Wielu nauczycieli zastanawia się obecnie nad sensem oceniania w szkole. Są wśród nich zwolennicy całkowitej rezygnacji z ocen w postaci tak zwanych stopni na rzecz motywującej informacji zwrotnej. Wśród przeciwników można usłyszeć niepokój, że rezygnacja z oceny całkowicie pozbawi uczniów motywacji do uczenia się. Dlatego warto się zastanowić, czy w obecnej rzeczywistości szkolnej oceny są motywujące, czy wręcz przeciwnie. Nie od dziś wiemy, że oceny są dla uczniów i ich rodziców o tyle ważne, że otwierają lub zamykają drzwi do wymarzonej szkoły średniej. Cały czas uczniowie walczą o świadectwa z tak zwanym czerwonym paskiem, za które na przykład w rekrutacji do szkoły średniej dostają obecnie aż 7 dodatkowych punktów. Jest więc o co powalczyć. I walczą szczególnie uczniowie klas ósmych. Z drugiej strony wiemy też, że oceny nie są odzwierciedleniem posiadanej wiedzy czy umiejętności. Nie do końca są też dowodem na poprawne lub niepoprawne wykonanie zadania, o czym świadczą liczne doniesienia, że to samo zadanie może być różne ocenione przez dwóch różnych nauczycieli. Stąd duża subiektywność ceny.
Czy ocena motywuje?
Zapewne znasz sytuacje, kiedy proponujesz uczniom przygotowanie jakiejś prezentacji czy zadania i słyszysz pytanie: „Czy to będzie na ocenę”. Kiedy odpowiadasz, że nie, to uczniowie mówią: „E tam… To ja tego nie robię”. Czyli wydaje się, że uczeń byłby bardziej zmotywowany do wykonania zadania, gdyby otrzymał obietnicę otrzymania dobrej oceny. Z drugiej strony, kiedy mamy koniec roku szkolnego i jest już po Radzie Klasyfikacyjnej, a nauczyciele wypisują świadectwa, to w szkole, szczególnie ponadpodstawowej, nie widać uczniów. Na pytanie „Dlaczego nie chodzisz do szkoły?”, słyszymy odpowiedź: „A po co? Przecież oceny są już wystawione”. Wydaje się, że uczniowie i nauczyciele tak bardzo są przyzwyczajeni do ocen, że nauka bez nich wydaje się bezsensowna. To dość przygnębiające, że wiedza nie jest dla uczniów ciekawa, a uczą się jedynie po to, aby otrzymać pozytywną ocenę albo uniknąć negatywnej. Pytanie, czy zależy nam na takiej motywacji?
Ocena jako kara lub nagroda – zasada kija i marchewki
Kiedy uczeń wykona poprawnie zadanie, otrzymuje nagrodę w postaci pozytywnej oceny. Jeśli wykona zadanie, ale zrobi w nim błąd, to czeka go kara w postaci negatywnej oceny. Czy zatem kara będzie motywowała do pracy nad poprawnością zadania? Nie trzeba robić żadnych badań, żeby odpowiedzieć na to pytanie, choć wielu naukowców takie badania robiło. Kara w postaci negatywnej oceny w żaden sposób nie motywuje ucznia do poprawy, a raczej do kombinowania, unikania lekcji czy nauczyciela.
A co w takim razie jest nagrodą? Wielu badaczy pokazuje, że oferowanie uczniom nagród za naukę (czy to w postaci ocen, dodatkowych profitów, czy np. pieniędzy – czasem rodzice mają takie pomysły) niebezpiecznie umniejsza znaczenie wewnętrznego zaangażowania. Kiedy uczeń przestaje otrzymywać „nagrody”, zwykle przestaje się też uczyć. Widać to mocno w sytuacji zmiany szkoły z podstawowej na ponadpodstawową. W szkole podstawowej uczeń otrzymywał bardzo dobre oceny z jakiegoś przedmiotu, a w szkole ponadpodstawowej już niekoniecznie. Cała sytuacja mocno wpływa na liczne problemy natury emocjonalnej oraz społecznej.
Jeżeli oceny będą jedynym wyznacznikiem sukcesu ucznia, który ma same bardzo dobre oceny, to otrzymanie jednej, niekoniecznie pozytywnej może go zniechęcić do dalszej nauki. Ponadto, kiedy oceniamy uczniów, to mogą oni postrzegać proces uczenia się jako swoisty wyścig. Zaczynają się porównywać między sobą, a rywalizacja między nimi wpływa negatywnie na ich samopoczucie i rozwój osobisty. Koncentrują się wówczas na tym, żeby otrzymać lepszą ocenę, a nie na tym, żeby rozwijać własne zainteresowania czy talenty. Tak więc ocena może stać się narzędziem segregacji uczniów na tych lepszych i gorszych, a nie motywacją do uczenia się.

Ocena szkolna jako ocena osoby ucznia
Uczniowie uzależniają się od ocen, szczególnie tych bardzo dobrych. W końcu są one pewną informacją, że dają radę, są mądrzy, inteligentni, mają talent itp. Z tym obrazem siebie uczeń rośnie przez wiele lat. Jego samoocena jest bardzo wysoka. Ale wystarczy, że zmieni się nauczyciel i wysoka samoocena legnie w gruzach, ponieważ zmieniają się wymagania, właśnie sposób oceniania, co innego jest dla nowego nauczyciela ważne, na inne rzeczy „przymyka oko”. W gabinecie mam wielu takich niezrozumiałych dla ucznia i jego rodziców sytuacji. Pytają: „Co się stało, że przez 4 lata moje dziecko było bardzo dobre na przykład z języka polskiego, miało same piątki i szóstki, a teraz, w klasie ósmej, kiedy pojawił się nowy nauczyciel, okazuje się, że nie umie ani pisać, ani dobrze interpretować wierszy?”. To, dlatego oceny szkolne mogą wyrządzić uczniom więcej szkody niż pożytku.
Szczególnie, jeśli rodzic i sami uczniowie, a czasem i nauczyciele definiują wartość ucznia przez pryzmat ocen, które otrzymuje.
Ocena jako przyczyna nadmiernego stresu
Ocena może też prowadzić do nadmiernego stresu i lęku przed porażką. To dlatego uczniowie będą decydować się na zadania znacznie poniżej swoich umiejętności, aby nie popełnić błędu, nie zaliczyć porażki. Hamuje to rozwój uczenia się. Ponieważ strach przed niepowodzeniem staje się tak silny, że uczeń nie będzie podejmował się realizacji trudniejszych zadań, co wyklucza chęć do uczenia się, ciekawość do odkrywania wiedzy. Pisała o tym amerykańska psycholożka Carol Dweck, nazywając to „nastawieniem na trwałość”.
Jak inaczej „oceniać” postępy uczniów
Nauczyciel ma obowiązek udzielać informacji zwrotnej uczniowi o jego postępach w nauce. Informacja zwrotna to niekoniecznie ocena. Jak więc inaczej „oceniać” postępy uczniów?
- Wprowadzać najszerzej jak się tylko da oceny opisowe, które wcale nie muszą być obszerne. Czasem wystarczy jedno czy dwa zdania, które pomogą uczniowi zrozumieć, nad czym warto popracować.
- Wprowadzać projekty grupowe, dzięki którym nauczyciel promuje współpracę i kreatywność, a nie rywalizację.
- Zachęcać uczniów do refleksji osobistej, która będzie obejmowała analizę postępów edukacyjnych.
- Stosować informację zwrotną, np. z ocenienia kształtującego.
- Zachęcać uczniów do tworzenia portfolio, w którym będą zbierać swoje prace, a następnie na ich podstawie dokonywać samooceny.
- Zwracać uwagę na postępy uczniów, ich aktywność i kreatywność,
Okazuje się, że w Polsce jest wiele szkół publicznych, które zrezygnowały z tradycyjnego systemu oceniania. Szkoły te zauważyły, że:
- zaangażowanie uczniów wzrosło o 30%,
- wyniki w nauce były o 20% wyższe,
- satysfakcja z nauki wzrosła o 25%.
Ponadto uczniowie zyskali większą pewność siebie. Dlatego warto zamiast oceniania uczniów wzmacniać ich zaangażowanie.
Co jeszcze może zrobić nauczyciel w obszarze oceniania
- Przyłapywać ucznia na tym, co umie, co wie i co potrafi.
- Zwracać uwagę i doceniać każdy sukces oraz wysiłek, który wkłada w naukę.
- Traktować błędy jako naturalny proces uczenia się. Nie karać za błędy negatywną oceną. Bardziej wspierające będą indywidualne rozmowy z uczniem oparte na szacunku, podczas których wspólnie nauczyciel z uczniem zastanowią się, jak te błędy trzeba poprawić.
- Rezygnacja z czerwonego długopisu, którym nauczyciel zaznacza błędy na rzecz zielonego, którym będzie zaznaczał to, co uczeń zrobił dobrze, poprawnie.
- Pozwolić uczniowi na decyzję przyjęcia lub też nie danej oceny – brak przyjęcia oceny oznacza, że uczeń chce jeszcze popracować nad daną wiedzą.
- Prace klasowe czy sprawdziany pt. „co umiemy”.
- Stopniowanie trudności zadań prac klasowych, tak aby uczniowie mający trudności z przyswojeniem określanej wiedzy czy umiejętności, mieli też szansę doświadczyć sukcesu.
- Podawanie prawidłowych odpowiedzi po sprawdzianie, tak aby uczeń sam dokonał korekty napisanej przez siebie pracy.
Z pewnością proponowanie wyżej wymienionych przykładów, zauważenie i docenienie pracy ucznia, mogą dla niektórych nauczycieli być kontrowersyjne. Jeżeli jednak Twoja ocena tego, co przed chwilą przeczytałeś(-aś), jest negatywna, zachęcam mimo to do eksperymentowania i wypróbowania ich.
Podoba mi się podejście do oceniania, które proponuje Anna Szulc – nauczycielka matematyki w liceum. Mówi ona, że „proces uczenia się wymaga przetworzenia wiedzy, zastosowania jej w praktyce, a mózg uczy się nie dlatego, że ktoś każe lub karze, ale wtedy, gdy uczeń jest zainteresowany wiedzą. Oceny będą miały sens tylko wtedy, kiedy będą dla ucznia informacją zwrotną o jego postępach, które to będzie mógł wykorzystać jako wskazówkę na czym dalej pracować, aby więcej wiedzieć i więcej umieć”.
Źródła: - „Ewaluacja relacyjna”, Anna Szulc, Wydawnictwo Edukatorium, Toruń 2025.
- https://www.iwspo.pl/rola-oceniania-w-motywowaniu-uczniow-do-nauki (dostęp na dzień 12.08.2025).
Marzena Jasińska Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.