Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Rodziny patchworkowe – szansa czy trudna sytuacja

Według danych GUS z 2018 roku w Polsce na 192 tysiące zawartych małżeństw rozwiodło się 63 tysiące. Można powiedzieć, że rozpada się co trzecie małżeństwo. Te statystyki nie obejmują ludzi z niesformalizowanych związków, które też mają dzieci. Osoby te wchodzą w kolejne związki na ogół z partnerami, którzy też mają dzieci z poprzednich związków i tworzą często wielopiętrowe patchworkowe rodziny. Jak dbać o więzi w takiej rodzinie, aby po raz kolejny nie fundować sobie i swoim dzieciom toksycznych relacji?

Znany niemiecki terapeuta od ustawień rodzinnych, Bert Hellinger, mówi o tzw. „porządkach miłości”, które polegają na tym, że najpierw dwoje ludzi się zakochuje, potem są narzeczeństwem, biorą ślub i rodzą im się dzieci. W rodzinach patchworkowych ten porządek jest zburzony. Często nie ma okresu narzeczeństwa, za to są od razu dzieci, często nie swoje. Sprostanie wyzwaniom takiej rodziny to ogromny wysiłek. Hellinger twierdzi również, że aby ten wysiłek nie poszedł na marne, nowi partnerzy powinni zaakceptować fakt, że nie są pierwszymi, ale kolejnymi osobami w życiu swojego partnera czy partnerki. Czyli uznać, że ktoś wcześniej był dla niej/niego ważny. Ponadto Hellinger sugeruje, aby nowa osoba wchodząca w związek, powinna poprosić osobę, której miejsce zajmuje, o zrobienie jej miejsca w życiu jej obecnego partnera. Czyli pokłoniła się nisko swojemu poprzednikowi lub poprzedniczce i powiedziała „proszę, oddaj mi go/ją”. Przeżyte dzięki temu uczucie wdzięczności będzie wstępem do tworzenia szczęśliwego patchworku. Wtedy poczuje się spadkobiercą, a nie zwycięzcą, co daje kompletnie inny punkt wyjścia do tworzenia czegoś nowego. Oczywiście takie zachowanie w realnym świecie wydaje się mało możliwe (choć bardzo wskazane), dlatego można je zastąpić tzw. „mentalnym podziękowaniem”, które toruje łatwiejszą drogę do budowania niezwykle wymagającego systemu, jakim jest rodzina patchworkowa.

Jakie emocje towarzyszą dziecku wchodzącemu do rodziny patchworkowej?

  1. Ból emocjonalny – dominuje u dziecka, kiedy rodzice się rozstają, a dotyczy przeżywania takich uczuć jak smutek, wściekłość, poczucie winy, wstyd, lęk. To co mogą zrobić rodzice, aby dzieci poniosły mniejszą realną szkodę, to towarzyszyć im w tych emocjach i oferować swoje wsparcie. Jest to o tyle trudne, że często rodzice sami przeżywają ból i sami potrzebują pomocy. Zdarza się, że swoimi przeżyciami obarczają dziecko, opowiadając mu o nich, szukając pocieszenia czy zrozumienia. Takie podejście nie służy ani dzieciom, ani rodzicom. To rodzic jako dorosły wspiera swoje dziecko, a sam szuka dla siebie pomocy wśród innych dorosłych.

  2. Ból egzystencjalny – to przeżycia i doświadczenia, które pozostawiają w dziecku trwały ślad jak np. lęk przed wchodzeniem w nowe, bliskie relacje z innymi ludźmi, w tym przed nowym partnerem mamy czy partnerką taty. Lęk rodzi przekonanie, że takie wartości jak miłość czy przyjaźń nie istnieją, a ja (dziecko) „nie będę w przyszłości dobrym ojcem / dobrą matką”. Często potrzebna jest w takich przypadkach profesjonalna pomoc terapeutyczna.
Zdarza się, że przeżywany przez dzieci ból egzystencjalny przekłada się na spójność nowej patchworkowej rodziny. Dzieci mogą w niej czuć się niepewnie i stawiać opór, Patrząc z zewnątrz, wydaje się, że dzieci nie chcą, aby ta nowa para rodziców była szczęśliwa. Ale takie spojrzenie jest błędne. Te dzieci mają w sobie dużo lęku, niepokoju. One po prostu nie wiedzą, jak to ich nowe życie będzie wyglądało.

Co może pomóc w budowaniu relacji w nowej rodzinie?

  1. Komunikacja. Rozmawianie o tym, co przeżywamy, jakie emocje nam towarzyszą w związku z nową sytuacją. Warto wyjaśniać swoje potrzeby i oczekiwania, dyskutować o nich. Rozmawiać o trudnych sytuacjach, które z pewnością pojawią się w relacjach. Pomocne jest tu używanie komunikatów osobistych, bez oceniania, krytykowania. Istotne jest również przedyskutowanie, jaką rolę w nowym systemie ma mieć przybrany rodzic i na ile ma się angażować w wychowywanie dzieci. Zawsze warto, aby w początkowym okresie był on raczej kimś w rodzaju przyjaciela, doradcy, a nie osoby, która będzie dyscyplinować dzieci. Warto pamiętać, że dla ludzi, których lubimy, jesteśmy w stanie zrobić znacznie więcej niż dla tych, których się boimy. Musi minąć trochę czasu, aby dzieci zaufały nowemu partnerowi mamy czy nowej partnerce taty. Do tego potrzebna jest cierpliwość, uważność, empatia i dojrzałość obojga partnerów.

  2. Czas tylko dla własnych dzieci. Znalezienie choćby chwili sam na sam w ciągu dnia. Pomimo zmian i nowej rodziny – dzieci nadal mają potrzebę, aby mieć na własność biologicznego rodzica. Ważnym jest, aby tę potrzebę spełnić.

  3. Nie faworyzowanie żadnych dzieci – ani swoich biologicznych, ani przybranych. Często mamy taką pokusę, aby faworyzować dzieci przybrane, chcąc w ten sposób „wkupić się w ich łaski”. To pułapka, która skutkuje zranieniami, a nawet zerwaniem relacji. Jeśli moje dzieci zrobiły coś nierozsądnego, to im o tym mówię. Podobnie postępuję, jeśli dzieci mojego partnera/partnerki zrobią coś niestosownego. Warto pamiętać, że dzieci przynajmniej na początku budując nowe relacje, będą testować naszą bezstronność. Dlatego reagujmy adekwatnie do sytuacji, niezależnie od tego, czyje dzieci zrobił coś niefajnego.

  4. Dbałość partnerów o siebie nawzajem. Kiedy dzieci widzą miłość, szacunek i otwartą komunikację pomiędzy parą obecnych rodziców, czują się bezpiecznie. Zasada „szczęśliwi rodzice – szczęśliwe dzieci” nadal obowiązuje.

  5. Wspólne spędzanie czasu z całą rodziną. Jest to potrzebne, aby wzmocnić więzi i relacje. Chodzi tu o nawet takie drobne gesty, jak wspólne zjedzenie kolacji, przygotowanie śniadania, wyjście na spacer czy granie w planszówki.

  6. Dbałość o relacje dzieci z biologicznym ojcem/matką. Rozstanie się biologicznych rodziców nie oznacza rozstania z dziećmi. Nadal oboje jesteśmy ich rodzicami i powinniśmy się angażować w proces wychowania. Nowy partner/partnerka to dodatkowa osoba do wspierania i kochania, a nie „zamiennik” poprzedniego rodzica. Niedopuszczalne jest umniejszanie roli drugiego rodzica tylko dlatego, że mamy poczucie, że zrobił nam krzywdę i chcemy go ukarać, niedopuszczając do wychowywania dzieci. Warto pamiętać, że dzieci odczuwają skłonność do obdarzania szczególną lojalnością właśnie tego rodzica, który jest obiektem krytyki i oskarżeń. Walka z naszym byłym współmałżonkiem na pewno nie jest dobra dla naszych dzieci i nowego systemu rodzinnego, który próbujemy zbudować.

    W tym dbaniu o relacje z dziećmi z ich biologicznym rodzicem pojawia się problem zazdrości naszego nowego partnera. Niestety żądanie, aby dzieci zerwały więzi z drugim rodzicem, zwykle źle się kończy dla nowego związku. 

a_patchworkowe_LR_graf.jpg

Co nie służy patchworkowej rodzinie?

