Odporność psychiczna, inaczej nazywana resiliencją, to umiejętność powracania do równowagi emocjonalnej, kiedy bodźce zewnętrzne lub wewnętrzne powodują jej zachwianie. Nie jest to więc sytuacja, w której dziecko nie doświadcza żadnych trudności, bo jest na nie odporne. Bardziej chodzi o to, jak sprawnie wykorzystuje swoje zasoby, aby powrócić do równowagi. Co może być tym zasobem? Odporność psychiczna dziecka jest w dużym stopniu uzależniona od środowiska, w którym funkcjonuje – rodzinnego i szkolnego. Rozwija się u wszystkich dzieci, a jej podstawą jest dobra relacja dziecka z rodzicem. Ważne, żeby była ona bezpieczna, a dziecko miało okazję uczyć się od rodzica poprzez modelowanie (naśladowanie) postaw i zachowań sprzyjających odporności.
5 elementów budowania odporności psychicznej
Do dobrego funkcjonowania każdy z nas potrzebuje drugiego człowieka, który pomoże nam w trudnościach. Mówimy o tak zwanej koregulacji, czyli o opiece i wspieraniu swoją obecnością i zachowaniem innych. To dlatego pierwszym elementem budowania u dziecka odporności psychicznej, na który rodzic powinien położyć szczególny nacisk, jest karmiąca i wspierająca relacja.
1.
Budowanie relacji – relacja to takie niewidzialne nitki łączące rodziców i dzieci. Dbanie o nią polega na mówieniu językiem miłości. Taki język oznacza:
- Czas, jaki rodzic spędza z dzieckiem, robiąc przy tym różne przyjemne rzeczy, które cieszą i są miłe zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. Każda rodzina ma inne priorytety w tym względzie. Warto się więc zastanowić, co na co dzień możemy robić razem. Nie chodzi tu o wielogodzinne przebywanie ze sobą. Czasem wystarczy chwila, kiedy na przykład przygotujemy obiad, nakryjemy do stołu czy po prostu porozmawiamy.
- Kontakt fizyczny – przytulanie, pocałunki, cieszenie się obecnością dziecka, pokazywanie mu, że jest mile widziane.
- Słowa – sposób, w jaki odzywamy się do dziecka, karmiące, dodające otuchy, wspierające słowa. Mówienie dziecku, że jest dla Ciebie ważne, że je kochasz, że lubisz z nim być, że lubisz być jego mamą, jego tatą. Co więcej, nieustawanie w tym mówieniu, nawet kiedy słyszysz od dziecka raniące słowo, które świadczy nie o jakości waszej relacji, a o tym, jak dziecku jest w danym momencie z jakiegoś powodu trudno. Warto wówczas zastanowić się, czy nasze słowa są dla dziecka miłe, ciepłe i „puchate”, czy raczej zimne, „kolczaste”, nieprzyjemne.
- Drobne usługi i gesty, które wykonujemy na rzecz dziecka, szczególnie wtedy, gdy potrafi zrobić coś samodzielnie. Każdy z nas lubi, kiedy ktoś poda nam filiżankę kawy do łóżka, choć przecież potrafimy to zrobić sami.
- Prezenty – obdarowywanie dziecka różnymi prezentami dlatego, że chcemy, a nie dlatego, że dziecko w jakiś sposób musi sobie na nie zasłużyć. Prezent to nie nagroda. „Daję Ci prezent, bo chcę zrobić Ci przyjemność”.
2.
Nazywanie emocji – nasze dziecko będzie zdecydowanie lepiej funkcjonowało, kiedy będzie miało przestrzeń na wyrażanie tego, co czuje. Bardzo ważne jest, aby rodzice przyjmowali przeżycia dziecka bez umniejszania ich, oceniania czy wartościowania. Pamiętajmy, że nie ma złych czy dobrych emocji. Wszystkie są nam potrzebne i czemuś służą. Rodzic jest tu ważnym modelem, który pokazuje dziecku, jak sam przeżywa emocje i jak sobie z nimi radzi. Uczmy też dzieci nazywania uczuć. Nie bójmy się nazywać tego, co sami przeżywamy, ani tego, co może czuć dziecko. Nawet jeśli się pomylimy, możemy to skutecznie skorygować słowami: „Ja nie jestem zezłoszczony, ja jestem wścieknięty” (pisownia oryginalna).
3.
Zgoda na podejmowanie decyzji – rozwija u dziecka sprawczość. Pozwalajmy więc, aby w bezpiecznych warunkach mogło o czymś zadecydować. Oczywiście gdy jest to możliwe i odpowiednie dla jego wieku. Kiedy dziecko widzi, że ma wpływ na różne związane z nim sytuacje, nabiera odwagi i chęci do próbowania. Oczywiście rodzic jest zawsze w pogotowiu, gdyby dziecko poprosiło o pomoc. Ważne jest, aby doświadczało przyjemnych doznań i miało ciekawe wspomnienia.
4.
Przygotowanie na trudne sytuacje – jeżeli jesteśmy w stanie przewidzieć, że wydarzy się coś trudnego czy też nastąpi jakaś zmiana, warto przygotować na to dziecko. Ważne jest to zwłaszcza w przypadku dziecka ze spektrum lub o wysokiej wrażliwości. Powiedzmy mu o tym, co się dzieje, dostosowując się do jego języka i wieku. Nie trzeba nadmiarowo tłumaczyć czy wyjaśniać, ale warto poinformować, że dzieje się to i to, a ja jestem dorosłym, który nad tym panuje i to „ogarnia”. Trudne sytuacje zawsze wywołują u dziecka lęk czy niepokój. Brak informacji o tym, co się dzieje, lub udawanie, że nic się nie dzieje, dodatkowo tylko to potęguje.
- Kiedy mamy się przeprowadzić, wybierzmy się z dzieckiem do nowego domu, pooglądajmy nowe mieszkanie, zapytajmy, jak mu się podoba, jak chciałoby urządzić swój pokój.
- Kiedy ma się urodzić młodsze rodzeństwo, włączmy dziecko do przygotowań, zapytajmy, czy chce nam pomóc, a jeśli tak, to w jaki sposób.
- Kiedy w rodzinie pojawia się ciężka choroba, powiedzmy dziecku, że np. tata jest chory, będzie brać leki, żeby wyzdrowieć, że może zmienić się trochę jego wygląd, nie będzie miał włosów, ale my, dorośli, nad tym panujemy i robimy wszystko, żeby było dobrze.
5. O trudnych sprawach można z dzieckiem rozmawiać szczerze, stosując język dostosowanym do jego wieku. Nie możemy jednak zarażać dziecka niepokojem, np.:
- Teraz jest bardzo trudno.
- Musisz być teraz grzeczny, bo tata jest chory.
Dorośli swoją postawą i zachowaniem muszą pokazać dziecku, że choć jest trudno, panują nad sytuacją i robią wszystko, co jest możliwe, aby ją poprawić i jej zaradzić. Oczywiście nie chodzi o to, żeby rodzic był jakimś supermenem. Kiedy jednak dziecko widzi, że rodzice radzą sobie z trudnościami, otrzymuje najlepszą możliwą lekcję, a to z kolei buduje odporność psychiczną.

Rodzic jako bezpieczna baza
Zadaniem rodzica jest zapewnienie dziecku bezpieczeństwa w sytuacji, gdy tego potrzebuje. Ważne jest, żeby dziecko miało przekonanie, że:
- może na rodzica liczyć w trudnych chwilach, opowiedzieć mu, co się dzieje;
- zostanie wysłuchane z życzliwością i przyjęte bez oceniania;
- może samo doświadczać świata, próbować nowych rzeczy, czasem robić głupoty (oceniane tak z naszej rodzicielskiej perspektywy), mierzyć się z wyzwaniami, ponieważ stoi za nim rodzic, który pomoże, kiedy dziecko „się przewróci”;
- rodzic wierzy w jego kompetencje i wspiera je w samodzielności, pozwalając na poznawanie świata. Dzięki czemu zaczyna wierzyć w siebie: „Skoro tata we mnie wierzy, to na pewno sobie poradzę, a jak sobie nie poradzę, to poproszę o pomoc” (oczywiście nie mówimy tu o celowym wystawianiu dziecka na sytuacje trudne tylko po to, jak mówią czasami rodzice, żeby się „zahartowało”).
Dziecko, które doświadcza karmiących relacji, ma prawo decydować, jego zdanie jest szanowane, dysponuje przestrzenią do wyrażenia emocji i znajduje w sobie siłę, by radzić sobie z przeciwnościami. Dzięki temu wyrośnie na osobę pewną siebie, kompetentną, samodzielną i znającą swoją wartość. Częściej będzie też próbowało nowych rzeczy i stawiało czoła wyzwaniom.
Czytaj więcej: Dziecko odporne psychicznie Cz.2 >> Dziecko odporne psychicznie Cz.3>> Źródła: - Gary Chapman, „5 języków miłości”, Wydawnictw Espirt, Kraków, 2014.
Marzena Jasińska Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.