Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o… no właśnie. Wszyscy przecież wiedzą. Czym jest „bólszit”? Zwyczajną głupotą, tyle że ubraną w zgrabny cytat, obiegowe powiedzenie, powtarzane wielokrotnie, noszące znamiona mądrości życiowej. Znaczenie „bólszitu” jest podobne do powiedzenia: „Jurek ogórek, kiełbasa i sznurek, kiełbasa uciekła, Jurek do piekła”. Jest rym, jest rytm, więc zna to prawie każdy. Tylko sensu w tym żadnego nie ma. Magia czasownika
W szkole, w relacjach nauczycielskich, ale także w relacjach z uczniami i ich rodzicami, ważne są precyzja, konkret i wzajemne zrozumienie, aby obie strony rozumiały rozmaite sytuacje i komunikaty tak samo. Wtedy będzie mniej konfliktów i problemów. Często pomaga stosowanie parafrazy, np. „Jeśli dobrze rozumiem, uważasz, że…”. Czasem na szkoleniach używam też powiedzenia: „Rzeczownik śmierdzi, czasownik rządzi!”. W dalszej części artykułu rozwinę to szerzej, tu wspomnę tylko, że rzeczowniki (np. praca, wolność, prawo) każdy może rozumieć w inny sposób. Rzeczownik „szacunek” może znaczyć wszystko. Natomiast użycie go w formie czasownika stanowi już konkretny komunikat: szanował (on) lub szanowała (ona). Powinniśmy dodać jeszcze, kto był szanowany. Ciekawe, czy jest szanowany nadal, czy jednak coś spowodowało, że ten szacunek stracił. Wraz z czasownikiem pojawiają się konkrety i precyzja.
Znaczenie konkretu
Wróćmy do obiegowych haseł i powiedzeń. Jeśli są one tylko powtarzane i nie mają wpływu na nasze decyzje czy działania, to pół biedy. Cała bieda jest wtedy, kiedy w ślad za takimi bzdurami idzie nasz sposób myślenia, od którego zależą nasze decyzje życiowe lub zawodowe. Jak sobie z tym radzić?
Ano poczytajmy…
Słyszeliśmy wielokrotnie, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o… pieniądze! Z upodobaniem powtarzają to ludzie, którzy zazwyczaj niewiele o sprawie wiedzą, ale „mądrość życiowa” podpowiada im to, co przecież jasne i oczywiste: „Kasa, Misiu, kasa za tym stoi!”.
Kiedy na szkoleniach z komunikacji proszę o podanie jakiegoś obiegowego powiedzenia, właśnie to pada najczęściej. A potem zaczynamy z nim pracować – zadajemy pytania, by zrozumieć sytuację. Najczęściej pytania te zawierają słowo „konkretnie”.
„Jeśli nie wiadomo, o co chodzi…”. A komu konkretnie nie wiadomo? A dlaczego nie wiadomo? A kogo konkretnie można by zapytać? A gdzie konkretnie można by to sprawdzić? A co konkretnie można zrobić, żeby było wiadomo? Aj tam! Nie wiadomo i już! A skoro nie wiadomo…
„…to chodzi o pieniądze!”. A konkretnie, to o jakie pieniądze chodzi? Komu konkretnie chodzi o te pieniądze? Czyje konkretnie są te pieniądze? W jakiej kwocie tak konkretnie? Ale pieniądze, kasa! I już wiadomo, że cała ta sytuacja jest szemrana i nieuczciwa! Skąd wiadomo? No bo przecież „jeśli nie wiadomo, to wiadomo!”.
I tu okazuje się, że osoba używająca tego konkretnie bólszitu nie ma pojęcia, o czym mówi. I nie bawmy się w psychologizowanie. Dlaczego tak myśli, skąd to wie, jakie ma poglądy, wartości czy przekonania. Tak myśli. I już.
Język drewniany
To tak naprawdę efekt działania języka drewnianego lub, inaczej mówiąc, metamodelu. No, to po kolei.
Zacznijmy od języka drewnianego, który został opisany już w XIX wieku. Używali go komuniści francuscy, by zagmatwać, co tylko się da. Pokażę tylko trzy wybrane wyróżniki, by zrozumieć istotę takiego stylu komunikacji.
- Forma wyłącznie bezosobowa – zrobiono, popełniono, zdecydowano. Nie wiadomo, kto to zrobił, kto popełnił, kto zdecydował. Tak wygodniej. Nie ma winnych. Stało się samo.
- Tylko my i oni – nie ma liczby pojedynczej. Tylko mnoga. Tylko my, czyli ci dobrzy, i oni – ci źli. Do dziś tego języka używają m.in. politycy i marketingowcy. Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam. Syndrom oblężonej twierdzy. Dwa wrogie kluby piłkarskie w jednej szkole. My i oni.
- Tylko stopień wyższy, nigdy najwyższy. Lepiej (ale nie najlepiej), wyżej (ale nie najwyżej), dalej (ale nie najdalej). Dlaczego tak? Bo ciągle zmierzamy do celu, ale nigdy go nie osiągamy. Jak w reklamie – coraz „bielsza biel”, ale nigdy nie „najbielsza”. Bo jakbyśmy mieli proszek dający najbielszą biel, to co zrobimy za rok? Króliczka nie można złapać, trzeba go cały czas gonić…

Koncepcja metamodelu
Kiedy już znamy schemat, łatwiej nam zrozumieć, jak bardzo oszukują nas takie hasłowe zdania – jak nie wiadomo, o co chodzi, to przecież wiadomo!
Nie używajmy nigdy tej bzdury.
A kiedy robią to inni – zapytajmy o dwa konkrety, czy nawet jeden. Potem jednak odpuśćmy, bo to już dobijanie drugiej strony. Po co to ciągnąć?
Właśnie w tym miejscu warto sięgnąć po koncepcję metamodelu. Kluczem jest tutaj słowo „konkretnie”. Ludzie w rozmowach (i myśleniu) posługują się trzema mechanizmami upraszczającymi (i niestety utrudniającymi) komunikację.
- Mechanizm usuwania polega na pomijaniu istotnych informacji. Kiedy mówisz: „Jestem rozczarowana”, zapewne czujesz się źle, oczekujesz zrozumienia. Zadaj sobie pytanie: „A konkretnie czym jestem rozczarowana, dlaczego, czego oczekiwałam, czy było to oczekiwanie uzasadnione? Skąd konkretnie bierze się to moje rozczarowanie?”.
- Kiedy mówimy: „Niemcy są gospodarni, a Polacy są…”, to zwyczajnie generalizujemy. Którzy konkretnie Niemcy, w jakim zakresie, którzy konkretnie Polacy? Młodsi? Starsi? Warszawiacy, Poznaniacy czy Kaszubi?
- Podobnie upraszcza i utrudnia komunikację proces zniekształcania. Przyjmowanie, że coś oznacza coś. Kiedy ktoś nie odpisuje na SMS-a, to oczywiste, że jest niegrzeczny i nas obraża! A może ma wyciszony telefon? Może jest na spotkaniu? Tu także słowo konkretnie daje wiele możliwych odpowiedzi, pozwalających na inne interpretacje niż obrażanie i niegrzeczność.
Metamodel możemy stosować wobec innych lub siebie samych. Wystarczy zadać sobie kilka prostych pytań, by ze strefy „On mnie nigdy nie słucha, on mnie zawsze lekceważy” przejść do innej, w mniejszym stopniu grożącej konfliktem czy awanturą. Kiedy konkretnie nie słucha? Gdy robi coś innego, bo jest sekwencyjny, bo skupia się na jednej rzeczy. A więc może nie lekceważy? Tak jest zawsze, czy tylko czasami? A skoro już wiem, kiedy konkretnie mnie nie słucha, i że to nie jest lekceważenie, tylko skupienie na czymś innym, może mogę postarać się zaczynać rozmowy w chwilach, gdy ta druga strona jest wypoczęta? Możemy oczywiście pozostać w przekonaniu, że on/ona nigdy! I zawsze! I konflikt gotowy. Pytanie „a konkretnie” pozwala realniej spojrzeć na sytuację, w której jesteśmy. Konkretnie
kto? Konkretnie c
o? Konkretnie
kiedy? Inny przykład: „Jak się powszechnie uważa…”. A konkretnie – kto tak uważa? A co znaczy „powszechnie”?
Podobnie można pytanie o konkrety zastosować względem używanej frazy: „Jak mówią badania naukowe…” (oczywiście najlepiej amerykańskich naukowców!). Kilka prostych pytań i okazuje się, że nasz rozmówca nie ma pojęcia, kto badał, co konkretnie badał, na jakiej próbie.
UWAGA! Nie dziw się jednak, że tak dopytana osoba sympatią do Ciebie nie zapała. I ostrzegam: prędzej nas „znielubi”, niż zmieni swoje nieuzasadnione niczym przekonania. A po co psuć sobie relacje?
Przed ważnymi decyzjami życiowymi sobie również warto zadać kilka razy pytanie: A konkretnie, to co? Konkretnie, kto i kiedy? Co konkretnie to nam da? Nie zaszkodzi też pogadać tak z żoną, mężem, z dziećmi, z rodzicami. Sugeruję jednak, żeby najpierw uprzedzić rozmówcę, o co chodzi. Dobrze byłoby też nadać temu formę na przykład zabawy czy „naukowej analizy problemu”. Ograniczyć czas, podobnie jak w stosowaniu technik kreatywnego myślenia.
I nie za często! Rozstawanie się z własnymi genialnymi pomysłami i odwiecznymi „prawdami” bywa bolesne…
By nie było tak poważnie, przytoczę anegdotkę o rozstawaniu się z prawdą odwieczną. Kiedyś mąż wstawił żeberka na zupę, ale zapomniał je pokroić na mniejsze kawałki. Żona zrobiła awanturę, bo przecież od zawsze wiadomo, że najlepszy krupnik jest wtedy, kiedy żeberka są
po-kro-jo-ne! Tak robiła mama, tak robiła babcia i tak ma być! Zapytano mamę, ale znała odpowiedzi, więc zapytano babcię. A ta stwierdziła, że dawno temu kroili mięso na kawałki, bo mieli z dziadkiem taki mały garnek. I jakoś tak zostało.

Marek Skała Trener warsztatowy, coach, mówca inspiracyjny. Właściciel firmy szkoleniowej MEGALIT – Instytut Szkoleń. Od 25 lat prowadzi projekty szkoleniowe i rozwojowe dla największych polskich i światowych koncernów. Napisał cztery bestsellery: „Psychologia Zmiany”, „Manipulacja Odczarowana”, „Skuteczność góra!” oraz „77 Historii, które mogą dać Ci kopa w życiu i biznesie”. Współzałożyciel Polskiej Izby Firm szkoleniowych i członek ICF. W 2019 otrzymał nagrodę Złotego Pióra w Wiedniu.