W wielu rodzinach, miejscach i sytuacjach oczekuje się od dziecka grzeczności i uległości, niezabierania głosu w towarzystwie czy nieprzerywania rozmów. Decydujące prawo głosu należy zwykle do rodziców, niezależnie od wieku dziecka. Bo przecież dorosły wie lepiej. Potem niejednokrotnie jesteśmy zaskoczeni, że dziecko nie potrafi lub nie chce wyrażać własnego zdania, brać udziału w dyskusji czy dzielić się przemyśleniami. Niedopuszczanie dziecka do głosu nie pozostaje bez wpływu na późniejsze lata, gdy chcemy, aby nastolatek z nami rozmawiał, ale on już nie chce. Komunikacja z dzieckiem
Komunikowanie się z dzieckiem jest podstawą rodzicielstwa, budowania relacji, głębokiej więzi i poczucia własnej wartości. Nie chodzi o formułowanie oczekiwań, wydawanie poleceń czy o prozaiczne pytania: „Zjadłeś obiad?” bądź „Jak było w szkole?”.
Najważniejsze jest, aby dziecko usłyszeć. Prawdziwie usłyszeć. Aby było to możliwe, trzeba dać dziecku prawo do głosu, nawet gdy porozumienie nie udaje się, dziecko nas nie rozumie, buntuje się. Nieraz musimy zachować cierpliwość i spokój, ale nie wolno odpuszczać. To, czy pozwolimy dziecku mówić, zależy od odczuwanego wobec niego szacunku, ale również od sposobu jego traktowania.
Jeśli uważamy, że przede wszystkim my, dorośli, mamy prawo do głosu, a dziecko, całkowicie od nas zależne, powinno słuchać, nie dyskutować i nie „wychylać się”, trudno będzie zbudować głębszą komunikację.
„Dzieci i ryby głosu nie mają”
Na pozór niewinne powiedzenie „dzieci i ryby głosu nie mają” niesie ze sobą krzywdzący dla dziecka przekaz. Dziecko ma być posłuszne, uległe, podporządkować się, a decydujące prawo głosu ma dorosły. To słowa, po które sięga się, by uciszyć dziecko w danym momencie, gdy brakuje cierpliwości, możliwości, czasu, bądź argumentów, żeby coś więcej wytłumaczyć. Co dziecko może wtedy tak naprawdę usłyszeć? Że nie jest ważne. Niedopuszczanie go do głosu ma spowodować, że dziecko stanie się grzeczne. Tym samym oczekuje się, że będzie słuchało dorosłych, okazując im szacunek, zachowując ciszę, a w ich towarzystwie niepytane nie weźmie udziału w rozmowie. Taki sposób funkcjonowania jest często przekazywany z pokolenia na pokolenia (uciszany w dzieciństwie rodzic może nie dawać prawa do głosu własnemu dziecku) lub wynikać z różnych przekonań:
- Dziecko nie może być partnerem osoby dorosłej – z założenia ważne jest, aby od najmłodszych lat słuchało i przestrzegało zasad, wtedy łatwiej będzie dostosować się do reguł panujących w przedszkolu, w szkole lub w innych grupach społecznych;
- Jako dziecko byłem traktowany tak samo i wyrosłem na ludzi – pojawia się tu również pewne przyzwolenie na powielanie zachowań i sposób wychowywania;
- Dziecko często manipuluje i nie można temu ulegać.
Dziecko bez prawa do głosu otrzymuje komunikat, że teraz jest za małe, by zostać potraktowane poważnie, a prawo głosu zostanie przyznane, gdy dorośnie.

Czy dziecko ma prawo do głosu
Prawo dziecka do głosu ustanowione zostało między innymi przez Konwencję o prawach dziecka. W teorii powinno więc móc swobodnie wyrażać opinię w różnych sprawach go dotyczących. W praktyce jednak prawo to jest często dzieciom odbierane, w imię szacunku dla dorosłych oraz ich większego doświadczenia. Nie powinno tak być. Zadaniem rodziców i dorosłych jest pokazanie dziecku, że można mówić, wyrażając swoje potrzeby czy przemyślenia, z zachowaniem ogólnie przyjętych zasad kultury. Najważniejsze jest jednak uznanie, że zdanie dziecka ma znaczenie, jest ważne i wartościowe. Dziecko powinno wiedzieć nie tylko, że oczekuje się od niego szacunku, ale również, że samo też powinno być szanowane. Warto przypomnieć sobie sytuacje, w których jako dzieci byliśmy przez dorosłych uciszani lub ignorowani.
Jakie odczucia wywoływały w nas wspomniane słowa „dzieci i ryby głosu nie mają” czy „nie, bo nie”, „nie, bo ja tak mówię”, „nie dyskutuj”. Które z tych sformułowań powtarzamy naszym dzieciom? Naprawdę, każde dziecko, bez względu na wiek, potrzebuje być traktowane poważnie. Nawet w sytuacji, gdy zwracamy uwagę, że przeszkadza w rozmowie dorosłych, przerywa ją lub nie pozwala dokończyć zdania, trzeba z dzieckiem rozmawiać i tłumaczyć. Dawanie dziecku prawa do głosu nie oznacza pobłażania i pozwalania na każde zachowanie.
Dlaczego dopuszczanie do głosu jest ważne
Dziecko dopuszczane do głosu i wysłuchiwane z autentycznym zainteresowaniem wzrasta w przekonaniu, że to, co mówi, ma wartość i jest ważne. Prawdopodobnie chętniej będzie dzieliło się swoimi odczuciami i spostrzeżeniami. Przyczynia się to również do budowania i wzmacniania poczucia własnej wartości. Szanowanie prawa dziecka do głosu stwarza przestrzeń do rozwoju stabilnej samooceny i samoakceptacji. Przekłada się w późniejszych latach na odczuwane samopoczucie i doświadczanie autentycznego szczęścia i satysfakcji w różnych sferach życia. Będzie to możliwe tylko wtedy, gdy dziecko nie będzie wzrastało w lęku, konieczności ciągłego podporządkowywania się i spełniania oczekiwań. Dziecko ma prawo nie tylko odpowiadać na zadawane pytania, ale również wyrażać sprzeciw. Oczekiwanie od najmłodszych lat uległości, a nawet chwalenie za nią, nie tylko obniża poczucie własnej wartości i samoocenę, ale również nie stwarza warunków do bycia sprawczym i budowania zaufania do samego siebie.
Anna Chmielewska Nauczyciel dyplomowany, pedagog, terapeuta pedagogiczny, surdopedagog, terapeuta ręki. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą, w tym z różnego typu zaburzeniami. Stosuje elementy Dialogu Motywującego i mediacji. Specjalizuje się w terapii pedagogicznej, technikach szybkiego zapamiętywania i uczenia się oraz w kinezjologii edukacyjnej.