Jesper Juul pisze: „Dzieci potrzebują przewodnictwa dorosłych! Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Potrzebują rodziców jako przywódców, którzy pomogą im odnaleźć się w puszczy życia. Dzieci potrzebują rodziców, którzy wysyłają im jasne sygnały. Dzisiaj widzimy tak wiele rodzin, w których dorośli tak bardzo boją się skrzywdzić lub zaszkodzić swoim dzieciom, że to one stają się przywódcami”. Co dzieje się w rodzinie, gdy dorośli rezygnują z roli przywódczej? Co jest ważne w budowaniu relacji z dzieckiem? Dziecko niemal na każdym etapie życia potrzebuje dwóch rodzajów relacji. Są to:
- Relacje poziome – rówieśnicze, w których wszyscy są równi i mają te same lub podobne wyzwania i potrzeby.
- Relacje pionowe – z dorosłymi, w tym z rodzicami.
W relacjach pionowych zawsze ktoś jest wyżej i w przypadku dzieci tym kimś są rodzice lub opiekunowie. Nie oznacza to, że są oni ważniejsi czy lepsi. Chodzi o to, że mają większe doświadczenie życiowe i świadomość rozumienia świata oraz że spoczywa na nich większa odpowiedzialność. Zdarza się, że rodzice rezygnują z relacji pionowych na rzecz poziomych, zwłaszcza kiedy dziecko rozpoczyna edukację w szkole podstawowej. Wielu z nas pragnie, aby dziecko miało przyjaciół i było lubiane w grupie. Tak bardzo tego pragniemy, że w sposób nieuświadomiony rezygnujemy lub unieważniamy relacje pionowe. Tymczasem jedynie w relacji hierarchicznej rodzic staje się przywódcą, zapewniając dziecku odpowiednią opiekę, zaspokajając jego potrzeby, ale też biorąc na siebie odpowiedzialność za rozwój dziecka i za budowanie z nim relacji.
Dziecko nie ma kompetencji, aby mogło wziąć odpowiedzialność za budowanie relacji z rodzicem i za zaspokajanie swoich potrzeb. Ważnym elementem relacji hierarchicznych jest zasada równej godności. Oznacza to, że każdy w rodzinie jest tak samo ważny i każdy dostaje to, czego najbardziej potrzebuje. Jest to równowaga pomiędzy potrzebami rodziny a potrzebami poszczególnych jej członków, czyli rodziców i dzieci. Niestety, obecnie zbyt wielu rodziców rezygnuje z roli przywódcy i mamy do czynienia z tak zwanym zjawiskiem dzieciocentryzmu (pajdokracja).
Dlaczego rodzice rezygnują z roli przywódczej
Wielu rodziców boi się, że w relacji z dzieckiem zrobią coś nie tak, przez co wywołają w nim traumę. Towarzyszy temu lęk: czy jestem dobrym rodzicem? Rodzice boją się, że jeśli zaczną mieć wymagania i nie będą się zgadzać na kaprysy dziecka, zbudują mur, a dziecko eksploduje, zacznie krzyczeć, wrzeszczeć, bić, kopać albo zamknie się w swoim pokoju i przestanie z nimi rozmawiać.
Po prostu rodzice nie chcą psuć relacji ze swoimi dziećmi. Nie chcą, żeby się denerwowały i płakały. Przecież najważniejsze jest ich szczęście. Jesper Juul nazywa to stylem neoromantycznym. Reprezentują go rodzice, którzy uważają, że w rodzinie można stworzyć harmonię i żyć bez konfliktów. Aby do tego doprowadzić, unikają wszelkich nieporozumień, stawiając dziecko w centrum i zgadzając się na wszystko.

Kiedy z rodzicielskim przywództwem nie jest najlepiej
- Kiedy oddajemy dzieciom odpowiedzialność i decyzyjność. Dziś zbyt wielu rodziców pyta swoje dzieci niemal o wszystko, np. o której chcą iść spać, na co mają ochotę, co chciałyby zjeść, czy mają ochotę iść do szkoły itp. Za dużo opcji i za dużo pytań jest dla dziecka obciążające, zwłaszcza tego małego.
- Kiedy zgadzamy się na wszystko, co dziecko chce lub o co prosi. Nie mówimy „NIE” właśnie po to, aby panowała harmonia.
- Kiedy mamy poczucie niekompetencji rodzicielskiej. Gdy towarzyszy nam poczucie niepewności, czy dobrze buduję więź z dzieckiem, czy jestem dobrym rodzicem, czy moje słowa i zachowanie nie wywołają u dziecka nadmiernego napięcia czy traumy.
- Kiedy zbyt mocno wierzymy w tzw. samodzielność i niezależność dziecka. Każdy rodzic chce, aby jego dziecko w przyszłości było samodzielnym i niezależnym człowiekiem. To naturalne. Zdarza się jednak, że zbyt szybko wymagamy tej samodzielności, np. żeby samo zasypiało, samo regulowało emocje, samo decydowało o rytmie dnia czy strategach zaspokajania swoich potrzeb.
Co może wskazywać na to, że w domu rządzi dziecko
- Dziecko ma przekonanie, że wszystko podlega negocjacjom. Negocjuje z rodzicami zawsze na swoją korzyść, czyli jest tak, jak ono chce i jak zakładało.
- Rodzice zaspokajają każdą zachciankę dziecka. Zdarza się, że dziecko nawet nie pomyśli, co by chciało, a już to otrzymuje.
- Rodzice nie potrafią lub nie chcą powiedzieć dziecku „NIE”, ponieważ uważają, że nie będzie służyło jego rozwojowi. Mamy kłopot z wyrażaniem niezgody, zwłaszcza że jesteśmy wówczas świadkami dość spektakularnych wybuchów złości, wściekłości czy histerii. Żadne dziecko nie podziękuje swojemu rodzicowi za to, że ten powiedział „NIE” i nie wyraził na coś zgody. To naturalne, że będzie przeżywało złość i ją wyrażało. Nie bójmy się tego i nie oczekujmy, że po rodzicielskim „nie zgadzam się” dziecko spokojnie nam podziękuje i powie: „Tak, mamo, wiem, że to robisz dla mojego dobra, bo ja nie za bardzo jeszcze wiem, co służy mojemu rozwojowi”.
- Dziecko płaczem próbuje zmusić rodzica do kapitulacji i rodzic dla świętego spokoju kapituluje.
- Dziecko nie dogaduje się z rówieśnikami. Chce rządzić nie tylko w domu, ale i w klasie.
Jak odzyskać przywództwo w rodzinie
- Nie bój się słowa „NIE”. Jak pisze Jesper Juul: „NIE to pełne zdanie", które warto kierować do dzieci z szacunkiem i miłością.
- Mów o swoich granicach: na co się zgadzasz, co jest niedopuszczalne, czego dziecku nie wolno. Zachęcam, aby używać tu języka osobistego, czyli:
- Ja chcę, ja nie chcę.
- Ja lubię, ja nie lubię.
- Ja potrzebuję, ja nie potrzebuję.
- Ja mam takie zdanie, a nie inne.
- Na tym mi zależy, to jest dla mnie ważne.
- To mi się podoba, a to mi się nie podoba.
- Staraj się być konsekwentny, jeśli jesteś autentycznie przekonany, co chcesz powiedzieć czy zrobić. Z drugiej strony tak zwana niezłomna konsekwencja jest przereklamowana. Czyli pamiętaj, że jako rodzic masz prawo zmienić zdanie. Ale nie rób tego dla świętego spokoju, żeby dziecko przestało płakać, jęczeć i krzyczeć. Masz prawo zmienić zdanie, kiedy widzisz, że dziecku bardzo na czymś zależy, bardzo czegoś pragnie, a być może Twoje wcześniejsze „NIE” było wypowiedziane zbyt pochopnie, bez namysłu lub pod wpływem opinii społecznej, że tak należy, że tak trzeba.
- Bądź spójny w komunikacji werbalnej i niewerbalnej: kiedy się na coś nie zgadzasz, mów to tonem spokojnym, ale stanowczym, bez uśmiechu.
- Wysyłaj dziecku jasne komunikaty, np. „nie zgadzam się” zamiast „zobaczymy, zastanowię się, potrzebuję więcej czasu, żeby podjąć decyzję”. Chyba że jest to zgodne z prawdą i że faktycznie potrzebujesz więcej czasu, czyli jesteś w tych słowach autentyczny.
- Zauważaj i doceniaj sytuacje, kiedy dziecko z Tobą współpracuje. Jest ich naprawdę w ciągu dnia wiele.
- Bądź wspaniałomyślny, czyli odpuszczaj, kiedy dziecko miało trudny dzień, źle się czuje, przeżywa coś trudnego. Wówczas potrzebuje Twojego wsparcia i pomocy.
- Wymagaj, aby dziecko wynosiło pewien wkład w życie rodzinne, czyli nie zwalniaj go z obowiązków. Kiedy jest w stanie coś zrobić samo, po prostu niech to zrobi.
- Rozpieszczaj, ale nie rozpuszczaj. Kochaj bezwarunkowo bez stosowania kar, nagród, izolacji czy obrażania się.
- Rozmawiaj, tłumacz i pytaj, a na szantaż dziecka: „Nie chcesz mi tego kupić, bo mnie nie kochasz”, odpowiadaj: „Właśnie dlatego, że Cię kocham, nie zgadzam się”.
Każdy rodzic powinien być dla swojego dziecka autorytetem i musi przejąć przywództwo. Nie możemy podporządkowywać się swoim dzieciom. W relacji z dzieckiem sprawdza się typ relacji podmiot–podmiot. Traktuj więc dziecko z szacunkiem, godnością i życzliwością, ale z drugiej strony wymagaj, mów o swoich oczekiwaniach, nie zgadzaj się na wszystko. Dostrzegaj i traktuj poważnie oraz z szacunkiem dziecięce życzenia, potrzeby, myśli, pomysły, uczucia. Traktowanie z szacunkiem oznacza, że mówisz: „Okej, słyszę, widzę, że tego chcesz”; „Widzę, że to jest dla Ciebie ważne”, po czym podejmujesz decyzję, tak jak przystało na dobrego przywódcę. Jak pisze Jesper Juul: „Dzieci nie potrzebują aż tyle uwagi, ile się sądzi, że potrzebują, ale potrzebni im są uważni dorośli, którzy mają zaufanie do ich reakcji i traktują je poważnie…Rodzice mogą wtedy cieszyć się wraz z dzieckiem, czuć się kompetentni i wartościowi, a nie zmagać się z poczuciem bezsilności. Dzieci zaś otrzymują zdrową bazę do budowania relacji na całe życie”.
Źródła: - Jesper Juul, Rodzic jak przywódca stada, Wydawnictwo MiND, Podkowa Leśna, 2017.
- Deborah Mac Namara, Odpoczynek, zabawa, rozwój, Wydawnictwo Szum Lasu. Warszawa 2021
- Mathias Voelchert, Pełne miłości przywódco w rodzinie, Wydawnictwo MiND, Podkowa Leśna, 2021.
Marzena Jasińska