Media społecznościowe stały się już dla nas normą. Trudno dziś znaleźć osobę, która nie ma konta na choćby jednym z portali. Konta mają nawet młodsze dzieci, choć prawo tego zabrania. Publikujemy w nich radosne chwile nie tylko z naszej codzienności, ale i życia naszej rodziny czy naszych dzieci. Wymyślono na to nawet specjalny termin, „sharenting” (od „share” – dzielić się i „parenting” – rodzicielstwo), oznaczający publikowanie dużej ilości treści dotyczących dzieci. Często dzieje się to bez ich zgody, ale i bez świadomości rodziców o konsekwencjach tego procederu. Jakie są więc zagrożenia i skutki udostępniania zdjęć dzieci w Internecie? Na jakie niebezpieczeństwa może się dziecko natknąć w sieci? W opublikowanym badaniu „Sharenting po polsku” aż 40 proc. rodziców deklaruje, że regularnie dokumentuje w mediach społecznościowych dorastanie swoich dzieci. Z tego 61 proc. umieszcza zdjęcia co najmniej raz w miesiącu, a 2 proc. robi to kilka razy dziennie. Rocznie daje to pokaźną sumę: 72 zdjęć i 24 filmy z wizerunkiem dzieci.
Jakie mogą być konsekwencje sharentingu
Publikując zdjęcie dziecka rzadko zastanawiamy się nad konsekwencjami. Zdanie, że w Internecie nic nie ginie, wydaje się truizmem. Jednak jest ono prawdziwe i nie ma znaczenia, czy publikujemy zdjęcia, ograniczając do nich dostęp, czyli tylko dla znajomych. Nawet jeśli na ogólnodostępnym portalu społecznościowym zadbamy o zmianę ustawień na prywatne, to i tak każdy z naszych 200-300 znajomych, bo tyle ich przeciętnie mamy, może to zdjęcie czy film skopiować i przekazać dalej. Wówczas nie mamy już nad tym kontroli.
Taki materiał może zostać udostępniony każdemu, w tym pedofilom. Nawet jeśli publikujemy zdjęcia dziecka z zakrytą twarzą, ze świadectwem szkolnym, które trzyma w ręku, aby pochwalić się bardzo dobrymi ocenami, to i tak w tle jest szkoła, do której uczęszcza, a po przedmiotach szkolnych możemy dojść, do jakiej klasy chodzi. Tak więc dosyć łatwo to zidentyfikować. Ponadto wcale nierzadko pod zdjęciem dziecka pojawiają się jakieś nieprzyjemne komentarze na przykład ze strony rówieśników. Zdjęcie czy film mogą być przez nich wykorzystane do ośmieszenia, krytykowania czy żartowania. Okazuje się, że tak zwane cyfrowe narodziny dziecka przypadają średnio na około 6 miesiąc życia. To naprawdę bardzo wcześnie.
Rodzice mają prawo publikować zdjęcia swoich dzieci
Oczywiście prawo nie zabrania rodzicom publikowania zdjęć dziecka. To naturalnie, że chcemy się pochwalić jego osiągnięciami naukowymi czy sportowymi. Jednak zdarza się, i to bardzo często, że informowanie świata o naszym dziecku zaczyna się bardzo niewinnie. Publikujemy na przykład jego zdjęcie w jakimś portalu parentingowym lub udostępniamy dane o nim, pytając o radę innych użytkowników sieci. Na różnych forach internetowych szukamy produktów czy akcesoriów dziecięcych, wpisując bardzo często dane takie jak wiek, wzrost czy płeć. Okazuje się, że do stworzenia tzw. cyfrowego profilu potrzebne są tylko 3 dane:
- Imię i nazwisko;
- Data urodzenia;
- Adres.
Rodzice dość często umieszczają te informacje, i nawet jeśli nie wszystkie, to i tak cyberprzestępcy sobie z tym radzą i znajdą te, które będą im potrzebne. Przykładowo po jakimś czasie publikujemy zdjęcia z urodzin dziecka i wówczas bardzo łatwo uzyskać informacje o dacie urodzin.

Jak zabezpieczyć wizerunek dziecka w sieci
1. Oczywiście zawsze pamiętajmy, aby przy publikacji wizerunku włączyć ustawienia prywatne. To zawsze zmniejsza potencjalną ilość pobrań. Zawężamy też grupę osób, która będzie miała do nich dostęp: rodzina, najbliżsi przyjaciele. Sprawdzajmy również regularnie aktualizacje i ustawienia prywatności na koncie, ponieważ serwisy społecznościowe zmieniają je co jakiś czas i nasze stare ustawienia prywatności mogą być już dawno nieaktualne.
2.
Zanim wrzucisz film czy zdjęcie dziecka, zastanów się, czy:
- Nie narusza ono jego prywatności;
- Publikacja nie jest i nie będzie dla Twojego dziecka w przyszłości zawstydzająca, kompromitująca. Rozczulający film z kąpieli czy treningu korzystania z nocnika być może jest śmieszny i uroczy dla Ciebie. Pomyśl jednak, że za 10–15 lat ten materiał będzie oglądało Twoje dziecko, jego rówieśnicy, a potencjalnie nawet jego pracodawca. To jest właśnie ten cyfrowy wizerunek, który nigdy nie ginie. Pod żadnym pozorem nie wolno publikować zdjęć dziecka nagiego czy w stroju kąpielowym.
3. Jeśli możesz,
pytaj dziecko, czy zgadza się na publikację filmu czy zdjęcia. Nawet jeśli ma tylko kilka lat i może nie do końca rozumieć, o co chodzi, ani nie wie, że ma prawo się nie zgodzić, to wciąż jest w stanie wyrazić swoje zdanie – czy to mu się podoba czy nie. To uczy poszanowania prywatności innych i pokazuje, że warto rozsądnie zarządzać swoim wizerunkiem w sieci.
4.
Im mniej danych o dziecku publikujesz, tym lepiej – nie publikuj dokumentacji medycznej, szukając porad online u innych użytkowników. Na jakie zagrożenia jest narażone Twoje dziecko w sieci
- Cyberprzemoc – czyli prześladowanie i wykluczanie z grupy rówieśniczej, co prowadzi do obniżenia poziomu dobrostanu psychicznego, stanów depresyjnych, problemów w codziennym funkcjonowaniu, a nawet do myśli czy prób samobójczych.
- Kradzież danych osobowych – pisałam już, że nawet jeśli tych danych nie ujawniasz wprost, to cyberprzestępcy i tak znajdą sposób, aby na podstawie Twoich publikacji je zidentyfikować.
- Niebezpieczne znajomości – to tzw. grooming – termin określający proceder uwodzenia dziecka w sieci. Oszuści najpierw nawiązują kontakt z dzieckiem, próbując zdobyć jego zaufanie, a następnie nakłaniają do różnych aktywności lub spotkania.
- Sexting – zdarza się, że w wyniku nawiązywania niebezpiecznych znajomości i groomingu dziecko wysyła swoje intymne zdjęcia czy nagrania, co w następstwie może prowadzić do szantażowania, nękania, straszenia ich upublicznieniem.
- Wyłudzenia finansowe – dzieci mogą też paść ofiarą oszustw internetowych. Jest to szczególnie rozpowszechnione przy kupowaniu płatnych dodatków do gier czy dopisywania dziecka bez jego wiedzy i zgody do tzw. płatnych subskrypcji.
- Narażenie na patotreści promujące przemoc, okrucieństwo, nienawiść czy pornografię. Dzieci są też narażone na dostęp do szkodliwych treści .
- Uzależnienie od Internetu – w gąszczu zagrożeń zapominamy często o tym poważnym zagrożeniu. Nadmierne spędzanie czasu w sieci zawsze odbija się negatywnie na funkcjonowaniu dziecka. Prowadzi do zaniedbywania nauki, obowiązków domowych, konfliktów z rówieśnikami i rodziną, a w konsekwencji do problemów zdrowotnych.
Jak rodzice mogą chronić dzieci
Bardzo ważna jest edukacja – rozmawiaj z dzieckiem o zagrożeniach, ucz je ostrożności. Buduj relacje oparte na szacunku, życzliwości, godności i bliskości. To daje gwarancję, że kiedy spotka się w sieci z kimś lub czymś nieodpowiednim, przyjdzie, powie Ci o tym i poprosi o pomoc.
Ponadto:
- Pamiętaj o kontroli rodzicielskiej. Wiem, że mnóstwo dzieci potrafi obejść te zabezpieczenia, jednak pokazujesz w ten sposób, że próbujesz zadbać o dziecko i o to, żeby nie spotykało się w sieci z nieodpowiednimi dla niego treściami. Monitoruj też jego aktywność, sprawdzaj historię przeglądania.
- Ustal zasady korzystania z sieci, w tym czasu spędzanego w Internecie. Pamiętaj, że tutaj ważny jest Twój przykład.
- Uczul dziecko, że w sieci spotka naruszające treści, poproś, aby wówczas przyszło do Ciebie i Ci o tym powiedziało.
Jeśli chcesz, aby Twoje dziecko spędzało mniej czasu w sieci i nie było narażone na niepokojące treści,
zachęcaj je do spędzenia czasu na różnych innych aktywnościach, np. sporcie, rozwijaniu pasji, talentów, zainteresowań. To dobra droga.
Kiedy przyłapiesz dziecko na oglądaniu nieodpowiednich dla niego treści, nie złość się, nie krzycz, nie karz, nie zabieraj komputera czy telefonu. Dziecko mogło na te treści trafić przypadkiem, a że były dla niego nowe i intrygujące, zaczęło je oglądać. Może też być tak, że to nie był przypadek. Wówczas pozostaje Ci najpierw
uspokoić się i spokojnie porozmawiać o tych treściach z dzieckiem.
Źródła: - https://fundacja.orange.pl/strefa-wiedzy/post/sharenting-co-warto-wiedziec-o-publikowaniu-wizerunku-dziecka-w-sieci dostęp 18.07.2025.
Marzena Jasińska Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.