Nauczyciel też człowiek

Dużo się ostatnio mówi o prawach uczniów. To bardzo dobrze, bo prawa człowieka, a co za tym idzie, prawa dziecka, stanowią bardzo ważny temat, od którego potraktowania zależy to, czy wychowamy pokolenie, które czuje, że ma realny wpływ na rzeczywistość, i czy nauczymy młodych ludzi samostanowienia i poczucia podmiotowości. Jednak w tym jakże ważnym temacie giniemy czasami my, nauczyciele. O prawach nauczycieli mówimy, a nawet myślimy bardzo mało. A przecież sytuacja nie jest dobra.

Liczba pedagogów rezygnujących z pracy niepokojąco wzrasta. Coraz więcej jest też urlopów dla poratowania zdrowia, z których gros przypada na problemy psychiczne związane z wypaleniem zawodowym. Dlatego tak ważna jest profilaktyka i troska o własny dobrostan – póki nie jest jeszcze za późno.

Zachęcamy do zapoznania się z wynikami badania „Jak nauczyciele czują się w swojej pracy”.

Naucz się asertywności

Nauczyciele słyną z tego, że na większość propozycji przełożonych/rodziców/uczniów odpowiadają dziarskim: „Chętnie!”.

Apel z okazji końca roku? Nieważne, że robiłam tych apeli już trzy: „Chętnie!”.

„Pojedzie pani na wycieczkę trzydniową z naszymi dziećmi?”. Nieważne, że Twoje własne dzieci są jeszcze małe i masz poczucie, że powinnaś być przy nich. „Chętnie!”.

Do tego wszystko trzeba to zrobić dokładnie, perfekcyjnie wręcz, idealnie… Bo tacy już jesteśmy.

W efekcie po piętnastu czy dwudziestu latach niektórzy nauczyciele, ku zaskoczeniu pozostałych, składają wypowiedzenie, bo decydują się założyć własną działalność albo idą na roczny urlop dla poratowania zdrowia, bo tak się posypało, że nie są w stanie dłużej udawać przed sobą i wszystkimi, że jest w porządku.

Wypalają się najczęściej ci, którzy przez długi (zbyt długi) czas dawali z siebie dużo więcej, niż powinni. Częstokroć dawali wszystko. Kosztem życia prywatnego, kosztem hobby, kosztem snu, kosztem zdrowia.

I ci, którzy nie nauczyli się mówić „nie”.

Apel z okazji końca roku? „Dziękuję pani dyrektor, ale w tym roku robiłam już trzy apele. Na pewno pozostałe koleżanki też chciałyby się wykazać”.

„Pojedzie pani na wycieczkę trzydniową z dziećmi? One tak o tym marzą… Inne klasy jeżdżą”. „Być może, ale dla mnie priorytetem jest życie prywatne. Chcę być w tym czasie z własnymi dziećmi w domu”.

Ktoś będzie niezadowolony? Na pewno. Pani dyrektor zmarszczy brwi, koleżanka z pokoju nauczycielskiego rzuci niepochlebną uwagę, rodzice „będą gadać”. Takie życie. Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził.

Chroniąc swoje granice, pamiętaj, że robisz to dla wyższego dobra. Dla siebie, dla swojej rodziny, po to aby popracować jeszcze wiele lat, a nie zaledwie kilka miesięcy.

Skoryguj (często oznacza to po prostu „zmniejsz”) oczekiwania

Wobec uczniów, nauczycieli, rodziców, współpracowników, dyrekcji, władz oświatowych…

Przez trzy lekcje uczysz określonych zagadnień matematycznych, a wynik sprawdzianu przynosi połowę ocen niedostatecznych? Łatwo wtedy o załamanie i przekonanie, że widocznie robisz coś niewystarczająco, widocznie gdzieś tkwi błąd. Być może. Ale na wszystko nie masz wpływu.

Pracuj najlepiej, jak umiesz. Jeśli widzisz niedociągnięcia, to je oczywiście koryguj, ale nie obwiniaj się za całe zło tego świata.

Nie masz wpływu na to, że w sekretariacie zabrakło papieru do ksero i dlatego uczniowie będą musieli dłużej poczekać na sprawdziany. Po prostu przekaż im tę informację bez poczucia winy i panicznego kupowania papieru za własne pieniądze (a taka postawa wśród nauczycieli nie należy do rzadkości).

Nie odpowiadasz za ułożenie planu lekcji, który nie wszystkim rodzicom odpowiada.

Nie możesz nic poradzić na to, że w klasie jest chłopiec z trudnej rodziny, objęty wszystkimi możliwymi formami pomocy, a mimo to wciąż nie dogadujący się z innymi dziećmi. Rób to, co do Ciebie należy, najlepiej jak umiesz, ale nie przyjmuj na siebie odpowiedzialności za sprawy, na które nie masz wpływu.

Zadbaj o własny rozwój

Każdy człowiek, po zaspokojeniu podstawowych potrzeb fizjologicznych, potrzebuje samorealizacji. Może ona następować w dziedzinie zawodowej albo prywatnej, poprzez spełnianie się w hobby.

Aby dążyć do zaspokojenia swoich potrzeb w tej dziedzinie, musisz je najpierw poznać.

Daj sobie czas, żeby zastanowić się, co lubisz. Być może w codziennym kieracie domowo-szkolnym już nie pamiętasz, jaką przyjemność sprawiały Ci comiesięczne spotkania z innymi nauczycielami. A może uwielbiasz szyć czy frajdę sprawia Ci découpage, ale przestałeś(-łaś) znajdować na to czas? Może nie dostrzegasz możliwości zadbania o swoje potrzeby religijne, duchowe? A może chciałbyś(-łabyś) nauczyć się języka obcego, tylko jakoś nigdy nie było na to czasu?

Zawód nauczyciela daje wiele możliwości. Są kursy dokształcające albo studia podyplomowe, o których dofinansowanie możesz się ubiegać u pracodawcy. Kluczową sprawą jest jednak odpowiedź na pytanie, czy naprawdę CHCESZ podjąć tę aktywność, czy raczej czujesz, że MUSISZ (bo np. koleżanka przechodzi na emeryturę i potrzebny będzie nowy nauczyciel wspomagający).

Jeśli kolejne studia podyplomowe mają być podyktowane wyłącznie ekonomiczną kalkulacją, mogą się okazać przysłowiowym gwoździem do Twojej psychicznej i zawodowej trumny. Zrób w końcu coś dla siebie.

a_nauczyciel_tez_czlowiek_LS_graf.jpg

Dbaj o siebie

Ludzie przekroczą tyle naszych granic, na ile im pozwolimy, dlatego zadbaj o nie i pilnuj, aby inny je respektowali.

Jedz regularnie i zdrowo. Nie łykaj w biegu kanapki, „bo dyżur”. Jeśli sposób ułożenia dyżurów realnie uniemożliwia Ci załatwienie potrzeb fizjologicznych (skorzystanie z łazienki, zjedzenie posiłku itd.), porozmawiaj o tym z osobami odpowiedzialnymi za harmonogram dyżurów. Karta nauczyciela nie jest dokumentem istniejącym w próżni wobec innych aktów prawnych, przede wszystkim Kodeksu Pracy. Każdy człowiek ma prawo do zjedzenia posiłku czy skorzystania z łazienki, a pracodawca powinien tak układać pracę swoich podwładnych, by mu to umożliwić.

Jeśli rodzic w rozmowie z Tobą podnosi głos, przeklina i jest agresywny, naprawdę nie musisz tego znosić. Poproś, aby w takiej trudnej rozmowie asystował Ci pedagog szkolny, życzliwa koleżanka, dyrektor lub wicedyrektor szkoły – ktoś, kto będzie stanowił dla Ciebie wsparcie, a nie dodatkowy stresor. Jeśli i to nie pomaga, spokojnie poinformuj rodzica, że narusza Twoje granice i dlatego nie będziesz tej rozmowy kontynuował. Możecie do niej wrócić, gdy się uspokoi.

Proś o pomoc

To jest punkt, z którym my, nauczyciele, mamy wiele problemów.

Zanim ponad dwadzieścia lat temu zaczęłam pracę w szkole, byłam zatrudniona m.in. w sporej korporacji. Tam na porządku dziennym (dwadzieścia lat temu!) było zwracanie się do superwizorki o pomoc, jeśli z czymś sobie nie radziliśmy. Nie było to odczytywane jako przejaw słabości, ale umiejętność racjonalnego zarządzania zasobami.

Kiedy przyszłam do szkoły, ze zdziwieniem odkryłam, że tu jest inaczej. Mało kto opowiadał o tym, że ma trudności w pracy z jakąś klasą, a już zupełnie nikt, że problem stanowią dla niego relacje interpersonalne ze współpracownikami czy rodzicami. A przecież to jest najzupełniej normalne. W miejscu, gdzie na jednej przestrzeni stłoczona jest duża grupa ludzi, nieuchronnie pojawiają się mniejsze lub większe konflikty, którymi można zarządzać.

Tymczasem my, nauczyciele, lubimy czasami czuć się jak taka Zosia Samosia, która dźwiga na plecach świat… Tyle że dźwiga, dopóki nie padnie.

Boimy się oceny, krytyki, po prostu niezadowolenia naszych przełożonych. Tylko że cała nasza niewypowiedziana frustracja odkłada się w ciele i daje o sobie znać w postaci zmian czy chorób psychosomatycznych, które nieraz nie wiadomo skąd się pojawiają.

Dlatego, żeby chronić siebie, żeby jak najdłużej być dla najbliższych, ale i dla uczniów, warto nauczyć się prosić innych o pomoc. Może to być specjalista taki jak psycholog czy pedagog, przełożony, ale też, jeśli nic nie pomaga, wyżej postawiona instytucja – Organ Prowadzący czy Kuratorium Oświaty. Znajdziemy tu specjalistów i ekspertów w różnych dziedzinach, którzy mogą pomóc rozwiązać niejeden problem, na który my nie znajdujemy rozwiązania. Dodatkowo w coraz większej liczbie miast pojawia się fantastyczna idea nauczycielskiej superwizji – warto z niej skorzystać.

Naprawdę, zanim położymy na stole wypowiedzenie albo prośbę o urlop, możemy wiele dla siebie zrobić.

Gdy wyjeżdżam za granicę, niejednokrotnie słyszę, że polscy nauczyciele są fantastycznie przygotowani metodycznie i merytorycznie. Ale też coraz więcej badań wskazuje na to, że to także grupa bardzo narażona na choroby. Więcej o dobrostanie nauczycieli można przeczytać w raporcie z badania „Jak nauczyciele czują się w swojej pracy”.

Zacznijmy więc dbać o siebie tak, jak na to zasługujemy.





Lilka Poncyliusz-Guranowska
Autorka jest anglistką, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorką i autorką wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. W marcu 2023 r. ukazała się jej nowa książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatkiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”. Prywatnie jest mamą siedemnastolatki i czternastolatka.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: