Jednym z moich ulubionych rysunków Andrzeja Mleczki jest ten z dwiema krowami na szczycie góry. Z tekstem: „Jeśli czegoś bardzo pragniesz, zawsze możesz to osiągnąć”. Warto zajrzeć na stronę Galerii Andrzeja, by go zobaczyć. Rysunek jednak jednoznacznie pokazuje, iż to zupełnie niemożliwe – chyba że helikopterem. Ponoć tak właśnie transportuje się krowy na wysokie hale w Szwajcarii. Pytanie jednak, czy mamy helikopter ;). Bo jeśli nie, to tytułowe przekonanie może być wręcz zagrożeniem. Zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Marzenia vs. rzeczywistość
Jako dziecko marzyłem, że zostanę drugim Ryszardem Szurkowskim. Albo Włodzimierzem Lubańskim. Ostatecznie Jankiem Kosem z psem Szarikiem. Starałem się bardzo. Ale jakoś nie wyszło… Najszybciej zrozumiałem, że nie da się być drugim Jankiem Kosem, bo obie części „Czterech Pancernych” zostały już nakręcone, a Berlin zdobyto.
I mimo że całe liceum graliśmy intensywnie w nogę i jeździliśmy na rowerach, marzenia o światowych sukcesach też wyblakły.
Bo te marzenia powinny nas opuścić gdzieś na poziomie egzaminu ósmoklasisty, góra matury. Oczywiście w bzdurnym rozumieniu, że „każdy może wszystko”. Do czegoś mamy predyspozycje, a do czegoś nie. Po prostu. Jeśli masz 170 cm wzrostu, siatkarzem nie będziesz. Jak zacząłeś grać w tenisa w wieku 12 lat, Wielkiego Szlema też już nie wygrasz. To dość oczywiste. Jak nie masz słuchu, frontmanem rockowej kapeli też nie będziesz. To jest też oczywiste. Parę akordów zawsze zagrasz, ale idolem nie zostaniesz ;). I żadne „staranie się bardziej” nie pomoże.
To nie znaczy, że nie warto się starać. Warto! Trzeba tylko zrozumieć, co dla nas jest w życiu ważne, co lubimy, co chcemy robić. No i te cholerne predyspozycje, czy mamy jakiś rodzaj talentu w tym zakresie.
W wielu krajach „od zawsze” – ale na szczęście i u nas od jakiegoś czasu – pokazuje się dzieciom rozmaite miejsca pracy. Pocztę, sklepy, straż pożarną, uczelnię, policję itd. Dzięki temu dzieci mogą łatwiej zrozumieć, na czym polega konkretny zawód i czy coś się im w tym podoba. W szkole średniej zaczynają rozumieć, jaki poziom wynagrodzenia jest z tym związany. Przynajmniej powinny rozumieć ;). Inaczej zarabia prawnik, lekarz, nauczyciel czy kasjer. Inaczej kasjer w sklepie, inaczej w banku.
Podsumowując – możesz osiągnąć, co chcesz, o ile Twoje oczekiwania są poparte predyspozycjami i pracą oraz mają odbicie w rzeczywistości. To możesz. Ale nie możesz wszystkiego!

Mierz zamiary na siły
Szkoła jest miejscem, w którym mówi się wiele o ideałach, o marzeniach właśnie. Często poetycznie i wzniośle. Choćby słynne wezwanie „możesz wszystko” i jednocześnie wyzwanie – „mierz siły na zamiary!”. Tak, Adam Mickiewicz, „Pieśń filaretów” z 1827 roku. Dokładniej: „Mierz siły na zamiary, nie zamiar podług sił!”. Brzmi pięknie i romantycznie, ale jest zazwyczaj pierwszym krokiem do klęski.
Niesieni słowami Mickiewicza Polacy (niewątpliwie wielcy patrioci) wywołali Powstanie Styczniowe z 22 na 23 stycznia 1963 r. Potem Żeromski płakał: „Rozdziobią nas kruki i wrony”. Może przypomnę w telegraficznym skrócie... Carska Rosja słabła, godziła się na ustępstwa ekonomiczne i społeczne – choćby na repolonizację szkół. Jednak romantyczni rewolucjoniści chcieli więcej i ruszyli do powstania. Źle przygotowanego, zakończonego klęską i ogromnymi represjami. Na 54 lata zabetonowano wszelkie możliwości choćby ograniczonej swobody ekonomicznej czy społecznej Polaków. Ułańska szarża, a potem choćby potop? Wielki rewolucjonista Ludwik Waryński spoliczkował kiedyś Bolesława Prusa. Za „Lalkę”. Bo żaden tam rozsądek, żadna praca u podstaw, żadna edukacja czy rozwój gospodarczy. Rewolucja! Socjalizm! Waryński został skazany na 16 lat katorgi i wysłany do Rosji. Zmarł na gruźlicę 2 marca 1889 roku w Twierdzy Szlisselburskiej w wieku 33 lat. Tyle. Aha… No fakt, zakładał kółka socjalistyczne. Odważnie śpiewał „Międzynarodówkę” na ulicach. Napisał „Marsz kajdaniarski”. Czczono go w czasach komunistycznych. Tyle że jeszcze w 1945 roku połowa Polaków była analfabetami. Nie można wszystkiego. Trzeba żyć zgodnie z realiami. Rewolucja brzmi bojowo, a praca od podstaw, jak u Siłaczki, jest zwyczajnie nudna. I mało romantyczna.
Podsumowując po raz drugi – nie można osiągnąć wszystkiego, czego się chce, nawet przy największym wysiłku. Nie mierz sił na zamiary, a odwrotnie – dostosuj swoje zamiary do rzeczywistości i sił, jakie posiadasz. Inaczej klęska niemal gotowa.
A moje marzenia z dzieciństwa? Szurkowski, Lubański i Gajos to absolutnie kultowe postacie mojego dzieciństwa. Każdy z nich był pięć razy popularniejszy niż choćby Taylor Swift dziś. Ich przyjazd do miasta blokował ulice, bo każdy chciał zobaczyć żywego idola. Jako dorosły człowiek, jako dziennikarz, miałem szczęście spotkać każdego z nich. Włodzimierz Lubański zaproponował nawet przejście na „ty”, bo „rozmawianie o piłce przez pan jest trochę śmieszne”. Nogi mi lekko zadrżały, ale powiedziałem to – Włodek! Do mojego idola z czasów dzieciństwa! Jednak królem strzelców nigdy nie zostałem. Trochę szkoda ;) Mimo to… Mierz zamiary na siły, jakimi dysponujesz. Z Ryszardem Szurkowskim spotkałem się jako dziennikarz, przy okazji Tour de Pologne, przedstawił mnie Czesiu Lang. Janusza Gajosa zapowiadałem (raz!) jeszcze w zeszłym wieku, na Festiwalu Reklamy Crackfilm. Czyli, jak się bardzo postarasz, to czasem, choć trochę, to jednak można ;). Może nie od razu zostać idolem, ale chwilę z nim porozmawiać.
Można to podsumować bardzo prostą, rzymską sentencją: „quidquidagis, prudenteragas et respice finem”. Cokolwiek czynisz, czyń rozważnie i myśl o wyniku. Powodzenia!

Marek Skała Trener warsztatowy, coach, mówca inspiracyjny. Właściciel firmy szkoleniowej MEGALIT – Instytut Szkoleń. Od 25 lat prowadzi projekty szkoleniowe i rozwojowe dla największych polskich i światowych koncernów. Napisał cztery bestsellery: „Psychologia Zmiany”, „Manipulacja Odczarowana”, „Skuteczność góra!” oraz „77 Historii, które mogą dać Ci kopa w życiu i biznesie”. Współzałożyciel Polskiej Izby Firm szkoleniowych i członek ICF. W 2019 otrzymał nagrodę Złotego Pióra w Wiedniu.