Model stref regulacji został opracowany przez Daniela Siegela i Tinę Bryson. Mówi między innymi o tym, jak ciało i mózg człowieka reagują na bodźce z otoczenia. Jeżeli jesteśmy przeciążeni bodźcami, to raczej nie mamy motywacji do słuchania, rozumienia tego, czego się uczymy, ponieważ wówczas podstawą ludzkiego działania jest przetrwanie, a nie uczenie się. Dlatego tak ważne jest, w jakiej strefie regulacji znajduje się ciało i mózg ucznia. Profesor Vetulani, znany neurobiolog, wielokrotnie na różnych konferencjach nie tylko dla nauczycieli mówił, że kiedy uczeń doświadcza dużego stresu, napięcia i niepokoju, jego mózg nie służy do uczenia się, tylko do przetrwania. Rzeczywistość szkolna dla wielu uczniów jest bardzo stresująca. Tradycyjna szkoła opiera się na regulaminach, zasadach, za przekroczenie których uczeń jest karany. Sprawdziany, klasówki, odpytywanie często powodują napięcie i niepokój. Do tego dochodzą relacje z rówieśnikami, które również mogą nie być zbyt wspierające.
W domu uczniowie spędzają czas przed komputerem czy smartfonem, które to są niezwykle dla nich atrakcyjne, ale nadmiar bodźców wzrokowych i słuchowych, które nieustannie przyciągają ich uwagę, dają raczej przelotną przyjemność niż odprężenie i relaks. Przeglądanie mediów społecznościowych dla wielu z nich bywa naprawdę napięciowe. Oczywiście są i tacy, którzy na okrągło odrabiają lekcje albo uczestniczą w przeróżnych zajęciach dodatkowych, na które są zapisywani przez rodziców, a które mają wspierać ich rozwój. Czy aby na pewno tak się dzieje? Wspomniany przeze mnie model stref regulacji składa się z 3 stref: zielonej, czerwonej i niebieskiej. Jednak moim zdaniem jest on niepełny i zgadzam się z Anną Dziewulską, która uzupełniła go o strefę żółtą. Szczegółowo o strefach regulacji można przeczytać w moim artykule pod tytułem „
Negatywne emocje? Pomóż dziecku wejść do strefy komfortu ”. Tym razem chciałabym skupić się na strefie żółtej i zielonej w kontekście motywacji.
Dlaczego nauczyciel powinien znać model stres regulacji?
To, w jakiej strefie regulacji znajduje się mózg ucznia, będzie determinowało, czy będzie on gotowy do uczenia się. Warto więc, żeby nauczyciel potrafił rozpoznawać, w jakiej strefie regulacji znajduje się uczeń. Im więcej wiemy o procesach regulacji i lepiej je rozumiemy zarówno u nas, jak i uczniów, tym lepiej możemy zadbać o siebie i tym lepiej możemy wspierać uczniów. Warto pamiętać, że reakcja nauczyciela, jak i ucznia są uzależnione od tego, w jakiej są strefie regulacji.
Strefa Zielona – to tu się uczymy
Strefa Zielona to zintegrowany mózg, ciało i emocje. Uczeń jest spokojny, wyregulowany emocjonalnie i gotowy do uczenia się. Wszystkie struktury mózgu odpowiedzialne za uczenie się, czyli kora nowa, hipokamp, ciało migdałowate – są ze sobą połączone. To dlatego uczeń jest skoncentrowany, uważny, wykazuje ciekawość poznawczą, czyli jest zmotywowany do uczenia się. To w strefie zielonej mamy elastyczność, kreatywność, refleksje oraz otwartość na nowe sposoby działania. Uczeń potrafi realizować ambitne cele, podejmować decyzje, rozwiązywać zadania i zapamiętywać je, zdobywać wiedzę, a kiedy coś mu nie wychodzi, jest gotowy przyjąć pomoc nauczyciela. Ponieważ to w tej strefie mamy gotowość do współpracy i nastawienie na uwzględnienie tego, co mówi druga osoba. Dlatego tak ważne jest, aby uczniowie jak najdłużej przebywali w strefie zielonej. Jak to zrobić?

Strategie wspierające równowagę
Jeśli chcemy, aby uczniowie byli zmotywowani i gotowi do uczenia się, musimy zadbać o to, aby mózg pozostawał jak najdłużej w równowadze. Na niektóre strategie nauczyciel nie ma realnego wpływu, ale warto je znać i podpowiadać rodzicom.
1.
Odpowiednia ilość snu to podstawa w zadbaniu o mózg i ciało. „Sen to higiena dla mózgu”. Wydaje się, że nasi uczniowie są chronicznie niedospani. Gdy snu jest za mało, zakłóceniu ulegają te procesy umysłowe, które są odpowiedzialne za uwagę, pamięć i zdolność do uczenia się. Niedospany uczeń nie jest ciekawy tego, co się dzieje na lekcji. Najmniejsze bodźce mogą wywołać u niego drażliwość, brak cierpliwości, nerwowość, niepokój. Im młodszy uczeń, czyli im młodszy układ nerwowy, tym więcej potrzebuje godzin snu. Wygląda to następująco:
- uczniowie od 6 do 12 roku życia potrzebują od 9 do 12 godzin snu,
- uczniowie od 13 do 18 roku życia potrzebują od 8 do 10 godzin snu.
Pamiętajmy, że każde dziecko jest inne i może mieć różne zapotrzebowanie na sen. Wśród naszych uczniów, podobnie jak i w świecie dorosłych, są tak zwane skowronki czy nocne Marki.
2.
Rozważenie, czy czas ucznia nie jest zbyt mocno wypełniony codziennym plan zajęć. Obecnie wielu dorosłych uznaje, że najlepszym sposobem zadbania o dziecko jest jego wszechstronny rozwój. Rodzice w obawie, aby czegoś nie zaniedbać, zapisują dziecko na liczne dodatkowe zajęcia: basen, balet, hiszpański, warsztaty z programowania itp. Ich motywacją jest zadbanie o jak najlepsze przygotowanie do życia. Dziecko niemal do samego wieczora przebywa poza domem. Jest wożone po całym mieście, aby wziąć udział w zaplanowanych zajęciach. W planie dnia, który jest wypełniony po brzegi jak u niejednego prezesa firmy, nie ma czasu na relaks, nudę, zabawę. Dzieci nadmiernie obciążone obowiązkami są przemęczone, wypalone i nawet, jeśli początkowo bardzo lubią balet czy basen, te zajęcia mogą przestać się im podobać. Z drugiej strony mamy sytuację zbyt małej ilości wartościowych zajęć, a właściwie ich brak, a uczniowie długie godziny popołudniowe i wieczorne, a nawet nocne spędzają przed ekranem laptopa czy smartfona.
3.
Mniej hałasu w otoczeniu szkolnym. Hałas mocno rozregulowuje nie tylko dzieci o wysokiej wrażliwości czy te ze spektrum autyzmu. Szkoła jest środowiskiem głośnym. Zarówno uczniowie, jak i nauczyciele codziennie funkcjonują w hałaśliwej rzeczywistości. Jego nadmiar powoduje:
- chroniczne zmęczenie,
- bóle głowy,
- podwyższone ciśnienie,
- nerwice,
- choroby serca.
Uczniowie, którzy są przeciążeni hałasem, bywają rozdrażnieni, nerwowi, zmęczeni, a w skrajnych przypadkach – agresywni. Hałas to dość poważny i często lekceważony stresor biologiczny. Ciało migdałowate (struktura w mózgu limbicznym), które bierze udział w uczeniu się, odbiera hałas jako coś niebezpiecznego. Wszczyna wówczas alarm w mózgu (tryb walki lub ucieczki). Uwalniają się hormony stresu, między innymi adrenalina i kortyzol, które z kolei obniżają zdolność koncentracji i uwagi. Dlatego warto zadbać o względną ciszę w klasie i w szkole.
Jak to zrobić? Już wiemy, że cisza i spokój w klasie wspomaga motywację do uczenia się.
Zachęcam do regularnych ćwiczeń z uważności, które pozwalają „wyciszyć mózg” i wzmacniają koncentrację. Oto propozycja niektórych:
- Zabawa w króla ciszy lub dwie minuty ciszy – usiądź z uczniami i powiedz, że przez dwie minuty nie będziemy nic mówić. Można poprosić, aby chętni uczniowie zamknęli oczy tak, żeby nie rozpraszały ich żadne bodźce wzrokowe.
- Dwie minuty uważnego oddechu – poproś uczniów, aby usiedli wygodnie, położyli rękę w okolicach splotu słonecznego, oddychali powoli z uważnością, według poleceń „powolny wdech, powolny wydech”.
- Spacer w ciszy na przykład na boisku szkolnym.
- Ćwiczenia z Mindfulness – na rynku wydawniczym jest sporo ciekawych propozycji o tej tematyce, na pewno każdy nauczyciel znajdzie coś ciekawego dla siebie i swoich uczniów.
- Swobodna zabawa na świeżym powietrzu.
- Medytacje, joga dla dzieci.
4.
Responsywny nauczyciel dający poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Bezpieczne środowisko szkolne to takie, w którym nauczyciel jest sam w równowadze emocjonalnej i nie dodaje uczniom napięcia np. krytykując, ośmieszając, karząc słownie czy izolując ucznia. Takie zachowanie nauczyciela jedynie dokłada stresu i powoduje, że układ nerwowy ucznia, który jest już i tak bardzo przeciążony, nie daje rady. Responsywny nauczyciel jest dostępny emocjonalnie, dostrzega, co uczeń przeżywa, okazuje mu zrozumienie i daje przestrzeń na wyrażanie emocji. To też taki nauczyciel, który potrafi rozpoznawać potrzeby ucznia i adekwatnie na nie reagować.
Ostatnio nie tylko mówi się o responsywnym nauczycielu, ale i o responsywnym nauczaniu, które polega na dostrojeniu się do potrzeb ucznia, zainteresowania nim jako człowiekiem, tym, co przeżywa i co się z nim dzieje oraz poważnego traktowania jego trudności. Przeciwieństwem jest nauczanie planowane według określonego rozkładu materiału z planem wynikowym. W responsywnym nauczaniu bardzo ważna jest sama postać nauczyciela i jego osobowość, jego zadaniem jest słuchanie ucznia i rozbudzanie jego zainteresowania.
Zmotywowany uczeń to wyregulowany emocjonalnie uczeń , którego ciało i mózg przebywają w strefie zielonej. Czyli jest ciekawy świata, odporny psychicznie, a także skoncentrowany i gotowy do uczenia się, do pokonywania wyzwań nawet, jeśli wiążą się one z popełnieniem błędów. Taki uczeń nie boi się, że zostaje ukarany, oceniony, skrytykowany, jego mózg odpuszcza sobie wówczas kontrolę i skupia się na poznawaniu otaczającego świata.
Źródła: - „Mózg na tak”, Daniel Siegel i Tina Bryson, Wydawnictwo HarperCollins, Warszawa 2018,
- „Nauczanie responsywne – nowe pojęcie w nauczaniu”, Robert Szymiec, Repozytorium, Wyższa Szkoła Języków Obcych w Poznaniu
Marzena Jasińska Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.