Librus

Oficjalna aplikacja Librus

Smartfon w szkole, tablet pod choinką: samo zło czy inwestycja w przyszłość

Od dłuższego czasu na listach gwiazdkowych prezentów dla dzieci królują elektroniczne gadżety – komputery, tablety, smartfony. Coraz częściej stanowią nie tylko centrum domowej rozrywki, ale także edukacyjne narzędzie wykorzystywane w szkole. Mają tylu samo zwolenników co przeciwników. Jak znaleźć złoty środek? 

Reklamy kuszą promocjami, operatorzy przygotowują specjalne świąteczne zestawy z myślą o najmłodszych, internetowe serwisy podpowiadają, że smartfon czy tablet będzie świetnym gwiazdkowym prezentem. Nic zatem dziwnego, że dzieci pod choinką coraz częściej zamiast tradycyjnych zabawek rozpakowują elektroniczne gadżety. Czy to dobrze?

Cyberdzieci w tradycyjnej szkole

Cyberdzieci – to określenie, które pojawiło się już kilka lat temu na określenie najmłodszego pokolenia, które aktywnie i regularnie korzysta z urządzeń mobilnych (w 2013 roku aż 75% dzieci w wieku od 1 roku do 10 lat używało laptopa i smartfona co najmniej kilka razy w tygodniu – wynikało z badań przeprowadzonych przez Research.NK; nie trudno zgadnąć, że dziś ta liczba z pewnością jest większa). Musiały to zauważyć także szkoły.  Z raportu „Polska szkoła w dobie cyfryzacji. Diagnoza 2017” opracowanego przez zespól badawczy Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego oraz PCG Edukacja wynika, że cyfrowe technologie stosowane są w około połowie polskich szkół. Najczęściej są to multimedialne prezentacje prowadzone przez nauczycieli, ale aż 18% uczniów przyznało, że na zajęciach wykorzystuje smartfony (ponad połowa z nich korzysta przy tym z własnego dostępu do Internetu). Prawie wszyscy uczniowie są zgodni – dzięki temu lekcje są dużo ciekawsze. Zauważają to także nauczyciele i przyznają, że wykorzystywanie komputera czy telefonu zwiększa zaangażowanie w lekcje, a dzieci i młodzież efektywniej przyswajają wiedzę. – Cyfrowa edukacja zwiększa efektywność procesów edukacyjnych, rozwija kluczowe umiejętności społeczne oraz kompetencje przyszłości, wspiera kreatywność indywidualną, a jednocześnie uczy współpracy w grupie, odpowiedzialności twórczego podejścia do własnego rozwoju – wylicza prof. Marlena Plebańska, jedna z prekursorek polskiej e-edukacji. 

grafika_artykulu_smartfon_tablet.jpg

Nuda „zabija” (?)

W stosunku do nowoczesnych technologii nauczyciele nie są jednak zupełnie bezkrytyczni. Obok niewątpliwych zalet dostrzegają także ich wady, jak uzależnienie od gadżetów i Internetu, zanikanie umiejętności pisania czy zaburzenia komunikacji z rówieśnikami. Nauczyciele wskazują także mniej oczywiste problemy jak rozleniwienie czy zanik kreatywności. Młodzież przyzwyczajona do otrzymywania wszystkiego na jedno kliknięcie, nie ma cierpliwości do poszukiwania sprawdzonych informacji. Liczy także, że jeden sms od szkoły wyręczy ich w komunikowaniu się z rodzicami. I panicznie boi się nudy. – Coraz częściej słyszę, że dzieci się nudzą, więc dorośli – rodzice, nauczyciele – starają się zapewnić im atrakcyjne formy nauki, spędzania wolnego czasu, uważając, że nuda jest czymś strasznym – mówi w rozmowie z portalem interia.pl Małgorzata Kamińska, nauczycielka w jednej z warszawskich szkół – Osobiście uważam, że każdy z nas, także dzieci, potrzebuje nudy by coś wymyślić. Niestety, dzięki łatwemu dostępowi do urządzeń elektronicznych dzieci nie mają czasu na nudę – dodaje. Za to szybciej się nudzą. Popadając w błędne koło, poszukują coraz to nowych rozrywek w wirtualnym świecie. A ten nie zawsze jest bezpieczny. Z badania przeprowadzonego przez firmę Librus na temat bezpieczeństwa w sieci wynika, że młodzież w wieku szkolnym nie przywiązuje wagi do zagrożeń w Internecie, a rodzice nie zdają sobie sprawy z niewiedzy swoich dzieci w tym zakresie. – Szkoła powinna kształtować uczniów do mądrego i krytycznego wykorzystywania technologii, teraz i przez całe ich dorosłe życie. Nie może tego jednak robić sama – potrzebuje wsparcia i zaangażowania rodziców. To przecież oni jako pierwsi pokazują dziecku świat, wyznaczają jego granice i uczą czego wolno, a czego nie. Tak samo powinno być w przypadku smartfonów czy tabletów – podsumowuje Marcin Kempka. 


Paulina Sygnatowicz-Wiesner



Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: