„Proszę pani, to bez sensu…” – Bezczelność czy komunikat?

„A czy my naprawdę musimy to robić?
Ależ to jest nudne!
Proszę pani, to jest bez sensu!”

Konia z rzędem temu, kto nigdy nie usłyszał takiego lub podobnego komunikatu. Jakbyśmy się nie starali, jakbyśmy nie próbowali, nie prześcigali się w pomysłach na Kahooty, Bamboozle, projekty edukacyjne i gry aktywizujące – zawsze znajdzie się ktoś, kto nasze wysiłki zmiażdży jednym krótkim zdaniem: „To jest bez sensu”.

Pokusa, która się w tym momencie pojawia w wielu  nauczycielskich głowach, jest jedna.

Uciszyć marudera, sprowadzić go do parteru, „przypomnieć mu”, po co jest lekcja („A nie chciałbyś czasem iść do tablicy i pokazać nam, jak to wszystko umiesz, skoro takie to jest nudne?”). Wielu z nas takie zdania odbiera bowiem odruchowo, jako zniweczenie wysiłków, ocenę („Co ze mnie za nauczyciel, skoro nie potrafię zaciekawić uczniów swoją lekcją?”), a bywa że jest to kolejna w tym dniu cegiełka dołożona do i tak już ciężkiego bagażu. I nie ma w tym nic dziwnego.

W końcu jesteśmy ludźmi  – tak jak nasi uczniowie – i podobnie jak oni mamy prawo do swoich emocji, gorszego samopoczucia czy mniejszego entuzjazmu akurat tego dnia.

Nie znaczy to jednak, że musimy nawykowo odbierać niewinne w sumie i rzadko w zamierzeniu bezczelne zdanie jako bezpośredni atak. A gdyby tak nie obrażać się, nie szukać winy ani w sobie, ani w uczniu, tylko przyjąć takie zdanie z intencją, z jaką prawdopodobnie zostało wypowiedziane. Jako komunikat. Niczego nie nadpisując, nic nie dodając, słysząc tylko to, co naprawdę zostało powiedziane.

„To mnie nudzi”. To dokładnie nasz uczeń powiedział.
Nie: „Jest pani złą nauczycielką”.
Nie: „Uważam, że to nie przyda mi się w życiu”.
Nie: „Wolałbym teraz robić coś innego”.
Nie: „Ktoś inny zrobiłby to lepiej”.
Po prostu: „To mnie nudzi”.

A jeśli dodać do tego jeszcze wyjaśnienie: „(Ja) Nie widzę sensu w tym, co w tej chwili robimy”, to już mamy całkiem precyzyjny komunikat, z którego możemy wyciągnąć całkiem przydatne do dalszej pracy z tym uczniem wnioski. Jak potraktować takie słowa, żeby nie stały się zaczątkiem słownej „przepychanki” między Tobą a uczniem, która nikomu przecież nie służy, ale pozwoliły wyciągnąć wnioski do dalszej pracy?

1. Zatrzymaj się, zrób mikropauzę

Ugryź się w język, nim odruchowo odpowiesz: „No tego już za wiele, jesteś bezczelny!”. To całkowicie naturalne, że taka reakcja może się pojawić. Wiele osób doświadczy w tym momencie poczucia niesprawiedliwości („Przecież tak się staram”), złości, poczucia, że nie tak powinny wyglądać relacje uczeń-nauczyciel...

Ale warto tę reakcję zatrzymać w zalążku. Po to, żeby nie odpowiadać z pozycji emocji. Taka pozycja zwykle prowadzi do tego, że słowa odbieramy jako atak. Odpowiadamy więc kontratakiem. A to nie buduje porozumienia.

Zrób więc mikropauzę. Weź lekki wdech. I powiedz sobie w myślach: „To nie był atak na mnie. To był komunikat o tym, jak CZUJE SIĘ w tej chwili ten uczeń. To jest o nim, nie o mnie”.

Takie zdanie naprawdę całkowicie zmienia perspektywę i pomaga przyjąć te słowa zgodnie z intencją z jaką prawdopodobnie zostały wypowiedziane.

a_prosze_pani_to_bez_sensu_bezczelnosc_czy_komunikat_LS_graf.jpg

2. Oddziel siebie od sytuacji

Tak naprawdę uczeń nie powiedział przecież: „Pani jest bez sensu”.Powiedział: „To jest bez sensu”. To ćwiczenie, ten sposób prezentowania materiału. I może być, że to rzeczywiście jest bez sensu.

Bo podręcznik jest przestarzały, bo styl uczenia się tej osoby nie jest adekwatny do tego sposobu omawiania materiału... Przyczyny, dla których padło właśnie takie zdanie, mogą naprawdę być różne. I dlatego warto podejść do nich z ciekawością i zapytać: „Dlaczego tak uważasz?”.

Po prostu.

I może się okazać, że uczeń najzwyczajniej w świecie wyjaśni nam, dlaczego tak akurat czuje, np. powie, że to bez sensu, bo ten sam materiał przerabiał wielokrotnie.

I może się okazać, że i tak zdecydujemy się w dany sposób pracować, bo fakt, że jeden uczeń ma takie doświadczenie, nie znaczy jeszcze, że to ćwiczenie naprawdę jest bez sensu. To jest JEGO doświadczenie, nie prawda obiektywna.

Aby jednak to wszystko przeanalizować, trzeba najpierw bez uprzedzeń ten komunikat usłyszeć.

3. Dopytuj, nie uciszaj

Kiedy byłam uczennicą, byłam ciekawa świata (dalej jestem :-)) i zdarzało mi się zadawać dużo pytań nauczycielom. Czasami niektórych te pytania irytowały. Słyszałam wtedy: „Jak ci się nie podoba, możesz wyjść”.

Teraz, kiedy jestem po drugiej stronie, nigdy takich komunikatów do uczniów nie wygłaszam, choćby nie wiem jak nie na rękę były mi ich komentarze i pytania.

Po pierwsze: tak naprawdę uczeń nie może wyjść, bo my za niego odpowiadamy. Mówiąc: „Możesz wyjść”, składamy obietnicę bez pokrycia, bo jeśli uczeń weźmie nasze słowa serio, to będziemy musieli go przy drzwiach zatrzymać...

Po drugie: wyrażenie niezadowolenia z przebiegu lekcji, znudzenia, zadawanie pytań – to wszystko nie jest przewinieniem, nie ma więc powodu, żeby za to karać.

Niewłaściwa może być forma zadania pytania i tę warto poprawić, ale sam fakt, że ktoś pyta, nie może być przewinieniem. Przecież tylko w ten sposób uczeń może zrozumieć sens wykonywanego działania.

Kiedy słyszę: „To jest bez sensu”, usiłuję dopytać, co tak naprawdę wydaje się uczniowi bez sensu. Czy nie rozumie celu ćwiczenia (a cele powinny być od początku lekcji jasne, jeśli więc nasz uczeń nie wie, po co się czegoś uczy, to być może za mało klarownie ten cel przedstawiliśmy), czy jest przeciążony, chory, zmęczony, ma problemy w domu (nie na wszystko mamy wpływ…), czy ma potrzebę wyzwania, a to zadanie akurat takiego wyzwania dla niego nie stanowi.

Nie dowiemy się tego wszystkiego, nie dopytując, co stoi za komunikatem: „To bez sensu”.

4. Nazwij sens (cel)

Czasami rzeczywiście naszym uczniom umyka, po co coś robimy, zwłaszcza jeśli dana rzecz jest  powtarzalna i pozornie nudna. Dlatego warto powiedzieć: „Robimy to, żeby nauczyć się…”, „Przyda się wam to do…”.

Uczniowie znacznie lepiej współpracują, jeśli wiedzą, po co coś robią. To absolutnie nie oznacza, że każda lekcja musi być show! Jednak nawet najnudniejsze zajęcia są z założenia po coś. I to „coś” trzeba uczniom klarownie przedstawić.

5. Przyjmij, że nuda jest informacją

Może problem nie leży w metodzie. Może poziom jest niedopasowany do poziomu grupy? Może warto wprowadzić ćwiczenia aktywizujące? Nawet kosztem 5 minut lekcji zrobić niewielką rozgrzewkę, zmienić miejsce prowadzenia zajęć, a może dla tej osoby to już piąta tego typu aktywność w tym tygodniu i wyłącznie z tego wynika poczucie braku sensu?

Komunikat: „To bez sensu” bywa czasem po prostu zaproszeniem do rozmowy, wołaniem o uwagę lub... testowaniem granic.

6. Zachowaj granice

Przyjęcie komunikatu nie oznacza, że masz sobie pozwolić na brak szacunku ze strony ucznia. Jeśli uważasz, że sposób wyrażenia tego, co uczeń czuje, nie był zgodny z normami zachowania, zwróć mu na to uwagę. Szacunek obowiązuje obie strony.

7. Po lekcji zadaj sobie pytanie, czy w tym zdaniu było coś, z czego możesz na przyszłość skorzystać

Wbrew pozorom odpowiedź często brzmi „nie” :-).

Bo pewne rzeczy trzeba zrobić, choć są powtarzalne, nudne dla grupy uczniów, niezgodne z ich stylem uczenia się, czasami za trudne. I chcąc rzetelnie wypełnić swoje obowiązki na tę niedogodność musisz ich narazić.

Oczywiście, że będzie to znacznie łatwiejsze do przyjęcia, jeśli wyjaśnisz, po co to robisz, ale też nie spodziewaj się cudów. To, że powiesz, że przeczytanie lektury jest niezbędne, bo z treści tej książki uczeń będzie odpytywany na egzaminie, nie sprawi magicznie, że uczeń koniecznie tę książkę pokocha lub stwierdzi, że to wspaniale, że akurat ona znalazła się w kanonie lektur. Niestety, tak raczej nie będzie. Pewne rzeczy będą nudne, niewygodne, schematyczne.

Może więc następnym razem, gdy usłyszysz: „To bez sensu”, zamiast traktować te słowa jak drzwi zatrzaskiwane z hukiem, potraktuj je jak uchylone okno. Nie zawsze wpadnie przez nie świeże powietrze. Czasem tylko przeciąg :-). Ale bywa, że właśnie tamtędy dociera informacja, której w inny sposób byśmy nie usłyszeli.

Pamiętajmy, że nie każda lekcja musi być widowiskiem. Często wystarczy, że pozostaniemy uważni na sens, na emocje czy treść. I nawet, jeśli nasi uczniowie nie umieją jeszcze do końca wyrazić tego, że chcieliby zrozumieć, ale nie wiedzą, jak i po co, nie traktujmy ich pytań jak bezczelności, bo zwykle nią nie są.

To zaproszenie do rozmowy, a dla nas czasami również do zadawania pytań samym sobie. Bo, czy naprawdę zawsze wiemy, po co coś akurat w tym momencie robimy? :-)





Lilka Poncyliusz-Guranowska
Autorka jest anglistką, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorką i autorką wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. W marcu 2023r. ukazała się jej nowa książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatkiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”. Prywatnie jest mamą siedemnastolatki i czternastolatka.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: