatki często mają kłopot z opanowaniem emocji. Bardzo silne reakcje emocjonalne na wydarzenia, które dla obserwatorów nie są adekwatne do rzeczywistych przeżyć młodego człowieka, powodują, że młodzi ludzi tracą orientację w ocenie swoich działań i relacji z innymi. Na to nakładają się kłopoty z budowaniem obrazu świata i zasad, które nim rządzą, z akceptacją siebie takim, jakim się jest, a także pierwsze miłości i rozstania. W tym chaosie narasta podatność na różne wpływy, negowanie autorytetów, czarno-białe widzenie spraw, łatwość wpadania w skrajności, utożsamianie swojego wyglądu z poczuciem wartości i wiele innych problemów.
Potrzebują azylu, gdzie nikt nie zakwestionuje ich prywatności. Jak więc ma reagować taki pogubiony w meandrach dorastania człowiek, gdy otwierają się drzwi (czasem bez uprzedzenia) i stojący tam dorosły peroruje:
„Posprzątaj wreszcie! Jak możesz funkcjonować w takim bałaganie! Zobaczysz, że kiedyś wyrzucę wszystko, co nie znajduje się na swoim miejscu…”. Konflikt gotowy.
Kiedy prowadzić rozmowy o porządkach
Kwestie porządku w pokoju nie muszą być tak konfliktogenne, jeśli rozmowy na ten temat i budowanie nawyku sprzątania po sobie zaczniemy wypracowywać z dzieckiem już we wczesnym dzieciństwie. Wieczorne układanie zabawek, wybór ubrań na następny dzień połączony z poprawieniem tych, które są w nieładzie, wyniesienie z pokoju talerzyków czy kubków i włożenie ich do zmywarki mogą być częścią wieczornych rytuałów. Podobnie jak sprzątanie, odkurzanie podłóg i wycieranie kurzu na półkach będą stanowić rodzaj wspólnych działań, np. w soboty. Rzecz w tym, żeby dziecko rosło w atmosferze dbałości o wspólną przestrzeń praktykowaną przez wszystkich członków rodziny.
Ważne! Dziecko nie pomaga, ale razem z innymi domownikami bierze udział w działaniach, które są konieczne dla komfortu rodziny. Uwaga na niebezpieczne wypowiedzi o sprzątaniu
Najczęstszym błędem jest w tym obszarze negowanie sprawności dziecka w konkretnych czynnościach.
Niebezpieczne są zdania typu: „Zostaw, ja to zrobię, bo nie dasz rady. Lepiej nic nie rób, bo i tak będę musiał(-a) to poprawić. Dlaczego to tutaj leży? Powinno być w tamtej szufladzie”. Te wszystkie uwagi powodują, że dziecko traci zapał do włączania się w sprzątanie, bo nie wierzy, że podoła. A nastolatek już nawet nie podejmuje prób, ponieważ wypracowany nawyk nietykania sprzątania jest utrwalony.

Sposoby, by obie strony były zadowolone
Każde dziecko jest inne, więc nie ma uniwersalnych metod. Na pewno ważne jest, aby na temat oczekiwań obu stron rozmawiać bez oceniania, uwzględniając potrzeby każdego z domowników.
Co może pomóc? - Jeśli nie zrobiliście tego w dzieciństwie, to także teraz można budować nawyk dbałości o porządek. Zacznijcie od tego, co stanowi największy kłopot, np. cowieczorne wynoszenie z pokoju do zmywarki brudnych naczyń, a także połączone z wieczorną toaletą wynoszenie do kosza z brudną bielizną ubrań, które wymagają odświeżenia.
- Akceptujcie przestrzeń prywatną dziecka czy nastolatka. Wprowadźcie zwyczaj, że jeśli w pokoju są zamknięte drzwi, to należy pukać. Dotyczy to zarówno pokoi dziecięcych, łazienek, jak i sypialni czy gabinetu dorosłych.
- Powstrzymujcie się od komentowania wyglądu pokoju, bałaganu, rozgardiaszu na biurku.
- Nie pomagajcie w odszukaniu zagubionych drobiazgów. Na rozpaczliwe: „Nie mogę znaleźć tej małej torebki! Nie wiesz, gdzie są moje korki? Nie mogę znaleźć zeszytu do chemii…” i tysiąc innych zawołań wystarczy ze spokojem odpowiedzieć zgodnie z prawdą: „Nie wiem, nie widziałem(-am)”.
- Nie sprzątajcie pod nieobecność nastolatka. Odbierze to jako ingerencję w swoją prywatność. Nie warto ryzykować relacji dla kilku godzin porządku.
- Nie zawstydzajcie dziecka, np. wprowadzając do jego pokoju gości bez uprzedzenia. Jeśli jednak są to koledzy lub koleżanki nastolatka, to informujecie o ich przyjściu i decyzję podejmie już samo dziecko. Jeśli w panice prosi, aby koledzy poczekali w salonie, to oczywiście ich zapraszacie. Jeśli wprowadzi znajomych do swojego bałaganu, to także akceptujemy. Jeśli jest to dla Was trudne, to pomyślcie, że są sprawy o wiele ważniejsze od porządku czy jego braku.
- Przestrzeń wspólną w domu sprzątają wszyscy domownicy, tak jak wszyscy biorą udział w innych czynnościach związanych z mieszkaniem pod wspólnym dachem: zakupy, gotowanie, sprzątanie po jedzeniu itd.
- Temat porządku nie powinien być dominujący w rozmowach z nastolatkiem, ponieważ może prowadzić do emocjonalnej reakcji, na skutek której nastolatek zacznie budować w sobie błędne przekonanie, że rodzice go kochają tylko wtedy, gdy dostosowuje się do wyznaczonych zasad. Może to negatywnie wpływać na relacje.
I jeszcze na koniec refleksja
Nasze zachowanie w dorosłości ukształtowało to, co już przeżyliśmy. Każdy z nas ma inne doświadczenie związane z utrzymywaniem czystości. Znam rodziców, którzy nieustannie remontują, malują i sprzątają. Znam mamę, która myje okna przynajmniej raz w tygodniu, pierze firanki, zasłony, pościel, nie może zasnąć, jeśli nie są umyte podłogi. Znam też takich rodziców, którzy nie zapraszają nikogo do domu, bo „musieliby posprzątać” (co wcale nie świadczy o rzeczywistym bałaganie, ale raczej o wizji tego, jak powinno wyglądać ich mieszkanie, aby ktoś obcy mógł je zobaczyć). Ponieważ tak bardzo różnimy się w postrzeganiu porządku i bałaganu, ważne jest, aby nie narzucać dziecku swoich oczekiwań i raczej ustalać minimum naszych oczekiwań, a resztę pozostawić jego decyzjom.
Maria Tuchowska Nauczyciel dyplomowany, polonista i teolog. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach integracyjnych różnego poziomu, edukator, coach, przeprowadziła ok. 600 szkoleń z zakresu kompetencji psychospołecznych nauczycieli, prawa oświatowego, pracy z dziećmi i młodzieżą z różnego typu zaburzeniami. Specjalizuje się również w tematyce dotyczącej zagadnień związanych z obecnością rodziców w szkole.