Na pierwszym zebraniu wychowawczyni oznajmiła nieznoszącym sprzeciwu tonem: – Jeśli organizujecie państwo urodziny, to albo zapraszajcie całą klasę, albo nikogo. Takie wybieranie sobie gości to uczenie dziecka, że można kogoś wykluczać. Publicznie nikt się nie odezwał. Komentarze posypały się na internetowej grupie rodziców. – Mam prawo zapraszać, kogo chcę – pisała jedna mama. Byli jednak i tacy rodzice, którzy uważali, że wychowawczyni ma rację. – Moja córka nie dostała zaproszenia w przedszkolu. Płakała całą noc. Wolałbym na przyszłość oszczędzić jej takiej traumy – pisał jakiś tata. Inna mama skomentowała, że przecież nie trzeba organizować urodzin w sali zabaw – nocowanka w domu też będzie w porządku, a wyjdzie taniej… Jednym słowem, ilu rodziców, tyle głosów. Bo nie ma się co oszukiwać, urodzinowy dylemat jest realny. Jak go rozwiązać? Zapraszanie dzieci w klasie
Nie masz obowiązku zapraszania wszystkich dzieci. Wychowawczyni pewnie chciała dobrze, ale być może nie wzięła pod uwagę realiów. Zoorganizowanie dużej imprezy dla kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu uczestników to – pomijając koszty – ogromne przedsięwzięcie logistyczne! Nie każdy rodzic ma na to czas, siłę, zasoby emocjonalne. I to też jest OK. Co więcej, duża impreza może okazać się… zbyt przytłaczająca dla Twojego dziecka, a to ono jest w tym dniu najważniejsze.
Przeciwko zapraszaniu wszystkich dzieci przemawia też argument, że takie
wręczanie zaproszeń „z automatu” wyklucza sprawstwo dziecka. Nie ma ono wtedy poczucia, że to od niego zależy, z kim i jak spędzi czas. Dlatego zanim podejmiesz decyzję o zaproszeniu całej klasy, porozmawiaj o tym ze swoim dzieckiem i upewnij się, że naprawdę będzie się dobrze czuło, występując w roli animatora (na własnej imprezie!) dla dwudziestki spragnionych atrakcji rówieśników.
Jeśli już podejmujecie wspólnie z dzieckiem decyzję o tym, że zapraszacie wybraną, najbliższą grupę, powinniście też ustalić związane z tym zasady savoir-vivre'u, które wymagają, by zadbać o komfort również dzieci niezapraszanych.
Urodzinowy savoir-vivre
Uczul dziecko na to, żeby
wręczyć zaproszenie dyskretnie. Sytuacja, w której w ławce siedzi grupa dziewczynek, a jedna osoba podchodzi i wręcza charakterystyczne kartoniki wybranym, jest absolutnie niedopuszczalna. Twoje dziecko od Ciebie (!) powinno się dowiedzieć, że absolutnie nie może to tak wyglądać. Zaproszenia najlepiej jest wręczyć po szkole albo, jeśli są to zaproszenia przez social media, co się ostatnio często zdarza, pisać bezpośrednio do zainteresowanej osoby, a nie np. na klasowej grupie, gdzie niechcący o imprezie, z której wykluczone jest jakieś dziecko, dowiadują się jego rodzice.
Dzieci w naturalny sposób cieszą się na swoje urodziny i mają potrzebę rozmawiania o tym, jak spędzą ten dzień – a później wspominania, jak było. Ale uwrażliw swoje dziecko na to, jak mogą poczuć się niezaproszeni koledzy i koleżanki, kiedy słuchają podekscytowanego: „No, jak poszliśmy do tego kina w sobotę i twoja mama wybierała największy popcorn…”.
Lepiej więc wymienić się wspomnieniami po szkole i nie narażać innego dziecka na poczucie odrzucenia. Tym bardziej że niezaproszenie na urodziny niekoniecznie musi oznaczać odrzucenie czy wykluczenie z grupy rówieśniczej – o tym też warto rozmawiać z dzieckiem, szczególnie kiedy jest już starsze.
Często rozmawiam z nastolatkami i wiem od nich, że przyczyn, dla których ktoś nie zostaje zaproszony na konkretną imprezę urodzinową, bywa bardzo dużo, od warunków lokalowych jubilata, przez niechęć rodziców zapraszającego do tej konkretnej osoby, po przewidywane animozje między uczestnikami imprezy. Niekoniecznie więc jest tak, że Twojego dziecka ktoś nie zaprosił, bo go nie lubi.

Brak zaproszenia na urodziny dla dziecka
Jeśli Twoje dziecko nie dostanie zaproszenia, nie traktuj tego jak osobistej porażki i nie zakładaj, że to oznacza, że nikt Twojego dziecka nie lubi i że do końca życia będzie samotne. To jednorazowe wydarzenie, któremu niektórzy rodzice nadają większe znaczenie, niż jest tego warte.
Kilkukrotnie, gdy moje dzieci były jeszcze przedszkolakami, obserwowałam reakcje rodziców na brak charakterystycznego kartonika w przegródce w szatni. Na twarzach malował się szok, niedowierzanie, złość, ba, czasem można było usłyszeć o chęci odwetu: „Ania nie zaprosiła cię na urodziny? My też jej na pewno nie zaprosimy!”.
Jeśli potraktujesz normalnie i naturalnie emocje dziecka, które oczywiście mogą się pojawić, takie jak smutek czy rozczarowanie, pozwolisz im wybrzmieć i spokojnie wytłumaczysz dziecku, że mieszkanie ma ograniczoną pojemność i że nie da się zaprosić wszystkich, więc jubilat pewnie musiał wybierać – istnieją duże szanse na to, że szybko o tym rozczarowaniu zapomni.
Niektórzy psychologowie radzą, żeby w takiej sytuacji sprawić, by ten dzień był dla dziecka wyjątkowy, np. zabrać je na lody albo do kina. Nie jestem przekonana, że to dobre rozwiązanie. Drobne odrzucenia są wpisane w relacje międzyludzkie, bo nie z każdym nam po drodze. Im naturalniej tę sytuację potraktujemy, nie starając się jej unieważnić innymi atrakcjami w tym dniu – tym lepsze damy dziecku przygotowanie na podobne rozczarowania i frustracje w przyszłości. Oczywiście chodzi tu o jednorazowy brak zaproszenia, a nie sytuację, kiedy dziecko jest izolowane z grupy rówieśniczej, odrzucane itd. W tym drugim przypadku nie tylko powinniśmy, ale wręcz musimy działać.
Lilka Poncyliusz-Guranowska – autorka jest anglistką, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorką i autorką wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. Uczestniczyła w wielu szkoleniach z zakresu psychologii rozwoju i profilaktyki, zarówno w Polsce, jak i za granicą. W marcu 2023 r. ukazała się jej książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatkiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”. Prywatnie jest mamą osiemnastolatki i czternastolatka.