Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Wakacje w krzywym zwierciadle – rodzinne konflikty

Wydawać by się mogło, że nie ma nic przyjemniejszego niż moment, gdy w szkole zabrzmi ostatni dzwonek, uda się spakować rodzinę do samochodu czy dotrzeć na lotnisko, przed nami co najmniej kilka dni pięknej pogody, głębokich rozmów, „budowania bliskości” i nadrabiania tego wszystkiego, na co rzadko jest czas w codzienności. Tyle w folderach biur podróży i mediach społecznościowych znajomych. Bo w życiu... W życiu, jak to w życiu, bywa różnie.

– Co roku wakacje są dla mnie rozczarowaniem, chyba im dzieci są starsze, tym większym – przyznaje jedna z mam, z którą rozmawiałam przy okazji pisania tego artykułu. – Kiedy dzieci były młodsze, miałam nad wszystkim większą kontrolę. Teraz mam poczucie, że urlop to ciągłe pole walki. W samochodzie kłótnie, w ośrodku kłótnie, każdy chce robić co innego, a ja jedyne na co mam ochotę, to zamknąć się w swoim pokoju i przez dwa tygodnie czytać książkę. Ale przecież nie mogę tego zrobić, bo nie po to przyjechaliśmy na rodzinne wakacje, żeby nie spędzać razem czasu! Więc zmuszam się do tego razem, choć z każdym rokiem te różne potrzeby różnych osób trudniej pogodzić. Na końcu i tak zwykle jest awantura i co najmniej przez kilka dni wszyscy są na wszystkich obrażeni.

Konflikty na urlopie

Obserwacje tej mamy nie są wcale odosobnione. Potwierdzają to również badania, wprawdzie pochodzące z Wielkiej Brytanii, ale nie ma powodu, żeby sądzić, że Brytyjczycy w tym zakresie jakoś szczególnie różnią się od Polaków.
W badaniu portalu LateDeals.co.uk na próbie 1000 Brytyjczyków 79% par przyznało, że podczas urlopu miało co najmniej dwie poważne kłótnie, a 62% deklarowało konflikty niemal przez cały wyjazd. Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele, a jedną z najczęstszych są wysokie (a czasami wręcz wygórowane) oczekiwania, jakie mamy wobec urlopu.
Przez większą część roku żyjemy w pośpiechu, zmęczeniu i niedoczasie, dlatego wakacje czasem traktujemy jak lekarstwo na wszystkie rodzinne bolączki. Liczymy, że w ciągu jednego tygodnia czy dwóch nadrobimy braki w relacjach, odpoczniemy, odbudujemy bliskość i stworzymy wspomnienia, które wynagrodzą miesiące codziennej gonitwy. Problem w tym, że rzeczywistość rzadko chce dopasować się do takiego scenariusza.
Kolejny problem leży w tym, co z założenia miało być wspólnego urlopu mocną stroną. Siłą rzeczy na wspólnym wyjeździe spędzamy więcej czasu razem. A to niekoniecznie taka sielanka, jak lubią to pokazywać reklamy.

W roku szkolnym każdy funkcjonuje w swoim rytmie: dzieci mają szkołę i zajęcia dodatkowe, rodzice obowiązki zawodowe, a wspólny czas jest ograniczony. Na wakacjach nagle okazuje się, że przez kilkanaście godzin dziennie trzeba uzgadniać niemal wszystko: od godziny pobudki, przez wybór atrakcji, po restaurację na obiad. To naturalnie zwiększa liczbę okazji do konfliktów. To tak, jakby bezustannie brać udział w zebraniach zarządu, zespołu, podgrupach... Od samego myślenia o tym można zwariować!
Do tego dochodzą nasze ukochane dzieci, szczególnie jeśli weszły w wiek nastoletni. Małe dzieci zwykle stosunkowo łatwo podążają za planem przygotowanym przez rodziców. Starsze mają już własne zainteresowania, potrzeby i pomysły na odpoczynek. Jedni marzą o aktywnym zwiedzaniu, inni o leżeniu na plaży, jeszcze inni chcieliby większość czasu spędzać z rówieśnikami lub online. Im bardziej różnią się oczekiwania poszczególnych członków rodziny, tym większe ryzyko frustracji.
Czy nie ma na to sposobu?
Zła wiadomość jest taka, że magicznego nie ma.
Ale można tak wyjazd zaplanować, żeby nie wrócić z niego bardziej zmęczonym i skłóconym niż się wyjechało.

Pamiętaj, że rodzinny urlop to nie egzamin z rodzinnego szczęścia

Największą pułapką wakacyjnych wyjazdów jest przekonanie, że mają być idealne. Że skoro wydaliśmy pieniądze (i to często niemałe!), wzięliśmy urlop i pokonaliśmy setki kilometrów, to wszyscy powinni być zadowoleni, wdzięczni i szczęśliwi przez całą dobę. A wszyscy są... tacy, jacy są. Tacy jak w domu. Wyjazd z miejsca zamieszkania cudownie ich nie przemienił.
Jeśli nastolatek lubi długo spać, raczej nie zacznie nagle z entuzjazmem wstawać o szóstej rano, żeby oglądać wschód słońca. Jeśli rodzic jest introwertykiem, nadal będzie potrzebował chwili samotności. Jeśli rodzeństwo od miesięcy nie może się dogadać, istnieje spora szansa, że na plaży też nie będzie w stanie tego zrobić. To wszystko trudno uwiecznić na „idealnych” zdjęciach na Insta.
Może więc warto odpuścić ten pomysł i zamiast upierać się, że wszystko musi być nieskazitelne, lepiej zadbać o wspólne przeżycie kilku dobrych momentów. Bez presji, że cały wyjazd musi wyglądać jak reklama biura podróży.

a_wakacyjne_konflikty_LR_graf_1.jpg

Nie zakładaj, że skoro wyjeżdżacie razem, to wszystko musicie robić razem

W głowach wielu rodziców, bez względu na wiek ich dzieci, często funkcjonuje przekonanie, że „skoro już wyjechaliśmy całą rodziną, to będziemy spędzać ze sobą wartościowo czas”. Wartościowo równa się w tym przekonaniu „razem”.
Tymczasem wiele konfliktów wynika właśnie z nadmiernego przywiązania do tego scenariusza. Jeżeli jedna osoba chce zwiedzać muzeum, druga czytać książkę, a trzecia spędzić kilka godzin w aquaparku – nie musi to oznaczać rodzinnej porażki. Wręcz przeciwnie.
Czasami rozdzielenie się na kilka godzin jest najlepszym sposobem na zachowanie dobrych relacji. Rodzina nie przestaje być wspólnotą tylko dlatego, że mama poleżała trzy godziny na plaży bez synka, który w tym czasie pływał z tatą na bananie...

Ustalcie jak najwięcej rzeczy, zanim wsiądziecie do samochodu

Przed wyjazdem usiądźcie wspólnie i odpowiedzcie sobie na pytania:

  • Co najbardziej chcę robić, na czym mi zależy?
  • Czego na pewno nie chcę?
  • Co sprawi, że ten wyjazd będzie udany?
Pamiętajcie, drodzy rodzice, że urlop jest też dla Was! Nie tylko dla dzieci, „żeby miały cudowne wspomnienia”. Jeśli nie dacie sobie prawa do wypoczynku, istnieje duża szansa, że w pewnym momencie „pękniecie” i zamiast rodzinnej sielanki zafundujecie dzieciom spektakl frustracji i przemęczenia.
Oczywiście warto mieć realne oczekiwania i świadomość, że takie rozmowy nie wyeliminują wszystkich konfliktów, ale na pewno pozwolą zmniejszyć ich liczbę, a być może również natężenie.

Zostaw miejsce na zmianę planów

Wielu konfliktów wakacyjnych dałoby się uniknąć, gdybyśmy nie traktowali planu dnia jak świętości. Oczywiście dobrze jest wiedzieć, co chcemy zobaczyć i zrobić, ale warto pamiętać, że urlop to nie projekt do zrealizowania ani lista zadań do odhaczenia.

Dziecko może obudzić się zmęczone. Nastolatek może mieć gorszy dzień. Pogoda może pokrzyżować plany. Ktoś może zwyczajnie nie mieć ochoty na kolejną atrakcję. Im bardziej kurczowo trzymamy się harmonogramu, tym większa szansa, że każda taka sytuacja będzie źródłem frustracji. W takiej sytuacji najlepszą decyzją jest po prostu odpuszczenie. Nie wszystko trzeba zobaczyć, nie wszędzie trzeba dotrzeć. Za kilka lat dzieci prawdopodobnie nie będą pamiętały, czy udało się odwiedzić wszystkie zabytki z przewodnika. Za to bardzo dobrze mogą pamiętać atmosferę wyjazdu i to, czy było w nim miejsce na spontaniczność, śmiech i zwykłą przyjemność bycia razem. 

Zaplanuj czas na... nicnierobienie

Nuda jest piękna, nuda jest dobra, nuda jest potrzebna. Wielu z nas ma tendencję do organizowania każdej minuty wyjazdu, ustawiania grafiku, planowania na wiele dni naprzód i jak najbardziej drobiazgowo. Nie ma w tym oczywiście nic złego, ale warto pamiętać, że im bardziej misterna konstrukcja, tym większe ryzyko, że się zawali. A ludzie potrzebują odpoczynku nie tylko od pracy czy szkoły, ale również od ciągłego działania. Dzieci także. Kilka godzin spędzonych bez konkretnego planu może przynieść więcej korzyści dla rodzinnej atmosfery niż kolejna obowiązkowa atrakcja wpisana do harmonogramu.

A jeśli już do kłótni dojdzie? Nie traktuj jej jak końca świata i dowodu na to, że wakacje są nieudane, a Wy jako rodzina nie zdaliście egzaminu. Konflikt jest naturalną konsekwencją sytuacji, w której kilka osób o różnych potrzebach przez wiele dni funkcjonuje bardzo blisko siebie.
O sukcesie wakacji nie decyduje brak kłótni. Decyduje raczej to, czy po konflikcie potrafimy wrócić do rozmowy, znaleźć kompromis i nadal być razem. Bo udane rodzinne wakacje nie są wtedy, gdy nikt się nie pokłócił. Są wtedy, gdy mimo różnic każdy wraca do domu z poczuciem, że było w nich miejsce również dla jego potrzeb.



Źródła
  • https://djsresearch.co.uk/insights/market-research-finds-couples-argue-more-when-away-on-holiday-00836?utm_source

Lilka Poncyliusz – Guranowska
Autorka jest anglistką, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorką i autorką wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. W marcu 2023r. ukazała się jej nowa książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatkiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: