Słowa nauczają, przykłady pociągają – jak wdrażać innowacje

Chcesz być dobrym nauczycielem? Musisz być nowatorski, nietuzinkowy, porywający. Dziś trzeba walczyć o to, by zainteresować zdobywaniem wiedzy. Pokazywać, że wiedza ma ogromną wartość. Jednak bez umiejętności jej wykorzystania staje się bezużyteczna. W wyposażeniu uczniów w tę umiejętność może pomóc innowacja pedagogiczna.

Mój metodyk (kiedy jeszcze tacy byli) bardzo często cytował słowa Tytusa Liwiusza „Verba docent, exempla trahunt.” (Słowa uczą, przykłady pociągają). Jesteśmy ważni dla naszych uczniów. Wszystkich – nawet tych, którzy zdają się nas lekceważyć. Gdy przyjrzymy się im uważniej, zobaczymy, że jednak liczą się z naszym zdaniem. To jacy jesteśmy, wpływa na nich. Biorą z nas przykład. Dlatego jeśli chcemy kreatywnej młodzieży, sami powinniśmy tacy być. Jeśli tylko mówię, że ważne są pomysły, rozwiązania, kreatywność, a sama rutynowo pracuję od lat, to słowa pozostają w sprzeczności z tym, co robię. Jeśli oczekuję czegoś od uczniów, to sama też powinnam tego wymagać od siebie.

Jeśli nauczyciel nie jest przekonany do tego, co robi, to uczniowie też nie będą i innowacja się nie uda. Przykład? Pedagog, promując zdrowie, powinien sam prezentować tzw. zdrowy styl życia. Dzieci i młodzież są bardzo spostrzegawcze. Jeśli jadę 500 m samochodem do szkoły, a ich próbuję zachęcić do rezygnacji z podwożenia przez rodziców na rzecz pieszego spaceru – jaki daję przykład? Podobnie jeśli chodzi o nawyki żywieniowe czy zachowania korzystne dla środowiska. Jeśli jako cel innowacji określiłam kształtowanie postawy przyjaznej środowisku – sama powinnam ją prezentować. Choćby przygotowywać sprawdziany tak, aby zużywać jak najmniej papieru czy, jak wyżej wspomniałam, zrezygnować z dojeżdżania samochodem na rzecz np. roweru czy chodzenia pieszo. Jeśli celem jest uczenie asertywności, należy samemu się jej nauczyć.

Najważniejszy – dobry początek

Podejmowanie działań innowacyjnych w dydaktyce czy pedagogice wymaga bardzo głębokiej analizy potrzeb, możliwych trudności, określenia celu, a także dopasowania do niego sposobów działania. Przede wszystkim powinien on jednak uwzględniać możliwości naszych uczniów. Dobry cel jest jasno sformułowany i osiągalny. Gdy to zostało zapewnione, planujemy działania i je opisujemy. Ustalamy harmonogram i szukamy wsparcia w otoczeniu.

Pierwszą innowację opracowałam lata temu, kiedy starałam się o zdobycie stopnia awansu nauczyciela dyplomowanego. Zastanawiałam się, czego mi brakuje w systemie edukacji i stwierdziłam, że korelacji między przedmiotami. To problem istniejący do dziś. Każdy przedmiot funkcjonuje oddzielnie. Ponieważ brakowało jej w podręcznikach i programach, postanowiłam choć częściowo sama to zmienić. Nie chciałam od razu rzucać się na głęboką wodę, więc postanowiłam wybrać jeden zakres treści – ekologia i ochrona przyrody. Innowacja polegała na wplataniu tych treści na wszystkich przedmiotach. Pracy był ogrom. 

Grafika-artykulu-innowacje.jpg


Należało przeanalizować podstawy programowe, aby określić sposób użycia treści. 
  • Na języku polskim tekst do przeczytania i analizy, treść dyktanda, zdania do ułożenia, ćwiczeń na wyszukiwanie części mowy dotyczyły poszanowania przyrody, parków narodowych, segregowania odpadów. 
  • Na matematyce treści przyrodnicze pojawiały się jako zadania do rozwiązania. Uczniowie w ramach realizacji podstawy z matematyki obliczali powierzchnię lasu równikowego, który ginie w określonym czasie lub liczbę drzew, które udało się ocalić dzięki zbiórce makulatury w naszej szkole. Albo objętość wysypiska śmieci, jakie będzie potrzebne dla naszego miasta. Albo jaką część surowców naturalnych uda się zaoszczędzić, jeśli poddamy odpady recyklingowi. Jak szybko wyczerpią się złoża itd. Pomysły pojawiały się jeden po drugim. 
  • Technika – to oczywiście wykorzystanie przedmiotów, które można poddać recyklingowi: szycie lalek ze starych ubrań, projektowanie zabawek, które można wykonać z drewnianych skrzynek po owocach itd. 
  • Plastyka – wykonywanie prac z wykorzystaniem materiałów do recyklingu np. collage albo prac malarskich ukazujące szczegóły otoczenia naturalnego czy bezpośrednio związanych z innowacją plakatów. 
  • Informatyka – prezentacje: zamiast robić prace o lalkach czy samochodach, uczniowie wykonywali prezentacje dotyczące oszczędzania energii czy jej alternatywnych źródeł. Ucząc się korzystać z arkusza kalkulacyjnego, obliczali dzienne zużycie energii elektrycznej, wody, gazu i proponowali sposoby jego ograniczania. 
  • Muzyka – układanie piosenek zachęcających do segregowania odpadów, rezygnacji z jeżdżenia samochodem na rzecz roweru. 
  • Trudnością okazało się włączenie wiedzy historycznej i wf-u. Ale i tu pojawiły się pomysły. Na historii uczniowie od czasu do czasu zastanowili się nad zmianami w krajobrazie i przyrodzie na przestrzeni dziejów, wpływie rewolucji przemysłowej na rozwój miast i problemami, jakie pojawiły się w związku z rozwojem przemysłu. Na wf-ie po prostu byli uczulani na dbałość o sprzęt oraz aktywność fizyczną. 

To była pierwsza innowacja, więc nie przeprowadziłam dokładnej ewaluacji, ale uczniowie osiągali dobre wyniki na sprawdzianach z tego zakresu oraz mieli większą świadomość zachowań sprzyjających i szkodzących przyrodzie.

Innowacyjnym można być też w wychowywaniu

Kiedy objęłam wychowawstwo w jednej z klas, spotkałam się z ogromną rozpiętością problemów wychowawczych. Stwierdziłam, że jeśli będę postępować standardowo, to w klasie 6 nie damy sobie rady z zachowaniami naszych uczniów. Szukałam różnych sposobów. W końcu będąc w sali doświadczania świata, pomyślałam, że największe problemy są związane z pobudliwością moich podopiecznych. Postanowiłam opracować profile zachowań uczniów. Określiłam trudności wychowawcze oraz mocne strony. To bardzo ważne w innowacjach o charakterze wychowawczym, ponieważ to na pozytywnych cechach należy bazować. Trzeba też znaleźć czynniki wspierające – na przykład podejście rodziców do problemów dzieci. O pomoc merytoryczną poprosiłam koleżankę – pedagog szkolną.

Na takie działania nie wystarczy godzina wychowawcza, trzeba było znaleźć sposób na włożenie do planu zajęć co 2 tygodnie godziny dodatkowej: jednej na zajęcia relaksacyjne, drugiej na biblioterapię. Zmodyfikowałam też program godzin wychowawczych. Chciałam wiedzieć, co myślą uczniowie, więc po zakończonym cyklu (cały rok szkolny) dokonałam dokładnej ewaluacji.

Większości uczniów podobały się zajęcia. Część zadeklarowała chęć uczestniczenia w takich w kolejnym roku szkolnym. Nie oczekiwałam zmian diametralnych, spektakularnych. Nie można sobie stawiać celów niemożliwych do zrealizowania.

W przypadku problemów wychowawczych będzie dobrze, kiedy uczeń zapanuje nad najniebezpieczniejszymi ze swoich zachowań, zacznie mu zależeć na tym, aby nie otrzymywać punktów karnych czy negatywnych uwag z zachowania i te zjawiska zostaną ograniczone – to jest możliwe. Kolejnym etapem jest nauczenie się przez ucznia, jak może wykorzystywać swoje mocne strony w sposób pozytywny. Dopiero gdy ten cel zostanie osiągnięty, można postawić sobie następny – utrzymanie uzyskanych rezultatów, czyli spowodowanie, aby uczeń nabył nawyk kontrolowania się i nie wracał do niepożądanych zachowań.

Droga innowacyjnego nauczyciela bywa wyboista

Nauczyciel innowator spotyka się w środowisku z różnymi problemami. Bywa nim opór młodzieży, rodziców, a nawet nauczycieli, z którymi chcielibyśmy współpracować, czy krytyka obserwujących nas kolegów i koleżanek. Należy odpowiednią argumentacją zachęcić do pozytywnego odbioru naszych działań. Wskazać korzyści, jakich się spodziewamy, ale nie unikać informacji o mogących się pojawić problemach. 

W mojej praktyce nie spotkałam się z jakimś zdecydowanym sprzeciwem, choć zawsze znaleźli się maruderzy. Nie należy zrażać się opiniami „Im już nic nie pomoże!”. Jeśli podejmiemy inicjatywę, możemy osiągnąć pozytywny skutek. Brak działania oznacza stagnację. Dobrze jest zastanowić się, z którymi osobami dobrze mi się współpracuje. Kto podobnie myśli, jest twórczy, nie boi się wyzwań i nowości. Z takimi osobami tworzymy rodzaj koalicji do opracowania innowacji lub do jej wprowadzenia.

Trudnością bywa tak zwany „słomiany zapał”. Na początku uczniowie podchodzą z entuzjazmem do proponowanych działań, ale gdy okazuje się, że wymagają one systematyczności, zaczynają się problemy. Należy tak rozplanować działania podjęte w innowacji, aby cały czas były one atrakcyjne i inspirujące, również dla nauczyciela prowadzącego działania. Nas przecież też dotyka „słomiany ogień”.

Pomysły przychodzą znienacka

Warto skorzystać z innowacji, jeśli standardowe metody i strategie nie zadziałały. Kiedy mamy do czynienia z uczniami lub sytuacjami wykraczającymi poza normę. Kiedy mamy uczniów wyjątkowo zdolnych lub wykazujących nietuzinkowe zainteresowania. Lub gdy uczniowie mają problem z nabywaniem umiejętności na drodze metod i strategii dotychczas stosowanych. Albo kiedy się nudzą na lekcjach i chcemy uatrakcyjnić proces dydaktyczny. Gdy zależy nam na rozwijaniu kreatywność uczniów. Lub gdy po prostu chcemy sprawić, by to, co działa dobrze, działało lepiej. 

Teraz świta mi pomysł, aby w klasie 4 i 5 wykorzystać teksty piosenek do uczenia o różnych zjawiskach i procesach. Pomysł pojawił się, gdy szukając w przebogatym Internecie materiałów multimedialnych na lekcję o fotosyntezie, znalazłam o niej piosenkę. Praca nad tą innowacją nie będzie prosta. Trzeba będzie znaleźć i ułożyć samemu (albo przy pomocy nieocenionej koleżanki od muzyki) kilka piosenek. Tak współpracować z panią od muzyki, aby wplotła naukę tych piosenek w swój program nauczania. No i oczywiście skorelować czas.

Tradycyjnie czy innowacyjnie? Skutecznie!

Większość nauczycieli woli zachowawczo pracować według wypracowanych metod. Nie ma w tym moim zdaniem błędu. Jeśli ktoś nie czuje się dobrze w innowacyjnych działaniach i widzi, że nie potrzebuje innowacji, by osiągać założone cele, nie powinien robić ich na siłę. Trzeba być przekonanym do tego, co się robi. Jednak narażamy się na rutynę, a ona nie jest zbyt korzystna w edukacji. Innowację należy bardzo dokładnie przemyśleć. Poczytać dostępną literaturę oraz podzielić się wątpliwościami z innymi nauczycielami, którzy przeprowadzili już kilka innowacji i pomogą zmierzyć się z trudnościami, ocenić, czy nasze działania będą już innowacją.

Nie każda zmiana to innowacja. Innowacja powinna służyć podniesieniu jakości pracy nauczyciela, a w efekcie lepszym wynikom uczniów i podniesieniu jakości pracy szkoły. Na pewno nie należy wprowadzać innowacji tylko po ta, aby mieć „zaliczone” tego typu działanie i wymyślać jej „na siłę”. Należy przede wszystkim mieć na uwadze dobro ucznia.



Ewa Gęca

Nauczyciel przyrody, biologii i informatyki w szkole podstawowej. W zawodzie od 27 lat. Współautorka serii podręczników i zeszytów ćwiczeń do przyrody „Przyroda z klasą” wydawnictwa Klett. Uczestniczka wielu projektów np. eTwinning, Commenius, Nauczyciel z klasą, Uczniowie z klasą. Koordynator edukacji zdrowotnej w swojej szkole. Od lat organizuje miejski turniej wiedzy o zdrowym stylu życia i konkurs regionalny. W tym roku pod jej przewodnictwem szkoła zdobyła Krajowy Certyfikat Szkoły Promującej Zdrowie.
x

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje zawarte w cookies wykorzystujemy m.in. w celach statystycznych, funkcjonalnych oraz dostosowania strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Dalsze korzystanie z serwisu oznacza, że zgadzasz się na ich zapisanie w pamięci Twojego urządzenia. Możesz samodzielnie zarządzać cookies zmieniając odpowiednio ustawienia w Twojej przeglądarce.
Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.