Edukacja filmowa – nie samym streamingiem nasi uczniowie żyją

Nasi uczniowie oglądają filmy. Co do tego nikt chyba nie ma wątpliwości. Oglądają je nierzadko w jakości, która wiele pozostawia do życzenia (kto z dorosłych chciałby oglądać arcydzieło sztuki kinowej na ekranie wielkości większego zegarka, do tego ze zbitą szybką i innymi „atrakcjami”?).

Oglądają w sytuacjach, które doświadczeniu filmowemu nie sprzyjają. Podczas odrabiania lekcji, jazdy samochodem na kolejne zajęcia dodatkowe, o zgrozo! podczas przechodzenia przez ulicę (!) czy spotkań z przyjaciółmi.
Oglądają takie ilości filmów, jakie nam, dorosłym, nie mieszczą się w głowie. Często bezmyślnie, bez dłuższej selekcji i jakiegokolwiek przygotowania. Nie zwracając uwagi na ograniczenia wiekowe. Bezrefleksyjnie, jakby jedli fast food. I tym się filmy powoli dla tych młodych ludzi stają. Szybkim, niezbyt zdrowym pokarmem dla duszy, na dodatek funkcjonującym w równie ciemnej strefie, co napoje energetyczne czy chipsy.

Wielu nas, dorosłych, czy to rodziców, czy nauczycieli, woli udawać, że nasze dzieci „coś tam od czasu do czasu obejrzą”. Że nie siedzą z nosami przyklejonymi do platform streamingowych non-stop. A już wpuszczenie filmów do klasy wydaje się grzechem niewybaczalnym.
  • To strata czasu – mówią jedni nauczyciele.
  • Niech sobie w domu oglądają. W szkole to ja muszę gonić z materiałem – twierdzą inni.
  • Czasem puszczę uczniom film, jak muszę pilnie uzupełnić dokumentację – przyznają z zażenowaniem ci odważniejsi.
  • Puszczam tylko ekranizacje lektur – wyznają kolejni.
Tymczasem w Europie coraz głośniej słychać głosy nawołujące do powrotu sztuki kinowej do naszych klas. Tak, tak, właśnie sztuki! Bo kino jest sztuką. Taką samą jak uczona z pasją przez polskich nauczycieli literatura czy plastyka.
Ale tak jak trudno się spodziewać, żeby osoba, która całe życie jadła makaron z gotowym sosem, nagle została smakoszem owoców morza, tak przyzwyczajona do szybkiego przerzucania platform streamingowych młodzież prawdopodobnie nie sięgnie po klasykę kina czy bardziej wymagające tytuły. A nawet jeśli przypadkiem zboczy w tę ścieżkę, to szybko taki film odrzuci jako „nudny” czy „przegadany” – bo po prostu zabraknie jej przygotowania do odbioru takich treści.

Kto to przygotowanie ma zapewnić? My. Nauczyciele. To my mamy wiedzę, a od pewnego czasu i narzędzia, żeby zapraszać kino do naszych klas. Ale jak się do tego zabrać?

Szanuj własność intelektualną

Chociaż najprostszym rozwiązaniem wydaje się sięgnięcie po film, który akurat mamy ściągnięty na naszym komputerze – to nie jest rozwiązanie, które moglibyśmy rekomendować jakiemukolwiek nauczycielowi. Podoba nam się to czy nie, stanowimy jako grupa zawodowa wzór dla swoich uczniów. Jesteśmy, jak to się po angielsku mówi,  „role models”. Modelujemy wzorce. Dlatego na lekcjach powinniśmy korzystać tylko z utworów, w tym utworów sztuki filmowej, co do których mamy prawa autorskie.
Polskie prawo stoi tu na szczęście po naszej stronie, bo co do zasady możemy wykorzystywać do użytku edukacyjnego (a więc np. puszczając film w klasie) utwory chronione prawem autorskim bez konieczności uzyskiwania każdorazowo zgody twórców, ale nie powinno to dla nas stanowić usprawiedliwienia dla ściągania bez umiaru i refleksji filmów na lekcje z Internetu. Przeciwnie. Czas projekcji klasowej to idealny moment, żeby wyjaśnić uczniom, dlaczego możemy akurat ten film z nimi obejrzeć, czym są prawa autorskie, jakie rodzaje licencji je chronią itd.

a_edukacja_filmowa_LS_graf.jpg

Wybieraj sprawdzone platformy

Trudno sobie wyobrazić, żeby nauczyciel w natłoku pracy bieżącej, sprawozdań, problemów wychowawczych – miał jeszcze wybierać filmy dla swoich uczniów, szczególnie jeśli miałyby to być utwory spoza kanonu lektur. Dlatego warto korzystać ze sprawdzonych źródeł. Takim jest chociażby stworzona pod agendą Komisji Europejskiej European Film Factory. Na stronie www.europeanfilmfactory.eu nauczyciele (i uczniowie) znajdą dziesięć pełnometrażowych filmów będących starannie wybranymi arcydziełami kina światowego. W katalogu są m.in. „Europa Europa” Agnieszki Holland, „Billy Elliot” czy „La Strada”.
Każdy z filmów wyposażony jest w bogaty materiał pedagogiczny dla nauczyciela: scenariusz zajęć w formie kolorowego PDF-a, karty pracy, materiał faktograficzny.
Platforma umożliwia również pracę twórczą z samym filmem. Można zatrzymywać fragmenty, dodawać swoje podpisy, zmieniać muzykę itd., a także tworzyć na podstawie filmu np. mapy myśli. Platforma jest bezpłatna, intuicyjna i nieskomplikowana technicznie, dostępna w ośmiu językach Unii Europejskiej, w tym po polsku. A przede wszystkim jest bezpieczna, bo korzystając z niej, mamy pewność, że oferujemy swoim uczniom filmy i materiały sprawdzone, z treściami dostosowanymi do ich wieku i udostępnione w pełni zgodnie z prawem.

Ciekawą propozycją jest również wspierana przez rząd chorwacki strona dla uczniów i nauczycieli Filmska Nastava www.filmskanastava.hfs.hr, bezpłatna i dostępna w języku chorwackim i angielskim. Na stronie nauczyciele znajdą krótkie filmy przygotowane przez uczniów (!), które zajęły znaczące miejsca w europejskich konkursach form filmowych, dotyczące współczesnych problemów młodzieży.
Takie współczesne filmy mogą stanowić punkt wyjścia do rozmowy na lekcji nie tylko na temat spraw dotyczących młodzieży, takich jak chociażby wykluczenie czy uzależnienie od Internetu, ale też samego języka filmu (wykorzystania muzyki, kadrowania itd.)

W Polsce interesujące propozycje można znaleźć na stronie Filmoteki Szkolnej (www.filmotekaszkolna.pl) czy Ośrodka Rozwoju Edukacji (www.ore.edu.pl). Bardzo ciekawą propozycją są również materiały dydaktyczne przygotowane niejako przy okazji wrocławskich Nowych Horyzontów, zgromadzone na stronie Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej (www.nhef.pl). Nauczyciele znajdą tam nie tylko bogatą bazę wartościowych filmów, ale też gotowe materiały dydaktyczne w postaci kart pracy i scenariuszy lekcji.

Film na lekcjach języka obcego

Zupełnie osobną, ale trudną do pominięcia kategorią, jest wykorzystanie autentycznych materiałów filmowych na lekcjach języka obcego. Jasne, że nauczyciele, szczególnie językowcy, robili to od zawsze. Ale samo puszczenie filmu to za mało, szczególnie dziś, kiedy nasi uczniowie sami mogą wybrać oglądanie w oryginalnej wersji językowej na swoich urządzeniach. Żeby film był skutecznym materiałem dydaktycznym, żeby naprawdę zapewniał to, czego od niego oczekujemy, a więc motywował uczniów, zapewniał kontakt z autentycznym językiem, dostarczał dobrej jakości treści wizualnych i po prostu uatrakcyjniał naszą lekcję, sięgajmy znowu po sprawdzone platformy i strony. Oto kilka propozycji dla anglistów:

All at C (www.allatc.wordpress.com) – prowadzony przez dwóch zapaleńców blog, w którym dostarczają oni krótkich filmików (głównie wycinków z seriali telewizyjnych) wyposażonych w plany lekcji. Jedyny minus: wycinki są autentyczne, więc z powodu poziomu języka raczej nie nadają się do wykorzystania w szkole podstawowej.

Film English (www.film-english.com) – to baza ponad stu anglojęzycznych filmików (video) wyposażonych w dokładne plany lekcji ze wskazówkami dla nauczycieli. Minus: baza jest płatna.

English Central (www.englishcentral.com) – fantastyczna strona z filmikami dla uczniów, którzy chcą ćwiczyć wymowę. Uczniowie mają możliwość oglądać krótkie video i urywki filmów, powtarzać, nagrywać swoją wymowę (!) i porównywać z oryginałem. A wszystko na materiałach oryginalnych. Nie do przecenienia.

Go Animate (www.vyond.com) – to amerykańska platforma do tworzenia krótkich animacji przez uczniów, które są przechowywane w chmurze. Uczniowie mają możliwość nie tylko tworzyć tu filmiki, ale też dodawać własne napisy czy podkład.
Podobną funkcjonalność mają też lubiane przez młodszych uczniów aplikacje takie jak Puppet Pals, Animation Kit (tylko do stosowania na iPhonach i iPadach) czy Toontastic.

Tak naprawdę, mniej ważne jest, jakie narzędzie wybierzecie. Ważniejsze, żeby w ogóle zaprosić film do naszych klas. Najpierw jako środek do przekazania ponadczasowych treści, później, z czasem być może jako narzędzie, dzięki któremu uczniowie będą chcieli sami pokazywać w krótkich formach filmowych swój świat.

Ale aby to się stało, musimy my, dorośli, niejako przypomnieć sobie, że film jest sztuką i tak jak nie karmimy naszych dzieci od rana do wieczora płatkami śniadaniowymi, tak nie powinniśmy pozwalać, żeby ich filmowe doświadczenie ograniczało się do platform streamingowych. Kino jest poważne. Więc mówmy o nim poważnie i na poważnie zaprośmy je do szkoły.




Lilka Poncyliusz-Guranowska
Nauczycielka języka angielskiego w Szkole Podstawowej w Pruszkowie. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, miłośniczka szeroko pojętych mediów. Autorka dziesiątek materiałów metodycznych dla uczniów i nauczycieli i dwóch książek do nauki języka angielskiego. Egzaminator Okręgowej Komisji Egzminacyjnej w Warszawie; ambasador eTwinning w województwie mazowieckim. W 2020r. wraz z jeszcze jednym nauczycielem z Polski, była uczestniczką grupy focusowej European Film Factory przygotowującej materiały na platformę EFF. Jako reprezentantka Polski brała udział w 2021r. w EducaTIFF w ramach Transilvania International Film Festival w Cluj. Celem EducaTIFF jest promowanie edukacji filmowej w europejskich szkołach.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły:
x

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Za ich pomocą zbierane są informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je m.in. w celach statystycznych i funkcjonalnych. Korzystając z serwisu bez zmiany konfiguracji przeglądarki, wyrażasz zgodę na zapisanie plików cookies w pamięci Twojego urządzenia. Możesz samodzielnie zarządzać cookies zmieniając odpowiednio ustawienia w Twojej przeglądarce. Więcej informacji o zasadach przetwarzania Twoich danych osobowych oraz przysługujących Ci prawach znajdziesz w Polityce prywatności.