Powiedzieć, że każdemu nauczycielowi zależy na budowaniu dobrej relacji z uczniem poprzez efektywną komunikację, to jakby nic nie powiedzieć. Choć wydaje się to oczywiste, nie zawsze osiągamy na tym polu sukcesy. Czasem dobre intencje nie wystarczą – potrzebna jest jeszcze wiedza. Dlatego warto znać podstawy komunikacji bez przemocy, które z pewnością przyczynią się do lepszego porozumiewania się z innymi w szkole.
Artykuł jest pierwszą częścią cyklu
#porozumienie bez przemocy, poświęconego empatii, komunikacji, budowaniu relacji w atmosferze pokoju i dobrej współpracy.
Porozumienie bez przemocy, inaczej nazywane komunikacją bez przemocy, to dość stara metoda budowania relacji z innymi.
Jej twórcą jest amerykański psychiatra kliniczny Marshall Rosenberg, który analizował zjawisko przemocy w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Na podstawie swoich badań stworzył założenia metody, które okazały się na tyle uniwersalne, że cieszą się uznaniem i popularnością również w czasach współczesnych. Sednem komunikacji bez przemocy jest postawa, w której człowiek patrzy na innych z akceptacją, otwartością, ciekawością i szacunkiem. Jej celem jest porozumiewanie się z innymi, aby mówiąc i słuchając, budować dobry kontakt i utrzymać relację zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym.
Założenia Porozumienia bez przemocy
Aby Porozumienie bez przemocy służyło wzmacnianiu relacji w szkole, warto pamiętać o jego podstawowych założeniach.
- Wszyscy ludzie, niezależnie od tego, kiedy się urodzili i ile mają wzrostu, doświadczają takich samych potrzeb. Różnią nas tylko strategie, które wykorzystujemy, aby te potrzeby zaspokoić.
- Zachowanie każdego z nas jest zdeterminowane tym, czy nasze potrzeby są zaspokojone, czy też nie, i wszyscy dążymy do tego, aby je zaspokoić.
- Żaden człowiek nie działa przeciwko drugiemu, próbuje jedynie zaspokoić swoje potrzeby najlepiej, jak w danym momencie potrafi.
- Potrzeby każdego z nas – nauczyciela, rodzica, ucznia – są tak samo ważne.
- Każda niezaspokojona potrzeba oznacza przeżywanie różnych nieprzyjemnych uczuć, np. złości, lęku, strachu, smutku.
- Kiedy nasze potrzeby są zaspokojone, doświadczamy przyjemnych uczuć.
- Każdy człowiek chce działać na rzecz drugiej osoby i przyczyniać się do jej dobrostanu. Warunkiem jest brak przymusu, a więc pozostawienie mu w tym względzie wolnego wyboru.
Kiedy uczeń czuje się dobrze, dobrze się zachowuje
Jak pisałam wcześniej, zachowanie każdego człowieka (ucznia również) jest uzależnione od przeżywanych emocji. Te zaś wynikają z zaspokojonych lub niezaspokojonych potrzeb. Kiedy uczeń ma zaspokojone potrzeby, czuje np.:
- radość,
- spokój,
- satysfakcję,
- zadowolenie.
Kiedy jego potrzeby są niezaspokojone, czuje np.:
- niepokój,
- złość,
- frustrację,
- zmęczenie,
- lęk,
- smutek.
Dlatego trzeba znać potrzeby ucznia i przyjrzeć się, na ile są one w szkole zaspokajane i czy w ogóle. A jeśli nie, warto się zastanowić, jak nauczyciel może się przyczynić do ich zaspokojenia.
Potrzeby ucznia
Potrzeby ucznia to bardzo rozległy temat. Jest ich wiele, ale tutaj skupimy się na tych najważniejszych.
- Potrzeba bezpieczeństwa. Jest to podstawowa potrzeba ludzka. Jeśli w szkole uczeń czuje się dobrze i ma poczucie, że nikt i nic mu nie zagraża, może skupić się poznawczo na tym, co dzieje się edukacyjnie na lekcji. Kiedy sytuacja staje się niebezpieczna (np. uczeń doznaje przemocy, jest ośmieszany, krytykowany itp.), jego ciało przygotowuje się do walki, ucieczki albo do zastygania (zamrożenia). Nauka jest wówczas niemożliwa. Jak mówił profesor Vetulani, w momencie stresu mózg nie służy do uczenia się, tylko do przetrwania. Dotyczy to również nauczycieli. Ludzkie mózgi codziennie skanują rzeczywistość, szukając odpowiedzi na pytanie, czy jest bezpiecznie, czy mogą się rozluźnić i na przykład zacząć się uczyć lub bawić.
- Potrzeba akceptacji i przynależności do grupy rówieśniczej. Akceptacja oznacza, że w klasie/szkole uczniowie się lubią, a jeżeli nie, to przynajmniej szanują się wzajemnie i wiedzą, że koleżanki i koledzy życzą im dobrze. Uczniowie traktują się z życzliwością, szacunkiem i godnością. Uczeń ma przekonanie, że należy do klasy, a nauczyciel jest dla niego bezpieczną bazą, lubi uczniów i chętnie spędza z nimi czas. Uczeń ma pewność, że w szkole jest mile widziany.
- Potrzeba bycia branym pod uwagę. Uczeń ma poczucie, że jego zdanie jest ważne i inni się nim interesują. Jego myśli i pragnienia są szanowane i brane pod uwagę.
- Potrzeba autonomii i decydowania. Każdy z nas chce decydować i mieć wpływ na to, czego doświadcza. Potrzeba ta (podobnie, jak potrzeba bezpieczeństwa) daje o sobie znać dość szybko: już u kilkuletnich dzieci możemy zaobserwować chęć ubrania tej sukienki, a nie innej, picia w zielonym kubku, a nie w niebieskim itp. Zwykle nazywamy to tzw. buntem dwulatka. Według mnie to nie jest bunt, lecz potrzeba decydowania i autonomii. Mogę decydować o tym, co mnie dotyczy i co się wokół mnie dzieje. W szkole potrzeba ta jest trudna w realizacji, ponieważ wiele rzeczy narzucanych jest uczniom z góry (np. plan lekcji, podręczniki itp.). Nie mają oni wpływu na wiele kwestii i właściwie pozostaje im jedynie się podporządkować. Dlatego warto się zastanowić, w jaki sposób i na jakich polach uczniowie mogliby realizować potrzebę autonomii i niezależności.
- Potrzeba wnoszenia czegoś ważnego do otoczenia, czyli wnoszenia dobra na rzecz innych. To może być np. interesująca opinia ucznia, wiedza, która kogoś zainspiruje, czy po prostu pomoc w nauce koleżance czy koledze. Ważne, aby ten wkład był zauważony i doceniony.
- Potrzeby fizjologiczne. Mowa tu o odpowiedniej ilości snu, wartościowego jedzenia, picia i odpoczynku, a także bodźców słuchowych, wzrokowych i czuciowych. Pamiętajmy, że w szkole nie jest trudno o przebodźcowanie (nadmierny hałas, sztuczne światło, tłok na korytarzu itd.), i z tego względu uczniowie potrzebują kojącej, dającej regenerację przerwy.
Zachęcam każdego nauczyciela, aby zastanowił się, które z powyższych potrzeb wymagają u jego uczniów natychmiastowego zaspokojenia. Jeżeli zachowanie Twojego ucznia jest dla Ciebie trudne, niezrozumiałe, narusza Twoje granice, to „zajrzyj” pod powierzchnię i zastanów się, z jakich niezaspokojonych potrzeb ono wynika. Oczywiście bardzo ważna jest również refleksja, na ile zaspokojone są Twoje potrzeby.

Dlaczego w temacie komunikacji bez przemocy mówimy o potrzebach?
Ponieważ im lepiej znamy siebie i swojego ucznia w obszarze uczuć i potrzeb, tym efektywniej będziemy się porozumiewać i budować relacje. Świadomość siebie wpływa na nasze zachowanie i na nasz sposób traktowania innych, w tym naszych uczniów.
W komunikacji bez przemocy mówi się o języku żyrafy i języku szakala. Żyrafa to wzajemny szacunek i empatia. Szakal to ocena i krytyka. Chyba nie trzeba dodawać, który język buduje relacje. Więcej o języku szakala i języku żyrafy przeczytasz w drugiej części artykułu „Porozumienie bez przemocy w szkole”.
Skuteczna komunikacja w szkole jest możliwa. Warto uczyć się sztuki dialogu z rodzicami i z uczniami w oparciu o cztery kroki Porozumienia bez przemocy.
Literatura: - Marshall Rosenberg, „Porozumienie bez przemocy”, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2009,
- J. Berent, P. Orbitowska-Fernandez, M. Sendor, „Empatia zmienia świat, szkołę”, Wydawnictwo CoJaNaTo, Warszawa 2019.
Marzena Jasińska Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach rodzicielstwa bliskości oraz Porozumienia bez przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.