Co Cię nie zabije, to Cię... sponiewiera

Nie jest to moje powiedzenie, lecz cytat z Jacka Walkiewicza – protest wobec często powtarzanego „co Cię nie zabije, to Cię wzmocni”. Jeśli nasze kłopoty są tak poważne, że pojawia się myślenie o „zabijaniu”, to czy efektem na pewno będzie wyłącznie wzmocnienie? Żadnych strat i skutków ubocznych? Żadnych ran i traum? Tylko wzmocnienie? Już teraz widać, że to totalna bzdura.

Rozumiałbym Friedricha Nietzschego, autora sentencji o zabijaniu i wzmacnianiu, gdyby chodziło mu o przeciwności, których pokonanie wzmacnia. Wzmacnia nas psychicznie, bo skoro tym razem daliśmy radę, damy i następnym. To działa też fizycznie, na przykład na siłowni. Wysiłek i wyzwanie nas nie zabiją i w konsekwencji wzmocnią. Podobnie z morsowaniem, które jest wyzwaniem, ale wzmacnia system immunologiczny. Tyle że przestańmy gadać o zabijaniu. Bo to wstęp do biernej akceptacji każdej skrajnie trudnej czy opresyjnej sytuacji.

„Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni”? Na pewno?

Moja mama żyła przez ostatnie lata z poważną osteoporozą, ze skrajnie trudnym do zniesienia bólem. Przypadkiem trafiła do poradni leczenia bólu. Do końca życia brała niezwykle mocne leki przeciwbólowe, przepisywane na specjalne recepty. Żyła bez bólu. Na szczęście. Ale trafialiśmy również na lekarzy, którzy raczej hołdowali zasadzie „co Cię nie zabije, to Cię wzmocni”: „Ma pani swoje lata, trochę musi poboleć”. Trochę??? Ciekawe, czy lekarze traktują podobnie siebie i swoją własną rodzinę… Poboli i przestanie? Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni? Bzdura do kwadratu!

Pamiętajmy, że każdy ból – fizyczny czy psychiczny – jest do zniesienia. Pod warunkiem, że boli kogoś innego, a nie mnie. Mój ból jest większy niż Twój, mój jest wyjątkowy! Trzeba z nim coś zrobić! Twój ból? Spokojnie, co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. Naprawdę?

Warto tu rozszerzyć temat. Jest ból fizyczny, ale jest też ból psychiczny. Czy naprawdę musimy go znosić, by być silniejszymi? I czy musimy go innym zadawać? Tworzyć opresyjne sytuacje społeczne, domowe i zawodowe, które inni komentują „co Cię nie zabije…”? Przecież te trudne sytuacje nie biorą się z powietrza. Najczęściej to ludzie ludziom gotują ten los. Wiem, są też katastrofy klimatyczne, powodzie, pożary. Jednak najczęściej to my, ludzie, tworzymy sytuacje opresyjne. W rodzinach, w miejscu pracy, w szkole. Każdy rodzic reaguje panicznie na słowa dziecka: „Na jutro pani kazała…”. Czy każde „kazanie przyniesienia” jest naprawdę konieczne? Czy zawsze to musi być na jutro? Kiedy ktoś skarży się, że szef kazał mu zrobić coś koniecznie 23 grudnia lub w Wielki Piątek, zawsze udzielam tej samej rady. Zapytaj go, czy chce to zabrać na pasterkę albo poświęcić w Wielką Sobotę. Bo naprawdę nic się nie stanie, jeśli ktoś zrobi to dzień po świętach. To ludzie ludziom gotują zły los.

a_co_cie_nie_zabije_LS_graf.jpg

„Musisz wyjść ze strefy komfortu, by odnieść sukces”... Hmmm?

Przyglądnijmy się innemu potocznemu powiedzeniu: „Musisz wyjść ze strefy komfortu, by odnieść sukces”. I może jeszcze temu o zbawiennych ponoć efektach „wrzucania kogoś na głęboką wodę”. Sensu w tym także niewiele.

Już ponad sto lat temu (w 1908 r.) Yerkes i Dodson ustalili, że mały stres i zbyt wielki stres ograniczają naszą efektywność. Kiedy stres jest średni, jesteśmy najbardziej efektywni. Mamy tu trzy strefy. Komfort rozumiany jako mały stres: wygodnie, ale efekty słabe. Mamy strefę najefektywniejszego rozwoju, gdy stres jest średni. I mamy strefę paniki: duży stres, ale efektywność też mała, zupełnie jak przy niskim poziomie stresu. Kłopot w tym, że często zbyt ofensywnie chcemy uczyć innych, wrzucając ich na głęboką wodę. Pozbawiając uczniów komfortu, wrzucamy ich w strefę paniki, a nie rozwoju. Co ich nie zabije, to ich wzmocni? Raczej nie…

Ponieważ jedną z metafor zbyt szybkiego, panicznego „rozwoju/zmiany” jest właśnie wrzucenie delikwenta na głęboką wodę, posłużę się moimi doświadczeniami z nurkowania. Zaczęło się jeszcze w szkole. Wożono nas zimą z Nowej Dęby do Rzeszowa (50 km!) na basen kryty. Zimna woda, betonowy, czarny basen, trzy metry głębokości. Zero komfortu. Jak nie skoczyłem sam, to trener pomagał. Jak się topiłem, podsuwał tyczkę, by się złapać. Niby się nauczyłem, ale do dziś wolę mieć blisko do dna i bojkę ze sobą. Trauma trwała długo, dopiero po 25 latach zdecydowałem się na kurs nurkowy. I tu znowu – wciąż panuje przekonanie, że uczyć trzeba w trudnych warunkach, bo delikwent więcej się nauczy. To ciągle ten sam idiotyzm. Kursant ma wystarczająco dużo wyzwań (nowa wiedza, sprzęt, zejście pod wodę), by mu dokładać coś jeszcze, dodatkowo utrudniać. Stąd serdecznie polecam – na pierwsze kursy nurkowe Chorwacja lub Egipt. Ciepła woda, dobra widoczność, rybki. Komforcik. Dla nowicjuszy tak ma być. Ale, żeby nie było – kurs i egzamin na ratownika nurkowego robiłem w grudniu, w Krakowie na Zakrzówku, przy zamarzającej wodzie i padającym śniegu. Tyle że miałem za sobą już ponad 300 nurkowań. Więc paniki raczej nie było – była strefa rozwoju, zmiana.

Jak wzmacniać inaczej?

Poniżej kilka rad praktycznych, jak się odnaleźć w tym wzmacnianiu bez zabijania, w takim wychodzeniu ze strefy komfortu, by przyniosło to efekt.

  1. Strefę komfortu można rozumieć dwojako:

    • jako strefę stagnacji, bezruchu, „nicnierobienia”, niezmienną, bo zawsze tak było,

    • strefę dobrego samopoczucia, spokoju, pewności siebie i własnych umiejętności.

    Punkt a. jest bez sensu, on nie istnieje, bo wszystko (telefony, auta, komputery) się jednak zmienia. Punkt b. ma sens, bo dobrostan jest nam w życiu potrzebny. Szczególnie wtedy, kiedy coś zmieniamy, uczymy się nowych rzeczy. Bo uczenie się w dobrych warunkach jest skuteczniejsze.
  2. Prawda – kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Jeśli tkwisz w starych schematach, przy starych urządzeniach, to masz coraz mniej możliwości. Ostatnio program księgowy odmówił mi współpracy ze starszą wersją oprogramowania. Stary telewizor też już nie wszystko odbierze. Ot, życie. Stojąc, cofamy się.

  3. Fałsz – jeśli wyjdziesz ze strefy komfortu, trafisz na pewno w magiczną strefę sukcesów. Nie do końca tak jest. Według statystyk tylko ok. 30 proc. zmian kończy się sukcesem. Więc trzeba umieć to zrobić skutecznie.

  4. Prawda – jeśli wyjdziesz ze strefy komfortu rozsądnie, masz szansę (ale nie pewność) trafienia do strefy rozwoju. W efekcie masz szansę na nowe sytuacje, może nawet na sukces?

  5. Prawda – jeśli wyjdziesz ze strefy komfortu zbyt gwałtownie (albo Cię życie/prawo/ustawa ze strefy komfortu wyrzuci), możesz trafić do strefy paniki.
Poczucie komfortu jest potrzebne, bo wtedy sprawniej uczymy się nowych rzeczy. Ale gdy jest źle rozumiane, staje się szkodliwie, bo rozleniwia i odbiera chęć ruszenia po nowe.

Zdecydowana większość odkrywców, naukowców czy podróżników musiała porzucić komfort, podjąć nieznane najczęściej ryzyko. Część zginęła, część zaginęła, część spalono na stosie. Ale część osiągnęła sukces, odkryła nowe kontynenty, prawa, planety czy pierwiastki. Do dziś dzienniki Marii Skłodowskiej-Curie można badać na własne ryzyko, bo są nadal napromieniowane. Ryzyko w tym wypadku trwa do dziś.

Wracając do początku, do owego wzmacniania. Na szkoleniach czasem prosi się uczestników:  pozginaj, zemnij kartkę. Lub rozbij szklankę. A teraz szybko przeproś i wróć do stanu sprzed zdarzenia. Ani szklanka, ani kartka nie wydają się po przeprosinach jakoś szczególnie wzmocnione.

Może warto się zgodzić z dwiema prawdami:

  1. Co Cię nie zabije teraz, może Cię zabić później.

  2. Co Cię nie pokona dziś, może Cię wzmocnić jutro.
Podsumowując – jeśli tylko pojawią się ból, cierpienie czy poważna trudność (fizyczna czy psychiczna) – reaguj. Nie przyzwyczajaj się. Niczego cierpieniem nie wzmocnisz. Nie dawaj się „zabijać” po kawałku. Działaj. Rób z tym, co tylko można, by w tej sytuacji nie tkwić. Powodzenia!

a_wycieczki_kszta%C5%82ca_ale_czy_wszystkie_LS_graf2.jpg


Marek Skała
Trener warsztatowy, coach, mówca inspiracyjny. Właściciel firmy szkoleniowej MEGALIT – Instytut Szkoleń. Od 25 lat prowadzi projekty szkoleniowe i rozwojowe dla największych polskich i światowych koncernów. Napisał cztery bestsellery „Psychologia Zmiany”, „Manipulacja Odczarowana”, „Skuteczność góra!” oraz „77 Historii, które mogą dać Ci kopa w życiu i biznesie”. Współzałożyciel Polskiej Izby Firm szkoleniowych i członek ICF. W 2019 otrzymał nagrodę Złotego Pióra w Wiedniu.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: