Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Kto ma zdjęcie zadania – o pomaganiu dziecku

Chyba każdy rodzic zna wieczory, kiedy grupy na różnych komunikatorach rozgrzewają się do czerwoności od pytań spanikowanych mam i tatusiów:
– Hej, kto ma zdjęcie zadania z matmy?
– Może się ktoś podzielić rozwiązaniem z fizyki?
– Dopiero wróciliśmy z zajęć dodatkowych, nie zdążymy tego zrobić, help, pomóżcie!
Zwykle znajduje się ktoś, kto litościwie owo zdjęcie podeśle i rano dziecko może, hmmm…  dumnie zaprezentować zadanie... wyżebrane przez mamę czy tatę. Misja wykonana, zadanie odhaczone – tak to niestety często wygląda.

Wydaje się, że mało który rodzic zadaje sobie w tej sytuacji pytanie, czy naprawdę pomógł dziecku, czy wprost przeciwnie – zaszkodził. Znacznie poważniej, niż gdyby pociecha po prostu z tym brakiem zadania się zmierzyła i przyjęła słusznie mu się przecież należącą ocenę niedostateczną czy częściej minusa (bo przecież ocen za prace domowe nie stawiamy!).

Zmorą rodzicielskiej „pomocy” są także konkursy, na których królują prace w pocie czoła wykonywane przez mamusie i tatusiów.

– To plaga – przyznaje nauczycielka, która woli pozostać anonimowa. – Staramy się tak opracowywać zadania, żeby rodzice nie mogli robić prac za dzieci, bo to się mija z celem, przecież oni już do szkoły chodzili, ale kreatywny rodzic wszystko ominie. To zwyczajnie niesprawiedliwe wobec dzieci, które męczą się same. Rówieśnicy to widzą, to generuje konflikty.

A przecież rodzice nie „pomagają” swoim dzieciom ze złej woli. Wprost przeciwnie. Najczęściej robią to po prostu... z miłości. Chcą oszczędzić swoim dzieciom stresu, przykrości związanej choćby z niezadowoleniem nauczyciela, czasami złej oceny czy uwagi. Do tego dochodzi fakt, że wielu nastolatków jest zwyczajnie przeciążonych. Kiedy mama czy tata widzą swojego kilkunastolatka ledwie żywego po treningu, a słyszą: „Ojej, a jeszcze mam zrobić prezentację o Koperniku” – wydaje się naturalne, że chcą mu pomóc.

Zdarza się, że za takim zachowaniem stoi pośpiech. Tata nie może sobie pozwolić na poświęcenie całego wieczoru na wytłumaczenie dziecku zadania z matematyki... więc woli rozwiązać je za nie albo zapytać na grupie klasowej, kto podeśle gotowe rozwiązanie. Nie bez znaczenia jest też presja, pod jaką podlega wielu współczesnych rodziców. Czasami rodzicielstwo przypomina wyścig. Dziecko ma dobrze się uczyć, rozwijać pasje, odnosić sukcesy, a rodzic ma być zaangażowany, obecny i wspierający. W takiej atmosferze łatwo uwierzyć, że dobry rodzic powinien zrobić wszystko, by jego dziecko nie zaliczyło potknięcia. Nawet jeśli oznacza to odrobienie pracy domowej czy wykonanie konkursowej makiety. Intencje niewątpliwie są więc dobre.

Ale to nie zmienia faktu, że taka „pomoc” nic dobrego dziecku nie przynosi. Wprost przeciwnie.

a_zdjecie_zadania_LR_graf_1.jpg

Dlaczego wyręczanie dziecka nie jest prawdziwą pomocą?

Uczy, że zawsze ktoś uratuje je z opresji – więc po co w sumie się starać

Człowiek powinien doświadczać naturalnych konsekwencji swoich decyzji, bo one są nieuniknione i będą się pojawiały w całym życiu. Jeśli ktoś zaśpi na samolot, po prostu nim nie poleci. Nie pomoże tu interwencja mamy czy groźby taty. Jeśli rodzice zawsze interweniują, usuwając najdrobniejsze kamyczki spod stóp dziecka, uczą je, że w trudnej sytuacji ktoś rozwiąże problem za nie. A to po prostu nieprawda, bo nie zawsze za dzieckiem będzie stał gotowy do ratowania go rodzic.

Osłabia poczucie sprawczości

To tak naprawdę jedna z najpoważniejszych konsekwencji źle pojmowanej pomocy rodzicielskiej. Młody człowiek, radząc sobie z kolejnym wyzwaniami (dostosowanymi oczywiście do jego wieku i możliwości), uczy się, że w trudnej sytuacji sobie poradzi – bo wie jak. Bo ileś razy już to zrobił. Jeśli zawsze robią to za niego mama albo tata, to nie uczy się mierzyć z trudnościami i traci wiarę w siebie, a to fatalny fundament pod dorosłe życie.

Nie rozwija poczucia odpowiedzialności

Dorastanie to też nauka planowania, organizacji czasu czy pamiętania o obowiązkach. Jeśli kalendarzem dziecka jest rodzic, to w jaki sposób ma te niezbędne w życiu cechy w sobie wykształcić?

Buduje lęk przed porażką

Jeśli mama czy tata za wszelką cenę chcą uniknąć złej oceny lub choćby niezadowolenia nauczyciela to dziecko nabiera przekonania, że błąd jest tym, czego trzeba za wszelką cenę uniknąć. Tymczasem błędy są nieuniknionym elementem życia. Warto nauczyć się wyciągać z nich wnioski, a nie przed nimi uciekać.

Uczy nieuczciwości

Jeśli mama kopiuje zadanie z grupy klasowej i wręcza je dziecku, to czego tak naprawdę uczy? Że wszystkie środki są dozwolone, jeśli uświęcają cel. Czy naprawdę to jest lekcja, jaką chcemy dać dziecku?

Co zamiast wyręczania dziecka

Pomoc – jak najbardziej TAK. Przejmowanie odpowiedzialności za dziecko – zdecydowanie NIE

Oczywiście to wszystko nie znaczy, że jako rodzice mamy nie pomagać dzieciom. Byłoby to wylewanie nomen omen dziecka z kąpielą. Chodzi o to, żeby zamiast prosić o zdjęcie zadania, znaleźć czas (tak, ja wiem, że to nie jest łatwe!), żeby to zadanie wspólnie rozwiązać, może wytłumaczyć, może poszukać wyjaśnienia. Razem, nie za dziecko.

Pozwól ponieść naturalne konsekwencje

Co się tak naprawdę stanie, jeśli dziecko dostanie tego minusa czy jedynkę bo przecież naprawdę nie zrobił tego, co miał zrobić? Cóż, nic takiego. Zobaczy konsekwencje swoich poczynań. Tak naprawdę to jest bezpieczna sytuacja, która – o ile nadgorliwością jej nie zepsujemy – pomoże w nauce odpowiedzialności. A chyba każdy się zgodzi, że znacznie lepiej zapomnieć odrobić zadania z biologii w siódmej klasie, niż ważnego dokumentu pierwszego dnia pracy.

Zastanów się, dlaczego dziecko tej pomocy potrzebuje

Jednorazowe zapomnienie to jedno. Ale jeśli nastolatek regularnie nie wyrabia się z obowiązkami, może problem leży gdzie indziej. Być może jest przeciążony, ma trudności z organizacją czasu, a może zwyczajnie bierze na siebie zbyt wiele zajęć dodatkowych. Wtedy rozwiązaniem nie jest odrabianie za niego lekcji, tylko znalezienie przyczyny.

Na koniec chciałabym napisać coś przekornego, zarówno jako nauczycielka, jak i mama dużych już dzieci.

Chyba każdy intuicyjnie czuje, że wyręczanie dziecka nie jest dobre. Ale świat nie jest czarno-biały. I szczerze wierzę, że są takie sytuacje, kiedy... warto zrobić wyjątek.

Być może nasze dziecko przeżywa akurat kryzys psychiczny. Być może wydarzyło się w jego życiu coś wyjątkowo trudnego. Może choruje, może wyjątkowo nie ma siły. W takich momentach pomoc rodzica nie jest oznaką słabości ani wychowawczej porażki. Przeciwnie. Wtedy staje się wyrazem miłości, troski i uważności na dziecko.

Problem pojawia się wtedy, gdy wyjątek staje się regułą. Gdy zdjęcie zadania z klasowej grupy, praca plastyczna wykonana przez tatę albo prezentacja przygotowana przez mamę przestają być jednorazową pomocą, a stają się sposobem na funkcjonowanie – i dziecka, i rodzica. Warto sobie zadać wtedy pytanie: „Co tak naprawdę chcę osiągnąć? Czy naprawdę zależy mi aż tak bardzo na zniwelowaniu drobnego i krótkotrwałego dyskomfortu dziecka? A może to ja nie potrafię znieść myśli, że moje dziecko nie będzie idealne?”. Lecz idealnych ludzi nie ma... I dzieci też nie...

Więc może nie warta skórka za wyprawkę i ponoszony koszt jest zbyt duży?

Może więc następnym razem, kiedy na klasowej grupie padnie pytanie: „Kto ma zdjęcie zadania?”, zamiast spieszyć z pomocą (lub ochoczo „podpiąć się” pod pytającego), warto się chwilę zatrzymać i zadać sobie inne pytanie: „Czego moje dziecko nauczy się z tego, co właśnie zamierzam zrobić? Jaką lekcję mu przekażę?”.

I ten moment zatrzymania się będzie tym, który sprawi, że jednak pozwolę dziecku ponieść zasłużone konsekwencje. To ma szansę nauczyć go o wiele więcej, niż najstaranniej przepisane zadanie z matematyki.





Lilka Poncyliusz-Guranowska
Autorka jest anglistką, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorką i autorką wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. W marcu 2023r. ukazała się jej nowa książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatkiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: