Samotność dziecka w klasie Cz.1

Wielu rodziców martwi się, że ich dziecko nie ma w klasie kolegów i koleżanek. To zmartwienie podbijają komunikaty dziecka w stylu „nikt mnie nie lubi” czy „nie mam ani jednej prawdziwej przyjaciółki”. Rodzice zaczynają zadawać sobie pytanie: Czy moje dziecko czuje się w klasie samotne? Czy cierpi z tego powodu? Jak mogę mu pomóc?

Dzieci różnią się temperamentem i wrażliwością. Te bardziej introwertyczne wolą samotność, która jest dla nich wyborem, a nie wyrokiem. Lubią spędzać przerwy  czytając książkę czy spacerując po szkolnym podwórku, patrząc w chmury. To dla nich niezbędny bastion chroniący przed nadmiarem kontaktów społecznych. Kłopot i niezrozumienie pojawiają się wówczas, gdy temperament rodzica znajduje się na drugim biegunie: lubi towarzystwo i związane z nim aktywności, bo ludzie dodają mu energii do życia. Dlatego zanim wpadniesz w panikę, zdobądź się na refleksję, a może porozmawiaj z dzieckiem i zapytaj, czy jego samotność to:

  • kwestia wyboru – wtedy uszanuj to;
  • kwestia odrzucenia i niezrozumienia – wtedy działaj w zgodzie ze sobą i w zgodzie z dzieckiem.

Z czego może wynikać samotność dziecka w klasie

Mogą to być dość oczywiste powody związane z tym, że klasa jest zbieraniną dzieciaków, które się nie lubią, a żaden dorosły nie włożył wysiłku w to, żeby się chociaż szanowały. Dzieci często nie wiedzą, co to znaczy szanować drugiego człowieka, o czym się przekonuję, prowadząc różnego rodzaju warsztaty w szkołach. Samotność wynika wówczas z dynamiki grupy oraz z panujących w klasie zasad – tych formalnych i tych nieformalnych – które w żaden sposób nie pasują do naszego dziecka.

Co może zrobić rodzic, by pomóc samotnemu dziecku

Działania rodzica są w takiej sytuacji raczej ograniczone, bo to nie on codziennie pracuje z klasą. Oczywiście można, do czego zachęcam, porozmawiać z wychowawcą czy z uczącymi nauczycielami, bo to oni są odpowiedzialni za budowanie relacji w klasie. Możemy zaproponować swoją pomoc. Rodzic może też za zgodą dziecka zaprosić wybranych kolegów czy koleżanki z klasy na nocowanki, wyjście do kina, urodziny czy inne wspólne działania.
Samotność dziecka może też wynikać z jego zainteresowań i sposobu budowania relacji, np.:

  • interesuje się czymś innym niż rówieśnicy, np. kosmologią, co w klasie może być odbierane jako inne, dziwne;
  • zdaniem klasy zadaje zbyt trudne lub dziwne pytania (np. „Czy myślisz, że kosmici na nas teraz patrzą, a gdyby patrzyli, to o  co chciałbyś ich zapytać?”);
  • nie odpowiada na pytania rówieśników, co jest odbierane jako lekceważenie;
  • nie potrafi podejść do grupy rówieśników i przyłączyć się do rozmowy czy poprosić o przyłączenie się do zabawy (najczęściej wynika to z lęku społecznego);
  • jest nadmiernie kontrolowane przez rodziców, musi na przykład do nich dzwonić, na każdym kroku informować, że wszystko jest z nim w porządku, a po lekcjach wracać zaraz do domu;
  • zdaniem rówieśników dziwnie się ubiera i przez to jest inne;
  • nie dba o higienę osobistą i rówieśnicy się od niego odsuwają.
Pewnie tych powodów jest więcej i nie sposób ich tutaj wszystkich wymienić. Jeśli Twoje dziecko skarży się na samotność w klasie, warto wspólnie z nim zastanowić się, z czego to wynika, i dopasować działania zaradcze.

Jakie działania może podjąć rodzic

Gdy widzisz, że Twoje dziecko wraca ze szkoły smutne, mówi, że w klasie nikt go nie rozumie, że nie ma z kim porozmawiać i że zawsze na lekcjach siedzi samo w ławce, nie wpadaj w panikę i nie biegnij do szkoły z awanturą. Pamiętaj, że samotność to sygnał, że trzeba się nią zająć. Jak to zrobić?

  • Porozmawiaj z dzieckiem spokojnie, bez presji i zbędnych emocji. Porozmawiaj, ale nie wypytuj! Zamiast: „Z kim dziś siedziałeś w ławce?”, zapytaj: „Jak czułeś dzisiaj na lekcjach?”.
  • Nazwij emocje dziecka. Gdy mówi, że na przerwie czuło się bardzo samotne, to nie zaprzeczaj i nie mów, że to nieprawda i że na pewno była choć jedna osoba, która się do niego odezwała. Dziecko informuje Cię, że było mu trudno. Nie ma znaczenia, czy ta trudność dotyczyła jednej, dwóch czy wszystkich przerw. Raczej powiedz: „Widzę, że to było dla Ciebie trudne” albo „Można czuć się samotnym, gdy inni z tobą nie rozmawiają”. Dostrzeżenie emocji dziecka i ich potwierdzenie nie pogłębi jego smutku, wręcz przeciwnie – zauważone i przeżyte emocje mają to do siebie, że mijają.
  • Zastanówcie się nad rozwiązaniami, ponieważ samo empatyzowanie to za mało. Warto opracować plan działań: „Co by Ci pomogło, może masz jakiś pomysł?”; „Ja myślę, że to mogłoby ci pomóc, co ty na to?”; „Myślę, że to mogłoby się sprawdzić, co o tym myślisz?”; „Co mogę dla ciebie zrobić?”. Pamiętaj – najpierw wysłuchaj, a potem działaj.
  • Zapisz dziecko na trening umiejętności społecznych, jeśli widzisz, że ma pewne braki w kompetencjach społecznych. Tak naprawdę coraz częściej mam takie myśli, że taki trening przydałby się każdemu z nas. Są to cykliczne spotkania w grupie rówieśników, podczas których dzieci uczą się jak rozpoczynać i podtrzymywać rozmowę, jak słuchać, jak być elastycznym w grupie i na przykład uczyć się rezygnowania ze swoich pomysłów na rzecz pomysłów rówieśników. Zajęcia powinny przebiegać w formie ćwiczeń i zwykle trwają parę miesięcy.
  • Zastanów się, do jakich grup poza klasą mogłoby przynależeć Twoje dziecko, aby zaspokoić jego potrzebę relacji. Może to być harcerstwo czy też inne grupy rówieśnicze rozwijające zainteresowania.

a_samotnosc_1_LR_graf_1.jpg

Kiedy rozwijają się kompetencje społeczne u dziecka

Kompetencje społeczne są niezbędne do satysfakcjonującego funkcjonowania w grupie rówieśniczej. Są nimi:

  • umiejętność słuchania i nawiązywania relacji;
  • empatia;
  • współpraca w grupie i umiejętność rozwiązywanie konfliktów;
  • asertywność, jasne wyrażanie swojego zdania bez atakowania innych;
  • regulacja emocji, czyli panowanie nad impulsami, i radzenie sobie ze stresem w sposób nienaruszający innych;
  • poszanowanie innej perspektywy;
  • jasne wyrażanie siebie i swoich potrzeb.
Tak naprawdę dzieci rozwijają te kompetencje niemal od urodzenia, będąc w kontakcie z innymi ludźmi, jednak zaczynają się bawić ze sobą i szukać tego co je łączy dopiero około siódmych urodzin. Oczywiście najmłodsi też wykazują się podobnymi tendencjami, ale raczej myślą przede wszystkim o sobie. „Wybuch” kompetencji społecznych dość niefortunnie spotyka się z początkiem szkoły. W tym czasie dzieci bardzo mocno przekierowują uwagę na kontakty rówieśnicze, ale zmianom tym towarzyszy stres pierwszoklasisty. Dlatego potrzebują wtedy dodatkowego wsparcia i pomocy w szukaniu grup, do których mogłyby przynależeć. To od tego okresu zaczyna się szukanie przyjaciół, żeby nie być samotnym. Dzieci zaczynają się zastanawiać, czy pasują do jakiejś grupy:

  • „W mojej klasie Paweł, Tomek i Adaś interesują się piłką nożną i zbierają karty z piłkarzami. Ja mam tak samo więc do nich pasuję”.
  • „Ja, Paulina i Zosia lubimy konie i jeździmy konno, tworzymy grupę”.
Rodzic powinien pamiętać, że dzieci poszukują rówieśników, z którymi mogą wspólnie robić różne rzeczy już na wczesnym etapie szkolnym. Właśnie wtedy dochodzi też do pierwszych wykluczeń: „Skoro nie grasz w nogę, to nie należysz do naszej grupy i się z nami nie bawisz”; „Jak nie jeździsz na rowerze, to nie możesz z nami być”. Nie są to działania, których celem byłoby świadome zrobienie komuś przykrości. Wynikają raczej z rozwoju, z potrzeby tworzenia zamkniętych grup. Mamy coś wspólnego ze sobą, cieszymy się z tego, chcemy być razem. Ten proces dopiero się zaczyna i trwa do około piętnastego, szesnastego roku życia.

Co to oznacza dla rodzica? Warto pomóc dziecku szukać grup na zasadzie podobieństwa. Robimy to po to, żeby dziecko nie czuło  się samotne w klasie piątej czy ósmej. Nie chodzi tutaj o dostosowywanie się, a raczej o przynależność. Mam kolegów, którzy podobnie jak ja lubią klocki lego, możemy o tym gadać, możemy się wymieniać klockami, możemy się spotykać i razem coś budować. Podstawą przyjęcia do grupy jest to, że mamy coś wspólnego.

Szkoła to miejsce nieustannego gwaru, rozkrzyczanych dzieci, wrzawy dobiegającej z każdego kąta podczas przerw. Gdzie tu miejsce na samotność? A jednak. Mam poczucie, że samotność dzieci i młodzieży nie zawsze jest dostrzegana i traktowana poważnie. Zwykle też remedium na samotność dziecka jest próba zmiany jego cech, tak aby było bardziej uśmiechnięte, zgodne, przyjazne. To bardzo jednostronne myślenie, ponieważ szukanie przyczyn jedynie wewnątrz jednostki przesłania przyczyny zewnętrzne, od dziecka niezależne. A takie przecież też istnieją.



Marzena Jasińska
Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: