Określenie „pokolenie awokado” odnosi się do dzieci, których rodzice są nadopiekuńczy, nadwrażliwi i pragną, aby były one szczęśliwe, osiągały sukcesy w nauce i w życiu, a także były stabilne emocjonalnie i miały życiowe cele. Wydaje się, że to nic złego, same szczytne zamiary. Jednak nie o nie tu chodzi, ale o to, jak te cele próbujemy realizować. Każdy rodzic chciałby dla swojego dziecka wszystkiego, co najlepsze. Tutaj nie ma dyskusji. Chcemy też dla swoich dzieci lepszego świata i lepszego domu niż ten, który znamy z własnego dzieciństwa. Przynajmniej niektórzy z nas. To z kolei rodzi ogromną presję, która utrudnia dziecku samodzielność i powoduje trudności w podejmowaniu decyzji. Wielu rodziców mówi: „Chcę, żeby moje dziecko miało lepszy start, żeby wykorzystywało swój potencjał, teraz jest tyle możliwości, nie pozwolę tego zmarnować”. Zapisują dzieci na dodatkowy angielski, karate, delfinoterapię (ponieważ dogoterapia czy hipoterapia są już oklepane i takie tradycyjne). W kalejdoskopie różnych zajęć umyka nam to, co jest najważniejsze. Czyli co?
Czego potrzebuje Twoje dziecko
- Zadbania o jego rozwój, ale bez presji, harmonogramów czy planów. Oczywiście ważne jest, żeby pomagać dzieciom odkrywać ich pasje i zainteresowania, ale to wymaga czasu i cierpliwości. Pasja nie rodzi się w ciągu jednego dnia. Dzieci muszą najpierw próbować wielu rzeczy, porzucać te, które im nie odpowiadają, i próbować innych.
- Pozwolenia na to, żeby mogło popełniać błędy i doświadczać porażek. Błąd to ważny element procesu uczenia się. Pozwól, aby dziecko doświadczało naturalnych konsekwencji swoich działań. Nie usuwaj wszystkiego spod jego nóg z obawy, że się przewróci. To trochę tak jak w tym przysłowiu: „Jak się nie przewróci, to się nie nauczy”.
- Rozwijania krytycznego myślenia. Ucz je kwestionować to, co widzi i słyszy, i nie obrażaj się, kiedy kwestionuje Twoje słowa – raczej się tym zainteresuj.
- Pozwolenia na dokonywanie wyborów i podejmowanie decyzji, co uczy odpowiedzialności. Z drugiej strony musisz pamiętać, że to Ty jesteś przywódcą w rodzinie i że to do Ciebie należy podejmowanie różnych decyzji, z których Twoje dziecko wcale nie musi być zadowolone. Ono ma prawo do niezadowolenia, złości, rozczarowania, a Ty masz obowiązek decydować o ważnych dla rodziny sprawach.
- Odpuszczenia presji. Perfekcja nie istnieje.
Pamiętaj, że Twoje dziecko to nie start-up, w który inwestujesz swój czas i emocje, żeby za kilka lat uzyskać zadowalający efekt. To Twoje dziecko, które ma prawo nudzić się, robić głupoty, przekraczać granice i obserwować, co z tym zrobisz. Pamiętaj też, że czasem mniej znaczy więcej. Najważniejsze jest dzieckiem relacji opartej na bliskości, wzajemnym szacunku i zrozumieniu. Jeśli nie chcesz wychować dziecka z pokolenia awokado, nastaw się na rozwijanie u u niego umiejętności radzenia sobie z trudnościami czy porażkami, ucz je samodzielności i odpowiedzialności, pozwalając na podejmowanie decyzji na miarę jego możliwości. Zamiast nadmiarowo chronić i wyręczać pozwól, aby uczyło się na własnych błędach.
Sztuka rozwiązywania konfliktów
Sztuka rozwiązywania konfliktów to ważna umiejętność potrzebna naszym dzieciom. Zdarza się, że rodzice zbyt szybko i czasem zupełnie niepotrzebnie wtrącają się w tak zwane dziecięce konflikty. Nie pozwalają, aby dzieci próbowały sobie z nimi poradzić same. Oczywiście nie pomaga tu presja społeczna: „Co to za rodzic, który pozwala na kłótnie czy nawet bójki między dziećmi”. Oczywiście dziecięce konflikty na zewnątrz wyglądają bardzo burzliwie i nie ma w nich tzw. dyplomacji. Podoba mi się określenie Małgorzaty Stańczyk, która mówi, że dzieci idą jak czołgi, chcąc zadbać o swoje. Rodzicielskie wejście w konflikt, ustalanie, kto zawinił, a kto jest poszkodowany, skutkuje tym, że dzieci nie nabędą umiejętności poradzenia sobie z różnicami. A przecież świat nie jest jednorodny. Jako ludzie mamy różne zdania, możliwości, potrzeby, emocje, myśli itd. To właśnie w konflikcie dzieci uczą się, że inni mają inaczej i że mają do tego prawo. Ucz empatii, traktując dziecko w empatyczny sposób, ponieważ to pozwoli mu zrozumieć innych.

Pamiętaj o sobie
Pamiętaj, że Twoje potrzeby też są ważne. Ty również jesteś ważny. Jak mówi Jesper Juul, kiedy dzieci są małe, mają około półtora roku i mniej, musimy nasze potrzeby „odwiesić na kołek”, ale później warto powoli wyrównywać zaspokajanie swoich potrzeb. Zachęca, aby wychodzić z pozycji dzieciocentryzmu – gdzie dzieci są w centrum uwagi i mają przeświadczenie, że świat kręci się wokół nich – a przechodzić na pozycję rodzinocentyrzmu, gdzie w centrum jest rodzina, czyli każdy jej członek, którego potrzeby i pragnienia są tak samo ważne. W ten sposób dziecko uczy się, że obok niego żyje inny człowiek mający prawo do swoich potrzeb, emocji, pragnień itp.
Rozmawiać ze swoim dzieckiem
Dziś wiele się mówi o samotności młodych ludzi. Choć cały świat jest dla nich otwarty, to jednak są zamknięci w swoich domach, pokojach, izolują się od rodziny, rówieśników. Czują się samotni, bo, jak mówią, boją się krytyki, wyśmiewania, odrzucenia i dlatego unikają kontaktów. Do tego nie czują się zrozumiani i akceptowani tacy, jacy są. W efekcie prowadzi ich to samoizolacji. Dlatego zaproś dziecko do kontaktu, spędzaj z nim czas, proponuj różne aktywności i bądź w tych propozycjach wytrwały. Odłóż telefon, wyłącz komputer i spędź z nim czas bez żadnych rozpraszaczy.
Jakiej relacji potrzebuje Twoje dziecko?
Dzieci potrzebują od rodziców trzech rzeczy:
- Aby wzięli odpowiedzialność i zaufali najpierw sobie, a potem dziecku. Jeżeli rodzic bierze odpowiedzialność za różne decyzje, dzieci odczuwają ulgę, bo same nie muszą tego robić. Odpowiedzialność oznacza również to, że jako rodzic odpowiadam za moje relacje z dzieckiem. Jeśli w tej relacji coś nie gra, biorę za to odpowiedzialność i zmieniam siebie i swoje zachowanie w stosunku do dziecka, a nie oczekuję, że to ono się zmieni. Oczywiście dzieci muszą również zbierać doświadczenia związane z odpowiedzialnością osobistą. Ważne, aby dotyczyła ona obszarów, w których dziecko jest zdolne tę odpowiedzialną wziąć, np.:
- Co je i ile je;
- W co się ubiera;
- Jak wygląda;
- Jak będzie wyglądał jego stosunek do szkoły;
- Jak będzie dysponować kieszonkowym;
- Itd.
- Komunikowania swoich granic, wyrażając je językiem osobistym. Mówienia NIE z czystym sumieniem, bez oczekiwania, że dziecko wyrazi swoją wdzięczność za to, że rodzic się na coś nie zgadza.
- Dialogu opartego na równości.
Jak pisze Agnieszka Stein, dziś wychowanie to wyzwanie: „Jako rodzice wiemy, jak ważne jest, by akceptować, wspierać i kochać swoje dzieci, ale wielu z nas jeszcze nie nauczyło się kochać samych siebie. Próbujemy dać dzieciom coś, czego sami nie dostaliśmy, nie do końca jeszcze wiemy, jak miałoby to wyglądać i ile z naszych starań jest wystarczająca”.
Dlatego dla współczesnych rodziców wychowanie to wyzwanie, w którym w pierwszej kolejności musi znaleźć się miejsce na zadbanie o siebie. Wychowanie dziecka zaczyna się od ogarnięcia siebie.
Pamiętaj, że Twoim zadaniem nie jest stworzenie dziecku idealnego dzieciństwa. Twoje dziecko wcale nie musi mieć wszystkiego. Atrakcje, nadmiar, wygoda, których Ty nie dostałeś, nie zawsze są mu potrzebne. Ono potrzebuje wspólnego czasu, szacunku, granic, wartości, które nie tracą na znaczeniu w żadnym pokoleniu, również w pokoleniu awokado.
Sprawdź pierwszą część artykułu. Źródła: - Jak rodzi się bliskość. A. Stein, M. Stańczyk. Wydawnictwo Ringer Axel Springer. Warszawa 2025.
Marzena Jasińska Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.