Bardzo ważne jest to, jak biologiczni rodzice ułożą swoje relacje po rozstaniu. Dzieci szybko wyczują, jeśli w tych relacjach pojawi się pogarda, złość, nienawiść… Taka sytuacja zawsze powoduje w nich rozdarcie, bo muszą wziąć w konflikcie stronę któregoś rodzica, odrzucając tym samym drugiego. Jest to szczególnie niebezpieczne, kiedy dzieci są małe i nie potrafią jeszcze spojrzeć racjonalnie na to, co się dzieje i wyrobić sobie własnego zdania. Skutkuje to zazwyczaj zerwaniem relacji z tym drugim rodzicem i życie praktycznie bez kontaktu z nim. Dopiero kiedy dziecko jest dorosłe, buduje na powrót – tym razem już własną – relację z drugim rodzicem. Ale może też mieć obraz tak zafałszowany emocjami porzuconego rodzica, że w życiu dorosłym odbudowanie tej relacji wydaje się niemożliwe.


Zdarza się również, że rodzice kierowani poczuciem winy, chcą zrekompensować dziecku wszystko to, co ono w ich opinii straciło. Doprowadza to do skrajnej sytuacji, w której zaspokajane są wszystkie zachcianki dziecka. Jest rzeczą naturalną, że rodzice chcą zadośćuczynić mu za kłopoty, które je spotkały – i to z ich powodu, ale trzeba tu zachować umiar i zdrowy rozsądek.

Zamiast kupować dziecku kolejny, nowszy model roweru czy bardzo drogą zabawkę, warto poświęcić mu więcej czasu, porozmawiać, pobawić się czy wybrać się na wspólną wyprawę. Często te nadmiarowe prezenty budzą sprzeciw nowego partnera, co skutkuje tym, że w rodzinie pojawia się rysa, potem druga i trzecia itd., a stąd już krok do konfliktu.

Trudne sytuacje w patchworkowej rodzinie to również te, kiedy jeden z rodziców staje się tzw. „weekendowym rodzicem” i dzieci uwielbiają spędzać z nim czas. Taki rodzic powodowany często poczuciem winy czy wyrzutami sumienia, stara się ten czas dzieciom maksymalnie umilić i uatrakcyjnić. Atmosfera, która jest u niego to atmosfera „wakacyjna”. Tymczasem rodzic, z którym dziecko mieszka na co dzień, wymaga zrobienia lekcji, posprzątania pokoju itd. Oczywiście rodzi to różne konflikty między biologicznymi rodzicami, co przekłada się na konflikty w nowej strukturze rodzinnej. „Codzienny” rodzic denerwuje się, że musi pilnować dzieci i wykonywać tzw. „czarna robotę”. Dlatego wskazane jest, żeby rodzice biologiczni rozważyli większy udział drugiej strony w życiu dzieci również w tygodniu.

Warto pamiętać, że w nowych rodzinach mamy do omówienie bardzo wiele płaszczyzn. Badania pokazują, że 2 lata to absolutne minimum potrzebne do integracji rodziny, szczególnie kiedy są w niej dzieci z obu stron. Do osiągnięcia pełnej stabilizacji potrzebne jest ponad 5 lat. Jest to dość długi okres, który będzie wymagał cierpliwości, wzajemnego zrozumienia się i wspierania. Z pewnością w tym okresie będą się pojawiały problemy związane z wychowaniem dzieci, podziałem ról i obowiązków. Warto jednak pamiętać, że to proces i starać się popatrzeć na patchworkową rodzinę jak na szansę zbudowania nowych i szczęśliwych relacji.






Źródła:
  • Patchworkowe rodziny – jak w nich żyć. Wojciech Eichelberger, Alina Gutek. Wydawnictwo Zwierciadło. Warszawa 2017.
  • Być razem – książka dla par. Jesper Juul. Wydawnictwo MiND. Podkowa Leśna 2018.
  • https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/sytuacja-demograficzna-polski-do-2018-roku-tworzenie-i-rozpad-rodzin,33,2.html


Marzena Jasińska
Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.
x

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Za ich pomocą zbierane są informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je m.in. w celach statystycznych, funkcjonalnych oraz dostosowania strony do indywidualnych potrzeb użytkownika i wyświetlania dopasowanych treści o charakterze marketingowym. Korzystając z serwisu bez zmiany konfiguracji przeglądarki, wyrażasz zgodę na zapisanie plików cookies w pamięci Twojego urządzenia. Możesz samodzielnie zarządzać cookies zmieniając odpowiednio ustawienia w Twojej przeglądarce. Więcej informacji o zasadach przetwarzania Twoich danych osobowych oraz przysługujących Ci prawach znajdziesz w Polityce prywatności.