Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Jak realnie wspierać zmianę nawyków u nastolatka

Jeszcze pod koniec sierpnia plany rodziców  i nastolatków wyglądają ambitnie. Pierwszego września tylko nabierają rumieńców. Nowy rok, nowy początek... Wszyscy wydają się przekonani, że tym razem będzie na pewno inaczej. – Zacznę się uczyć angielskiego. – Codziennie będę przerabiała co najmniej trzy strony zadań z matematyki. – Zainstaluję aplikację uniemożliwiającą bezmyślne scrollowanie i to pomoże mi się skupić. – Będę wstawała pół godziny wcześniej i robiła dzieciom zdrowe kanapki do szkoły.

Wszystko to brzmi pięknie i obiecuje naprawdę wyjątkowy, świetnie zorganizowany rok, gdzie każdy szczegół mamy pod kontrolą. A potem przychodzi dziesiąty, piętnasty września... Do pierwszego października z większości postanowień nie zostaje nawet zapis w elektronicznym kalendarzu, bo i ten zdołał się gdzieś zapodziać.

Czy da się temu zapobiec? Czy możemy coś zrobić, żeby pomóc naszym dzieciom realnie wspierać zmianę nawyków? Oczywiście! Warto się do tego zabrać z głową – i z planem.

Realna zmiana – nie wszystko naraz

Na początku roku szkolnego największym wrogiem nastolatków i ich  rodziców jest zbyt duży entuzjazm. Młody człowiek może wpaść na pomysł, że w ciągu jednego roku naprawi całe swoje życie: poprawi oceny, zacznie regularnie ćwiczyć, ograniczy telefon, zacznie zdrowiej jeść i wcześniej chodzić spać... Ten plan brzmi wspaniale, ale jest całkowicie nierealny. Nie dlatego, że nasze dziecko jest leniwe albo ma złą wolę. Dlatego, że tak skonstruowany jest jego mózg, który nie lubi rewolucji i zrobi wszystko, żeby utrzymać status quo i przekonać je, że... może warto coś zmienić, ale na pewno nie dziś. Dlatego znacznie większe szanse powodzenia ma jeden konkretny cel. Nie: „Będę się lepiej uczył”, ale: „Codziennie po powrocie ze szkoły przez 20 minut będę rozwiązywał zadania z matematyki”.

a_w_tym_roku_bedzie_inaczej_LR_graf_1.jpg

Zmiana musi wyjść od nastolatka  – motywacja

Kiedy rozmawiam z młodymi ludźmi, często słyszę np.: „Mama by chciała, żebym znała jeszcze drugi język”, „siostra wspomina, że może czas zapisać się na siłownię”. Coś, co tak naprawdę jest marzeniem mamy, siostry czy najpopularniejszej nawet instagramerki nie ma szans przekształcenia się w realną zmianę, bo zmiana jest trudna. Wyrobienie nawyku wymaga przełamania rutyny i nie przychodzi łatwo. A jeśli cel nie jest tak naprawdę celem dziecka, to po co się starać? Warto zadać naszemu nastolatkowi pytanie: „Co chcesz w tym roku zmienić?”. A zaraz potem drugie: „Po co?”. Dopiero gdy na oba pytania uczciwie odpowie, coś może się naprawdę zacząć dziać.

Zadbaj o otoczenie – wsparcie rodzica

Lubimy myśleć, że sukces zależy w dużej mierze od silnej woli lub jej braku. Lubimy też przytaczać przykłady dzieci znajomych, które „postanowiły nauczyć się niemieckiego i w tym roku zdają już certyfikat”. W domyśle „mają silną wolę i dążą do celu”. Tymczasem często sukces lub porażka zależą od otoczenia dziecka, a na to my, rodzice, mamy niebagatelny wpływ. Jeśli telefon leży obok zeszytu, będzie kusił. Jeśli biurko tonie w bałaganie, trudniej usiąść do nauki. Jeśli ulubiona przekąska stoi na widoku, zniknie szybciej, niż zdążymy przypomnieć sobie o zdrowym odżywianiu. Czasem drobna zmiana w otoczeniu daje więcej niż kolejna motywacyjna rozmowa.

Sukcesy i porażki

Sukces (również pozornie drobny!) zachęca do wytrwałości. Często chwalimy dziecko za efekt: za zdany egzamin w szkole muzycznej, za doceniony projekt. Tymczasem tym, co naprawdę liczy się w budowaniu motywacji, jest chwalenie za wysiłek. Samo zauważenie tego sprawia, że naszemu dziecku (choć często tego nie przyznaje!) rosną skrzydła. – Widzę, że już trzeci dzień siadasz do nauki o tej samej porze. – Fajnie, że pamiętałeś o angielskim, mimo że ci się nie chciało. Takie komunikaty w uszach naszego dziecka brzmią: „Potrafię być konsekwentny. Umiem osiągać to, co sobie zamierzyłem”. To właśnie jest przekonanie, które pomaga przetrwać, gdy minie początkowy zapał.

Jak się nie poddawać

Jedno potknięcie nie oznacza, że „nie ma co się dalej starać, bo już się nie udało”. Choćby nie wiadomo, jak silny był entuzjazm, statystyka jest nieubłagana. Naszemu dziecku prawdopodobnie nie uda się od razu dokonać spektakularnej przemiany życia. Wcześniej czy później zaliczy kryzys. Jeden gorszy dzień, zapomniana lekcja, wieczór spędzony na scrollowaniu... To się zdarza i ma prawo się zdarzyć, bo człowiek nie jest robotem i popełnia błędy. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy z jednego potknięcia robimy dowód na to, że „już nie ma co próbować”. Zamiast za wszelką cenę starać się zapobiec wpadce (co jest po prostu niewykonalne) możemy zaszczepiać w dziecku przekonanie, że jeśli dziś coś nie wyszło, to nie oznacza, że jutro nie można wrócić do planu. Wracamy mądrzejsi o tę wpadkę i już. Bez dramatyzowania i bez rozpoczynania wszystkiego od nowa, od kolejnego poniedziałku czy na wieczne nigdy.                                                                                                             

Jak być pozytywnym przykładem 

Wszyscy wiemy, że dzieci uczą się nie przez słuchanie naszych wykładów, a przez obserwowanie. Tymczasem często zapominamy, że... naprawdę jesteśmy pod nieustanną obserwacją i nasze wybory się liczą. Jak przekonać nastolatka do ograniczenia korzystania z telefonu, jeśli sami nie rozstajemy się z ekranem? To samo tyczy się organizacji czasu, snu (jak przekonać nastolatka, że warto się wcześnie wstać, jeśli tata codziennie gra do nocy w gry albo ogląda mecze i cały kolejny ranek narzeka na niewyspanie?!) czy aktywności fizycznej. Nie chodzi tu o to, że rodzic musi być idealny. Jest człowiekiem tak samo jak dziecko. Ale jeśli nasz nastolatek widzi, że my też próbujemy budować dobre nawyki i że czasem nam nie wychodzi, ale wciąż próbujemy – będzie bardziej skłonny zrobić to samo.

Interesuj się, ale nie kontroluj

To oczywiste, że jeśli uczestniczysz z nastolatkiem w układaniu planu zmiany, to chciałbyś wiedzieć, jak idzie. Problem w tym, że codzienne pytania: „Odrobiłeś już lekcje?”, „Uczyłeś się?”, „Ile dziś siedziałeś na telefonie?” szybko zamieniają się w przesłuchanie. A nasz nastolatek, nawet jeśli początkowo był zmotywowany, zaczyna traktować zmianę jako kolejny obowiązek narzucony z zewnątrz. Dlatego lepiej działa szczere zainteresowanie i pytania otwarte. Możemy zapytać: „Co dziś było dla Ciebie najtrudniejsze? Jak udało ci się z tym poradzić?”. Takie rozmowy uczą wyciągania wniosków, zamiast obwiniania innych i szukania usprawiedliwień.

Świętuj konsekwencję, nie perfekcję

Specjaliści często mówią, że budowanie nawyków to raczej powolna wspinaczka niż sprint. Czasem podejdzie się kawałek, ale potem trzeba zejść i spróbować wspiąć się inną stroną...

Ważne, żeby za każdym razem widzieć ścieżkę, mieć świadomość, czemu się chce na nią wracać – i naprawdę wrócić. Pomaga w tym docenianie po drodze małych kamyczków, które udało się pokonać naszemu dziecku. Tydzień regularnej nauki. Dziesięć dni bez odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Miesiąc systematycznych treningów.

Oczywiście nie chodzi o to, żeby kupować dziecku lody za każdy taki sukces. Lepsze będzie powiedzenie: „Zobacz, ile już udało Ci się wypracować. Jeszcze miesiąc temu było to dla Ciebie znacznie trudniejsze”. To naprawdę motywuje.

Choć pierwszy września wydaje się idealną datą na realną zmianę, pamiętaj, że Twoim celem nie jest przekształcenie dziecka w robota, który nigdy nie odpuszcza, zawsze ma idealny plan i konsekwentnie realizuje każde postanowienie. Bo takich ludzi po prostu nie ma. To, co leży w zakresie Twoich możliwości, to zbudowanie w dziecku przekonania: „Mam wpływ na swoje życie. Potrafię coś zmienić. A jeśli po drodze się potknę, nie oznacza to, że przegrałem, tylko że uczę się czegoś nowego”. Właśnie taki sposób myślenia buduje poczucie sprawczości, a tym samym przyczynia się do długofalowego budowania dobrych nawyków.

Mogę się założyć, że za kilka lat nie będziecie już pamiętali o klasówce z historii, treningach czy odkładaniu telefonu. Ani Tobie nie zostanie to w głowie, ani Twojemu dziecku. Ale jeśli zadbasz o wspólne kształtowanie zmiany już dziś, to masz szansę zostawić je z czymś cenniejszym: przekonaniem, że zmiana jest możliwa, nawet jeśli wymaga czasu, kilku falstartów i wielu małych kroków.  Trudno o lepszy moment na przypomnienie o tym, niż nowy rok szkolny.







Lilka Poncyliusz-Guranowska – autorka jest anglistką, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorką i autorką wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. W marcu 2023r. ukazała się jej nowa książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatkiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: