Wakacyjna mapa marzeń i celów

Po całym roku dbania o uczniów czas zadbać o siebie. Pomoże Ci w tym zabawa z mapą marzeń.

Taką mapę marzeń widujemy często w Internecie. Czasami stanowi sposób na relaks, a czasem poważne narzędzie coachingowe, które ma pomóc świadomie określić priorytety. W szkołach z rzadka wykorzystują ją nauczyciele na godzinach wychowawczych. Dzieciom sprawia ona sporo frajdy, ponieważ mogą nie tylko dać upust swoim fantazjom, ale dać też wyraz swobodzie plastycznej. A gdyby tak pobawić się samemu? Efekty mogą okazać się zaskakujące. Od błogich chwil relaksu po kompas, który pokaże nam nasze potrzeby i jak je realizować. Świetnie nadaje się do tego czas naszego urlopu, zresztą wielu z nas podczas wakacji robi życiowe bilanse. W końcu znajdujemy na to czas i przestrzeń.

Krok pierwszy: pytania

Mapa marzeń należy do tak zwanych narzędzi kreatywnych. Trochę się musimy przy niej napracować. Odpowiednio przygotowane pytania pozwolą nam uporządkować myśli. Te z kolei określą nasze potrzeby, które na co dzień odsuwamy na bok. Ostatnim etapem będzie wizualizacja wspomnianych pragnień, a więc konkretna postać zrealizowanego marzenia. Nie chodzi jednak o sztywne planowanie. Wręcz przeciwnie – ma to być forma inspiracji. Coś, co pozwoli połączyć nasze fantazje z możliwościami.

Przygotowanie mapy marzeń warto zacząć od zarezerwowania sobie czasu na niespieszne, leniwe jej układanie (idealnie nadają się do tego hamak lub leżak). Potrzebne będą jeszcze notes i szklanka lemoniady lub kubek aromatycznej kawy. A teraz – pora na zastanowienie się, czego potrzebujemy po intensywnym roku pracy w szkole. Nowych wyzwań, a może błogiego odpoczynku? Nadrobienia zaległości filmowych czy wspólnych wypadów z dzieckiem na górski szlak? Nauczenia się czegoś nowego czy odświeżenia kontaktów z kimś, kto był ważny, a teraz relacja traci na zażyłości? Oto Twoje kluczowe pytania:

  • Co mnie szczególnie cieszy lub cieszyło we wczesnej młodości?
  • Czego unikam, co mnie męczy lub irytuje?
  • Gdyby mieć pewność, że się uda, jakie kroki zostałyby przeze mnie podjęte?
  • Czego żałuję z niepodjętych wyzwań?
  • Co jest możliwe do zmienienia już podczas tych wakacji?
  • Kogo potrzebuję w swoim życiu najbardziej?
Pora zapisać pomysły. Na tym etapie nie oceniaj ich. Daj się porwać fantazji. Już samo w sobie powinno Ci to sprawić przyjemność. Nie karć się za niedorzeczność albo egoizm – marzenia nie powinny być cenzurowane.

Krok drugi: inspiracje

A teraz najbardziej artystyczny etap tworzenia: szukanie inspiracji, a następnie sporządzanie ich obrazowej formy. Posługując się notatkami, szukaj zdjęć, cytatów, rysunków, fragmentów artykułów, mapy, wierszy, które opowiadają o Twoim marzeniu. Możesz nawet zamieścić tam postacie, które ładują motywacyjnie. I nieważne, czy będzie to uznany autorytet, czy celebryta. Ma na Ciebie zwyczajnie działać. Do dalszych poczynań potrzebujesz dużej kartki lub planszy, aby powstała kolorowa tablica. Jedni wolą puścić w ruch klej, nożyczki i pisaki, inni posłużą się aplikacjami cyfrowymi (np.. Canva, Padlet czy Pinterest). Jednak wiele przemawia, by pozostać przy tradycyjnej formie. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego wykazali w 2014 roku, że ręczne zapisywanie angażuje dużo głębsze procesy poznawcze. Pisanie manualne jest wolniejsze. To pozwala na dłuższą analizę tego, co notujemy. W praktyce oznacza to, iż cel zapisany ręcznie będzie bardziej przemyślany i lepiej zapamiętany. Ważne też, aby wszystkie obrazy i hasła budziły emocje. Tylko wtedy będą motywować, przypominać o sobie w późniejszym, zabieganym czasie i przywoływać do realizacji.

a_wakacyjna_mapa_marzen_i_celow_LS_graf.jpg

Krok trzeci: obszary

Nauczyciele muszą mocno skupiać się na potrzebach innych. Dlatego warto zadbać o równowagę między poszczególnymi sferami życia. Na mapie marzeń możesz stworzyć kilka kategorii, jak na przykład odpoczynek, rodzina, relacje, podróże, wyzwania, rozwój, duchowość, zdrowie, sport, podróże, pasje itp. Dzięki temu łatwiej Ci będzie zauważyć, czy wakacyjne plany uwzględniają wszystkie ważne dla Ciebie potrzeby. Następnie dokonaj selekcji wedle ważności. Obszarów może być najwyżej pięć. Idealnie jednak będzie, gdy będą to dwa lub tylko jeden. Pamiętaj, że mapa marzeń to nie instruktaż, jak zostać kimś idealnym. To ma być odpowiedź na Twoją najważniejszą osobistą potrzebę w tym momencie życiowym, w którym się znajdujesz. Jeśli nie oprzemy się pokusie robienia mapy pod dyktando „co należałoby zrobić”, wpadniemy we frustrację. Marzenia są po to, by próbować je realizować. Nie powinny być jednak wewnętrznym przymusem, jakimś warunkiem naszego zadowolenia z życia, albo wywoływać poczucie winy.

Jak dokonać wyboru obszarów? Wybierz nie te, które Ci się wydają najbardziej słuszne, lecz te, które budzą u Ciebie najwięcej pozytywnych emocji, poczucie błogości lub ekscytacji. Jeśli wybierzesz za dużo, uwaga się rozproszy. A to nie ułatwi realizacji celów. Ponadto istnieje coś takiego jak konflikt celów, czyli sytuacja, gdy zbyt dużo dążeń wzajemnie się blokuje. No bo jak pogodzić więcej weekendowych wypadów z rodziną w obszarze „relacje” z podjęciem wymarzonych studiów, na które we wczesnej młodości nie udało nam się dostać, a które widnieją w obszarze „rozwój”? Dlatego teraz nadchodzi moment krytycznego myślenia. Zderzamy ze sobą cele. Sprawdzamy, czy jeden z nich nie musi ustąpić temu bardziej istotnemu. Na wyeliminowanie nadmiaru lub konfliktowego celu możemy dowolnie zastosować trzy kryteria:

  • Które z marzeń jest dla mnie najłatwiejsze do realizacji?
  • Które z marzeń najbardziej mnie kusi?
  • Które z marzeń wiąże się z największą ulgą i poprawą mojego komfortu życia?

Krok czwarty: instrukcja

Mapa marzeń nabiera wartości dopiero wtedy, gdy obok inspiracji pojawiają się konkretne działania. Inaczej nasza tablica będzie jedynie kartą życzeń. Zostanie na ścianie w postaci ładnego obrazka. Po początkowym entuzjazmie szybko przestanie być dla naszych oczu widoczna. Aby cel stał się działaniem, musi więc za pragnieniem iść plan. Jeśli marzymy o większej aktywności fizycznej, zapisujemy: „trzy spacery tygodniowo”. Następnie ustalamy, w jakie dni będziemy wychodzić, a później o jakich godzinach. Pomocne będą następujące pytania:

  • Co zrobię?
  • Jak zrobię?
  • Kiedy zrobię?
  • Gdzie to zrobię?
  • Z kim zrobię? (pytanie opcjonalne)
Peter Gollwitzer, profesor specjalizujący się w psychologii motywacji i psychologii poznania społecznego, wskazuje, że ludzi osiągających cele nie łączy silna wola lecz... plan działania. Nawet to zmierzono. Ludzie z rozpisanym, a wcześniej skonfrontowanym z obecnymi warunkami planem działania, realizowali zadania trzykrotnie częściej. Im bardziej precyzyjny i konkretny jest plan, tym lepiej. A ponieważ trudno nam się przymusić do realizacji planu, gdy cel jawi się jako odległy, ważny jest podział projektu na mniejsze i krótsze etapy. Zamiast ogólnego „w przyszłym roku polecę na Bali” zapisać sobie „w tym tygodniu sprawdzę ceny biletów lotniczych”. Następnie „W drugim tygodniu wejdę na podróżnicze fora”, w trzecim „zrobię listę najbardziej atrakcyjnych miejscówek”.

Krok piąty: aktualizacja

Gotową mapę powinniśmy umieścić w miejscu, do którego często zaglądamy. Ściana przy biurku, toaletka, lodówka, ekran komputera – decyzja należy do Ciebie. Regularne spoglądanie na stworzoną kompozycję pomoże pamiętać o własnych potrzebach. Nie jest to jednak plastyczny dokument sporządzony raz na zawsze. Warto wracać do niego co trzy miesiące i go aktualizować. Może w naszym życiu doszło do nieoczekiwanych zmian i część celów albo sposoby ich realizacji trzeba przekształcić? Prócz tego co jakiś czas trzeba sobie zadawać pytanie, czy to, co tam umieściliśmy, jest nadal nasze i naprawdę nasze. Jeśli wyobrażenie sobie osiągniętego celu nie wywoła radości, a jedynie ulgę z powodu spełnionego obowiązku, warto go przemyśleć. Prawdziwe marzenie budzi radosną tremę, a nie ziewanie lub znużenie.

Taki przegląd może być dla nas przyjemną ceremonią w towarzystwie filiżanki ulubionego napoju,  zapalonej świeczki czy nastrojowej muzyki. Analizujemy, czy cel jest aktualny, a następnie sprawdzamy, co już zostało zrobione, by się do niego zbliżyć. Poczucie, że znaleźliśmy się bliżej jego realizacji powinno wzbudzać zadowolenie i optymizm. Jest spora szansa, że po powrocie do szkoły okaże się, iż najcenniejszym wakacyjnym osiągnięciem nie była liczba odwiedzonych miejsc, lecz chwile spokoju, nowe doświadczenia i poczucie, że zadbaliśmy o siebie z taką samą troską, z jaką przez cały rok dbamy o naszych uczniów.



Patrycja Karwicka-Bogusz
Innowatorka (ministerialne stypendium), pedagożka, wykładowczyni w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego, absolwentka szkoły praw człowieka przy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dziennikarka specjalizująca się w tematyce oświatowej, redaktorka naukowa (certyfikat), twórczyni nagradzanych projektów edukacyjnych (ogólnopolskie konkursy grantowe), laureatka ogólnopolskich konkursów literackich.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: